Prezydent Lech Kaczyński nie żyje

Muszę przyznać, że nie lubię zaczynać dnia od złych wiadomości, a te są dziś wyjątkowo tragiczne. Zginął prezydent RP Lech Kaczyński, a wraz z nim spory i ważny kawałek tortu sceny politycznej. Mam tylko nadzieję, że osoby bojące się brać odpowiedzialność za swoje czyny w końcu całkowicie odnowią powietrzną flotę RP.

Chociaż nie darzyłem sympatią naszego prezydenta, tak nie ma wątpliwości, że dziś stało się coś bardzo tragicznego obok czego nie wolno przejść obojętnie.

A jednak z dymem

Jeszcze przed kilkoma dniami cieszyłem się z faktu, że konsumuję obiad w restauracji i bez żadnych przeszkód mogłem delektować się jedzeniem. Smak był taki, jaki powinien być, nie okraszony dodatkowo dymem z papierosów. W dniu dzisiejszym nadzieja na to, że w każdej restauracji będę mógł spożywać posiłek bez towarzystwa tych, którzy do obiadu muszą zapalić ćmika, została brutalnie rozwiana. Oto posłowie głosami PO, SLD i części PiS będą forsować poniższe:

Platforma w zgłoszonej w ubiegłym tygodniu poprawce proponuje, aby w lokalach gastronomicznych i rozrywkowych mogły nadal powstawać palarnie (w tych mniejszych, poniżej 100 metrów kw. to sam właściciel będzie decydował, czy ma być to lokal dla palących czy niepalących).

Czyli będzie po staremu. Dotychczasowe podziału lokalu na strefę dla palących i niepalących moim zdaniem nic nie dawało. W większości przypadków siedząc w sekcji dla niepalących smród papierosów dolatywał do mojego stolika. Nie pozostaje mi nic innego jak podsumować to znaną już sentencją “Palcie i zdychajcie”.

Drogie Eko

Rok w rok pojawiają się etykietki, którymi niektórzy uwielbiają się oklejać. Jedną z takich etykiet, która nie dość, że jest modna, to można robić na niej kasę już od kilku dobrych lat jest “bycie EKO”. Eko jest modne. Eko samochody, eko meble, eko jedzenie, nawet ubrania są eko, a dla maniaków etykiety eko w marketach powstały alejki z żywnością eko, nie wspominając już o sklepikach oferujących wyłącznie towary eko. Dosłownie nie ma już możliwości ruchu, by nie natknąć się na coś co jest eko. Eko powoli zaczyna przypominać mi ogólnoświatową histerię dotyczącą globalnego ocieplenia. Jednak zgodnie z tym, co powszechnie jest wiadome, najlepiej zarobić można między innymi na zdrowiu. Dlatego też wszelkie produkty eko – rzekomo przyjazne środowisku i naszej planecie – są przeważnie droższe od swoich odpowiedników. Ciekawe zestawienie produktów eko zamieścił portal Gazeta.pl w artykule Ile kosztuje bycie eko. Z analizy przeprowadzonej przez Artura Włodarskiego wynika, że np. eko chemia i kosmetyki są droższe od tych “nieekologicznych” o 252%, samochód w wersji eko jest droższy o przeszło 30%. Generalnie bycie eko w rozrachunku wychodzi o prawie 100% drożej. Zdrowie – niewątpliwie na nim można zarobić najwięcej, a tym bardziej posługując się etykietą EKO.

Sting, Nosowska i inni za free na DVD CHIPa

W najnowszym, październikowym numerze CHIPa na płycie DVD dołączonej do czasopisma znaleźć można m.in. albumy Nosowskiej, Stinga, składankę Smooth Jazz Cafe i kilka innych pozycji, które nie znalazły się tam w ramach bonusu. Wpadka, jaką zaliczył CHIP nie przypominam sobie, by miała kiedykolwiek miejsce w historii tego pisma. Co prawda zdarzało się, że oprogramowanie znajdujące się na płytkach dołączanych do gazety często sprawiało wrażenie, jakby wcześniej przez nikogo nie było testowane, przez co konsekwencje późniejszego zainstalowania przez czytelnika bywały różne. Jednak sytuacja, w której na płytce znaleźć można zripowane do mp3 albumy muzyczne jest czymś nowym. Jestem ciekaw konsekwencji jakie poniesie CHIP przez tą wpadkę. Z tego co wiadomo nakład został wycofany. Smród jednak pozostał.

