Wybory już niebawem, a tymczasem kampania wyborcza wchodzi już w ostatnie wiraże i wkrótce wyjdzie na ostatnią prostą. Muszę przyznać, że ostatnia faza kampanii najbardziej mnie ciekawi, bo przecież nie ma tyle uroku żadna przepychanka werbalna na mównicy sejmowej czy w wywiadach przed kamerami TV co wytoczone najcięższe działa ugrupowań politycznych mające na celu zatopienie partyjnych okrętów swoich konkurentów.
Po cichu przesunięto do tylnych rzędów osoby z PiS, które najchętniej i najczęściej robiły wokół własnej osoby największe zamieszanie z całą otoczką towarzyszącą – czyli przedstawienia niczym wyreżyserowane widowiska mające na celu skupienie ogromnej widowni. I tak Zbigniew “Nikt Nigdy” Ziobro oraz Jacek “Bulterier” Kurski siedzą gdzieś w kąciku, żeby nie kompromitowali się oraz PiSu w czasie, gdy brat Jarosław odnosi triumfy punktując miękkiego Donalda poprzez nazwanie go pomocnikiem. Należy zwrócić uwagę na obraną przez PiS strategię wmawiania społeczeństwu, że PO praktycznie programowo podobne jest do LiD. Ponadto straszy się elektorat ew. koalicją PO z LiDem. Taki scenariusz może nie przypaść do gustu liberałom, którzy niekoniecznie pałają życzliwością do lewicowych polityków, którzy noszą po dziś dzień brzemię ustroju komunistycznego i pewnie będzie musiało jeszcze upłynąć dużo wody w Wiśle zanim używanie argumentu w postaci “to są komuniści” przestanie działać.
PiS tradycyjnie gra znaczonymi kartami, a swoje ciosy kieruje poniżej pasa. Nie dziwi mnie to wcale, gdyż partia malutkich ludzików z wielkimi kompleksami jest skupiskiem tych wszystkich, negatywnych cech, które sprawiają, że nienawiść i kompleksy osiągają niewyobrażalne rozmiary. Toteż bicie po jądrach, kopanie leżącego czy też strzelanie w plecy jest normą dla ludzi z formacji PiS. A gdy dodamy do tego brak honoru i wychowania możemy być pewni, że beczkowozy z gnojówką dopiero przyjadą i całe gówno zostanie wylane na LiD, PO, a także niedawnych koalicjantów PiSu: LPR i SO. Zatem wszystkiego najlepszego z okazji wyborów!