Plakat filmu “Sponsoring” inspirowany plakatem filmu “Burlesque”.
Serwis interaktywnie.com, jak co roku, dokonał przeglądu nadesłanych przez agencje reklamowe, interaktywne oraz firmy, kartek świątecznych. Wśród prawie trzydziestu wybranych przez redaktor Beatę Ratuszniak znalazły się raptem dwie, moim zdaniem, warte uwagi.
Uważam, że zgłaszanie swoich świątecznych e-kartek na siłę, tylko po to by znaleźć się w zestawieniu, nie zwracając przy tym uwagi na takie czynniki jak np.: pomysł, kreatywność, unikalność i przyzwoity (chociaż taki) poziom wykonania, jest bez sensu. Może to mieć wpływ na odbiór agencji, czy studia graficznego w przyszłości przez potencjalnych klientów. Oczywiście nie dotyczy to tych, dla których najważniejsze są pieniądze, a nie sposób postrzegania przez pryzmat realizacji i jakości wykonania. Zwolennicy ilości, a nie jakości nie muszą się martwić – zawsze znajdą się Czesio, Wiesio czy Rychu, których skasuje się jak za zboże sprzedając im gotowy szablon za kilka “bagsów”.
Wśród licznych zgłoszeń opublikowanych na łamach interaktywnie.com znaleźć można:
Wisienkę na torcie stanowią dwie nadesłane prace. Są nimi:
Chciałbym wierzyć, że dwie powyższe firmy chociaż wydały te raptem kilka dolarów na gotowce, które nie dość, że są gotowcami, to w dodatku, ktoś z decyzyjnych postanowił chwalić się nimi.
W zestawieniu natomiast zabrakło wielu ciekawych, tegorocznych realizacji, jak chociażby witryna ze świąteczną kartką Netii wykonaną przez agencję Brasil – autorów reklam telewizyjnych z Tomaszem Kotem. W artykule słowem nie wspomniano o żadnym zagranicznym serwisie, e-kartce czy życzeniami wideo dotyczącymi tematyki świątecznej.
Powyższy obraz na przykładzie świątecznych e-kartek i wideo życzeń nasuwa mi dwa wnioski:
a) obraz polskich agencji, firm i firemek, które swoją działalność skupiają w obszarze internetu z roku na rok jest coraz bardziej smutny i ponury,
b) odpowiedzialność spoczywająca na redaktorze z racji prowadzenia branżowego portalu nijak się ma do wiedzy o branży, a jego (w tym przypadku jej) działalność odnosi się do wybiórczego Copy&Paste.
Obraz polskich firm internetowych, agencji reklamowych i interaktywnych na przykładzie powyższych przykładów pod względem kreatywności, pomysłowości, jakości wykonania jest żenujący. Ma to również swoje odbicie w realizacjach nie tylko takich jak te, nonprofit służące promocji własnej, ale także w komercyjnych. Być może jest to podyktowane chęcią zarobienia szybkiej kasy? Sądzę jednak, że dzisiaj najczęściej zapomina się (lub celowo traktuje po macoszemu) o jakości wykonania projektów i realizacji reklam oraz serwisów internetowych. Zaraz padną słowa, że wysoka jakość to wysoki koszt produkcji. Dlaczego zatem odnoszę wrażenie, że obecnie agencje każą sobie płacić kosmiczne pieniądze za coś co jest warte połowę, a czasem nawet mniej, żądanej ceny?

Kto by przypuszczał, że tak koszmarne logo jakie ma Polska Organizacja Turystyczna zostanie splagiatowane. Filipińskie Ministerstwo Turystyki rzekomo zleciło projekt firmie, która zgodziła się wykonać logo za darmo. Efekt jaki jest, widzicie sami. Mnie najbardziej do gustu w filipińskiej wersji przypadł stolec zwierzaczka i kondom imitujący słońce.
Więcej na The Himalayan Times.

Aż dziwne, że wcześniej nie skojarzyłem tak wielkiego podobieństwa.

Jak widać, nie tylko w Białymstoku zamieszanie wokół promującego miasto logo. Wraz z modą na logo wśród włodarzy miast, w agencjach reklamowych przyszła moda na silne inspirowanie się istniejącymi znakami graficznymi. I tak po Białymstoku padło na Rybnik. Tym razem nie Eskadra, a House of PR z Rybnika. Logo “Rybnik – miasto z ikrą” widać, że mocno inspirowane było znakiem graficznym XV Igrzysk Panamerykańskich “RIO 2007″.
Sprawę opisał i wysłał mediom grafik mieszkający w Niemczech – Alex Kopia:
Zarówno kolorystyka jak i kompozycja graficzna, a także znalezione w Księdze Znaku “podobieństwa” do logo RIO 2007 (np. układ cyfr w jednej z proponowanych grafik jest identyczny jak w amerykańskim znaku) pozwalają mi wątpić w oryginalność pomysłu i kreatywności autora i utwierdza mnie w przekonaniu, że nie jest to zbieg okoliczności, a zwyczajna fucha odwalona za społeczne pieniądze.
A to boli! Boli, że jakiś cwaniak wystrychnął Rybniczan na dudka. Boli, że czyjś dorobek i prawo do znaku zostały tak sobie „przerobione“ i sławią kogoś innego. Boli, że pieniądze wydane zostały na knota… I w sumie szkoda, bo hasło znakomite! Rybnik – miasto z ikra! Szkoda, bo miał być kawior, a wyszła kaszanka.
Wracając jeszcze do sprawy logo Białegostoku, którą poruszałem pod koniec zeszłego roku. Eksperci orzekli, że logo autorstwa Eskadry nie jest plagiatem. Natomiast radni ustalili, że powoli będą rezygnować z promowania miasta przy pomocy dyskusyjnego znaku.