Archive for December, 2009

Potrójnego najlepszego!

Thursday, December 31st, 2009


 
Dziś Sylwester, a jutro Nowy Rok. Wszystkiego, wszystkiego najlepszego, potrójnego najlepszego! Do życzeń dołącza się również były prezydent miasta Olsztyn, Czesław Małkowski. W razie problemów z plejerem Wrzuty, macie tu linka bezpośredniego – [LINK].

Nikt nie pokusił się na podsumowanie dekady?

Wednesday, December 30th, 2009

Taka pora roku, że w prasie, telewizji oraz internecie nadszedł czas podsumowań. I tak w Polsce możemy natknąć się na sportowe podsumowanie roku redakcji sportowych, serwisy informacyjne podsumowują wydarzenia roku 2009, programy rozrywkowe robią zestawienia muzycznych wydarzeń w Polsce. W internecie w serwisach Mediarun i WirtualneMedia możemy znaleźć branżowe podsumowania 2009. Wszyscy jakby zasnęli albo zapomnieli, że 2009 to koniec dekady. Dziwi mnie, że żadna stacja telewizyjna nie pokusiła się o podsumowanie dekady czy to na scenie politycznej, czy sportowej, czy jeśli chodzi o wydarzenia w kraju i zagranicą.  Żadna z redakcji czasopism traktujących o branży tzw. reklamy nie zrobiła zestawienia wydarzeń mijających 10 lat. Żaden z polskich portali o tematyce związanej z internetem nie pokusił się o stworzenie listy najciekawszych wydarzeń. Nie wspominając już o największym serwisie branży interaktywnej jakim jest Interaktywnie.com – który zresztą od czasu redesignu stracił na impecie. Posnęli? Zapomnieli? Czy może obudzą się za rok,  żegnając pierwszy rok nowej dekady? Być może ja coś przeoczyłem?

Jimmy Wales is a beggar

Wednesday, December 23rd, 2009

Może większości z was nic nie mówi nazwisko pana Jimmiego Walesa, zatem spieszę z wyjaśnieniami, że jest to osoba, która bardzo mocno przyczyniła się do wyglądu obecnego internetu, a konkretniej narzędzi, z których korzystamy w celu pozyskania wiedzy. W internecie najbardziej znane są jego “dzieci”: Wikipedia oraz Wikia.

Dlaczego Wales jest bohaterem tego wpisu? Ano dlatego, że jego cykliczny apel wydaje się, że jest dość cyniczny.
Please read: A personal appeal from Wikipedia founder Jimmy Wales. (Przeczytaj osobisty apel Jimmy’ego Walesa, założyciela Wikipedii.)
I tak co roku. Jimmy Wales jest biznesmenem, temu nie da się zaprzeczyć. Warto jednak zauważyć, że w dość specyficzny sposób prowadzi swój biznes. Polega on mianowicie na … żebraniu. Rok w rok w serwisie Wikipedia pojawia się napis, który już późną jesienią można dostrzec w serwisie Walesa. Tekstowy link prowadzi nas do apelu Jimmy’iego, w którym przeczytać można prośbę o datki w celu dalszego funkcjonowania Wikipedii. Funkcjonowania, które zgodnie z hasłem Wikipedii brzmi “po wsze czasy”. Tak naprawdę nie chodzi przecież o wsze czasy, gdyż za rok będzie ponowna odezwa Jimmy’iego do Wikipedystów i nie chodzi tu o apel, co wręcz o żebractwo uprawiane corocznie przez założyciela serwisu.

