Tygodniowo dostaję kilka ofert zamieszczenia artykułu sponsorowanego na moim blogu. Jak dotąd ukazało się ich łącznie 0 (zero). Każdej z osób, która oferuje mi zajebistą usługę oraz wymienia jak fajnie byłoby, gdybym coś o nich napisał staram się odpowiadać kulturalnie. Nie zrozumcie mnie źle, ale nie interesują mnie superlatywy w jakich opisujecie swoje usługi czy produkty. Nie interesują mnie granty, kasa i inne tego typu pierdy.
Wystarczająco sporo blogerów robi laskę za nowy telefon, kupon na sushi czy inne duperele. Jeśli chcesz dać mi coś na testy, bardzo proszę. Jeśli chcesz rozdać coś za pomocą tego bloga, oczywiście nie ma sprawy. Ale na litość boską, nie pisz mi, żebym opisał “fajną” usługę i kierował ruch na twoją stronkę w zamian za jakiś bzdetny kupon. A na cholerę mi to?
Cześć,
(…) Zauważyliśmy, że prowadzisz ciekawego bloga i dlatego bardzo chcielibyśmy zaprosić Cię do naszej akcji! Rozdajemy kupony do (…) w zamian za link i parę słów Twojej obiektywnej opinii na temat (…).
Postanowiłem zatem odpisać w taki sposób:
Dzień dobry,
dziękuję za zainteresowanie moją osobą i blogiem. Zapewne przyzna mi Pan rację, że oferta, którą Pan przesłał jest wyjątkowo nieatrakcyjna. Proszę się zastanowić na czym miałaby polegać lukratywność złożonej przez Pana oferty? Korzyści płynące z przedstawionej propozycji wydają się być jednostronne, co tym samym powoduje, że odnoszę wrażenie próby wykorzystania mojej osoby. Jednakowoż mogę polecić panu kilku właścicieli blogów, którzy sprzedają się za talony i to z pocałowaniem w rękę. Pragnę zauważyć, iż nie kojarzę faktu poznania się nawzajem i tym samym przejścia na “Ty”.
Z poważaniem,
A tak między nami – nie widzę problemu jeśli jakaś firma będzie chciała mi dać na testy nowy gadżet, telefon lub inne urządzenie. Przetestuję i opiszę. Ale jeśli macie ochotę na takie akcje jak pan z cytowanej powyżej wiadomości, to są od tego inne miejsca jak wykop sponsorowany, reklamy na FB czy w AdTaily oraz kilka blogowych dziwek, które z chęcią się wypną by zrobić z wami interes.

Rafi, coś do testów? Przecież to nie do pomyślenia! Jeszcze byś napisał prawdę i runąłby cały marketing w kosmosie. Hehe ;)
O, chyba nawet wiem o kim mowa, dostałem ostatnio podobną “ofertę”.
nie poddawaj się !!! :)
Z początku przeczytałem “łaskę” ;-)
Co łaska ta laska? :]
Pewnie to był kupon zniżkowy 10% na zakupy. Atrakcyjna oferta =)
Lepiej powiedz nam, ile Tobie zaproponował i za co (jaki produkt), bo wszystko zależy od ceny, powiedz szczerze, Rafi, czy nie zrobiłbyś przysłowiowej “laski” za dużą kase ? nie oszukujmy się ;)
Doom: ale mówisz o milionach, penthousie i nowym lambo? To nie ta liga.
Kocham ten blog! :)
KFC? ;)
No to pojechałeś po całości Panu od kupnów :)
Chyba umre ze smiechu, kupony….
Szkoda, że nie miał do rozdania talonów na samochód.
Rafi, pełna kultura :)
Kuba dostaniesz koszulkę (o ile się pojawią :P). ;]
Waldi gorzej. :]
Aga albo na motorynkę. :P
Hubert starałem się. ;]
Ciekawy temat. Nie obserwuję tego co się w Polsce wokoło sponsorowanych treści na blogach robi. Na świecie są często fajne motywy. Producenci, usługodawcy w naszym kraju powinni nauczyć się zdobywać linki (w artykułach sponsorowanych) rozdając coś w konkursach za darmo za pośrednictwem blogów. To jest fajna metoda promocji. Bloger nie traci twarzy, sponsor ma publikację a i użytkownicy są zadowoleni. O to chodzi.
Propozycje typu “opublikuj Pan artykuł to będziesz sławny dzięki nam” to jest kpina. Taki artykuł jest opublikowany i wisi na stronie cały czas. Więc stanowi reklamę. Nawet gdybyś policzył to jako linka sponsorowanego wiszącego przez rok, to tyle powinno się Ci za art. sponsorowany proponować w kasie.
Ludzie są pod tym kątem bezczelni. A ja właśnie tego bloga cenię za to, że tu nie ma lekko, że tu nie ma sprzedawania się za byle co. Reputacja jest bezcenna.
Adam dzięki za miłe słowa.
Ale ze mnie lizus :P
LiK!
ciężko mi sobie wyobrazić gorzej :D
McD?
Nie strzelaj już, szkoda naboi, Waldi. ;]
A jakbyście chcieli bardzo wiedzieć, kto za talon daje dupska, a konkretnie za 169 zeta, to zajrzyjcie na blogaska pod tym adresem: http://bit.ly/gSfmlL – tak o ten kupon chodziło i o jakiś pseudokonkurs, którego inicjatorem już jest sam autor bloga. ;]
Ja pier…
Aż chce się dopisać: sołtys wsi Zamtuz Dolny ogłosił słownik Diki.pl witryną miesiąca, przybijając wydruk zrzutu ekranowego do drzwi stodoły.
Upatrywałbym w tym raczej sposobu w jaki bloguje Kutasiński. Pochwalne peany, to nic innego jak opłacone notki. Szkoda, że o tym nie wspomina. Może liczy na głupotę swoich czytelników? A zamówione wywiady? Wszystko ma na sprzedaż, ta ciotka.
Sorry, miało być Kurasiński.
czasem się zastanawiam nad tym zarabianiem. I dochodzę do wniosku, że box reklamowy tak, z boku, wyraźnie oznaczony jako reklama, ale żadne teksty w grę nie wchodzą.
Niedawno czytałem peanny tekst na applefobii i jakoś tak przykro mi się zrobiło…
ale cóż. kurestwo też praca.
Nie rozumiem dlaczego używa Pan takiego wulgarnego języka? Wzburzenie czy brak szacunku do innych można wyrażać w inny, kulturalny sposób. Warto żeby Pan nad tym popracował, blog bardzo by na tym zyskał. Poza tym zauważyłam, że Pan sam trochę łasi się w stronę gadżetów do testów :). Trochę to obłudne żeby w takim poście pisać, że chętnie przyjąłby Pan sprzęty do testowania. Czyżby nie widział Pan przysłowiowej belki w swoim oku?