Poczta Polska i leniwi listonosze

  • Pin It
  • Pin It

Kilka dni temu narzekałem na InPost. Dziś ponarzekam na Pocztę Polską S.A.. Dlaczego? Ano dlatego, że:
Jest piątek, minęło 6 godzin pracy przed komputerem. W ten upalny dzień należałoby uzupełnić zapasy wody mineralnej i innych napojów, które po procesie chłodzenia stają się napojami chłodzącymi. O godz. 14-tej postanowiłem wyrwać się z chaty by zrobić małe zakupy, a że godzina jeszcze nie tak późna, to była duża szansa uniknięcia korków na mieście. Schodząc po schodach tradycyjnie sprawdziłem co tam w skrzynce na listy. Patrzę, a tam dwa awiza wystawione 16 lipca (czyli w ten sam dzień). Co jest do jasnej cholery? – powiedziałem. Listonosz nie raczył zadzwonić domofonem. Nie raczył też udać się pod moje drzwi by dostarczyć mi dwie przesyłki, opłacone przez nadawców. Listonosz nie raczył też zaznaczyć, o której godzinie nie zastał adresata w domu. Nie mógł wpisać godziny, o której mnie nie zastał, bo nawet nie próbował mnie zastać, a ja byłem do godz. 14 w domu. Przegięcie.

Czekałem na bardzo ważną przesyłkę. Jedna z dwóch, które przyszły to priorytet dużych gabarytów, a że nie mieścił się w skrzynce na klatce schodowej leniwy listonosz wolał zostawić awizo. Rozumiem, upał i po schodach chodzić się nie chce, ale do jasnej ciasnej jest winda. Nie chciało się tobie leniwy listonoszu wjechać na górę i podać mi przesyłki? Po co nadawcy opłacają znaczki, nadają priorytetem czy też listem poleconym, skoro leniwa cipa z Poczty Polskiej woli wypełnić dwa świstki awizo zamiast dostarczyć to do mnie do domu? Jeszcze, żeby zdarzyło się to po raz pierwszy, ale nie, to miało miejsce już trzeci raz. Do dupy z taką pocztą.

Tags: , , , ,

33 Responses to “Poczta Polska i leniwi listonosze”

  1. newman says:

    Znam ten przypadek, niestety.

  2. RAFi says:

    Zapomniałem dodać, że oczywiście nr telefonu, pod którym można składać skargi milczy.

  3. matipl says:

    Jak na moje to nawet przy sobie nie miał tych przesyłek ;)
    Standard przynajmniej w Gdańsku :(

  4. Michał Mech says:

    A ja kiedyś przyłapałem patałacha. Wyskoczyłem do sklepu i patrzę listonosz.
    Pytam co pan dla mnie ma a on, że awizo :D

    Tylko i wyłącznie dzięki opanowaniu się ostatkiem sił nie mam dziś zawiasów za pobicie.

  5. RAFi says:

    Dzwoniłem już wszędzie. Moja poczta nie odpowiada, a centrala podaje numery pod którymi kryją się albo faxy, albo pracownik widmo.

  6. gagatka says:

    Mnie 12 dni trzymali w Sopocie paczkę z USA a jak dzwoniłam się dowiedzieć WTF, to pani Gienia mowiła, że nic nie leży, zanim nawet podałam nazwisko. Potem dostałam od listonosza “powtórne” awizo. To jest chora instytucja.

  7. jaSS says:

    U mnie standardem jest że paczkowcy nie zostawiają awizo, ostawiają na pocztę i “regularny” listonosz powinien następnego dnia przynieść awizo (paczkowcy nie mają kodów do domofonu, a nawet nie chce im się zdwonić żeby sprawdzić czy ktoś jest).

    Problem w tym że z ostatnich sześciu przesyłek dostawałem tylko awizo powtórne, niestety na reklamacje brak odpowiedzi.

    Zostaje tylko kurier jak nic.

