Posted in May 2011

LipDub jeszcze nie umarł

Znakomitym dowodem na to, że LipDub jeszcze nie umarł, chociaż większości internautów zdążył się przejeść, jest tegoroczna produkcja, w której udział wzięło ponad 1000 osób, w większości studentów kanadyjskiej uczelni UBC. W nagraniu, które miało miejsce 26 marca br. wystąpił gościnnie wokalista zespołu Marianas Trench, Josh Ramsay, a ich kawałek “Celebrity Status” posłużył za jeden z podkładów dźwiękowych do lipduba (drugim, wykorzystanym utworem był “Raise Your Glass” wokalistki P!nk).

Przyznaję, że dotychczas sądziłem, że każdy następny lipdub, to kolejny powód do puszczenia pawia (zwłaszcza jeśli obejrzałaś/eś takie produkcje jak lipdub Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach, czy Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego), ale ten od UBC bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Po więcej informacji odsyłam na ich oficjalną stronę UBCLipDub.com

Tagged , , , , , ,

Podróżować z biurem podróży, które nie dba o własne bezpieczeństwo?

Dziś na jednym z portali zaatakowany zostałem banerem biura podróży Alfa Star. Postanowiłem nie tylko bliżej przyjrzeć się kreacji samego banerka, ale zobaczyć jak wygląda “landing page” akcji, o której mowa na banerze. Po kliknięciu w baner moim oczom ukazał się ekran informujący o tym, że witryna została zablokowana ze względu na czyhające na niej niebezpieczeństwo. Przyjrzałem się bliżej komunikatowi i w raporcie uzasadniającym blokadę w przeglądarce Firefox znalazłem informację, że istnieje ryzyko ataku złośliwym oprogramowaniem tzw. malware. Dotyczy to obydwu domen biura podróży Alfa Star – alfastar.pl oraz alfastar.com.pl. Nasuwa się zatem pytanie, czy zaryzykowałbyś/zaryzykowałabyś podróż z biurem podróży, które nie potrafi zadbać o własne bezpieczeństwo?

Tagged , , , , , ,

Z cyklu DOOP – odcinek 9

Najnowszy newsletter Pracuj.pl dostarczył mi przesyłkę z ogłoszeniami. W jednym z nich przeczytać można, że pewna firma poszukuje osoby do pracy na stanowisku marketing administratora. A to ciekawe.

Firma: Alshaya Poland Sp. z o. o
Stanowisko: Marketing Administrator
Miejsce pracy: Warszawa

Zakres obowiązków:

  • Przygotowywanie grafik zgodnie z kalendarzem promocyjnym (adaptacja i kreacja);
  • Dostarczanie grafik do sklepów zgodnie z kalendarzem promocyjnym;
  • Przygotowywanie grafik na wydarzenia spoza kalendarza promocyjnego;
  • Współpraca z Kierownikami Sklepów w zakresie zapotrzebowania na grafiki;
  • Przygotowywanie ulotek reklamowych;
  • Przygotowywanie katalogów sezonowych;
  • Koordynacja działań lokalnych – współpraca z centrami handlowymi;
  • Pomoc w tworzeniu informacji Press Packs i współpraca z agencją PR.

Od kandydatów oczekujemy:

  • Wykształcenia wyższego kierunkowego (lub w trakcie nauki);
  • Znajomości języka angielskiego na poziomie bardzo dobrym;
  • Bardzo dobrej znajomości pakietu MS Office;
  • Zaangażowania, dobrej organizacji pracy;
  • Umiejętności pracy pod presją czasu,
  • Doświadczenie w dziale marketingu mile widziane;

Naszym pracownikom oferujemy:

  • Zatrudnienie w dynamicznie rozwijającej się firmie,
  • Udział w strategicznych projektach firmy,
  • Możliwość zdobywania wiedzy z zakresu branży retail,
  • Możliwość rozwoju zawodowego,
  • Przyjazną atmosferę w pracy

Najbardziej zastanawiające jest to kierunkowe wykształcenie. Jeśli chodzi natomiast o samą ofertę pracy to jest uboga. Zważywszy, że w ogłoszeniu nie ma wzmianki o atrakcyjnym wynagrodzeniu, radzę zapomnieć, że posada Administratora Marketingu (jakkolwiek durnie by to nie brzmiało) do intratnych należeć nie będzie.