Póki Wikipedia nie stanowi wiarygodnego źródła informacji istnieje możliwość korzystania z serwisu za darmo, a wszelkie środki potrzebne do funkcjonowania internetowej encyklopedii pozyskiwane są ze wspomnianego żebractwa Walesa. Prawdopodobnie za korzystanie z Wikipedii zostałyby wprowadzone opłaty, gdyby można było ten serwis traktować jako np. oficjalne i wiarygodne źródło informacji. Niestety np. w Polsce serwis ten nie może stanowić pozycji w bibliografii prac naukowych. Nie ma się czemu dziwić, gdyż dostęp do edytowania tego zasobu wiedzy ma praktycznie każdy z nas. Wielokrotnie w historii serwisu miały miejsce walki zwolenników i przeciwników pewnych nurtów, osób i wydarzeń. Niestety odbijało się to na częstych zmianach treści, tzw. zakrzywianiu rzeczywistości i przekłamywaniu faktów, a to w rezultacie prowadziło do zablokowania edycji tematu przez moderatora. Jaką mamy z kolei gwarancję, że Dżordż z Masaczjuset moderujący Wikipedię, fanatyk islamu, nie będzie przymykał oczu na pojawiające się masowo, chwalące Allaha i potępiające Europę, wpisy?

Nie da się ukryć, że Wales jest cwany. Na pewno bardziej cwańszy niż nasi rodzimi wiecznie uczęszczający na wszelkiego rodzaju campy, mianujący swoje stronki startupami (A co! Trendy jest mieć “startapa”, co nie?) “enterprenterzy”. Wystarczy spojrzeć na finansowe raporty, które Wikimedia jako fundacja musi podawać do publicznej wiadomości. Wynika z nich jasno, że Walesowi udało się zebrać wokół siebie potężną grupę “łosi i jeleni”, którzy wspierając datkami fundację tłumaczą swoją głupotę tym, że np. “przecież to tylko bilet do kina albo dwa, no dobra trzy …”.

Wikipedię tworzą w ogromnej ilości wolontariusze, którzy jak już wspomniałem corocznie proszeni są przez samego Walesa o darowizny, a te z kolei trafiają m.in. na konta pracowników fundacji. Wiadomo, że z datków opłacane są również wydatki, które potrzebne są na funkcjonowanie fundacji. Koszty te stanowią np. hosting, opłaty stałe typu prąd, telefony, wynajem biura itd.. Wydawałoby się, że w tym przypadku największe koszty stanowić powinno utrzymanie serwerów czyli hosting. Jego cena w zależności od tego czy jest własny, czy dzierżawiony może się wahać. Jednak hosting jeśli chodzi o wydatki Wikimedii to akurat pikuś. Największą pulę wydatków wg raportu pochłaniają … zarobki 33 osób. W drugim półroczu 2008 r. Wikimedia wydała na ten cel prawie 928 tysięcy dolarów, co w porównaniu do tego samego okresu w roku 2007 stanowi wzrost o 130,88%. Jak to się ma do głoszonego przez Fundację Wikimedia hasła “nisko opłacani pracownicy”? Raport z pierwszego półrocza 2009 r. mówi o kolejnych podwyżkach płac w Wikimedii. Z pozostałych wydatków warto wspomnieć, że hosting w tym samym czasie pochłonął ok. 320 tys. dolarów, a tzw. koszty operacyjne 745 tys.. Członkowie Wikimedii lubią podróżować. Z datków od internautów na ten cel przeznaczyli w samym tylko drugim półroczu 2008 r. prawie 121 tys. dolarów. Drugie półrocze 2008 r. Wikimedia zakończyła z 3,74 mln dolarów zyskiem.

Tekst ten nie ma na celu piętnowania Wikipedii. Ma natomiast wskazać drugą, ciemną stronę fundacji, której szef corocznie żebrze o datki by tak naprawdę dzięki jednemu żebrzącemu wpisowi móc dać sobie i pozostałym pracownikom Wikimedii całkiem spore podwyżki w 2010 r.. Zastanów się dwa razy zanim wydasz pieniądze na non-profitową fundację Wikimedię Jimmiego Walesa.

* enterprenter – określenie wzięło się od angielskiego enterprenteur i ma na celu obśmianie ludzi, którzy mianują siebie przedsiębiorcami, a w rzeczywistości mają z tym mało wspólnego. Kto jest enterprenterem? Np. osoba, która kupiła latarkę na wyprzedaży; może też nim być ktoś kto sprzedał na allegro kilka gratisów; itp..