Polański finally busted

Czy to, że ktoś jest znanym i wielokrotnie nagradzanym reżyserem zwalnia z odpowiedzialności za czyny z przeszłości? Czy upływ czasu powinien być czynnikiem łagodzącym? I w końcu czy seks z trzynastoletnią dziewczynką w obliczu popularności jednostki jest czymś na co powinniśmy dać przyzwolenie? Jeśli na któreś z pytań odpowiedziałeś/aś inaczej niż NIE to znaczy, że jesteś takim samym kutasem jak cała część środowiska filmowego, które broni Romana Polańskiego.

Prawo jest prawem i wszyscy wobec niego powinni być równi. Polański jak tchórz starał się unikać konsekwencji gwałtu, którego dopuścił się dawno temu w Stanach Zjednoczonych. Czy to, że ma juz przeszło 70 lat powinno być argumentem za tym by mu darować? Czy to, że nakręcił wiele filmów, dostał Oscara może być argumentem za tym by traktować go łagodniej niż przeciętnego bezimiennego ziemianina? Moim zdaniem nie, bo równie dobrze musielibyśmy zbrodniarzom wojennym odpuszczać z powodu upływu czasu. Tak samo nie powinniśmy wygadywać chociażby takiemu Farfałowi przygody z nazistowskim pismem – przecież to było dawno, gdy był jeszcze młody i głupi. Czy aby na pewno?

Przypomina mi to nieco sytuację, gdy nagle cała Polska broniła Otylii Jędrzejczak, która spowodowała wypadek w następstwie którego zginął jej brat. Zabiła człowieka, a to czy umyślnie czy nie, nie było powodem ku temu, by odstąpić od sądu.

Ale kadra

Dawno się tak nie uśmiałem czytając coś do drugiej kawy. Czyta się to wspaniale. Chyba w kadrze hokeistów panują jakieś waśnie. Może zazdroszczą Oliwie, że grał w NHL, a oni nie? Albo Oliwa za bardzo gwiazdorzy? W każdym razie nudno coś w polskim sporcie ostatnio. No bo chyba nikt już nie podnieca się niedawnym pogromem fryzjerów i kuśnierzy z San Marino. W hokeju za to wesoło – tak dla równowagi.

- Po zakończonym turnieju postanowiliśmy zorganizować uroczyste pożegnanie. (…) O trzeciej w nocy właściciel [baru, w którym się bawiono - przyp. red.] mówi mi, że musieli wyrzucić [Krystiana] Dziubińskiego, bo wszczynał bójki przy barze. (…) Prosiłem [Dziubińskiego] żeby poszedł do hotelu, ale nie chciał mnie słuchać. No to dostał ode mnie z ”plaskacza” – opowiada Oliwa.

Dziubiński skończył wieczór ze złamanym kciukiem i podbitym okiem, Oliwa twierdzi, że po ”plaskaczu” odszedł w siną dal i musiał dostać gdzieś na mieście.

Drugą ”ofiarą” Oliwy był Marcin Kolusz i jego nos. Jak wyglądała jego historia? Zaczęło się ponoć od tego, że w barze obrażał dziewczynę ex-hokeisty i ”obscenicznie przy niej tańczył”. Później akcja przeniosła się do hotelu. Pijany Kolusz miał dobijać się do pokoju trenera kadry i krzyczał, że chce się przespać z jego partnerką. Tego Oliwa nie zamierzał tolerować: – Dostał ode mnie dwa kopy w d… i lekko, z otwartej ręki, w łeb.

To Kolusza tylko rozsierdziło. – Pobiegł na górę, zawołał kilku innych hokeistów na pomoc i zeszli do mnie. Patrzę, a Kolusz wywija żelazkiem. I nie wyglądało na to, że chce coś wyprasować. – Tupnąłem nogą i uciekli – opowiada hokeista

Potem Kolusz podobno znów przyszedł do pokoju byłego gracza NHL chcąc się pojednać, zamiast jednak ”przepraszam” wymknęło mu się ”czy twoja dziewczyna leży w łóżku naga?”. Tym razem Oliwa ”przegonił” go ostatecznie.

Więcej w portalu Gazeta.pl.

