Filed under Plagiaty-podobieństwa-inspiracje

Polska Szkoła Kopiowania #2

Plakat filmu “Sponsoring” inspirowany plakatem filmu “Burlesque”.

 

Tagged , , , ,

Polska Szkoła Kopiowania – plakat z filmu Sztos 2

Choć na “Ja, RAFi” wielokrotnie mogliście poczytać o plagiatach, inspiracjach, bezczelnych zrzynkach i rżnięciu po całości, tak dotychczas nie było jasnego nazewnictwa dla tematu (z wyjątkiem tych, w których piętnowałem złodzieja Rafała Rulę/Naczyńskiego/Raatza/Rac). Od dzisiejszego odcinka saga polskich kopistów będzie jasno określona w postaci “Polskiej Szkoły Kopiowania”.

Cezar 10 to zabawna, żeby nie napisać, śmieszna spółka. Na tyle zabawna, że bardziej bawią i śmieszą jej próby wyprodukowania czegoś śmiesznego, niż same, rzekomo śmieszne, produkcje. Nie byłoby w tym nic złego, bo próbować to rzecz ludzka, ale Cezary Pazura na swoje nieszczęście próbuje reżyserować i produkować filmy. Filmy nie byle jakie, bo na miarę tych z Hollywoodu. Na jego i nasze – widzów, nieszczęście wychodzi mu to nieudolnie. Nudnym produkcjom nie pomogą nawet zrzynane z hollywoodzkich produkcji plakaty. I tak, już na początku tego roku mieliście okazje zobaczyć, jak bardzo oryginalny był plakat do filmu “Weekend” (kopia plakatu filmu “Snatch”). Początek przyszłego roku nie zapowiada się gorzej, bo już dziś wiemy jak będzie wyglądać plakat drugiej części Sztos. Tym razem jest to mocna inspiracja jednej z części trylogii o złodzieju i jego bandzie, w rolę którego wcielił się George Clooney “Ocean’s Twelve”. Jak widać Cezary Pazura mierzy bardzo wysoko, tylko zapomniał, że po drodze na szczyt należy zaliczyć kilka trudnych etapów, których nie da się przeskoczyć przy pomocy “cheatów” do gier.

 
Zdaję sobie sprawę, że wielu polskich twórców, artystów, celebrytów wyznaje “zasadę nieważne jak, ważne, że mówią”, ale panie Cezary, kradzież pomysłów na plakaty to obciach.

Tagged , , , , , ,

Listy do M. to właśnie miłość

 
Skojarzyłem (zresztą nie tylko ja), gdy zobaczyłem na mieście plakat “Listy do M.” (2011). Chociaż polska inspiracja “Love Actually” (2003) jest niczym w porównaniu do chińskiego plagiatu.

Tagged , , , ,

Jak RMF Maxxx zabrał się za kopiowanie strony BBC Radio1

RMF Maxxx zaprezentował, niezbyt urodziwą, nową stronę. Nieurodziwe strony przeważnie powstają z dwóch przyczyn:
1. Kiepskie umiejętności grafika projektującego stronę.
2. Nieudolna kalkomania,czyli po naszemu pisząc kopiowanie istniejącego projektu.

I właśnie o nazbyt mocne inspirowanie się, wręcz kopiowanie istniejącego projektu serwisu można oskarżyć grafika projektującego nową wersję RMF Maxxx. Za wzór posłużyła mu strona BBC Radio1. Podobieństwa widać gołym okiem.



Własną twórczość grafika (chociaż też nie do końca, bo obrazek złożony jest z gotowych elementów, a jedynymi czynnościami, które wykonał nasz bohater było rozmieszczenie elementów na bannerze i wybór kolorów) można zaobserwować na tym obrazku.

Wiecie, nie jest to jakieś lokalne radyjko, lokalna stacyjka. Jest to radio ze stajni RMF!

» BBC Radio1
» RMF Maxxx

Cynk podesłał Mariusz – dziękuję!