AKTUALIZACJA – 23.12.2009 / 19:37
Wybaczcie, ale WordPress coś źle podomykał tagi i wciął dwa akapity. Teraz tekst powinien być już w całości. Dziękuję za zwrócenie uwagi.

Rąbią cię na OC i AC?

Tuesday, December 22nd, 2009


 
To, że mBank ostatnio z humorem w reklamach zachęca nas do korzystania z jego usług bankowych jest oczywiste. Mniej oczywiste jest co kryje się za ich reklamami. Detektyw z Gazety Wyborczej działu Gospodarka, Maciej Samcik, w 16. odcinku “Prześwietlamy reklamy” wyjaśni wam kto kogo tak naprawdę rąbie na OC i AC.

Glempowskie szczekające kundelki

Monday, December 21st, 2009
Order Orła Białego

 
Przecieram oczy ze zdziwienia. Oto prezydent skromnej grupy Polaków przyznaje Order Orła Białego kończącemu swoją posługę prymasowi Glempowi. Przypomnę, że ów order jest “najstarszym i zarazem najwyższym odznaczeniem państwowym Rzeczypospolitej Polskiej, nadawanym za znamienite zasługi cywilne i wojskowe dla pożytku Rzeczypospolitej Polskiej, położone zarówno w czasie pokoju jak i w czasie wojny. Nie dzieli się na klasy. Nadawany jest najwybitniejszym Polakom oraz najwyższym rangą przedstawicielom państw obcych.”.

W uzasadnieniu Lech Kaczyński powiedział:

W okresie obejmowania urzędu prymasa przez biskupa Józefa Glempa były dwie Polski: Polska oficjalna i Polska podziemna. Kościół zawsze był z narodem, któremu przewodniczył ksiądz prymas-senior.

O tym, komu zostanie przyznany Order Orła Białego decyduje Kapituła Orła Białego, w skład której oprócz prezydenta RP wchodzą “narodowi bohaterowie” tacy jak skompromitowany były premier Olszewski, nawiedzony ZChNowiec Chrzanowski, czy pan Gwiazda. Zatem fakt przyznania Orderu Orła Białego Józefowi Glempowi nie powinien mnie dziwić, a jednak. Zapewne powyższym tekstem dołączam do sławetnych już glempowskich “szczekających kundelków”. Wszak krytyka Glempa, to krytyka Kościoła w Polsce, a co za tym idzie zamach na Kościół Katolicki. Mam obawy, czy w niedalekim czasie przyznanie Orderu Orła Białego nie okaże się ujmą dla odznaczonego. Pokojowy Nobel zdążył stracić na prestiżu po tym, jak otrzymał go Obama, tak całkiem możliwe, że najwyższe odznaczenie RP straci na wartości. Brakuje, by prezydent na czele kapituły odznaczył orderem np. Mariusza Kamińskiego. Całe szczęście, że to już końcówka kadencji bardzo nieprezydenckiego prezydenta.

Ja, RAFi na Facebooku

Monday, December 21st, 2009

Z prawej strony bloga pojawił się facebookowy łidżet. Oznacza to, że od dziś blog dostępny jest również na Facebooku. Wszystkich zwolenników i czytelników blogu “Ja, RAFi” zachęcam do przyłączenia się do listy facebookowych fanów.

Polski lip dub z Poznania

Sunday, December 20th, 2009


 
W Poznaniu, na UAMie zrobili lip duba na światowym poziomie. Gratulacje Poznań! Dla przypomnienia inspiracja dla tego wideo – lip dub “I gotta feeling”.
P.S. Prośba dla was, żebyście nie wklejali w komentarzach linka do świątecznego lip duba pewnej agencji z Warszawy. Będę go kasować ze względu na swoją miernotę i nudę zawartą w ich produkcji.