Myslovitz przestał istnieć

Myslovitz “Miłość w czasach popkultury”, Sony BMG

Mimo że na początku nie wszyscy byli do przekonani do tej płyty, “Miłość w czasach popkultury” okazała się jednym z kroków milowych w karierze zespołu z Mysłowic. Dziś, po 10 latach od wydania, do sklepów trafia reedycja tego niezwykłego wydawnictwa. Płyty, dzięki której ukształtowała się pozycja zespołu, usłyszała o nim nie tylko cała Polska, ale i świat, a największy przebój Myslovitz “Długość dźwięku samotności” grany był w większości stacji radiowych i telewizyjnych świata kultury zachodniej. Wydawnictwo jest wzbogacone płytą demo z niepublikowanymi wcześniej wersjami znanych już nagrań.

via: Infomuzyka.pl

Panie i panowie. Myslovitz się skończył.

Jan Rokita ist ein …

Arszlochy

Ja tam nie wiem, ale po 9/11 służby floty powietrznej mają obowiązek być wyczulonymi na niefrasobliwych pasażerów. Niemcom nie spodobało się to, co Janek już nie raz w Polsce zdołał pokazać. Szpanowania jakim jest “freakiem” nie skumali sąsiedzi zza miedzy, na których żalił się dzisiaj w mediach. Niestety nie mogę potwierdzić tej masowej awersji do Polaków. Podczas moich zeszłorocznych wizyt w Niemczech, ani razu nie spotkałem się z nieprzychylnością Niemców, a i “tamtejsi” Polacy byli bardzo sympatyczni.

Więcej na Gazeta.pl i Onet.pl.

AKTUALIZACJA – 2009.02.12
Niemieckie media o incydencie z Rokitami:
Welt.de – Polnischer Politiker empört über deutsche Polizei
Spiegel.de – Polnische Medien empört über Politiker-Festnahme in München
tz-online.de – Polnische Medien empört über Festnahme von Rokita
merkur-online.de – “Aggressive Deutsche”: Polnischer Politiker abgeführt
Focus.de – Politiker-Festnahme empört Polen

Sprostowanie goni aktualizację

Uuula la. Porobiło się dziś na interaktywnie. Piotr Fećko (redaktor interaktywnie.com) zaczął od wpisu pod tytułem: “Zwolnienia nie omijają agencji interaktywnych”, który w pierwotnej formie brzmiał:

Według nieoficjalnych informacji agencję Hypermedia opuścił Grzegorz Kurowski – dyrektor zarządzający, który rok temu przeszedł do firmy z agencji K2.

Jak podał nasz informator zarząd spółki nie był zadowolony z jej wyników biznesowych w zeszłym roku. Stąd decyzja o zwolnieniu dyrektora zarządzającego.

Informację publikujemy jako niepotwierdzoną. Próby kontaktu zarówno z działem PR agencji, jak i z Grzegorzem Kurowskim zakończyły się do tej pory bezowocnie.

Hypermedia to nie jedyna agencja, która w ciągu ostatnich kilku miesięcy rozstała się z częścią swoich pracowników. Według również nieoficjalnych informacji w listopadzie ubiegłego roku zwolnienia miały miejsce również w agencji K2.

“Nie było w K2 w tym roku żadnych zwolnień innych niż wynikających ze słabej oceny pracy poszczególnych osób. Na razie nie mamy też żadnych planów redukcji zatrudnienia choć oczywiście przyglądamy się uważnie temu co dzieje się na rynku”, mówił wówczas Janusz Żebrowski, dyrektor zarządzający K2 Internet S.A.

Innego zdania byli jednak byli pracownicy agencji, którym zwolnienia wytłumaczono kryzysem, a którzy nie chcieli zdradzać swojej tożsamości.

Następnie, jak to zwykle bywa z niepotwierdzonymi informacjami pojawiła się aktualizacja:

“Moje rozstanie z Hypermedia było zaplanowane i uzgodnione pomiędzy obiema stronami. Wyniki spółki w roku 2008 nie odbiegały od zakładanych, więc wiązanie tych faktów nie jest zasadne”, powiedział nam właśnie Grzegorz Kurowski. “Zgodnie z moimi planami, dalszą karierę wiążę z działalnością inną niż agencyjna. Więcej na ten temat – za kilka tygodni” – dodał

I, gdy nagle zniknął wpis z bloga, pomyślałem sobie, że Fiećko tym artykułem musiał nadepnąć komuś na ogon, więc ładnie go wyczyszczono. Po upływie kilku minut artykuł pojawił się ponownie, w formie sprostowania. A brzmi ono tak:

W artykule „Zwolnienia nie omijają agencji interaktywnych” następujące informacje (twierdzenia) wymagają sprostowania:

1. “Jak podał nasz informator zarząd spółki nie był zadowolony z jej wyników biznesowych w zeszłym roku. Stąd decyzja o zwolnieniu dyrektora zarządzającego”

“W naszej agencji miała miejsce dość poważna rekrutacja więc ciężko mi odnieść się do nieoficjalnych źródeł i informacji, które są nieprawdziwe. W ciągu ostatnich 3 miesięcy zatrudniliśmy 15 osób rozstając sie z 7 osobami”, mówi Sławomir Stępniewski, Prezes Zarządu HYPERmedia i CEO Isobar Polska, “Co do polityki kadrowej nie będę się na ten temat obecnie wypowiadał. Oficjalny komunikat o awansach, nowych twarzach i innych wydarzeniach zostanie przygotowany w najbliższym czasie”, dodaje. Spółka zanotowała 60% wzrost w stosunku do roku 2007, więc o “niezadowoleniu” nie może być mowy.

Pozostaje zatem czekać na dalszy bieg wydarzeń i los wpisu o zwolnieniach w agencjach jako efekcie kryzysu. Co ciekawe w tym samym wpisie czytamy wypowiedź Janusza Żebrowskiego z K2. Zaprzecza on wersji, którą usłyszeli zwolnieni w listopadzie pracownicy agencji. Oficjalnie było wiadomo “kryzys”. Nieoficjalnie można przypuszczać, że rozminięto się w obliczeniach budżetowych na rok 2009, czego powodem mogła być również wpadka z hoopla.pl ([1], [2]). Do czynników sprzyjających zwolnieniom można również zaliczyć chwilowe braki przebiegów i obłożenia pracą. Złe gospodarowanie czasem, złe dysponowanie zasobami? Tego nie wiadomo, pewne natomiast jest, że K2 potrzebuje lepszego zarządzania wewnątrz działowego, sprawnego menedżera oraz kierowników, którzy lubią pracować z ludźmi, a nie pałają nienawiścią do ludzi.

“Białystok – Gays City” za sprawą grupy Eskadra

Wchodzący Białystok

Nieważne jak mówią, ważne, że mówią … podobno. Uważam, że to dewiza frajera. Czy o frajerstwo zatem można podejrzewać grupę Eskadra, w skład której wchodzi agencja Opcom? Rozchodzi się o logo, które rzekomo powstało jako efekt ciężkich prac nad kampanią reklamową miasta Białystok. Pech chciał, że “eskadrowe” logo Białegostoku łudząco przypomina stare logo “Centrum Społeczności Lesbijek, Gejów, Biseksualistów i Transseksualistów” z Nowgo Jorku.

W mediach wielki szum. Eskadra wydała stosowne oświadczenie próbując ratować swój tyłek. Jak dla mnie oświadczenie to nic innego jak bełkot. Nie potrafią tam uderzyć się w pierś. Zamiast przyznać się “tak, daliśmy dupy, jak te nowojorskie geje i lesbijki” można przeczytać:

Grupa Eskadra oświadcza, że sugerowane w artykule Gazety.pl z dnia 26 grudnia 2008 r. podobieństwo znaku graficznego opracowanego dla Miasta Białystok ze znakiem graficznym używanym w przeszłości przez jedną z nowojorskich organizacji społecznych jest absolutnie przypadkowe i niezamierzone. (…)

No i na upartego na tym powinno się zakończyć dywagacje, insynuacje i inne podstępne teorie spiskowe mające na celu uderzyć w dobre imię agencji. Niestety, byłoby to wielkim pogwałceniem praw do wyrażania opinii. Dodatkowo biorąc pod uwagę niezbyt czyste zagrywki Opcomu w nie tak odległej przeszłości m.in. podejrzenia o plagiat strony, a także nowego logo Opcomu (sprawa z bodajże 2004 roku) można gdybać, że ktoś tam poszedł na łatwiznę i jeśli nie skopiował, to na pewno mocno zainspirował się znakiem graficznym identyfikującym wcześniej wspomnianą społeczność. Nie trzeba być grafikiem, ani też mieć jakiekolwiek pojęcie na temat tworzenia logo i CI, by stwierdzić, że logo Białegostoku ani do unikalnych, ani do oryginalnych nie należy.