Tagged , , , , , ,

“Słowa prawdy” plagiatem amerykańskiego spotu


 
Partia PiS zaprezentowała najnowszy spot wyborczy “Słowa prawdy”. Wyszło tradycyjnie po polsku – słabo. Chociaż Donaldowi Tuskowi za niczego robienie i Polaków zubożenie należy się karna pytka, tak nie zwalnia to opozycji z robienia dobrych spotów, a tym bardziej już, nie zwalnia to PiS z robienia spotów autorskich. Z niegospodarności PO i PSL podczas sprawowania władzy w Polsce można nakręcić film pełnometrażowy, a nawet trylogię, więc rżnięcie amerykańskiej wyborczej reklamówki świadczyć może tylko o braku pomysłów w sztabie wyborczym PiS.

“Słowom prawdy” należą się słowa prawdy – spot jest plagiatem amerykańskiego spotu wyborczego “Bump in the road” gubernatora Mitta Romneya. I, o ile w oryginalnej wersji możemy usłyszeć bohaterów spotu, tak w polskiej wersji, wyprodukowanej na zlecenie PiS, słyszymy zawodowych lektorów. Czy w tym kraju, prócz garstki osób, nikt więcej nie potrafi wpaść na pomysł tylko go ukraść? Nie rozumiem tego i wygląda na to, że długo jeszcze nie pojmę, tego polskiego kradzenia pomysłów.

Poniżej oryginal – “Bump in the road”.

Tagged , , , , , , , , ,

Jednak plakat filmu “Weekend” Cezarego Pazury nie jest oryginalny

Przeczytaj również:
2011.01.06 – “Weekend” Cezarego Pazury to jedna wielka podróba

W poprzednim wpisie dotyczącym filmu “Weekend” Cezarego Pazury oprócz wartości ujemnej jaką ten film wnosi do polskiej kinematografii zwróciłem również uwagę na to, że motyw na plakacie wygląda jakby wzorowany był na motywie plakatu do filmu “The Expendables”. Cezary Pazura, wyjawił w jednym z wywiadów, że nie widzi nic złego w inspirowaniu się filmami Tarantino i Ritchie. Jak się okazało, nie tylko sam film jest “jedną, wielką kopią” zagranicznych dzieł wspomnianych reżyserów, także plakat do filmu Weekend niestety nie jest zbyt oryginalnym pomysłem.

Snatch vs. Weekend

Czy pozostaje coś tu komentować? Temu filmowi nie pomogą płatne teksty takie jak ten “Polacy chcą się śmiać”, umieszczony na dzień po premierowym weekendzie. “Weekendowi” nie pomoże szeptanka taka jak ta:

“Mega HIT!! Rewelacja! Bedzie to klasyka polskiego kina. Polskie kino, jest ostatnimi czasy powalajace na kolana. Moze na zagranicznym rynku, nie powala na kolana, bo sa to gagi sytuacyjne, nasze krajowe…
Ostatnio tak ubawilam sie na Lejdis… (a chadzam na wiekszosc premier PL kina) W moim miescie wyprzedaz biletow byla, bez mala na 2 dni przed premiera… Obawialam sie co pokaze p.Pazura…. teraz chyle czola, przed nim jako prod, rez. I wielki uklon dla obsady wszyscy sa CUDOWNI w swoich rolach… Mega hit, POLECAM goraco! :)”

“ale wy jesteście nudni.. wczoraj byłem na tym filmie i uśmiałem się tak że szczęka mnie po filmie bolała, zresztą jak cała zapełniona sala!! jak dla mnie, najlepsza polska komedia od czasów poranku kojota, czy chłopaki nie płaczą, bo każdy umie zrobić jakąś nudną komedie romantyczna, i co w tym ekscytującego? a czy Cezary Pazura pozlepiał kawałki z innych filmów? co mnie to obchodzi, ważne ze film był Mega dobry, a teksty w filmie rozbrajające do bólu!! wiec jak ktoś chce coś napisać o tym filmie o tym ze ten człowiek się wyczerpał, to niech najpierw pójdzie do kina a potem się wypowiada, ale pewnie większa cześć was czeka aż będzie go mogła zassać w internecie bo szkoda kilkunastu złotych wam… Pozdrawiam wszystkich którzy Kochają tego rodzaju filmu i nasze polskie słownictwo, a Ci co chcą tylko narzekać to pocałujcie mnie w ……”

AKTUALIZACJA – 2011.01.17 @ 15:55

Warto przeczytać:
» Weekend – Recenzja “My już są Amerykany”

