Nie tak dawno cieszyłem się z wyroku NSA w sprawie wysyłania faktur drogą elektroniczną. Radość nie potrwała długo. Na początku lipca portal Wyborcza.biz opublikował artykuł, z którego można się dowiedzieć, że nasi wspaniali, polscy urzędnicy są w dalszym ciągu $#%!# warci. W artykule “Zabawa w zginanie faktur – jak firmy bronią się przed fiskusem” możemy przeczytać:
W maju tego roku – po kilku latach prawniczych przepychanek – Naczelny Sąd Administracyjny wydał wyrok dla firm rzeczywiście istotny – uznał, że faktura wysłana w e-mailu czy faksem jest tak samo ważna, jak ta przesłana pocztą. [...] Wygrał zdrowy rozsądek? Nie u fiskusa. “Ministerstwo Finansów uprzejmie informuje, że respektuje rozstrzygnięcia Sądu (…), co nie oznacza, że podziela argumentację prawną” – napisał resort w odpowiedzi na pytanie, czy wreszcie skończy z fakturowym absurdem.
Czyli NSA swoje, a MF swoje. Skostniały aparat państwowy, który nie nadąża za zmianami i postępem, nie jest elastyczny, a co więcej nadal podejrzliwy wobec swoich obywateli. Wszystko to sprawia, że jesteśmy w tyle za Europą, jako państwo przyjazne, w którym warto otwierać własny biznes. W Polsce koszty prowadzenia działalności należą do jednych z najwyższych w Europie, co plasuje nas w ogonie Europy. Niestety podobne miejsce na liście gwarantuje nam równie wysoka biurokracja oraz formalności związane z założeniem i prowadzeniem własnej działalności. Nie dziwi mnie zatem, że mało komu chce się w Polsce chcieć, za to jest wielu cwaniaków i oportunistów.
W artykule zatytułowanym “Kiedy fiskus pogodzi się z siecią?” autor powołując się na nieoficjalne źródło stwierdza, przyczynę uporu prezentowanego przez MF:
Według nieoficjalnych informacji prawdziwym powodem, dla którego Ministerstwo Finansów nie chce się zgodzić na mailowe faktury, jest potencjalna groźba pogorszenia płynności budżetu. Gdy faktury będą szybciej krążyć między firmami, będą one szybciej odliczać VAT, co sprawi, że fiskus krócej będzie trzymał pieniądze przedsiębiorców na swoim koncie. Ale nikt w ministerstwie nie chciał nam tego potwierdzić.
Kolejnym czynnikiem, który wpływa na nieprzychylne spojrzenie na temat wysyłki faktury e-mailem, być może jest fakt, że _na oficjalnej zgodzie Ministerstwa Finansów_ stracić może … Poczta Polska S.A.. Szacuje się, że gdyby firmy przestały wysyłać faktury listem nieelektronicznym Poczta Polska S.A. straciłaby ok. 200 mln złotych rocznie. Dużo? Biorąc pod uwagę coraz większe tarapaty w jakie popada spółka, zmniejszenie rocznych przychodów o 200 mln zł to na pewno dużo.
Dodatkowo obstawiałbym, że Ministerstwo Finansów dba o kasę firm wydających cyfrowe podpisy. Nie wiem niestety jak wielki jest tort, którym podzielili się dostawcy podpisu elektronicznego. Pamiętajmy o tym, że usługa e-podpisu jest zabawą czasową i żeby móc bawić się dalej, co roku trzeba odnawiać abonament za własny podpis cyfrowy umożliwiający nam w pełni legalne, a przede wszystkim akceptowane przez urzędy skarbowe, wysyłanie faktur drogą elektroniczną.
Niechęć polskich urzędników i urzędów do internetu jest ogromna. Nie wiem czy wynika to z nieznajomości tematu czy ze zwykłego strachu. Wydawałoby się, że w kraju, w którym internet istnieje od prawie 20 lat będzie można załatwić wszystko lub prawie wszystko tą drogą komunikacji. Przede wszystkim jest tańsza i szybsza. Tańsza, bo nie trzeba 55 pań stemplujących papierki, wydających kwity, piszących pisma (często jeszcze na maszynie do pisania – bo komputer twój wróg!), wkładających to wszystko w grube teczki. Wystarczy kilka komputerów i kilka osób. Szybsza, ponieważ szybciej jest wysłać e-mail z decyzją niż wysyłać panią na pocztę, która napotka tam na wielkie kolejki, a gdy już wyśle okaże się, że listonosz zamiast listu przyniesie awizo, stąd cała procedura wydłuża się (jak to wszystko ma się do codziennej pogoni za czymś i pędu na oślep?).
Urzędników skarbowych porównać można do pracujących w służbach, które jeszcze do niedawna działały w PRL. Nie znało się dnia, ani godziny, a wpierdol od rodaka dostać było można zawsze. Urzędnicy skarbowi, jak większość osób pracujących w polskich urzędach, nacechowani są podobnym rodzajem agresji, podejrzliwości i nadgorliwości względem obywateli. Skoro wszystkich przedsiębiorców z założenia ma się za złodziei i oszustów, może warto głośno powiedzieć przed kamerami “MAMY WAS W DUPIE, kręcimy lody, a wy co najwyżej loda możecie nam zrobić.”? Po co to udawanie, że państwo dba o małych i średnich przedsiębiorców, stwarza im warunki do rozwoju? Przecież rzeczywistość pokazuje jak bardzo jest brutalna i zgoła odmienna od tego, co zwykło nam się przedstawiać w mediach. Nie ma woli, by ułatwiać, za to na każdym kroku napotykamy na bariery. Rząd nie robi nic, by przeszkody likwidować. Dorzuca nam ich za każdym razem, gdy szybko musi załatać dziury w budżecie, powstałe na skutek indolencji wyższych urzędników państwowych, czy też kiepskiego aparatu państwowego. Jak bardzo nieporadny jest aparat państwowy chyba widzi każdy? Wystarczy, by dłużej popadał deszcz, czy też w ogóle nie padał i już mamy ogólnokrajowy problem. Już dziecko w szkole wie, że tańsze od usuwania skutków jest zapobieganie, a partyjne głowy w Polsce tego nie wiedzą?