Logo Białegostoku wykonane przez Eskadrę nie da się nazwać inspiracją. Tym mianem z pewnością można określić jeszcze ciepłą, świąteczną produkcję K2:
Pomysł na choinkę świąteczną i życzenia
   - źródło inspiracji: Publicis Singapore
   - zapożyczony pomysł: K2 – xmas – ołówek, choinka z resztek powstałych podczas ostrzenia ołówka
Jak widać na powyższym ten rzekomo nowatorski pomysł na fajną kartkę ma już 2 lata. Jedyną różnicą jest rodzaj publikacji (druk / wideo).

Wracając do Eskadry, gejowskiego logo i Białegostoku. Cała sprawa wygląda bardzo słabo. Raz, że logo zostało zerżnięte z czegoś co wyglądało bardzo podobnie. Dwa – magistrat Białegostoku zapłacił sporo pieniążków za “stworzenie” logo, które notabene kojarzone jest ze środowiskami mniejszości seksualnych. A skoro już o kosztach mowa:

Firma [Eskadra - przyp. własny] najpierw opracowała strategię promocji miasta, w której wybrano hasło “Wschodzący Białystok”, co kosztowało 60 tys. zł. W kolejnym przetargu Eskadra została wybrana do opracowania logo i przeprowadzenia kampanii wewnętrznej. Na to magistrat wydał ponad 300 tys. zł. Również Eskadra wygrała w listopadzie trzeci przetarg związany z promocją, tym razem na przeprowadzenie kampanii w całym kraju za niemal 3 mln zł.

Podsumowując, Białystok na promocję miasta wyda 3 mln 360 tysięcy złotych. Wszystko to w oparciu o “krojone” logo. Panowie i Panie, włodarze Białegostoku. Chyba jeszcze nie jest za późno, by unieważnić przetargi? Być może w niedalekiej przyszłości okaże się, że do skojarzeń dotyczących waszego logo dojdzie jeszcze przeinaczone, ale również pasujące hasło “Wchodzący Białystok”?

W Białymstoku same dziwy. Mają tam Kononowicza, białostoczczanie masowo tańczą w tanecznych programach TVNu, a teraz na dokładkę mają gejowskie logo.

Poniżej trochę lektury dotyczącej tego tematu. Co ciekawe, nie zauważyłem by interaktywnie.com, serwis pilotowany przez Opcom, zamieścił jakąkolwiek wzmiankę dotyczącą tego burzliwego tematu.

   Gazeta.pl
   2008.12.26 » Białystok ma logo jak nowojorscy homoseksualiści
   2008.12.27 » Władze Białegostoku chcą wyjaśnić, czy logo miasta to plagiat
   2008.12.28 » Autorzy projektu logo Białegostoku: To przypadek
   2008.12.28 » Czy “Wschodzący Białystok” zajdzie?
   2008.12.29 » Logo trafi pod lupę ekspertów
   2008.12.28 » Nie pierwsze kłopoty Eskadry
   2008.12.29 » Radni PiS: logo Eskadry kompromituje Białystok
   2008.12.29 » Rozmowa z prezydentem Tadeuszem Truskolaskim
   2009.01.30 » Eksperci: logo nie jest plagiatem
   2009.04.17 » Logo do czerwca?
   2009.04.27 » Zachodzi, zachodzi i zajść nie może…

   » Komentarze na forum Gazeta.pl

   Onet.pl
   2008.12.27 » Afera z “homoseksualnym” logo polskiego miasta
   2008.12.29 » Kontrowersje wokół logo – promocja wstrzymana

   TVN24.pl
   2008.12.27 » Homologo Białegostoku
   2008.12.29 » Homologo Białegostoku? Projektanci się tłumaczą…

   Do pobrania:
   » Logo społeczności gejowskiej w formacie EPS

Dziś wszystko jest zajebiste

(…) teraz przeklina się inaczej niż za czasów mojej młodości. Kiedy byłem trzydziestolatkiem, czyli jakieś 30 lat temu, dominującym przekleństwem było słowo kurwa i wszelkie jego derywaty. Teraz hitem są wszelkie pochodne słowa jebać, używane zarówno jako określenie negatywne, jak i pozytywne. Słowem-wytrychem jest przymiotnik “zajebisty”. Dziś wszystko jest zajebiste.

Krótki, ale ciekawy wywiad w Dzienniku z prof. Maciejem Grochowskim: “Dziś wszystko jest zajebiste”