Tagged , , , , , , , ,

Graficzny kleptoman – Rafał Rula Naczyński Raatz

“Kleptomania polega na powtarzającej się trudności lub niemożności powstrzymania się od kradzieży przedmiotów, które nie są zabierane dla osobistego użytku ani z chęci zysku.”.* Tak w skrócie można podsumować chorobę, na którą prawdopodobnie cierpi Rafał Rula – antybohater trzech (teraz już czterech) wpisów na blogu “Ja, RAFi”. Historii stwierdzonych wyczynów kradzieży grafik, pod którymi podpisywał się Rafał Rula, nie będę przypominać. Wystarczy zajrzeć do notek:

2008.12.22 – Rafał Rula kradnie
2010.04.28 – Rafał Rula znowu kradnie
2010.10.29 – Rafał Naczyński – nowe wcielenie Rafała Ruli

Od ostatniej, tej z końca października ubiegłego roku co jakiś czas zdarza się, że otrzymuję informacje od osób, które miały nieprzyjemność pracowania z Rulą. Wiele historii nadaje się na osobne wpisy. Jednak ten jest wynikiem kolejnych zgłoszeń od ludzi, którzy zetknęli się z tą osobą w życiu zawodowym.

Rafał Rula zmienia ksywki i nazwiska
Scenariusz jest ten sam: Rafał Rula pod wymyślonym nickiem lub nazwiskiem pojawia się na forum, serwisie lub innej tematycznej stronie poświęconej grafice. Umieszcza tam pokaźną ilość prac, rysunków i projektów, które wywołują ogólny zachwyt tamtejszej społeczności. Należy dodać, że prace nie są autorstwa Rafała Ruli, a osoby, od których “pożyczył” projekty nie mają zielonego pojęcia, że padli jego ofiarą. Pochlebnych komentarzy nie brakuje. Rośnie ego Ruli, a świadomość oszustwa zostaje przygnieciona ciężarem płynącej z tego satysfakcji. Nieświadomi wyczynów Ruli, członkowie graficznych społeczności, z płynących superlatyw i zachwytów budują obraz idola, czasem nawet guru. Rula otrzymuje wyróżnienia, takie jak np. Digart Dnia na digart.pl. Za sławą i podziwem idą zlecenia.

Rula ucieka…
Wszystko jest pięknie do czasu, gdy ktoś nie odkryje plagiatów. Wtedy następuje ucieczka i kasowanie wszystkich śladów. Po ostatnio opisanej akcji z plagiatem rumuńskiej strony Rafał zniknął ze wszystkich opisywanych serwisów – pokasował znane i spalone konta. Nie próżno szukać profilu naczynski.arveo.pl, nie znajdziecie też fejsbukowego profilu o id=100000916541921, konto z picassy też zniknęło, tak jak kilka blogów, które prowadził Rula.

… i powraca
Obecnie Rafał Rula w sieci występuje jako Rafał Raatz ew. Rac oraz Ratz. Znaleźć go można na Facebooku (id=100001832282416), na Blipie graffik.blip.pl [skrinszot], na Jogerr rac.jogger.pl oraz na naczyn.digart.pl. Na Digarcie “Naczyn” jest gwiazdą. Tylu komentarzy piejących z zachwytu nieświadomych digartowiczów co on nie ma nikt we wsi. Ciekawostką jednak jest to, że Rafał Rula skasował prawie wszystkie digarty, które miał w galerii po tym jak zauważył moją obecność na jego blipowym profilu. ;] Macie tu dwa skrinszoty [ 1 ]; [ 2 ], na których widać miniaturki prac widniejących w jego galerii (digart dnia, który zachował w galerii też nie jest jego).

Rafał Rula udaje, że ma firmę
8 stycznia 2011 wystartowała strona grupa Mobeo. Domena mobeo.pl zarejestrowana jest na osobę prywatną, a moje źródła nie potwierdziły, że taka firma została zarejestrowana (co tłumaczyłoby dlaczego Rula w dalszym ciagu podpisuje umowy o dzieło ze zleceniodawcami). Grupa Mobeo działa od kilku dni, a już ma referencje. Po krótkiej analizie natrafić można na fakt, że w Volontario WSE – poznański wolontariat, który wystawił referencje Mobeo – zastępcą przewodniczącej jest Joanna Raatz (tel. 502628309, gg: 3285313) – żona Rafała Ruli (przynajmniej tak wynika z innych zapisów). Strona Mobeo wykorzystuje szablon WooThemes.com, który w styczniu miał oficjalną premierę, a już 8 stycznia pojawił się na warezowych serwisach (proszę zwrócić uwagę na zbieżność dat).