  8. @rek says:

    W Bielsku to chyba też standard. Kilka razy w skrzynce pojawiało się awizo mimo że cały czas ktoś jest w domu. Co więcej kiedyś taki numer wyciął typ z DHL-u. Dzwonię do centrali bo widzę, że przesyłka już jest w mieście ale nie dostarczona (dzień po terminie kiedy miała przyjść) no i słyszę że jest na bazie i ze mam sobie przyjechać po nią. Po szybkiej perswazji Pani powiedziała, że kurier będzie z nią około 10-tej. O 11 dzwonię i pytam się gdzie jest przesyłka – Pani mówi że kurier był ale nikogo nie było w domu (a były 2 osoby) więc Pani, że za 15 minut będzie. Tym razem się udało ale tylko dlatego, że zauważyłem typa w żółtym ubranku jak się zwija spod bloku. Zapytałem czy on przypadkiem nie do mnie……. ręce cycki opadają :/

    I jeszcze jedna historia tym razem firma zaczynająca sie na U… notorycznie leniwi kurierzy (nie wszyscy tylko te leniwe sztuki) walili brak odbiorcy na tych swoich terminalkach dla osób prywatnych do których nie chciało/nie było czasu jechać. Szefostwo U… testowo wprowadziło terminale z GPS-em i wyłapali typów, którzy 100m od firmy odznaczali np 30 ludków. W tej chwili w firmie U… powinien już być standardem terminal z GPS z tego co wiem.

  9. Niestety od pewnego czasu to jest już standard, udało mi się kiedyś namierzyć przed wejściem do bloku miejscowego listonosza, który jedyne co mógł mi wręczyć (czekałem na ważną, niedużą przesyłkę) to awizo… Obawiam się, że poza zwykłymi listami nie zabierają ze sobą już nic więcej (poza druczkami awizo), resztę możesz sobie odebrać przy okienku (i dopiero po 18!)

  10. @rek says:

    Łukasz: czasami można wcześnie rano odebrać zanim listonosze “pójdą w świat”. Mi się tak parę razy udało jak czekałem na coś super pilnego

  11. Kuba says:

    Kocham czytać te wpisy zalatujące frustracją, naprawdę :) Sam często mam podobne przygodny, podobne słowa cisną się na usta, tylko wykrzyczeć ich nie mam gdzie, a tutaj wchodzę, czytam i… lżej jakoś Rafi denerwuje się za mnie :P

  12. Ewa says:

    Poczta robiła mi takie numery notorycznie. Dopiero, jak na żywo pokrzyczałam na listonosza sytuacja się zmieniła i od tej pory trafia do domofonu. Gorsze przeżycia miałam z DPD, które ostatnio w ogóle nie przyjechało po przesyłkę, bo jak po interwencji się dowiedziałam, nie mieli kodu mojej ulicy w bazie ;) Skubani nawet nie zadzwonili, tylko odłożyli zamówienie na bok. Co w sumie jest ciekawe, bo ich auta widzę od czasu do czasu w okolicy, więc jak chcą, to są w stanie trafić…
    Ech temat rzeka :)

  13. gshegosh says:

    Mi się najbardziej podoba, że jak z tym awizo pójdę na pocztę, to nie odbiorę przesyłki, bo listonosz ma ją przy dupie. Nieraz nawet na drugi dzień — i cha strzela priorytet.

    A jak spytałem czy można zrobić, żeby listonosz nie miał przesyłki przy dupie, skoro i tak jej nie przynosi do domu, to mi powiedzieli że można — kupić sobie skrytkę.

    Czyli: można im zapłacić, żeby mogli mniej pracować.

    Tak, tak – tu Bałtyk, tu Karpaty — nic mnie już nie dziwi.

  14. @rek says:

    gshegosh rotfl, takiej opcji nie słyszałem. Ciekawe ile czasu by upłynęło zanim rzeczywiście przezucą te cholerne listy/paczki do skrytki co by móc efektywnie je wyciągnąć :P

  15. Co Ty narzekasz, przecież to standard. Listonosz nie będzie nosił dużo gabarytowych paczek ze sobą. Musiałby chyba jeździć ciężarówką a nie rowerem. Oni wypełniają awizo już na Poczcie, potem przynosząc Ci je do domu. Możesz zrobić jedną rzecz, mianowicie wypełnić “wkładkę” (nazywa się to też Hermesem). Pozwoli Ci ona na to, żeby listonosz wrzucał do skrzynki polecone i paczki, które się w niej zmieszczą. W każdym innym przypadku jak już nie możesz czekać na przesyłkę to rozważ Kuriera, ten Ci dowiezie pod drzwi. I nie narzekaj.