Tagged , ,

Nocą, gdy śpisz twoje pieniądze hulają (w mBanku)

Dzisiejszej nocy przypomniałem sobie o zaległym do wykonania przelewie. Chcąc złożyć dyspozycję, by ten wyszedł pierwszą sesją napotkałem na problemy w działaniu mBanku. Oprócz dziwnych komunikatów bywało również tak, że dwukrotnie kwoty na rachunkach były różne niż środki na nich zgromadzone. Zdziwiłem się tym bardziej, ponieważ mBank nie zapowiadał żadnych prac konserwacyjnych czy przerw w działaniu systemu. Niektóre komunikaty były niepowtarzalne stąd zaledwie tylko dwa zrzuty ekranu spośród przynajmniej 7 błędów, na które natrafiłem korzystając z bankowości internetowej po godz. 2 w nocy w mBank.

 

Tagged , , , , , ,

Cytat dnia #12

Pani Małgorzato – nic straconego. Zawsze może Pani sama zacząć pisać swojego bloga i czerpać z tego korzyści. Zobaczy Pani jak prosto jest dać się skorumpować i stracić niezależność jako bloger

Artur Kurasiński oburzony za nazywanie go sprzedajnym blogerem – maj, 2011 r..

Tagged ,

Press ugryzł niczym giez

Po publikacji artykułu “Wpisy sponsorowane” w najnowszym, majowym numerze “Press” 05 2011 (148) na autorkę tekstu spadł grad krytyki, uszczypliwych komentarzy oraz wylano niejedno wiadro pomyj. Głównymi sprawcami byli bohaterowie artykułu, którym autorka, Małgorzata Wyszyńska, zarzuciła sprzedawanie się porównywalne do tego, które uprawiają przydrożne prostytutki.

Nie powinno nikogo jednak dziwić to, że ci z wielkim parciem na szkło czy karierę (nazwij sobie to jak chcesz Drogi Czytelniku) najgłośniej ujadają, jaki to tekst w Press jest niesprawiedliwy. W skład tych najgłośniejszych wchodzą takie osoby jak: niespełniony dziennikarz z ambicjami niczym niedoszły perkusista Kuba Wojewódzki – Tomek Tomczyk a.k.a. kominek; fan mediów, który o mediach już coraz mniej, za to o sobie jak najbardziej – Maciej Budzich; koleś, który zawartość strony “O mnie” zmienia częściej niż nastolatki emo swoje fotki na profilach społecznościowych – Artur Kurasiński; nie zabrakło Pawła Tkaczyka, który od lat z uporem maniaka próbuje ludziom wmówić, że zna się na budowaniu strategii marki i projektowaniu; znalazł się również złodziej tekstów, o którym w ogóle nie napisano, ale przecież głos w obronie swoich popleczników zabrać musiał.

Jeden, że coś przekręcono, drugi, że nigdy o niezależności nie pisał, a trzeci ociekający hipokryzją postanowił ubolewać nad niskim poziomem dziennikarstwa w Polsce zaatakował autorkę porównując ją do pismaka z Super Expressu.

Cała ta banda dziwek, której Wyszyńska sprzedała drukowanego liścia, powinna się wstydzić. Wziąć się do roboty, a nie za nachalną i namolną promocję swojej osoby. Zbyt wiele na na rynku dziwadeł typu Rabczewska, Rutowicz, Oborski, czy Orzechowska. Gdy wezmą się do pracy, o której tak wiele mówią, być może nikt wtedy nie będzie mieć do nich pretensji o reklamy na blogach, o próbę utrzymywania się z prowadzenia blogu, a gratyfikacja w postaci pieniędzy za reklamy będzie zrozumiałą, a może i jedyną drogą do wynagrodzenia za trud, wysiłek i pracę włożoną w przygotowanie artykułów oraz regularne ich publikowanie. Ale przecież tak się nie stanie, przynajmniej spośród grona wyżej wymienionych na próżno szukać tych, którzy faktycznie poważnie i rzetelnie podchodzą do sprawy. To tak jakby pewnego dnia polski polityk nagle zaczął mówić prawdę i sumiennie wypełniać mandat poselski, czy senatorski.

