Czy to, że ktoś jest znanym i wielokrotnie nagradzanym reżyserem zwalnia z odpowiedzialności za czyny z przeszłości? Czy upływ czasu powinien być czynnikiem łagodzącym? I w końcu czy seks z trzynastoletnią dziewczynką w obliczu popularności jednostki jest czymś na co powinniśmy dać przyzwolenie? Jeśli na któreś z pytań odpowiedziałeś/aś inaczej niż NIE to znaczy, że jesteś takim samym kutasem jak cała część środowiska filmowego, które broni Romana Polańskiego.
Prawo jest prawem i wszyscy wobec niego powinni być równi. Polański jak tchórz starał się unikać konsekwencji gwałtu, którego dopuścił się dawno temu w Stanach Zjednoczonych. Czy to, że ma juz przeszło 70 lat powinno być argumentem za tym by mu darować? Czy to, że nakręcił wiele filmów, dostał Oscara może być argumentem za tym by traktować go łagodniej niż przeciętnego bezimiennego ziemianina? Moim zdaniem nie, bo równie dobrze musielibyśmy zbrodniarzom wojennym odpuszczać z powodu upływu czasu. Tak samo nie powinniśmy wygadywać chociażby takiemu Farfałowi przygody z nazistowskim pismem – przecież to było dawno, gdy był jeszcze młody i głupi. Czy aby na pewno?
Przypomina mi to nieco sytuację, gdy nagle cała Polska broniła Otylii Jędrzejczak, która spowodowała wypadek w następstwie którego zginął jej brat. Zabiła człowieka, a to czy umyślnie czy nie, nie było powodem ku temu, by odstąpić od sądu.