Say bye bye to FUTU

Sunday, December 20th, 2009
FUTU Magazine - F8

 
W zeszłym roku, również w grudniu pisałem o magazynie FUTU, który wysyłany był do wybranych osób, agencji i firm. Po 3 numerach doszedłem do wniosku, że nie warto dalej interesować się tą lekturą. Po pierwsze – magazyn wraz z ukazaniem się numeru 8 stał się płatnym magazynem. Po drugie ukazywanie się raz na rok to lekkie przegięcie – jak to się ma do budowania stałej grupy czytelników? Oprócz tego, że magazyn jest płatny, to stracił na tzw. magicznej otoczce. Nowe FUTU F8 otrzymałem, w grubej kopercie, a nie tak jak dotychczas w kartonowym pudełku. Zero dodatków. Sam magazyn. Magazyn, który przepełniony jest reklamami i choć często są to bardzo dobre zdjęcia produktów, tak trudno mi uwierzyć, że ilość reklamodawców tego magazynu nie pozwala na ukazywanie się FUTU w poprzedniej formule. Co więcej, ilość reklamodawców nie wpłynęła na to, by cena magazynu nie była tak wysoka. 35 zł + 10 zł wysyłka dla osób, które wypełniły wcześniej ankietę i 50 zł + 10 zł za przesyłkę dla osób chcących kupić magazyn po raz pierwszy. F8 w Nortonie Commanderze oznaczał kasowanie, F8 w przypadku FUTU to dobra kombinacja, by zakończyć przygodę z tym magazynem. Kasę wolę wydać na zagraniczną lekturę.

Bez błędów ortograficznych jako płatny ficzer

Friday, December 18th, 2009

Kilka dni temu w odłamie blogosfery zrobiło się głośno za sprawą pewnej akcji hucznie nazwanej “badaniem”. Pomijając już fakt, że do “badania” poproszono kolegów kolegi, a nawet polskiego złodzieja, tak nie wypada pominąć esencji, która wydobyła się z przeprowadzonego eksperymentu. Na kilku polskich blogach pojawiła się plansza informująca, że dostęp do bloga jest płatny. Dostępne były trzy opcje akcji:
- płatność SMS: 5 złotych / tydzień
- płatność SMS: 9 złotych / miesiąc
- rezygnacja z płacenia
Ankieta trwała jedną dobę. Wyniki były do przewidzenia. Lojalna publiczność to może istnieje w teleturnieju “Milionerzy”, a i na tej bywa, że czasem idzie się potknąć. Do zapłacenia za treści serwowane przez osobę prowadzącą dany blog zadeklarowało się średnio ok. 10% ankietowanych. I tu muszę przyznać, że wynik może być tym bardziej nieprawdziwy, gdyż większość z tych zadeklarowanych płacących ciekawa była co będzie dalej, gdy kliknie w opcję “PŁACĘ”.

Jestem przekonany, że dla kilku spośród 6 autorów blogów wizja zarabiania sporej kasy dzięki tzw. abonamentowi wydała się na tyle prawdziwa i realna, że pospiesznie udali się do któregoś ze sklepów internetowych i dokonali zakupów akonto przyszłych zarobków. No ale, ale. Spójrzmy prawdzie w oczy. Co takiego posiadają te blogi i dlaczego miałbym płacić za treści tam publikowane? Przyznam się, że spośród 6 testowanych blogów często zaglądam do Maćka Mediafana. Reszta dla mnie jest mało atrakcyjna czy też nawet nieznana. Nie zapłacę za kiepskie tłumaczenia na polski tekstów i newsów z mashable czy techcruncha. Nie zapłacę za nudne wywiady nudnego człowieka z majkiem. Nie zapłacę za wesołą tfurczość polskiego złodzieja. Jako cytat niech posłuży fragment wypowiedzi naczelnego analfabety polskiej blogosfery, mojego ulubionego blogera piszącego o wszystkim tym, o czym piszą zagraniczne blogi, a także blogera piszącego na zasadzie barteru:

W niechęci do płacenia za treści z blogów nie ma nic dziwnego. Mnie natomiast zaczęło zastanawiać jak bardzo musiałby zmienić się dany blog po wprowadzeniu opłat. Przede wszystkim już nie czytelnicy ale klienci, którzy mogliby wymagać (np. poprawnej ortografii :)). Nie ma w tym jeszcze nic strasznego ale z pewnością autor bloga musiał by brać pod uwagę ich wymagania i z czasem mogłoby dojść do sytuacji, w której blog zamienia się w miejsce z artykułami na zlecenie.

