Najnowszy newsletter Pracuj.pl dostarczył mi przesyłkę z ogłoszeniami. W jednym z nich przeczytać można, że pewna firma poszukuje osoby do pracy na stanowisku marketing administratora. A to ciekawe.
Firma: Alshaya Poland Sp. z o. o
Stanowisko: Marketing Administrator
Miejsce pracy: Warszawa
Zakres obowiązków:
- Przygotowywanie grafik zgodnie z kalendarzem promocyjnym (adaptacja i kreacja);
- Dostarczanie grafik do sklepów zgodnie z kalendarzem promocyjnym;
- Przygotowywanie grafik na wydarzenia spoza kalendarza promocyjnego;
- Współpraca z Kierownikami Sklepów w zakresie zapotrzebowania na grafiki;
- Przygotowywanie ulotek reklamowych;
- Przygotowywanie katalogów sezonowych;
- Koordynacja działań lokalnych – współpraca z centrami handlowymi;
- Pomoc w tworzeniu informacji Press Packs i współpraca z agencją PR.
Od kandydatów oczekujemy:
- Wykształcenia wyższego kierunkowego (lub w trakcie nauki);
- Znajomości języka angielskiego na poziomie bardzo dobrym;
- Bardzo dobrej znajomości pakietu MS Office;
- Zaangażowania, dobrej organizacji pracy;
- Umiejętności pracy pod presją czasu,
- Doświadczenie w dziale marketingu mile widziane;
Naszym pracownikom oferujemy:
- Zatrudnienie w dynamicznie rozwijającej się firmie,
- Udział w strategicznych projektach firmy,
- Możliwość zdobywania wiedzy z zakresu branży retail,
- Możliwość rozwoju zawodowego,
- Przyjazną atmosferę w pracy
Najbardziej zastanawiające jest to kierunkowe wykształcenie. Jeśli chodzi natomiast o samą ofertę pracy to jest uboga. Zważywszy, że w ogłoszeniu nie ma wzmianki o atrakcyjnym wynagrodzeniu, radzę zapomnieć, że posada Administratora Marketingu (jakkolwiek durnie by to nie brzmiało) do intratnych należeć nie będzie.

Znam kilka osób, które pracują jako marketingowiec, a do ich obowiązków należy właśnie tworzenie ulotek, broszur na targi itd. Do tego są odpowiedzialni za wdrażanie nowych produktów w firmie. A jeden jest również głównym informatykiem, odpowiedzialnym za działanie komputerów i sieci ;)
Jako że aktualnie szukam sobie powolutku pracy to mielę tych ogłoszeń dosyć sporo. Spostrzeżeń z tego procesu mam na kilka blogonotek ale jedno mnie niezmiennie rozwala – namiętne wymaganie wykształcenia wyższego na stanowiska, które kompletnie owego nie wymagają. W tym kraju jest jakiś kult papierka…
“Zakres branży retail” mnie rozwalił :)
Jak oni wspaniale umieją określić moment tendencji ;)
Właśnie zastanawiam się czy nie zrobić zbiorczego wpisu z ciekawszymi kwiatkami, bo ostatnio zaobserwowałem ich wysyp.