Wszystko jest remiksem (Everything is a Remix) to trzyczęściowy (jak dotychczas) materiał Kirbiego Fergusona o tym, że wszystko tak naprawdę jest remiksem. Trzeba przyznać, że Kirby przygotował się znakomicie – zmontował bardzo dobry materiał poglądowy nt. kina, muzyki, wynalazków i komputerów. Z odcinków dowiemy się na przykład o tym, że Bob Dylan na swoim pierwszym albumie zamieścił 11 coverów, a Gwiezdne Wojny to jeden wielki miks filmów z wcześniejszych lat. Macintosh kopiował pomysły od Xeroxa, a z kolei Led Zeppelin… to po prostu trzeba obejrzeć. Czwarta część zapowiadana jest na październik 2011 r..
Everything is a Remix – Part 1: The Song Remains the Same
Everything is a Remix – Part 2: Remix Inc.
Everything is a Remix – Part 3: The Elements of Creativity
Według mnie najciekawszą premierą muzyczną mijającego roku jest wydana we wrześniu płyta Manic Street Preachers “Postcards from a Young Man”. I chociaż MSP bardziej niż kiedykolwiek brzmi pop-rockowo, tak lubię słuchać tego albumu podczas projektowania czy jazdy samochodem. Najnowszy album Manic Street Preachers zaczyna się od melodyjnego uderzenia w postaci kawałka “(It’s Not War) Just The End Of Love”. Ponadto od razu polubiłem “Postcards From A Young Man”, “Some Kind Of Nothingness” (gościnnie z Ianem McCullochem), “I Think I’ve Found It”, “A Billion Balconies Facing The Sun”. Generalnie album wpada w ucho, a utwory, które znalazły się na dziesiątym już, studyjnym albumie kapeli dotychczas bardziej znanej z alternatywnego rocka, to przeszło 40 minut eksplodującej energią bomby muzycznej.
Uważam, że album “Postcards from a Young Man” obok wydanego w 1998 r. “This Is My Truth, Tell Me Yours” jest jednym z najlepszych albumów nagranych przez chłopaków z Manic Street Preachers, a James Dean Bradfield udowodnił, że ma się bardzo dobrze i jest w formie.
Mediafun zauważył coś, co przegapiłem tydzień temu – mianowicie spot reklamujący jesienną ramówkę Polsatu. To chyba pierwszy raz, gdy Polsat przygotował zapowiedź swojej sezonowej ramówki w postaci spotu wideo i, niestety, nie pierwszy raz postanowił zgapić pomysł od TVN.
Spot promocyjny “Jesień 2010″ w wykonaniu Polsatu jest tak tragiczny, że aż boli. Nie da się na to patrzeć. Przepalone twarze, mizerna saturacja i trójkolorowe efekty rodem z seriali kryminalnych lat ’70 w połączeniu z napisami 3D wyglądają koszmarnie. Zwracają uwagę również bardzo kiepskie kadry (zbliżenie twarzy Olgi Bołądź). Całość zamyka rubaszny Krzysztof Ibisz a la Andy Warhol, który obecnie przypomina Annę Przybylską w roli mężczyzny z filmu “Złoty Środek”.
Podkład muzyczny stanowi utwór zespołu Walther PpK “These are the days”. Ciekawe czy spot zniknie z YT jak to miało miejsce ze spotem wiosennej ramówki TVN ze względu na muzykę, do której prawa rościł sobie koncern Sony Music Entertainment?
Czesław Sakowski. Fot. Jakub Smykowski jakubsmykowski.com
Zespołu Linkin Park nikomu przedstawiać nie muszę. Chłopaki z Kalifornii pracują właśnie nad czwartym studyjnym albumem “A Thousand Suns”. Jego premiera zapowiadana jest na jesień br.. W związku z tym zespół ogłosił konkurs pt. “Featuring You”, który polegał na zremiksowaniu singla promującego najnowszy album LP. Do konkursu przystąpiło ponad tysiąc osób. Selekcję przeszło niewielu. W gronie szczęśliwców znalazł się m.in. Czesław “NoBrain” Sakowski ze Świdnicy. I chociaż nie był jedynym Polakiem próbującym swoich sił w konkursie, tak był jedynym, którego jury konkursu wybrało do dalszej rywalizacji. Jego remiks wygrał i tym samym znajdzie się na płycie z remiksami singla, a także tzw. B-sides. (more…)
Bogaty zbiór chiptune’owych muzyczek zamieszczonych przeważnie w takich programach jak keygeny, trainery, demoscenowe intra znaleźć można na KeygenJukebox.com.
Z cyklu “polskie porażki muzyczne” zdecydowanym numerem jeden 2009 roku jest duet Verba. Ich twórczość, a tym bardziej już utwór pod tytułem “Nie łam mi serca”, który jest mi równie trudno sklasyfikować w jakimkolwiek gatunku muzycznym, co tzw. Grupę Operacyjną z frontmanem Mieszkiem na czele. Poniżej polecam zapoznanie się z amatorskim pod względem audiowizualnym wideoklipem do wcześniej wymienionego utworu.
Chłopaki ewidentnie nie potrafią śpiewać. O rapowaniu mowy być nie może. Ich żałosne wycie sprawia, że z ogromną chęcią skróciłbym im cierpienia. Z bitem też nie jest dobrze. Przypomina to kawałki, które jeszcze jako demoscenowiec tworzyłem w FastTrackerze. I tu apel do wszystkich bez wyjątku: odbierzcie im mikrofony, nie kupujcie płyt tych panów, nie chodźcie na koncerty. Wyrzućcie Verbę z waszych płytotek, mp3 plejerów, a dobre stacje muzyczne niech zaprzestaną emisji tego chłamu!
Do fanów “Mam talent”, jak również do stałych widzów tego programów zaliczyć mnie nie można. Rzadko oglądam ten program, przeważnie we fragmentach. Tak się złożyło, że obejrzałem fragment wczorajszego i jednego z poprzednich odcinków. Widziałem występy dwóch dziewczynek. Jednej śpiewającej utwór Danuty Rinn “Gdzie ci mężczyźni”, drugiej wykonującej utwór Anny German “Tańczące eurydyki”. W półfinale ta druga przegrała z pierwszą. Niestety, nie może być dwóch czy więcej śpiewających dziewczynek. Taki niepisany regulamin? Być może program okazałby się zbyt nudny. Dlatego jakiś leszcz z dwoma wypchanymi siostrami zakonnymi przechodzi do finału. Pięknie śpiewająca dziewczynka – Kasia Sawczuk odpada. Przegrała z emogejem w tlenionych włosach, z wcześniej wspomnianym pajacem z lalkami oraz śpiewającą, pulchną i brzydką dziewczynką. Fajnie, że TVN leczy kompleksy dzieciaków, zwłaszcza tych brzydkich i zakompleksionych. Jednak śpiewającemu pulpetowi wyrządza więcej krzywdy przepuszczając go do finału. Tam z pewnością odpadnie. Płacz i cierpienie będzie większe, aniżeli gdyby odpadł już teraz w półfinale.
Wracając do Kasi Sawczuk – gdybym miał sporo kasy, pokusiłbym się wydać płytę z piosenkami w jej wykonaniu. Pięknie śpiewa, z pewnością nie tak słabo jak jedna z osób zasiadających w jury Mam Talent. W Polsce jednak wcale nie trzeba śpiewać pięknie.