Mobeo w przeglądzie świątecznych kartek
Rula zgłosił do przeglądu świątecznych kartek w serwisie interaktywnie.com kartkę szablon, którą można kupić za kilka dolarów lub tak jak w przypadku Ruli ściągnąć z graficznego warezu. Beata Ratuszniak z Interaktywnie.com dała się nabrać na flashowy szablon i umieściła nadesłaną pracę w zestawieniu (pisałem o tym we wpisie “(Anty)Kreatywność polskich agencji i grafików na przykładzie świątecznych kartek”). Porażające niekompetencja i nieznajomość branży redaktor Ratuszniak dobitnie pokazują, że w interaktywnie.com powinna nastąpić zmiana i to jak najszybciej.

Czas na deser
Rula o sobie na jednym ze swoich działających blogów napisał

zwykły, szary człowiek, który popełnia błędy jak każdy, zamarzył 7 lat temu zostać grafikiem i w tej branży czuje się najlepiej (chętnie wykona zlecenia graficzne w każdej dziedzinie)

Warto pamiętać, że
Rafał Rula w umowach, które niezbędne są do wykonywania przez niego zleceń, figuruje nie jako Naczyński, nie jako Raatz tylko jako Rula. Na pewno w tym roku, o ile ktoś mu nie zrobi kuku, będziemy słyszeć o jego kradzieżach – przecież to kleptoman, który nie może przestać. Jedno jest pewne rodzinka po tych samych pieniądzach. Rula zmieniał się w Naczyńskiego teraz Raatza. Jego żona na profilu FB też nie próżnuje – do niedawna Joanna Raatz, a obecnie Jo Anna (id=100000197435014).

źródło: F63.2 – Międzynarodowa Klasyfikacja Chorób i Problemów Zdrowotnych ICD-10.

AKTUALIZACJA – godz. 21:00
Rafał Rula zniknął momentalnie z serwisu blip.pl (stąd umieszczony zrzut ekranu), a jego strona mobeo.pl przechodzi nagłą modernizację.

Tagged , , , , , , , ,

(Anty)Kreatywność polskich agencji i grafików na przykładzie świątecznych kartek

Serwis interaktywnie.com, jak co roku, dokonał przeglądu nadesłanych przez agencje reklamowe, interaktywne oraz firmy, kartek świątecznych. Wśród prawie trzydziestu wybranych przez redaktor Beatę Ratuszniak znalazły się raptem dwie, moim zdaniem, warte uwagi.

Uważam, że zgłaszanie swoich świątecznych e-kartek na siłę, tylko po to by znaleźć się w zestawieniu, nie zwracając przy tym uwagi na takie czynniki jak np.: pomysł, kreatywność, unikalność i przyzwoity (chociaż taki) poziom wykonania, jest bez sensu. Może to mieć wpływ na odbiór agencji, czy studia graficznego w przyszłości przez potencjalnych klientów. Oczywiście nie dotyczy to tych, dla których najważniejsze są pieniądze, a nie sposób postrzegania przez pryzmat realizacji i jakości wykonania. Zwolennicy ilości, a nie jakości nie muszą się martwić – zawsze znajdą się Czesio, Wiesio czy Rychu, których skasuje się jak za zboże sprzedając im gotowy szablon za kilka “bagsów”.

Wśród licznych zgłoszeń opublikowanych na łamach interaktywnie.com znaleźć można:

Wisienkę na torcie stanowią dwie nadesłane prace. Są nimi:

  • świąteczna e-kartka od mobeo.pl, która jest gotowym szablonem flash do kupienia za 6 dolarów (w tym przypadku, nie postarano się nawet o zmianę treści tekstu, a dokonano jedynie jego tłumaczenia proponowanej w szablonie treści)
    Jak mają się do powyższego hasła głoszone przez tą firmę: “kreatywność, profesjonalizm, doświadczenie”? Czy o firmie wstawiającej gotowce można powiedzieć, że jest kreatywna albo profesjonalna?

