Fenomen udostępniania treści w mediach społecznościowych przedstawiony w postaci przyjaznej infografiki.
Wykonanie: Plastick Media oraz Voltier Digital [via: bitrebels.com]
Fenomen udostępniania treści w mediach społecznościowych przedstawiony w postaci przyjaznej infografiki.
Wykonanie: Plastick Media oraz Voltier Digital [via: bitrebels.com]
Czy to kryzys zasobów w grupie wiekowej 19-24? Platforma Obywatelska na jednym z serwisów społecznościowych uderza do młodych. Wabi ich uśmiechniętymi, młodymi ludźmi z kciukami zwróconymi ku górze. Tylko dlaczego wszyscy oni, wyciągnięci tacy z ogólnie dostępnych płatnych zasobów ze zdjęciami? Naprawdę wśród młodych “platformersów” nie ma fotogenicznych ludzi? To chyba pierwszy przypadek w okresie przedwyborczym, gdzie materiały propagandowe zawierają zdjęcia ludzi z płatnych, ogólnie dostępnych zasobów (w tym, konkretnym przypadku z serwisu istockphoto.com). Continue reading →
Niezbyt odkrywcze, a jednak o tej mądrości zapomniał niedawno japoński gigant samochodowy. Pójście w ilość przy bankructwach konkurencji było ruchem nieprzemyślanym, żeby nie powiedzieć … głupim. O tym, że idą w ilość, a nie jakość można również powiedzieć o polskich politykach. Zarówno tych, którzy są u władzy, jak i tych z opozycji. Wystarczy zarzucić temat, a określona grupa znanych nam twarzy mnoży swoje wypowiedzi przed kamerami. A skoro już przy politykach jesteśmy, to nawiązując do tematu wpisu, zasadę jakości kosztem ilości warto byłoby też wprowadzić względem ilości parlamentarzystów. Czyż 200 osób nie byłoby lepszą reprezentacją niż zgromadzenie 460 osób, z którego to zaledwie 20 czynnie lansuje się w telewizorni? Co robi reszta? Patrząc na puste ławy sejmowe w czasie obrad ostatnią rzeczą, która przychodzi mi na myśl to praca na rzecz Rzeczpospolitej Polskiej. Zostawiając nudny temat świata polityki, przeczytałem dziś na jednym z blogów takie oto dwa zdania:
“Social media nie są dla każdego, nie każdy tam musi być. Przecież to nie żaden wstyd.”
Powyższa mądrość dotycząca social media jest uniwersalna. To prawda. Nie trzeba pojawiać się, czy też figurować w pewnych miejscach, spisach, rejestrach, by nie narazić się na spadek popularności. Natomiast należy uważać, by nie przesadzić w drugą stronę. I dlatego jeśli widzę kogoś, kto występuje w praktycznie wszystkich popularnych serwisach społecznościowych, skupiając się przy tym na ilości, to mam wrażenie, że tak naprawdę to ten ktoś nie istnieje. Na cóż te setki followersów? Na co tysiące “fanów” skoro jedyną rzeczą, którą może zaoferować to rozesłanie zaproszeń czy też spamu w postaci sugestii, by zostać fanem bloga/strony/serwisu, którego prowadzi.
Autorowi cytatu, którym posłużyłem się w tekście radziłbym wziąć pędzel, farbę i namalować to sobie na ścianie.