Artykuły związane z tematem w portalu Wyborcza.biz
» 2010.07.08 – Zabawa w zginanie faktur – jak firmy bronią się przed fiskusem
» 2010.07.10 – Kiedy fiskus pogodzi się z siecią?
» 2010.07.14 – Poczta Polska straci 200 mln, jeśli fiskus pozwoli wysyłać faktury e-mailem
» 2010.07.19 – Fiskus boi się faktur wysłanych e-mailem

Ile ludzi, przedsiębiorcy mnie najbardziej chyba interesują, byłoby zainteresowanych budową w internecie grupy nacisku?
Moja idea jest taka, żeby stworzyć giełdę pomysłów, zbudować na takim portalu poparcie dla tych pomysłów przez głosowania, a potem pozyskać do projektu dobrych prawników którzy będą pisać projekty ustaw kasujących nasz polski prawny gnój i – mając odpowiednio dużą ilość uczestników – wypychać te ustawy jako projekty obywatelskie (100 tysięcy podpisów to nie tak dużo, jeśli na portalu byłoby chociaż z pół miliona ludzi – w końcu mieliby się podpisywać pod pomysłami, na które głosowali ;-) A pół miliona sensownych ludzi w tym kraju się znajdzie.
Gdyby wciągnąć w projekt media i próby utrącania projektów obywatelskich szkalować jako działanie rządu przeciwko ludności, może udałoby się coś w tym naszym stęchłym kraju ruszyć?
A może już istnieje taka grupa w internecie i trzeba jej pomóc w promocji? Ja się chętnie zaangażuję albo w budowę, albo w promocję takiej “ludowej”, internetowej demokracji.
@gshegosh
Projekt godny podjęcia próby, ale na media bym nie liczył. Obecny rząd ma pełny parasol ochronny od mainstreamowych mediów i te nie kiwną palcem w bucie jeśli to kiwnięcie miało by nieść za sobą merytoryczną i słuszną krytykę tego rządu.
Ile już tak kompromitujących i wręcz aferalnych tematów mamy dzięki temu rządowi, a media milczą.
Jako ciekawostkę podam, że jedyne środowisko, które podało najbardziej konkretny program dla przedsiębiorców i gospodarki to PiS. Jarosław Kaczyński podczas kampanii wyborczej powiedział, że potrzebna jest jedna wielka miotła, która wymiecie bzdurne przepisy i od nowa położy podwaliny pod regulacje prawne w dziedzinach przedsiębiorczości. Odwołał się, że trzeba wrócić do Ustawy Wilczka.
Potrzeba totalnego odkłamania rzeczywistości, bo obecnie wiadome media tak zakręciły w głowach Polakom, że Ci, którzy na prawdę chcieli jakieś przełomowe zmiany w IIIRP (PRL bis) robić uznawani są za zło wcielone i oceniani po głupotach i pustych oskarżeniach, a Ci co kręcą lody i na prawdę mają sporo za paznokciami cieszą się szacunkiem i uznaniem. TO JEST PARADOKS nadający się na poważne badania socjologiczne i psychologiczne!
@Bolo Ja tam nie wiem, czy Polacy jeszcze mają tak zakręcone w głowach nadal; to znaczy, owszem – nadal jest spora grupa betonowego poparcia dla PO i podobna dla PiSu, ale myślę (mam nadzieję) że grupa ludzi takich jak ja, którzy widzą że to jest jedno wspólne bagno rośnie z dnia na dzień.
Tymczasem mamy progi wyborcze, finansowanie dużych partii wraz z ich kampaniami wyborczymi z budżetu państwa – rządzący zadbali o to, by nie było dopływu świeżej krwi.
Jeśli my pozostali nie zorganizujemy się, to powstanie u nas system jak w USA, gdzie jedni debile zmieniają drugich debili co kadencję, ale ciągle są to ci sami debile. Tam przynajmniej oni się trochę różnią poglądami, u nas jest tylko jedna opcja polityczna w tej chwili w postaci PO/PiSu i druga słabiutka w postaci SLD, które też za bardzo do sprzątania spraw administracyjno-gospodarczych się nie garnęła.
gshegosh póki co jest grupa na facebooku:
http://www.facebook.com/group.php?gid=100815369972070
wspominał o tym Bankier.pl:
http://www.bankier.pl/wiadomosc/Chce-legalnie-wysylac-faktury-e-mailem-2176992.html
Grupa na Facebooku dotyczy tylko wysyłania faktur mailami, ja myślałem o szerszym działaniu – żeby każdy w razie natknięcia się na państwowy absurd od razu myślał o takim portalu, teraz takie akcje są zbyt rozproszone by przynieść jakiś skutek.
A to masz na myśli nieudolne Przyjazne Państwo pod wodzą J. Palikota?
Mam na myśli zrobienie czegoś takiego jak Przyjazne Państwo, ale: oddolnie, bez rządu, sejmowych komisji, etc. i skutecznie ;-)
Poza zgłaszaniem i głosowaniem na pomysły dodałbym do tego właśnie szykowanie projektów ustaw zmieniających/kasujących absurdy i zbieranie podpisów wśród uczestników portalu.
Zły pomysł?
Zły nie, ale w naszych realiach trudny do realizacji. ;)