Czy to kryzys zasobów w grupie wiekowej 19-24? Platforma Obywatelska na jednym z serwisów społecznościowych uderza do młodych. Wabi ich uśmiechniętymi, młodymi ludźmi z kciukami zwróconymi ku górze. Tylko dlaczego wszyscy oni, wyciągnięci tacy z ogólnie dostępnych płatnych zasobów ze zdjęciami? Naprawdę wśród młodych “platformersów” nie ma fotogenicznych ludzi? To chyba pierwszy przypadek w okresie przedwyborczym, gdzie materiały propagandowe zawierają zdjęcia ludzi z płatnych, ogólnie dostępnych zasobów (w tym, konkretnym przypadku z serwisu istockphoto.com). Continue reading →
Partia PiS zaprezentowała najnowszy spot wyborczy “Słowa prawdy”. Wyszło tradycyjnie po polsku – słabo. Chociaż Donaldowi Tuskowi za niczego robienie i Polaków zubożenie należy się karna pytka, tak nie zwalnia to opozycji z robienia dobrych spotów, a tym bardziej już, nie zwalnia to PiS z robienia spotów autorskich. Z niegospodarności PO i PSL podczas sprawowania władzy w Polsce można nakręcić film pełnometrażowy, a nawet trylogię, więc rżnięcie amerykańskiej wyborczej reklamówki świadczyć może tylko o braku pomysłów w sztabie wyborczym PiS.
“Słowom prawdy” należą się słowa prawdy – spot jest plagiatem amerykańskiego spotu wyborczego “Bump in the road” gubernatora Mitta Romneya. I, o ile w oryginalnej wersji możemy usłyszeć bohaterów spotu, tak w polskiej wersji, wyprodukowanej na zlecenie PiS, słyszymy zawodowych lektorów. Czy w tym kraju, prócz garstki osób, nikt więcej nie potrafi wpaść na pomysł tylko go ukraść? Nie rozumiem tego i wygląda na to, że długo jeszcze nie pojmę, tego polskiego kradzenia pomysłów.
Jeden z moich znajomych w popularnym serwisie społecznościowym polubił link do strony wiarygodnyjakjaroslaw.pl. Wiadomo, wybory, więc pomyślałem, że akcja młodzieżówki z Platformy Obywatelskiej. Wiadomo, nie ma argumentów, nie ma efektów, nie ma osiągnięć, to wyśmiewajmy teksty Jarka. Jednak nie mogłem uwierzyć, że pod całą akcją (być może pośrednio) podpisuje się prezes fundacji Akademickich Inkubatorów Przedsiębiorczości – Dariusz Żuk. I nagle zrobiło się niesmacznie. Na stronie oprócz wypowiedzi Jaroslawa Kaczyńskiego możemy obejrzeć specjalnie przygotowany filmik [kadr z filmu].
Wyciąg z danych rejestrowych domeny:
NAZWA DOMENY: wiarygodnyjakjaroslaw.pl
typ abonenta: organizacja
Fundacja ePaństwo jest autorem zamrażarki marszałka – strony, której zadaniem jest monitorowanie blokowania prac nad projektami legislacyjnymi w Sejmie.
Uciekam od tematów politycznych jak tylko mogę, bo z błotka gratkę ma jedynie Gracjan, media i politycy. Jednak, gdy czytam jakie plany na uzdrowienie finansów ma rząd, to mnie krew zalewa, a nawet coś strzela. Mimo, iż nie jestem zadeklarowanym sympatykiem jakiejkolwiek partii, tak nie mam wątpliwości, że po przeczytaniu poniższego tekstu wielu z was zaliczy mnie do zwolenników któregoś z opozycyjnych ugrupowań partyjnych. I wiecie co? Mam to gdzieś.
500 dni ciszy i spokoju.
Niby jasny przekaz i prośba płynąca z ust lidera partii rządzącej, tylko po co dawać kolejny kredyt zaufania rządowi, który przez 3 lata nie zrobił nic, “by żyło się lepiej”? Obietnice zmian przypominają alkoholika obiecującego, że tym razem był to ostatni raz. Z tym, że zmian na lepsze nie widać, a alkoholik znowu leży spity w kałuży własnej uryny.
