Do kawki czy jak tam wolicie herbatki absolutny hit “Tuskotronic”. A tutaj znajdziecie “making of”.
Daily Archives: 2009.12.15
Nie mamy nic do stracenia
Pod hasłem “Nie mamy nic do stracenia” protestują związkowcy Solidarności w stolicy. Faktycznie nie mają nic do stracenia, gdyż są już trupami. Jak widzę tych nierobów palących opony, wrzeszczących, robiących zadymę i hałas to na język przychodzi mi tylko jedno: “do roboty, lenie!”. Za wszystkim oczywiście stoją liderzy związkowców. Dla przypomnienia poniżej przybliżone zarobki niektórych z nich.
Do niedawna najgłośniej ryczący, pokazujący się przed kamerami wraz z ks. Jankowskim Karol Guzikiewicz zarabia 13 tys. zł miesięcznie. Wiesław Wójtowicz, szef Związku Zawodowego Jedność Pracowników Budryka – 11 tys. związkowej pensji. Bogusław Ziętek, przewodniczący związku “Sierpień 80″ 8 000 zł związkowej pensji. Sławomir Broniarz przewodniczący Związku Nauczycielstwa Polskiego 9 000 zł związkowej pensji. Janusz Śniadek, przewodniczący NSZZ Solidarność – 8 500 zł. Jan Gumiński, szef Wolnego Związku Zawodowego Pracowników Gospodarki Morskiej – 6 000 zł. Zdzisław Chętnicki, szef Związku Zawodowego “Kadra” – 10 000 zł. Rekordzista ze Związku Zawodowego “Kadra” w kopalni Jas-Mos w Jastrzębiu-Zdroju wraz z premią dostał w lipcu 2008 około 13 tys. zł. Zastępcy otrzymują 90 proc. tego co inkasują przewodniczący, natomiast członkowie zarządów 80 procent. Wynagrodzenia dla tych kolesi idą z pieniędzy podatników. Czas z tym skończyć. Zamiast skorzystać ze szkoleń, kredytów na własną działalność, przebranżowić się to wolą przyjść i spalić kilka opon.
Jak widać niektórzy ciągle nie wyszli z głębokiego PRL, gdzie wszystkim należało się wszystko, bez względu na to czy się leży, czy stoi. Rozgonić hołotę, której nie chce się ruszyć głową i ślepo pod przywództwem spasionych związkowych szefów ślepo krzyczą chleba – pracy. Jakoś w innych gałęziach gospodarki i przemysłu nie można ot tak sobie wyjść na ulicę i wykrzyczeć swoje niezadowolenie z powodu np. zwolnienia, niskich zarobków. Nie można stanąć przed kancelarią premiera i palić opony, bo np. zakład obciął pensje, bo pracodawca nie płaci w terminie, albo szef musiał zwolnić wszystkich, gdyż jego zakład wpadł w kłopoty po tym, jak urzędnicy skarbowi w wyniku swoich błędów doprowadzili do bankructwa i likwidacji zakładu. Przykładów z pewnością mógłbym podać więcej, jednak nie chodzi o to, by je mnożyć. Chodzi o zwrócenie uwagi na szkodliwy dla wszystkich fakt istnienia związkowych nierobów i ich niezwykle wielkich przywilejów, które stają się coraz większe z każdym protestem.
Logo EURO 2012

Wczoraj zaprezentowano oficjalne logo Mistrzostw Europy w piłce nożnej EURO 2012 Polska-Ukraina. Tym samym zielone logo kandydackie przestaje obowiązywać. Muszę przyznać, że jest bardzo fajne. Pokuszę się nawet o opinię, że jest bardzo dobre. Projektantom z portugalskiej Brandia Central na czele z Helderem Pombinho znakomicie udało się połączyć i zawrzeć w logo wspólne cechy dwóch krajów, gospodarzy mistrzostw, Polski i Ukrainy. Na uwagę zasługuje symbolika znaku. Łodyga – trzon (UEFA), fundament dla kwiatów (Polska, Ukraina) oraz łącznik wszystkich trzech elementów – piłka nożna. Wzmocnienia dla całości dodaje głęboki fioletowy kolor. Jednak na załączonym do wpisu wideo możemy zauważyć, że zaplanowano różne warianty kolorystyczne, tak wiodącym zapewne będzie fiolet – i słusznie. Sloganem mistrzostw zostało zdanie: “Razem tworzymy historię”.

The ‘bloom’ logo has a flower representing each of the co-host nations and a central ball symbolising the emotion and passion of the competition, while the stem denotes the structural aspect of the competition, UEFA and European football. Nature has inspired other features of the visual identity, with woodland green, sun yellow, aqua blue, sky blue and blackberry purple being the crucial tones of the palette of colours to figure in official tournament branding.
źródło: UEFA
Prezentacja wideo pod względem wizualnym ciekawa. Niestety nie można powiedzieć tego o części audio. Muzykę dobrano przeokropną. Wracając jednak do logo spotkałem się z wieloma opiniami na jego temat. Większość z nich to narzekanie lub niezdecydowanie po której stronie stanąć. Wiecznych maruderów i codziennych narzekaczy nigdy brakować nie będzie, a zdecydowana większość z nich za dwa lata będzie miała stosunek do logo ambiwalentny. Plusem z decyzji, którą podjęła UEFA jest fakt iż konkurs na logo nie odbywał się w Polsce, czy też na Ukrainie. Nasi spece od znaków pewnie tak jak w wielu przypadkach nie poradziliby sobie ze stworzeniem ciekawego logo w pełni oddającego klimat imprezy. Moje obawy tyczą się również tak grząskiego terenu jakim w Polsce są nagminnie popełniane plagiaty. Przynajmniej na tym polu zaoszczędziliśmy sobie wstydu.

Oczywiście moim ulubionym logo EURO nadal pozostaje to, obowiązujące na imprezie z 2004 w Portugalii. Dobry znak miała również miniona impreza UEFA EURO, której podobnie jak naszej, gospodarzami były dwa zespoły – Austria i Szwajcaria. Co ciekawe w historii EURO dwa razy zdarzyło się tak, by gospodarzem imprezy były dwa kraje. Wspomniana wcześniej Austria i Szwajcaria w 2008, gdzie po raz pierwszy w historii wystąpili Polacy oraz w 2000 roku. Wtedy to rola gospodarzy mistrzostw spoczywała na Belgach i Holendrach.

Myślałem, że pisząc o nowym logo obędzie się bez polityki, ale jednak jak widać się nie dało. Dziwi mnie fakt, że nikomu nie przeszkadza mała ilość wybudowanych autostrad. Bierna postawa rządu w tym temacie jest niepokojąca. Do Euro 2,5 roku, a autostrad jak nie było tak nie ma, a przecież to nie jedyny temat, który powoli okazuje się być kulą u nogi. Gratuluję ministrów, panie “piarowski” premierze.