  16. Sasiąd (były) says:

    Krzysiek (castus) – Kurier? pod drzwi ? 1. drogo 2. trzeba specjalne umowy miec z kurierem zeby moc wysylac 3. jak im nie pasuje termin to kaza Ci odebrac z najblizszej bazy przeladunkowej 4. o paczki tez nie dbaja. Czyli bez rewelacji. O Inpost juz Rafi napisal co nieco, wiec pozostaje powiedziec ze Polska Poczta wcale zla nie jest, a ze czasami zdarzaja sie niechlubne wyjatki no coz w duzej firmie nie latwo dbac o dobry personel, a to on buduje renome firmy right ?

  17. Kuba says:

    To ja muszę pochwalić Urząd Pocztowy Gdańsk Wrzeszcz – jedna z największych dzielnic, a paczki zawsze w terminie. Przesyłki polecone również. Ostatnie awizo dostałem w 2004 roku.

    Paczki dostaję 1-2x w miesiącu. Listy polecone prawie co tydzień. Czasami częściej

    Listonoszem jest bardzo miła pani, która lada rok pewnie odejdzie na emeryturę. Ale daje radę i pamięta swoich “klientów” nawet jak spotka na drugim końcu dzielnicy.

  18. indukcja says:

    A i o ile kiedyś listonosz sobie otwierał skrzynki na listy, tak teraz sobie nie otwiera i ma taki mały otworek, że nawet gazeta z prenumeraty, albo grubsza książka nie wejdzie : /.

  19. [...] panią na pocztę, która napotka tam na wielkie kolejki, a gdy już wyśle okaże się, że listonosz zamiast listu przyniesie awizo, stąd cała procedura wydłuża się (jak to wszystko ma się do codziennej pogoni za czymś i [...]

  20. Bishop says:

    Zadaj sobie pytanie co Ty byś zrobił? Dopiero narzekaj na innych, przy założeniu, że Tobie nie można nic zarzucić.
    Co do listonosza to mnie się wydaje że nawet paczki nie brał pod pachę bo po co, skoro od razu widać, że za duża a dźwigać to on ma co i bez tej durnej paczki.

  21. jarsem says:

    Listonosze oprocz tych Waszych (naszych) przesylek maja jescze mega kupe ulotek, pisemek urzedowych do obiorcow indywidualnych. Co wieksze firmy same sobie odbieraja przesylki na poczcie.
    Wieksze gabarytowo przesylki – nic dziwnego, ze od razu wystawiaja awiza – zauwazcie, ze (przynajmniej moi) jezdza po rejonach autobusami MPK, albo per pedes.
    Oddzielnie dostarczane sa packi – przez pana z bagazowka. Ci paczkowcy maja placone bodajze 1 pln od dostarczonej przesylki. Stad u mnie w skrzynce czeste awiza typu “panie J. paczka jest pod numerem 5″, dobrze ze sasiadki mam uczciwe.
    Mozna zlozyc oswiadczenie, ze zgadzamy sie na zostawianie w skrzynce poleconych i paczek bez naszego potwierdzania odbioru (oprocz tych, gdzie to nadawca zada potwierdzenia).
    Aha, listonosze rejonu nie obchodza za jednym zamachem, wracaja do urzedu zeby dobrac nowe przesylki i pokonuja droge do rejonu ponownie.
    Miejscy maja zle listonosze, ale wyobrazcie sobie wiejskiego z rejonem o dlugosci trasy 50 km. Wozi przesylki, paczki, gazety, ulotki i jescze czasami jakies towary na sprzedaz. Wozi to swoim prywatnym samochodem, choc rejon licza mu jako motocyklowy (i za tkai placa). Nie bronie ich, bo ludzie sa rozni. Ale to wladze Poczty Polskiej maja w nosie nas, klientow i ich szeregowych pracownikow.