W cieniu różnych sprowokowanych ekscesów publicznych rząd po cichu wprowadza swoje reformy i cięcia. Jest o tyle łatwo to robić, gdyż uwaga obywateli skupiona jest na zabawie i świętowaniu pod krzyżem na Krakowskim Przedmieściu. Wcześniej byli zajęci szczątkami wraku i zapisami z czarnych skrzynek rządowego tupolewa. W cieniu imprezy pod krzyżem rząd ogłasza podwyższenie podatku VAT 22% o 1 pkt. procentowy i zaznacza, że to tymczasowe sugerując przywrócenie starej stawki VAT. Ktoś uwierzy w wycofanie się po kilku latach z podwyżki VAT? Proszę, niech ktoś przypomni mi jaki podatek w ostatnich latach został zniesiony, przy czym nie został zastąpiony innym? Teraz w planach wprowadzenie kolejnych podatków oraz cięć, na których najbardziej ucierpią jak zwykle najbardziej potrzebujący. Continue reading →
Gdy bloger zaczyna uprawiać politykę przestaje być blogerem, a staje się politykiem.
Spieszę podzielić się z wami pewnym mega wydarzeniem. Mianowicie jak mogliśmy się dowiedzieć jeszcze dobę wcześniej, a nawet i dwie hucznie na kilku blogaskach zapowiedziano DEBATĘ, podkreślam DEBATĘ, BLOGERÓW (ajęą!) z kandydatem na prezydenta RP Bronisławem “Wpadką” Komorowskim. Pomijając już fakt, że taki miting przy kawce czterech osób blogujących z jednym tylko kandydatem to jakaś fuszerka, warto zwrócić uwagę, że czterech dżentelmenów oprócz blogowania na co dzień to zadeklarowani sympatycy partii Platforma Obywatelska.
Bardzo przykro było zobaczyć wśród grupki osób z ostrym parciem na szkło, mojego guru z czasów kiedy to jeszcze miałem lat naście, Pawła Wimmera. No cóż błędy popełniamy przez całe życie bez względu na to ile mamy lat. Jednak wracając do “debaty” to śmiało o niej można powiedzieć porażka. Nie było zainteresowania ze strony internautów, ani blogerów czy też mediów. Czyżby wyczuli, że w spotkaniach PREMIER-INTERNAUCI, BLOGERZY-MARSZAŁEK chodzi o lans inicjatorów i próbę ogrzania się ich w świetle jednej z najważniejszych głów w Państwie?
“Debatę” śmiało mogę nazwać “MEGA FAIL”. A oto dlaczego tak, a nie inaczej. FAILem może pochwalić się człowiek zajmujący się zbieraniem znajomych na FB i pozostawianiem linków do swojego blogaska wszędzie, gdzie tylko jest to możliwe – Jacek Gadzinowski. Ostatnio, nawet, nazwał się ekspertem. Podwójnym FAILem może pochwalić się Maciej Mediafun Budzich, który swoją “niezależnością i bezstronnością” zdążył popisać się podczas doboru osób biorących udział w debacie z premierem – ani nie zatrzymał premiera, ani nie przepytał “Wpadki”. No kaman, ale kamerę i mikrofon może trzymać każdy. ;) FAIL zaliczył także sam on, Artur Kurasiński – człowiek od nudnych wywiadów i chociaż wydawałoby się, że znalazł niszę dla siebie, to niestety zanudził wywiadami swoich czytelników. Przed FAILem nie uchronił się Paweł Wimmer, który z niezrozumiałych mi względów i pobudek udał się na miting zwany “debatą”. I ostatni FAIL należy do Bronisława Komorowskiego, bo nic tą “debatą” tak naprawdę nie zyskał.
Na zakończenie zacytuję niejakiego pana Migdała:
Na “debatę” wyruszyła ekipa “Fan Mediów, Pan Wywiad, Pan Poradnik i Pan Nikt”.
Była to odpowiedź Pawła Grasia na powodziowe wypowiedzi prezesa PiS – Jarosława Kaczyńskiego.
Przypomnijmy zatem, kto, co i kiedy obiecał:
“Irlandia może być także tutaj, tylko musimy przyjąć irlandzkie reguły. Jeśli nie zrobimy gwałtownego skoku, takiego cudu gospodarczego jak w Irlandii, to zostaną tylko ci, którzy już nie mogą pracować.”