  • świąteczna e-kartka od Gadu Gadu, którą podobnie jak w przypadku Mobeo można nabyć w serwisie z gotowymi szablonami (w tym przypadku o dwa dolary drożej niż szablon, który wykorzystała Mobeo). Porażka po całości, Gadu Gadu z szablonem za osiem dolców.

Chciałbym wierzyć, że dwie powyższe firmy chociaż wydały te raptem kilka dolarów na gotowce, które nie dość, że są gotowcami, to w dodatku, ktoś z decyzyjnych postanowił chwalić się nimi.
W zestawieniu natomiast zabrakło wielu ciekawych, tegorocznych realizacji, jak chociażby witryna ze świąteczną kartką Netii wykonaną przez agencję Brasil – autorów reklam telewizyjnych z Tomaszem Kotem. W artykule słowem nie wspomniano o żadnym zagranicznym serwisie, e-kartce czy życzeniami wideo dotyczącymi tematyki świątecznej.

Powyższy obraz na przykładzie świątecznych e-kartek i wideo życzeń nasuwa mi dwa wnioski:
a) obraz polskich agencji, firm i firemek, które swoją działalność skupiają w obszarze internetu z roku na rok jest coraz bardziej smutny i ponury,
b) odpowiedzialność spoczywająca na redaktorze z racji prowadzenia branżowego portalu nijak się ma do wiedzy o branży, a jego (w tym przypadku jej) działalność odnosi się do wybiórczego Copy&Paste.

Obraz polskich firm internetowych, agencji reklamowych i interaktywnych na przykładzie powyższych przykładów pod względem kreatywności, pomysłowości, jakości wykonania jest żenujący. Ma to również swoje odbicie w realizacjach nie tylko takich jak te, nonprofit służące promocji własnej, ale także w komercyjnych. Być może jest to podyktowane chęcią zarobienia szybkiej kasy? Sądzę jednak, że dzisiaj najczęściej zapomina się (lub celowo traktuje po macoszemu) o jakości wykonania projektów i realizacji reklam oraz serwisów internetowych. Zaraz padną słowa, że wysoka jakość to wysoki koszt produkcji. Dlaczego zatem odnoszę wrażenie, że obecnie agencje każą sobie płacić kosmiczne pieniądze za coś co jest warte połowę, a czasem nawet mniej, żądanej ceny?

Tagged , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Rafał Naczyński – nowe wcielenie Rafała Ruli

Zobacz również pozostałe wpisy o Rafale Rula:
2008.12.22 – Rafał Rula kradnie
2010.04.28 – Rafał Rula znowu kradnie
2011.01.11 – Graficzny kleptoman – Rafał Rula Naczyński Raatz

Okryty złą sławą Rafał Rula (na zdjęciu powyżej) powraca w jeszcze gorszym stylu. Żeby było ciekawiej niż dotychczas, to Rafał Rula zaczął pojawiać się i przedstawiać w sieci jako Rafał Naczyński. Cała sprawa wyszła na jaw w momencie, gdy jeden z oszukanych klientów napisał na forum GoldenLine o “zripowanej” przez Naczyńskiego stronie. Poszperałem nieco i na fotografiach z wizerunkiem rzekomego Rafała Naczyńskiego rozpoznałem Rafała Rulę.

Okazało się, że Naczyński skopiował rumuńską stronę (elitedent.ro) i sprzedał ją zamawiającemu (kc.com.pl). Gdy ten dowiedział się o plagiacie poprosił Naczyńskiego o wyjaśnienia, który odpisał mu tak “hahahah, ktoś wam ukradł stronę”. Kod obydwu stron jest niemal identyczny, nawet nazwy plików graficznych Rula pozostawił bez zmian. Przykład pierwszy z brzegu:

images/img-ortodontie.png
images/img-cosmetica.png
images/img-implantologie.png

Nie znam sprawy dokładnie, ale z tego co wiem bezpośrednio od poszkodowanego Rafał Rula przedstawiał się jako Rafał Naczyński. Rula figuruje tylko w księgowości na umowie. Oczywistym jest fakt, że księgowość nie musi znać tego nazwiska, więc wszczęcie alarmu w tej sprawie nie mogło mieć miejsca.