  22. Marcin says:

    To jest niestety norma, potwierdzam.
    Jedna rzecz trochę mi pomogła – złożyłem zlecenie, by zwykłe listy polecone były wrzucane do skrzynki, można takie coś złożyć w swoim urzędzie pocztowym. Wówczas awizo będzie zostawiane tylko dla listów poleconych ze zwrotnym potwierdzeniem odbioru, a zwykłe polecone będą traktowane jak normalne listy.

  23. SpeX says:

    @jarsem; Czasem na blokach listonosze mają swoje skrzynki, gdzie kierowca z PP podrzuca listonoszowi to co nie wziął na 1 raz. Więc nie za każdym razem musi chodzić kilka razy rejon>poczta.

    Np u mnie listonosz chodzi tak sortownia > rejon > poczta.

  24. r4v says:

    Standard. Ja ostatnio dostałem awizo juz na poczcie wydrukowane, bo chyab listonosz nie nosi ze sobą drukarki igłowej, dodam ze awizowany był zwykł list polecony.

  25. Andrzej says:

    Klasyka. Chyba wszędzie tak jest. Pracuję w domu, więc cały czas jestem. I też kilka razy czekałem na ważną przesyłkę a wieczorem znajdowałem awizo z informację, że odbiorcy nie było w domu.
    Za którymś razem poszedłem na pocztę i zrobiłem małą aferkę. Najpierw było tłumaczenie, że listonosz nie nosi większych paczek, bo musiałby zanieść kilka i wracać na pocztę, więc nosi tylko awizo. No OK, niech będzie awizo, ale dlaczego jest na nim informacja, że mnie nie zastał? Przecież mógł zadzwonić domofonem (jesli nie raczył ruszyć d… na 3 piętro) i gdybym byl poinformowany, to poszedłbym sam na pocztę od razu, daleko nie mam. Zyskałem tyle, że od tamtej pory średnie paczki przynosił mi do domu a o dużych informował przez domofon.
    Niestety kilka tygodni temu były jakieś rotacje. Chyba trzeba będzie znowu przypomnieć się na poczcie.

  26. Grzesiek says:

    Jak ktoś nie chce się mijać z przesyłką której listonosz nie oddał jeszcze na pocztę a pracując cały dzień raczej się z nim w domu nie spotka pozostaje tylko opcja POSTE RESTANTE :)

  27. Yaro says:

    Z każdym listonoszem mozna się dogadać, tylko grzecznie a nie ze skargą od razu na urząd. Ale ludzie zrozumcie ich troche, za granicą wszystkie większe przesyłki dostarczają kurierzy, poza tym klient schodzi po list czy paczkę a nie listonosz czy kurier wchodzi do góry. Więc jak ktoś ma do wyboru 50 małych listów poleconych a jeden wielki to weźmie te 50, a przesyłki zwykłe ponadgabarytowe są opłacone, ale do punku doręczenia jakim jest skrzynka pocztowa, a nie do drzwi. Poza tym jakby tak listnosz miał się za każdym razem tłumaczyć dlaczego nie wziął dłużej przesyłki jadac na góre to bez sensu. Ja rozumiem duża przesyłka na awizie pisze i idę na pocztę a każda inna mała jest dostarczana. Normalizacja wymiarów listów powinna być taka jakie są skrzynki i po sprawie, ale Ci u góry o tym nie myślą. Myślą tylko jak dołożyć roboty i jak podzielic między siebie premie. A co do kurierów to większość nie wypisuje pierwszych awiz a to ich obowiązek, a potem dopiero listonosz przynosi powtórne i się za niego tłumaczy, inne firmy in post i paf nie dość, że wrzucają listy z innych ulic to wszystko z opóźnieniem. Wszyscy potrafimy narzekać a to na urzędasów, a to na kasjerki w markecie, a to na PKP, a to na jakiś działaczy itp. Ale nikt nie zastanawia się jak wygląda druga strona medalu…

  28. Andrzej says:

    OK. Mogę zejść na dół, mogę nawet się przejść na pocztę. Tylko niech listonosz powiadomi o tym przez domofon (w końcu i tak dzwoni, żeby ktoś go wpuścił na klatkę) a nie wrzuca po cichu awizo i ucieka nawet nie sprawdzając czy jestem, czy nie. Jak napisałem, po mojej interwencji (może zbyt burzliwej, ale trochę mnie poniosło) było OK. W każdym razie dopóki listonosz się nie zmienił.