Wybory prezydenckie 2010 lada moment, a ja mam wielki dylemat na kogo oddać swój cenny głos. Ciągle muszę wybierać mniejsze zło. Pomijając fakt, że już od lat nie mam swoich faworytów zarówno w wyborach samorządowych, jak do sejmu i senatu, tak ostatnio trudno podjąć mi decyzję kogo widziałbym jako głowę Państwa. Znacznie łatwiej jest mi wskazać osoby, na które na pewno nie zagłosuję. I pal licho takich Jurków, Ziętków, Morawieckich, Pawlaków – ten ostatni przez 20 lat pokazał, że interes kraju nie leży w kręgach jego zainteresowań ani jako premiera, ani też jako ministra gospodarki. Dziś wiem, że nie zagłosuję na Komorowskiego.
Gdy słyszę Bronisława Komorowskiego, który mówi “będę wspierał reformy” na usta ciśnie mi się “k** mać!”. Dziadu borowy, miałeś na to trzy lata – tyle rządzisz razem ze swoimi kompanami od hazardu, piłki nożnej i golfa. Teraz mi mówisz, że będziesz reformy wspierać. Za twoje i twoich kolegów z PO czyny wystawiam ocenę ndst. Nie chcę by banda wyjątkowych nierobów miała jeszcze wsparcie ze strony prezydenta.
I wam też radzę, zastanówcie się, czy chcecie za kilka lat być poirytowanymi do granic wytrzymałości widząc jak kolesie Tuska, Schetyny, Palikota ustawiali sobie konstytucję pod siebie gwarantując sobie nieograniczoną władzę tylko dlatego, że zagłosowaliście na Bronisława Komorowskiego
Były tu cytaty Kaczyńskich, będą i Komorowskiego. Kandydat na prezydenta Bronisław Komorowski dorobił się pseudonimu “Wpadka” głównie dzięki swoim lapsusom językowym oraz przedzierającym się spod jego skóry, charakteryzującymi jego naturę aroganta i buca, zdaniom. Ja jednak zamiast “Wpadka” wolę określać go “Gawędziarzem” od sposobu wygłaszania przemówień i udzielania wywiadów.
W tym miejscu będę zbierać wszelkie wpadki, które pan Bronek zaliczył. Biorąc pod uwagę częstotliwość z jaką Bronisław Komorowski je produkuje, zapewne będzie ich przybywać w miarę upływu czasu.
Trudno nie zgodzić się ze stwierdzeniem Mirosława Drzewieckiego, że Polska jest w dalszym ciągu dzikim krajem, a on jest tego dowodem. Wszak to on właśnie do spółki z kilkoma kumplami wykorzystywał swoje stanowisko do uprawiania prywaty. Dopóty w Polsce będzie jak w dziczy, dopóki będzie przyzwolenie na takie działania. Ze zdziwieniem przyglądam się zachowaniom tych, którzy zostali przyłapani na gorącym uczynku. Przypomina mi się pewne, kultowe już, stwierdzenie “złapali cię za rękę, powiedz, że to nie twoja ręka”. Nie wnikam na ile w tym wszystkim było politycznej rozgrywki (wykluczyć jej z pewnością nie można), a ile szczerego działania ku dobru i chwale ojczyzny. Czasem jednak dobrze, że istnieje coś takiego jak opozycja, gdyż za jej sprawą bardzo łatwo zapomnieć czasy, w których samemu było się ponad prawem. Na szczęście do czasu.
Niezbyt odkrywcze, a jednak o tej mądrości zapomniał niedawno japoński gigant samochodowy. Pójście w ilość przy bankructwach konkurencji było ruchem nieprzemyślanym, żeby nie powiedzieć … głupim. O tym, że idą w ilość, a nie jakość można również powiedzieć o polskich politykach. Zarówno tych, którzy są u władzy, jak i tych z opozycji. Wystarczy zarzucić temat, a określona grupa znanych nam twarzy mnoży swoje wypowiedzi przed kamerami. A skoro już przy politykach jesteśmy, to nawiązując do tematu wpisu, zasadę jakości kosztem ilości warto byłoby też wprowadzić względem ilości parlamentarzystów. Czyż 200 osób nie byłoby lepszą reprezentacją niż zgromadzenie 460 osób, z którego to zaledwie 20 czynnie lansuje się w telewizorni? Co robi reszta? Patrząc na puste ławy sejmowe w czasie obrad ostatnią rzeczą, która przychodzi mi na myśl to praca na rzecz Rzeczpospolitej Polskiej. Zostawiając nudny temat świata polityki, przeczytałem dziś na jednym z blogów takie oto dwa zdania:
“Social media nie są dla każdego, nie każdy tam musi być. Przecież to nie żaden wstyd.”
