Koniec Interactive Index Polska?

W dzisiejszej internetowej, wrocławskiej Wyborczej można przeczytać:

Nawet 1,5 tysiąca firm mogło paść ofiarą oszustów wyłudzających za pomocą internetu pieniądze od przedsiębiorców. Szajka została rozbita przez policjantów z Wrocławia i Jeleniej Góry.
[...]
Zatrzymani to czterech mieszkańców Jeleniej Góry w wieku 27-60 lat. Oszuści zamieścili na jednym z portali gospodarczym dane polskich firm, w potem rozesłali ok. 1,5 tys. ofert z prośbą o bezpłatną weryfikację tych danych. W zamieszczonych informacjach pojawiały się błędy. Po weryfikacji błędnych danych firmy otrzymywały faktury VAT na kwotę blisko 1 tys. zł. za wykonaną modyfikację danych. Firmy otrzymywały również informację o możliwej windykacji należności i wpisaniem do Krajowego Rejestru Dłużników. Jak ustalili funkcjonariusze, do chwili zatrzymania sprawcy wyłudzili w ten sposób co najmniej 60 tysięcy zł.
[...]
Wobec zatrzymanych zastosowano poręczenia majątkowe, zakazy opuszczania kraju i dozory policyjne. Za oszustwa grozi im do ośmiu lat więzienia.

źródło: Gazeta.pl Wrocław

 
Pasuje do opisu sprawy Interactive Index Polska, o której pisałem w styczniu na blogu “Ja, RAFi” (Uwaga na Interactive Index Polska). Przypomnę, że sprawę Interactive Index Polska postanowiłem opisać po tym, jak otrzymałem e-mail z prośbą o weryfikację i poprawę danych firmowych w katalogu IIP. Od początku biznes śmierdział na odległość zwłaszcza, że kilka lat wcześniej na podobnych zasadach działał (jeszcze działa?) Polski Rejestr Internetowy – co zresztą też opisywałem na blogu (Polski Rejestr Internetowy – wielka ściema).

Po opisaniu procederu i zasad działania IIP na Wykop.pl pojawił się wykop związany z tematem (iindex.pl Uwaga! Naciągacze!) i sprawa nabrała dużego rozgłosu. W międzyczasie od prezes firmy, Marty Undro, otrzymałem pogróżki w postaci wyssanych z palca paragrafów (Pani Marta Undro straszy mnie paragrafami). Dzięki panu Pawłowi, który dał się wciągnąć, gdyż w porę nie przeczytał na blogu “Ja, RAFi” ostrzeżeń, dostałem cynk o tym, że tak tego nie zostawi i zamierza nagłośnić sprawę gdzie się da. No i się udało. Sprawą zainteresowała się stacja TVN24 i w magazynie “Prosto z Polski”, wyemitowanym 22 lutego, ukazał się materiał o Interactive Index Polska (Zrobieni w Index – “Prosto z Polski” TVN24 [wideo]). Byli jednak tacy, którzy się nie bali i potrafili zawalczyć o swoje wygrali sprawy w sądach przeciw IIP, tak jak np. pan Piotr (Jest pierwszy wyrok sądu w sprawie przeciwko Interactive Index Polska!). A dziś możemy przeczytać, że rozbito szajkę wyłudzającą pieniądze przez świadome wprowadzanie w błąd. Mam nadzieję, że dostaną surowe wyroki, a naciągnięci masowo będą składać pozwy w sądach.

P.S. Tym razem, za informację odnośnie artykułu we wrocławskiej Gazecie Wyborczej, dziękuję Ircysowi, który jak wyznał wcześniej w jednym z komentarzy do opisywanej sprawy również jak wielu innych dał się nabrać na Interactive Index Polska.

AKTUALIZACJA – 2010.06.14
+ Wideo z zatrzymania pani prezes Interactive Index Polska

Okładka dwupaku DVD na 2pack.pl


 
Dostałem cynk od Agnieszki Malinowskiej z Magazynu 2Pack.pl, że projekt okładki dwupaku DVD mojego autorstwa trafił na ich “jedynkę”. Całość można zobaczyć tutaj: Przeznaczenie – serial z klimatem. Jest mi miło tym bardziej, że magazyn znany jest z prezentowania wysokiej jakości realizacji i z tego co wiem dociera do coraz szerszej grupy odbiorców.

Przypomnę, że jest to element materiałów reklamowych, które na początku marca br. zaprojektowałem dla serialu “Przeznaczenie” (kreację www doceniono na wielu światowych serwisach tematycznych) dla Studia Plenet.

Gdy bloger zaczyna uprawiać politykę

Gdy bloger zaczyna uprawiać politykę przestaje być blogerem, a staje się politykiem.

