A jednak z dymem

Jeszcze przed kilkoma dniami cieszyłem się z faktu, że konsumuję obiad w restauracji i bez żadnych przeszkód mogłem delektować się jedzeniem. Smak był taki, jaki powinien być, nie okraszony dodatkowo dymem z papierosów. W dniu dzisiejszym nadzieja na to, że w każdej restauracji będę mógł spożywać posiłek bez towarzystwa tych, którzy do obiadu muszą zapalić ćmika, została brutalnie rozwiana. Oto posłowie głosami PO, SLD i części PiS będą forsować poniższe:

Platforma w zgłoszonej w ubiegłym tygodniu poprawce proponuje, aby w lokalach gastronomicznych i rozrywkowych mogły nadal powstawać palarnie (w tych mniejszych, poniżej 100 metrów kw. to sam właściciel będzie decydował, czy ma być to lokal dla palących czy niepalących).

Czyli będzie po staremu. Dotychczasowe podziału lokalu na strefę dla palących i niepalących moim zdaniem nic nie dawało. W większości przypadków siedząc w sekcji dla niepalących smród papierosów dolatywał do mojego stolika. Nie pozostaje mi nic innego jak podsumować to znaną już sentencją “Palcie i zdychajcie”.

Wybory czuć w powietrzu

Czyż nie jest pięknie? Społecznościówkami zaczęli interesować się politycy. Profile na fejsbukach, blipach, pewnie na naszych klasach też, wyrastają jak grzyby po deszczu. Wszyscy nagle zainteresowani są internetem i polskimi internautami. Tylko premier Tusk jakby na internautów się obraził – nie wiedzieć dlaczego. Może proponowany, a tak bardzo krytykowany, zwłaszcza przez internetową część społeczeństwa polskiego, Rejestr Stron i Usług Niedozwolonych to forma podziękowań Donalda Tuska dla internautów, którzy w poprzednich wyborach zrobili kawał dobrej roboty jednocząc się w celu odsunięcia od władzy jednego z braci Kaczyńskich? Nie ukrywam, że sam też miałem w tym udział.

Najwidoczniej wdzięczność Tuska wobec internautów jest tak wielka, że od 1 stycznia 2010 roku postanowił ich inwigilować [link do pliku PDF]. Premier Tusk rękami ministra infrastruktury wprowadził w życie rozporządzenie, ale na pewno nie miał złych intencji, a że zapomniał tym się pochwalić? Cóż, tu nie chodzi o kontrolę, nie chodzi o inwigilację, ani też o zamach na naszą wolność. To wszystko w ramach troski o nas, o POlaków. Te przebrzydłe insynuacje jakoby na nowo pojawić się miała cenzura są z pewnością bezpodstawne, a aparat państwowy uruchamiając coraz to nowsze drogi do eliminowania niewygodnej konkurencji ma za zadanie pilnowanie bezpieczeństwa w kraju. Jeśli takowe zostałoby pogwałcone, to przecież mamy sąsiadów, z którymi dzięki wyśmienicie prowadzonej polityce zagranicznej rządu Tuska, od razu przyjdą nam w sukurs. Wracając do rozporządzenia, które tak licznie jest krytykowane, to warto zwrócić uwagę, że Tusk nie organizował żadnych wystąpień z tego tytułu, nie było też konsultacji społecznych. Nie powinno to nikogo dziwić. Rząd wykazuje się przewidywalnym, stałym zachowaniem jeśli chodzi o podejmowanie kontrowersyjnych decyzji, aczkolwiek zawsze na uwadze ma bezpieczeństwo i poprawę warunków życia w Polsce. Donald Tusk najwyraźniej jest na tyle zapracowany, że po prostu nie wystarczyło już czasu na obwieszczenie radosnej informacji o ogólnopolskim programie inwigilacji obywateli korzystających z telefonów komórkowych czy internetu.

Serce roście, patrząc na poczynania rządu Donalda Tuska. To zaangażowanie z jakim działa, ta aktywność w stosunkach międzynarodowych i pomyśleć, że to wszystko by żyło się lepiej. Wszystkim. Mam tylko jeden niedosyt, taki maleńki. Otóż skoro na kolanach płaszczymy się przed Stanami Zjednoczonymi robiąc z Polski kurtyzanę, dlaczego coraz bliżej nam do Chin?