Powyższa mądrość dotycząca social media jest uniwersalna. To prawda. Nie trzeba pojawiać się, czy też figurować w pewnych miejscach, spisach, rejestrach, by nie narazić się na spadek popularności. Natomiast należy uważać, by nie przesadzić w drugą stronę. I dlatego jeśli widzę kogoś, kto występuje w praktycznie wszystkich popularnych serwisach społecznościowych, skupiając się przy tym na ilości, to mam wrażenie, że tak naprawdę to ten ktoś nie istnieje. Na cóż te setki followersów? Na co tysiące “fanów” skoro jedyną rzeczą, którą może zaoferować to rozesłanie zaproszeń czy też spamu w postaci sugestii, by zostać fanem bloga/strony/serwisu, którego prowadzi.
Autorowi cytatu, którym posłużyłem się w tekście radziłbym wziąć pędzel, farbę i namalować to sobie na ścianie.
Wczoraj zaprezentowano oficjalne logo Mistrzostw Europy w piłce nożnej EURO 2012 Polska-Ukraina. Tym samym zielone logo kandydackie przestaje obowiązywać. Muszę przyznać, że jest bardzo fajne. Pokuszę się nawet o opinię, że jest bardzo dobre. Projektantom z portugalskiej Brandia Central na czele z Helderem Pombinho znakomicie udało się połączyć i zawrzeć w logo wspólne cechy dwóch krajów, gospodarzy mistrzostw, Polski i Ukrainy. Na uwagę zasługuje symbolika znaku. Łodyga – trzon (UEFA), fundament dla kwiatów (Polska, Ukraina) oraz łącznik wszystkich trzech elementów – piłka nożna. Wzmocnienia dla całości dodaje głęboki fioletowy kolor. Jednak na załączonym do wpisu wideo możemy zauważyć, że zaplanowano różne warianty kolorystyczne, tak wiodącym zapewne będzie fiolet – i słusznie. Sloganem mistrzostw zostało zdanie: “Razem tworzymy historię”.
The ‘bloom’ logo has a flower representing each of the co-host nations and a central ball symbolising the emotion and passion of the competition, while the stem denotes the structural aspect of the competition, UEFA and European football. Nature has inspired other features of the visual identity, with woodland green, sun yellow, aqua blue, sky blue and blackberry purple being the crucial tones of the palette of colours to figure in official tournament branding.
źródło: UEFA
Prezentacja wideo pod względem wizualnym ciekawa. Niestety nie można powiedzieć tego o części audio. Muzykę dobrano przeokropną. Wracając jednak do logo spotkałem się z wieloma opiniami na jego temat. Większość z nich to narzekanie lub niezdecydowanie po której stronie stanąć. Wiecznych maruderów i codziennych narzekaczy nigdy brakować nie będzie, a zdecydowana większość z nich za dwa lata będzie miała stosunek do logo ambiwalentny. Plusem z decyzji, którą podjęła UEFA jest fakt iż konkurs na logo nie odbywał się w Polsce, czy też na Ukrainie. Nasi spece od znaków pewnie tak jak w wielu przypadkach nie poradziliby sobie ze stworzeniem ciekawego logo w pełni oddającego klimat imprezy. Moje obawy tyczą się również tak grząskiego terenu jakim w Polsce są nagminnie popełniane plagiaty. Przynajmniej na tym polu zaoszczędziliśmy sobie wstydu.
Oczywiście moim ulubionym logo EURO nadal pozostaje to, obowiązujące na imprezie z 2004 w Portugalii. Dobry znak miała również miniona impreza UEFA EURO, której podobnie jak naszej, gospodarzami były dwa zespoły – Austria i Szwajcaria. Co ciekawe w historii EURO dwa razy zdarzyło się tak, by gospodarzem imprezy były dwa kraje. Wspomniana wcześniej Austria i Szwajcaria w 2008, gdzie po raz pierwszy w historii wystąpili Polacy oraz w 2000 roku. Wtedy to rola gospodarzy mistrzostw spoczywała na Belgach i Holendrach.
Myślałem, że pisząc o nowym logo obędzie się bez polityki, ale jednak jak widać się nie dało. Dziwi mnie fakt, że nikomu nie przeszkadza mała ilość wybudowanych autostrad. Bierna postawa rządu w tym temacie jest niepokojąca. Do Euro 2,5 roku, a autostrad jak nie było tak nie ma, a przecież to nie jedyny temat, który powoli okazuje się być kulą u nogi. Gratuluję ministrów, panie “piarowski” premierze.