Ha! Czyli, gdy zapłacisz w zamian możesz liczyć na to, że tekst będzie pozbawiony błędów ortograficznych. Za merytoryczną wartość musisz zapłacić dodatkowo. Wiecie o kogo chodzi, wiecie co z nim zrobić? A tak na poważnie, to ktoś jeszcze czyta AntyWeba? Nie zdziwiłbym się, gdyby tak było, wszak Jola Rutowicz też może liczyć na poparcie pewnej grupy społeczeństwa.

Badania? Tak, ale mózgu – koniecznie. Wystarczy już, że plagą na blogach jest zainstalowany system AdTaily, który serwuje równie gówniane reklamy, co zawartość stron, na które trafiamy klikając w kwadracik reklamowy. Gdzieniegdzie biją po oczach rectangle serwowane w duecie, a śnią się już niektórym płatne dostępy do blogów. Zbadajcie sobie mózgi. Trzeba mieć sporo tupetu, żeby za te gnioty wyciągać rękę po kasę. Ktoś mi zaraz zarzuci, że wszystkich do jednego worka bez wyjątku. Otóż nie, np. blog Mediafana stanowi dla mnie osobliwy wyjątek. Wyobrażacie sobie, by blog o reklamach był bez reklam? No kaman. ;)

Zachęcam również do przeczytania tekstu na blogu “Mikołaja” – jeszcze nie świętego, no ale na pewno tego od rózgi. Koniecznie do obejrzenia zabawna przeróbka splashscreena z akcji.

Za oknem -16ºC

Friday, December 18th, 2009

Trzaskający mróz na dworze, przynajmniej w Warszawie na chwilę obecną za oknem -16¨ C. TVN w końcu skończył z uprawianą od miesięcy histerią dotyczącą grypy. Stacja, która najgłośniej lobbowała za zakupem szczepionek uległa aurze i poległa na polu bitwy. Tym samym brawa należą się dla minister zdrowia Ewy Kopacz, która dzielnie broniła siebie i nas przed wątpliwej skuteczności szczepionkami. Szczepionkami, które z różnych stron, przez różne kanały próbowano nam wcisnąć. Warto przypomnieć, że np. taki były minister zdrowia Marek Balicki oraz rzecznik praw obywatelskich Janusz Kochanowski gotowi byli nadstawić swojej piersi by zginąć za deklarację rychłego zakupu szczepionek “w trosce” o zdrowie Polaków.

Nie szczepiłem się i nie zaszczepię się. Raz w życiu zaszczepiłem się przeciw grypie i … rozchorowałem się po kilku dniach.
I tu powinienem zapytać: “a Wy, co o tym sądzicie? Szczepicie się? Popieracie działanie Ewy Kopacz odnośnie zakupu szczepionek?”, ale nie musicie odpowiadać, bo ja nie autor komercyjnego bloga miernych treści, nastawionego na zyski. ;-)

Pomysł na prezent nie tylko dla grafika

Thursday, December 17th, 2009

Nie ma co, ale taką książką w biblioteczce z pewnością bym nie wzgardził.

Przeprosiny z przyszłości

Thursday, December 17th, 2009

Przy okazji tegorocznego szczytu klimatycznego w Danii (7-18 grudnia br.) dała o sobie znać organizacja Greenpeace. Seria plakatów sporządzona na potrzeby akcji przedstawia przywódców wybranych krajów, którzy przepraszają w 2020 roku za to, że nie zrobili nic względem zmian klimatu. Na billboardach pojawiają się m.in. Merkel, Obama, Sarkozy, Tusk. Akcja billboardowa powstała we współpracy Greenpeace i tcktcktck.org.

2020 - I'm sorry - Tusk
2020 - I'm sorry - Obama
2020 - I'm sorry - Merkel

Więcej zdjęć na włoskim flickrze Greenpeacu.