Spieszę podzielić się z wami pewnym mega wydarzeniem. Mianowicie jak mogliśmy się dowiedzieć jeszcze dobę wcześniej, a nawet i dwie hucznie na kilku blogaskach zapowiedziano DEBATĘ, podkreślam DEBATĘ, BLOGERÓW (ajęą!) z kandydatem na prezydenta RP Bronisławem “Wpadką” Komorowskim. Pomijając już fakt, że taki miting przy kawce czterech osób blogujących z jednym tylko kandydatem to jakaś fuszerka, warto zwrócić uwagę, że czterech dżentelmenów oprócz blogowania na co dzień to zadeklarowani sympatycy partii Platforma Obywatelska.

Bardzo przykro było zobaczyć wśród grupki osób z ostrym parciem na szkło, mojego guru z czasów kiedy to jeszcze miałem lat naście, Pawła Wimmera. No cóż błędy popełniamy przez całe życie bez względu na to ile mamy lat. Jednak wracając do “debaty” to śmiało o niej można powiedzieć porażka. Nie było zainteresowania ze strony internautów, ani blogerów czy też mediów. Czyżby wyczuli, że w spotkaniach PREMIER-INTERNAUCI, BLOGERZY-MARSZAŁEK chodzi o lans inicjatorów i próbę ogrzania się ich w świetle jednej z najważniejszych głów w Państwie?

“Debatę” śmiało mogę nazwać “MEGA FAIL”. A oto dlaczego tak, a nie inaczej. FAILem może pochwalić się człowiek zajmujący się zbieraniem znajomych na FB i pozostawianiem linków do swojego blogaska wszędzie, gdzie tylko jest to możliwe – Jacek Gadzinowski. Ostatnio, nawet, nazwał się ekspertem. Podwójnym FAILem może pochwalić się Maciej Mediafun Budzich, który swoją “niezależnością i bezstronnością” zdążył popisać się podczas doboru osób biorących udział w debacie z premierem – ani nie zatrzymał premiera, ani nie przepytał “Wpadki”. No kaman, ale kamerę i mikrofon może trzymać każdy. ;) FAIL zaliczył także sam on, Artur Kurasiński – człowiek od nudnych wywiadów i chociaż wydawałoby się, że znalazł niszę dla siebie, to niestety zanudził wywiadami swoich czytelników. Przed FAILem nie uchronił się Paweł Wimmer, który z niezrozumiałych mi względów i pobudek udał się na miting zwany “debatą”. I ostatni FAIL należy do Bronisława Komorowskiego, bo nic tą “debatą” tak naprawdę nie zyskał.

Na zakończenie zacytuję niejakiego pana Migdała:

Na “debatę” wyruszyła ekipa “Fan Mediów, Pan Wywiad, Pan Poradnik i Pan Nikt”.

Smutne.

Why so serious?

Stało się. Po miesiącach, może i nawet latach tego samego “headera” na blogu (a najwytrwalsi i najbardziej zatwardziali czytelnicy Ja, RAFi wiedzą, że zmiana występowała dosyć często) w końcu nowy stary header. Enjoy! ;-)

Cytat dnia #8

Kiedyś traciło się czas na czekaniu aż się ściągnie, a dziś tracisz czas na poszukiwaniach co ma się ściągnąć.

przez: AJ

 
Jakie to prawdziwe. :)

Krótka pamięć nie boli

Dziś rzecznik prasowy rządu Donalda Tuska palnął:

“Nikt Ci tyle nie da, ile Kaczyński obieca.”

Była to odpowiedź Pawła Grasia na powodziowe wypowiedzi prezesa PiS – Jarosława Kaczyńskiego.

Przypomnijmy zatem, kto, co i kiedy obiecał:

“Irlandia może być także tutaj, tylko musimy przyjąć irlandzkie reguły. Jeśli nie zrobimy gwałtownego skoku, takiego cudu gospodarczego jak w Irlandii, to zostaną tylko ci, którzy już nie mogą pracować.”

Wypowiedź Donalda Tuska w 2007 roku.

Twitterowo na blogu

Kontynuując rozbudowę blogu o dodatkowe funkcjonalności po Facebook Share i odpowiadając na Wasze głosy przyszedł czas na Retweet – przycisk umożliwiający szybką publikację notki na Twitterze. Tuż pod tytułem wpisu, po prawej stronie znajdziecie znany “twitterowiczom” przycisk. Dodatkowo w dolnej części wpisu pojawił się facebookowy przycisk “Lubię to”. Na razie tyle, jeśli chodzi o modernizacje techniczne. Więcej, gdy przyjdzie czas na “Ja, RAFi v.3.0.”.

Skąd brać treści na blog?

W dobie niezliczonych serwisów społecznościowych, mikroblogów i blogów treści na własnego bloga można znaleźć w wielu miejscach w internecie. W przypadku tych ostatnich od lat nie zmieniła się niepisana zasada, że jeżeli publikujemy materiał, który znaleźliśmy w portalu czy na innej stronie internetowej np. blogu to należałoby podać źródło. Zrozumieć mogę, chociaż nie popieram, gdy stacje telewizyjne jako źródło dla materiału wideo podają “youtube.com” zamiast adresu do profilu, w którym znaleziono wideo. Niestety nie rozumiem, gdy ktoś świadomie unika podania źródła. Próbowałem sobie wytłumaczyć dlaczego tak jest? Może to chęć bycia trendy blogerem? Może chęć szpanu przed kolegami, znajomymi: “O, patrz, u mnie takie coś zajebistego jest!”?