Gdy “Press”, “Brief” czy inne drukowane wydawnictwo napisze artykuł w pochlebnych zdaniach wyrażając się, o którejś z miernot to wtedy jest “zajebiście”. Jegomościowie nie doszukują się błędów popełnionych w tekście, nie porównują autora tekstu do pismaków z brukowców. Ważne, że napisali, że jest +100 pkt. do lansu.

Oburzenie tekstem zdążyli wyrazić już sami zainteresowani. Budzich rozpisał się wyjątkowo długo i nudnie, nieudolnie się broniąc, zauważając nagle akcję Blogo z BMW, której wcześniej nie udało mu się opisać (zapewne w natłoku “self-lansu”). Jego tekst-reakcja ma więcej akapitów niż najdłuższe notki, w których się przechwala gdzie będzie gadać czy występować. Takie skojarzenie mi się nasunęło, że są osoby, które atakowane nagle szukają sojuszników, by ich głos był bardziej donośny. Kurasiński mentorskim głosem poucza autorkę tekstu i tłumaczy, że nigdy nie powiedział tego co powiedział. Po wpadce z Citi powinien schować głowę w piasek na dwa lata – postanowił jednak ujadać w swoim stylu, jak to mu ktoś robi kuku i burzy obraz bycia ekspertem. Tomczyk, który swoje pomyje postanowił wylać na dwa wpisy pisze językiem, charakterystycznym dla języka gimnazjalistów. Gdzieś tam pokątnie w komentarzach przemieszcza się jeden z bohaterów wpisu, który tym razem nie miał wpływu na artykuł, gdyż nie był on z tych sponsorowanych jak to zwykło robić lokalne wydanie ogólnopolskiej gazety.

Uważam, że w tekście Małgorzaty Wyszyńskiej zbyt ostro zostali potraktowani blogerzy: Natalia Hatalska (polecam jej komentarz) oraz Rafał z Blogomotive. Pierwsza osoba w ogóle nie korzysta z takich form jak artykuł sponsorowany wcale lub nadzwyczaj rzadko używa na swoim blogu takich środków jak artykuł sponsorowany, płatna reklama (nie wliczając w to boksu adTaily – dobre chociaż na hosting i domenę). Drugiemu z kolei błędem jest wytykanie wejścia w czasową umowę sponsorską z firmą BMW zwłaszcza, że tematyka blogu i zainteresowania autora idealnie wpisują się w branżę, a której jeden z przedstawicieli zgłosił się z propozycją sponsoringu.

Najzabawniejsze (a może właśnie najsmutniejsze?) w tym wszystkim jest to, że w artykule “Wpisy sponsorowane” znalazłem się jako jedyny przedstawiciel drugiej strony barykady… osoba, która nie wpuszcza reklam na swój blog. A reszta… cóż, niech nikogo nie dziwi, że wśród blogerów mamy to co mamy, na przesłuchania do “X-Factor”, czy “Mam Talent” też wali mnóstwo osób z nadzieją, że ich pół szpagat, czy zjedzone, w obecności jakże szacownego i zasłużonego jury, komary otworzą im wrota do sławy, kariery i bogactwa.

A na zakończenie pozwolę sobie odpowiedzieć na pytanie zadane w zwiastunie “Blogersów”. Artur Kurasiński “Nam więcej wolno, bo nie mamy kagańca. No kto nas może wyłączyć?”. Każdy i to za cenę paczki andrutów ze szkolnego sklepiku.

Tagged , , , , , , , , , , , , , ,