    A co do kurierów to robią inne rzeczy – zostawiają paczki u sąsiadki. Pal licho kilka książek, ale niech to będzie coś bardzo cennego (raz wysyłałem kurierem laptopa do naprawy, ale na szczęście byłem w domu, jak go przywieźli) a sąsiadka to upuści lub przygniecie? I czyja będzie wina? Moje sąsiadki są stare i sklerotyczne. Nie raz dostawałem paczkę po tygodniu, “bo jej się przypomniało”.

    Inna sprawa, że listonosze też bywają niefrasobliwi. Kilka razy podszedłem do jednego (jeszcze przed blokiem) i zapytałem czy jest coś do mieszkania 27. Sprawdził i bez słowa mi dał. Super. W ten sposób mogłem wziąć listy od sąsiadów. Kiedyś będę go musiał spytać, czy mnie zna, że mi tak daje te listy (a jestem pewien, że jeszcze nie, bo to ten nowy) :)

  29. dom says:

    nie przesadzajcie … nie potraficie zrozumiec ze listonosc chodzi na piechote, jak mialby te wszystkie przesylki zabrac i nosic przez cale miasto ? narod sie kur… rozleniwil :)

  30. GG says:

    Tak sobie myślałem o tym temacie i fajna by była nowa usługa na poczcie – “poste restante” z powiadomieniem SMS.

    Większość zamawianych w necie towarów zamawiam na “poste restante” bo w dzień pracuje więc na pewno listonosza nie spotkam, a jak dostawałem awizo to nie mogłem zaraz polecieć na pocztę tego samego dnia bo do 18 paczka była u listonosza a nie an poczcie.(a po 18 kolejka na 2h stania).

    z poste restante jest tylko taki problem że cę nie powiadamiają że przesyłka doszła ale jak to priorytet to zawsze zazwyczaj jak się zjawiam na poczcie 2 dni po nadaniu.

    powiadomienie SMS nie musiałoby nawet zwiększając kosztu bo wysłanie SMSa przy masowych systemach kosztuje grosze a oszczędzamy na wysyłaniu listonosza z paczką która jest nadana w taki sposób.

  31. fnx says:

    Tak właśnie czytam sobie Wasze wypowiedzi i doszedłem do wniosku, iż problemem jest nie sam fakt konieczności ruszenia dupy na pocztę, tylko kłamstwa wypisanego na świstku. Ja osobiście jak tylko mogę korzystam z Paczkomatów, dostaję powiadomienie SMSem/mailem i idę po paczkę. Poczta powinna urealnić trochę swoją ofertę, skoro listonosze nie mają możliwości donieść wszystkich paczek – niech takie będzie oficjalne stanowisko. Paczki można dowieźć na pocztę, wysłać SMSa i czekać na klienta, który sam się pofatyguje. Nie ma potrzeby go wk..wiać bezczelnym kłamstwem.

  32. binek says:

    Rozmawiałem ze starym listonoszem. Kiedyś w rejonie były może ze cztery polecone. Reszta to zwykłe listy i chyba gazety na sprzedaż. Listonosz ugoszczony przez kogoś miał czas na wypicie kawy i rozmowę. Teraz poleconych jest średnio 50. Niektórzy nawet codziennie po 100 sztuk. Na kawusię nie ma czasu. Trzeba latać z językiem na brodzie i jeszcze wozić te torby z “listami”. Chore jest to, że listonosz musi to nosić w rejon. Grube paki. Ale jak ostatnio ktoś słusznie zauważył – problem zaczyna się już podczas nadawania przesyłki – pani w okienku pozwala nadawać te poduchy jako list. Przecie to się kwalifikuje wyłącznie jako paczka. Ale dopuszcza się takie gabaryty i traktuje się to jako list. Już się boję, co będzie od poniedziałku. Święta. Ludzie zamawiają rzeczy na Allegro. Burza nadciąga. Musiałbym mieć przyczepkę do roweru, żeby się z tym wszystkim zabrać. Ale to nie jest wyjście. Ja nie jestem koniem, żeby ciągnąć za sobą taki ładunek. W dodatku warunki na chodnikach czy drogach są fatalne. Rowerem nie da się jeździć – on już służy tylko za mobilny wieszak na te ciężkie torby. Kolejny absurd – dbałość o ochronę danych osobowych nakazuje pilnować, by strony adresowe listów nie były widoczne dla przechodniów itp. Jak mam tego dopilnować, skoro na rowerze mam dwie torby, które zostawiam często na kilkanaście minut wchodząc na te 3 piętro w bloku, żeby doręczyć ze dwie renty i jeden polecony? Te wymagania byłyby spełnione, gdyby listonosz miał do zabrania w rejon tylko jedną torbę, którą zawsze ma przecież przy sobie, powieszoną na ramieniu. Ale to nierealne. Listów jest tyle, że głowa boli. W jednej torbie się nie zmieszczą, nie ma szans. A co dopiero, kiedy ma się z 10 “poduch” wielkości encyklopedii? Tego nawet nieraz nie da się zabrać w rejon. Do skrzynek kontaktowych nie wolno tego wkładać, bo to polecony… Pozostaje dać to kierowcy, by zawiózł to do oddziału najbliższego w rejonie. Idziesz z poleconym do mieszkania numer 8, trzecie piętro. Jak już w torbie zwolni się miejsce lub obskoczysz rejon – jedziesz specjalnie na oddział, żeby zabrać te wielkie paki i jeszcze raz jedziesz po rejonie i wchodzisz np. do tej samej klatki, gdzie miałeś polecony pod numer 8. Tylko tym razem musisz wleźć pod dziewiątkę, czwarte piętro. To naprawdę męczące. Jestem listonoszem i jestem wkur****ny na samą firmę, że wpisuje mi takie coś w zakres moich obowiązków, ale też jestem wściekły na nadawców. Tylko skąd oni mogą wiedzieć, że to listonosza doprowadza do białej gorączki?

  33. listonosz says:

    witam!

    Większość Państwa wypowiadających się na tym forum nie ma pojęcia o pracy listonosza, ja znam doskonale drugą stronę tego medalu, pracuje w tej firmie 4 lata jako listonosz, mam rejon wiejski, samochodowy niecałe 80 km ok 40 po drogach polnych prawie 500 punktów doręczeń codziennie od 30 do 70 poleconych już nie wspomne o listach zwykłych, cały czas z językiem na brodzie bo nie ma na nic czasu, w rejonie nie ma skrzynek jak to na wsi bo listonosz przyniesie, caly czas coś trzeba pisac, liczyć i tak w kółko jak nie gazety to pocztylion konta i te inne pierduły banku pocztowego, praca listonosza nie polega tylko na noszeniu listów ma dużo wiekszy zakres obowiązków:
    prenumerata, konta pocztowe, fundusz emerytalny pocztylion sprzedaż gazet kartek znaczkow papieru do d…y batonów proszków do prania itp wożisz to w samochodzie i od czasu do czasu jakas babci kupi od Ciebie ten badziew z poczty.
    Niszczysz swój samochod jest caly czas upierdolony w blocie w lecie w kurzu dokładasz do niego cały czas bo nom stop coś sie psuje jak jezdzisz na 2 do 3 i caly czas szarpiesz sprzegło juz nie wspomne o drogach polnych jak są roztopy jedynka i opór 6-7 tys obrotow błoto masz wszędzie nawet na dachu.
    przed świętami przychodzi na urząd po 6 workow zwyklych listow a firmy nie stac nawet na bony po 50 zl.
    Jeszcze jak Cie wkurwią w rejonie i wyzwą od nierobów wtedy w szał można wpaść!
    Juz nie wspomne o obciążeniu potencjalny klient nie ma pojęcia co to jest ale dla pocztowców miesiąc pażdziernik jest straszny, np wg obciążenia list zwykły na wsi jest doręczony w 20 sekund, polecony cos ok 1 minuty…
    wymagania maja niewiadomo jakie a placa ehh szkoda gadac!
    pocztowcy łączmy się pozdro dla szeregowcow w tej nieudolnej firmie!!!!x