
Przecieram oczy ze zdziwienia. Oto prezydent skromnej grupy Polaków przyznaje Order Orła Białego kończącemu swoją posługę prymasowi Glempowi. Przypomnę, że ów order jest “najstarszym i zarazem najwyższym odznaczeniem państwowym Rzeczypospolitej Polskiej, nadawanym za znamienite zasługi cywilne i wojskowe dla pożytku Rzeczypospolitej Polskiej, położone zarówno w czasie pokoju jak i w czasie wojny. Nie dzieli się na klasy. Nadawany jest najwybitniejszym Polakom oraz najwyższym rangą przedstawicielom państw obcych.”.
W uzasadnieniu Lech Kaczyński powiedział:
W okresie obejmowania urzędu prymasa przez biskupa Józefa Glempa były dwie Polski: Polska oficjalna i Polska podziemna. Kościół zawsze był z narodem, któremu przewodniczył ksiądz prymas-senior.
O tym, komu zostanie przyznany Order Orła Białego decyduje Kapituła Orła Białego, w skład której oprócz prezydenta RP wchodzą “narodowi bohaterowie” tacy jak skompromitowany były premier Olszewski, nawiedzony ZChNowiec Chrzanowski, czy pan Gwiazda. Zatem fakt przyznania Orderu Orła Białego Józefowi Glempowi nie powinien mnie dziwić, a jednak. Zapewne powyższym tekstem dołączam do sławetnych już glempowskich “szczekających kundelków”. Wszak krytyka Glempa, to krytyka Kościoła w Polsce, a co za tym idzie zamach na Kościół Katolicki. Mam obawy, czy w niedalekim czasie przyznanie Orderu Orła Białego nie okaże się ujmą dla odznaczonego. Pokojowy Nobel zdążył stracić na prestiżu po tym, jak otrzymał go Obama, tak całkiem możliwe, że najwyższe odznaczenie RP straci na wartości. Brakuje, by prezydent na czele kapituły odznaczył orderem np. Mariusza Kamińskiego. Całe szczęście, że to już końcówka kadencji bardzo nieprezydenckiego prezydenta.