Wiadomo, że notkę można zredagować na wiele sposobów. Praktycznie ile osób, tyle różnych interpretacji na edycję danego wydarzenia lub materiału. I nie mam nic przeciwko nawet wtedy, gdy ktoś znajdzie u mnie ciekawe wideo, a następnie opublikuje u siebie nie podając źródła (np. materiał wideo w postaci reklamy można znaleźć na wielu serwisach z multimediami i nie trzeba przy tym popisywać się wylewnym komentarzem). Z kolei nie toleruję sytuacji, w której autor blogu publikuje u siebie wcześniej znalezione na “Ja, RAFi” znalezisko i okrasza je niemal identycznym kilku zdaniowym komentarzem.

Za przykład niech posłuży autor blogu “/dev/santyago” (santyago.pl) i “jego” notka nt. grupy “On The Rocks”. W notce o OtR opublikowanej 8 maja 2010 czytamy:

Około 10 lat temu, na Uniwersytecie w Oregonie powstał zespół On The Rocks. W dorobku tego zespoły znalazły się już cztery albumy OTR (2002), Backgammon Sessions (2003), Full Coverage (2005), The Green Room (2008). 23 kwietnia On The Rocks promowali swój występ w majowym koncercie, publicznym a capella Bad Romance :)

http://www.santyago.pl/blog/read/2010/05/08/on-the-rocks-bad-romance.html

Z kolei 3 maja 2010 na blogu “Ja, RAFi” napisałem o OtR tak:

Zespół On The Rocks powstał przeszło 10 lat temu na Uniwersytecie w Oregonie. Dotychczas ukazały się cztery albumy OTR (2002), Backgammon Sessions (2003), Full Coverage (2005), The Green Room (2008). Polski odpowiednik OtR to poznański Audiofeels. Poniżej wideo z 23 kwietnia tego roku z występu OtR, którym to występem zachęcali i promowali swój występ w majowym koncercie. Publiczne a capella On The Rocks – Bad Romance (a jakby inaczej?).

http://ja.rafi.pl/2010/05/03/on-the-rocks-amerykanski-audiofeels/

Brzmi znajomo? ;) Na tym jednak nie koniec. Autor blogu jest najwidoczniej moim cichym wielbicielem do czego woli się nie przyznawać skrywając jednak swoje uczucia do blogu “Ja, RAFi” stworzył na wzór mojego regulaminu dodawania komentarzy “swoje” zasady dodawania komentarzy:

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami czytelników “/dev/Santyago”. Autor blogu nie ponosi odpowiedzialności za treść ich opinii.

* Komentarze nie na temat lub zawierające tylko i wyłącznie reklamę mogą zostać skasowane.
* Komentarze zawierające wulgaryzmy są kasowane.
* Twój adres e-mail nie będzie publikowany, ani też nie zostanie wykorzystany w jakichkolwiek celach marketingowych.
* Komentując po raz pierwszy, Twój komentarz nie będzie widoczny od razu i zostanie poddany moderacji.

http://www.santyago.pl/zasady-komentowania.html

Regulamin dodawania komentarzy na “Ja, RAFi” brzmi tak:

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami czytelników blogu “Ja, RAFi”. Autor blogu nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

1. Komentarze nie na temat lub zawierające tylko i wyłącznie reklamę Twojej strony mogą zostać skasowane.
2. Komentarze zawierające wulgaryzmy lub mające na celu atak na właściciela bloga lub komentujących na pewno zostaną skasowane.
3. Twój adres e-mail nie będzie publikowany, ani też nie zostanie wykorzystany w celach marketingowych.
4. Jeśli komentujesz tutaj po raz pierwszy Twój komentarz nie będzie widoczny od razu, a trafi do moderacji. Pojawi się w momencie zaakceptowania go przez właściciela bloga.
5. Ślady (trackbacki) prowadzące do wpisu na Twoim blogu, a nie odnoszące się bezpośrednio do wpisu opublikowanego na “Ja, RAFi” będą kasowane.

http://ja.rafi.pl/regulamin-dodawania-komentarzy/

Znowu znajomo, co? ;)

Cieszę się, że publikując treści zarówno tekstowe i graficzne inspiruję (np. wielu blogerów i ludzi z mojej branży – zwłaszcza grafików – czy też znaną postać polskiej muzyki jaką jest Zbigniew Hołdys – “Ja, Hołdys”) do działania. Pragnąłbym jednak, byście działali etycznie, a zwłaszcza w obrębie prawa.

p.s. za cynk dziękuję seagulowi

AKTUALIZACJA – 2010.06.05
Korneliusz vel. Santyago wniósł odpowiednie adnotacje do powyższych wpisów. Sprawę z mojej strony uważam za zamkniętą. A dla pozostałych niech to będzie dobra lekcja kilku zasad prowadzenia blogu.