To nie pierwszy, ujawniony przypadek w karierze Rafała Ruli i przypisywania sobie autorstwa strony, którą tak naprawdę skopiował 1:1. Przypomnę, niespełna dwa lata temu, w grudniu Rafał Rula został nakryty na splagiatowaniu portfolio Mariusa Roosendaala. Po tym incydencie Rula zaczął robić dziwne uniki, że to nie on, a następnie przyznał się, że on to on i zniknął z sieci. Niestety nie na długo, gdyż w kwietniu bieżącego roku Rafał Rula pod nickiem rafaldesign pojawił się na forum graffika.pl z potężnym ładunkiem grafik. Jeden z forumowiczów interesujący się grafiką 3D znalazł oryginał i autora pracy, do której Rula przypisywał sobie autorstwo.

Rafała Naczyńskiego vel. Rafała Rulę można znaleźć w serwisie Artveo.pl – naczynski.artveo.pl oraz na Facebooku – facebook.com/rafalnaczynski (id profilu 100000916541921), a także w profilu na Picasa – google.com/profiles/115174651188241728821 (polecam zapoznanie się z “jego” rysunkami). Rula zdziwi się kiedyś, gdy dostanie od okradzionych niezły wpierdol za tą jego TFURCZOŚĆ.

AKTUALIZACJA
Rafał Rula vel. Naczyński skasował profile na Picasa oraz Artveo.

Tagged , , , , , ,

Czy mediafun magazyn to Productive! magazine?

Maciej Budzich wydał swój e-magazyn – “mediafun magazyn”. Najsłabszą stroną tej publikacji jest layout, skład i koszmarna typografia. Poza tym, Maciek nie napracował się zbytnio i zostawił w META takie śmieci jak:

“Productive Magazine – #1 – November 2008
Productivity Bloggers – Edited by Michael Sliwinski (Nozbe.com)
Interview with David Allen and 17 Productivity Articles
keywords: ; gtd; nozbe; getting things done; productivity; free; pdf; download; david allen; pdf; productivity”

Layout “mediafun magazynu” oparty jest na starej realizacji (składzie?) Maćka wykonanej dla Productive! magazine. W pierwowzorze lepsza jest, chociaż nie najlepsza, typografia i rozmieszczenie treści. Projekt wizualny nie powala na kolana w obydwu przypadkach, choć z lekką przewagą na korzyść Productive! magazine. Potwierdza się reguła, że operatorzy dtp (detepowcy) są z reguły słabymi grafikami. Skład magazynu jest niechlujny i mocno wzorowany na Productive! magazine. Zapożyczenia możemy zaobserwować zarówno pod względem rozmieszczenia tekstu, ale również na polu fotoedytorskim.

Dobór publicystów był do przewidzenia. Ekipę mediafun magazynu tworzą znajomi i przyjaciele królika. Nie mogło zabraknąć wszechobecnych nudziarzy blogosfery i tzw. samozwańczych ekspertów od internetu: gościa od nudnych wywiadów – Artura Kurasińskiego, który wczuł się w rolę Wujka Dobra Rada i znanego z robienia niczego – Jacka Gadzinowskiego. Merytorycznie mediafun magazyn również nie zaskakuje. Zbyt wiele śmieci, a mało perełek. Wywód gościa rozczarowanego zakupem fanów w serwisie aukcyjnym na pierwszej stronie jest wyborem niezrozumiałym. A jak wczytacie się dokładniej, to w numerze pierwszym znajdziecie wiele, ale to wiele zapożyczeń z artykułów w ogólnie dostępnych publikacjach. Oczywiście są wyjątki, można przeczytać coś ciekawego i subiektywnego co tak naprawdę cechuje publicystów w odróżnieniu od pokolenia “kopipejstów”.

Maćkowi życzę powodzenia i większego wysiłku w tworzeniu magazynu. Wam, natomiast, radzę spoglądać na magazyn z przymrużeniem oka głównie ze względu na wątpliwej wiedzy i znikomego doświadczenia publicystów mediafun magazynu.

Tagged , , , , , , , , ,