Archive for April, 2009

U Szymona

Thursday, April 30th, 2009

Nagranie Szymon Majewski Show jest męczące dla wszystkich stron. Jednak efekt finalny jest wybitny.

Daj kamienia!

AKTUALIZACJA 02.05.2009

RAFi wraz z Szymonem Majewskim

Szymon zakrył mi pół twarzy. Ha!
 
W poniedziałek będziecie wiedzieć o co chodzi z tym kamieniem, mała podpowiedź tutaj:


 

Heineken: Walking Fridge

Wednesday, April 29th, 2009


 
Była reklamówka “Walk in Fridge”, nadszedł czas na “Walking Fridge”. Oczywiście od Heinekena.

Cut movie

Monday, April 27th, 2009


 
Spot brytyjskiej kampanii przeciw przemocy w domu. Reżyserem jest nagrodzony przez Brytyjską Akademię Sztuki Filmowej i Telewizyjnej BAFTA, Joe Wright. W roli głównej wystąpiła Keira Knightley. Spot powstał na zlecenie Women’s Aid z Wielkiej Brytanii.

Głupia kobieta

Thursday, April 23rd, 2009

Może chciała pobawić się z Knutem? A może po prostu zabrakło rozumu i wyobraźni. Uprzedzam, że to nie był wypadek. Sama pokonała płot, wskoczyła do wody i popłynęła w kierunku … misia. [LINK]

Philips Carousel

Wednesday, April 22nd, 2009

Nówka od Philipsa. Karuzela promująca format 21:9.

+ Oficjalna strona
+ Making of

Ale kadra

Tuesday, April 21st, 2009

Dawno się tak nie uśmiałem czytając coś do drugiej kawy. Czyta się to wspaniale. Chyba w kadrze hokeistów panują jakieś waśnie. Może zazdroszczą Oliwie, że grał w NHL, a oni nie? Albo Oliwa za bardzo gwiazdorzy? W każdym razie nudno coś w polskim sporcie ostatnio. No bo chyba nikt już nie podnieca się niedawnym pogromem fryzjerów i kuśnierzy z San Marino. W hokeju za to wesoło – tak dla równowagi.

- Po zakończonym turnieju postanowiliśmy zorganizować uroczyste pożegnanie. (…) O trzeciej w nocy właściciel [baru, w którym się bawiono - przyp. red.] mówi mi, że musieli wyrzucić [Krystiana] Dziubińskiego, bo wszczynał bójki przy barze. (…) Prosiłem [Dziubińskiego] żeby poszedł do hotelu, ale nie chciał mnie słuchać. No to dostał ode mnie z ”plaskacza” – opowiada Oliwa.

Dziubiński skończył wieczór ze złamanym kciukiem i podbitym okiem, Oliwa twierdzi, że po ”plaskaczu” odszedł w siną dal i musiał dostać gdzieś na mieście.

Drugą ”ofiarą” Oliwy był Marcin Kolusz i jego nos. Jak wyglądała jego historia? Zaczęło się ponoć od tego, że w barze obrażał dziewczynę ex-hokeisty i ”obscenicznie przy niej tańczył”. Później akcja przeniosła się do hotelu. Pijany Kolusz miał dobijać się do pokoju trenera kadry i krzyczał, że chce się przespać z jego partnerką. Tego Oliwa nie zamierzał tolerować: – Dostał ode mnie dwa kopy w d… i lekko, z otwartej ręki, w łeb.

To Kolusza tylko rozsierdziło. – Pobiegł na górę, zawołał kilku innych hokeistów na pomoc i zeszli do mnie. Patrzę, a Kolusz wywija żelazkiem. I nie wyglądało na to, że chce coś wyprasować. – Tupnąłem nogą i uciekli – opowiada hokeista

Potem Kolusz podobno znów przyszedł do pokoju byłego gracza NHL chcąc się pojednać, zamiast jednak ”przepraszam” wymknęło mu się ”czy twoja dziewczyna leży w łóżku naga?”. Tym razem Oliwa ”przegonił” go ostatecznie.

Więcej w portalu Gazeta.pl.

Kolejny taneczny flashmob

Wednesday, April 15th, 2009

To już chyba jakaś moda na taneczny flashmob. 200 tancerzy wystąpiło na Central Station w Antwerpii promując program belgijskiej telewizji vtm. Zwycięzca programu zagra główną rolę w musicalu “Sound of Music”. We flashmobie możemy usłyszeć “Do-Re-Mi” – muzyczny motyw przewodni musicalu.

Audi: Your move, BMW

Wednesday, April 15th, 2009

Audi outdoorem “Your move, BMW” wyzwało na pojedynek BMW. “Twój ruch, BMW” miało być literalnym rzuceniem rękawic po tym, jak Audi na rynek wprowadziło “całkowicie nowe A4″. Niezależna agencja reklamowa Juggernaut w imieniu BMW podjęła wyzwanie i odpowiedziała w taki sposób:


BMW billboard from Juggernaut Advertising on Vimeo.

Jak już obejrzycie filmik, to tutaj znajdziecie kilka zdjęć jak to wygląda w przestrzeni otwartej. Info podesłał Seth.

Przypomnę, znowu, w jaki sposób kilka lat temu BMW dostało klapsa od AUDI.

Tak się robi virale

Saturday, April 11th, 2009

Najnowszy viral Mountain Dew napoju Baja Blast nosi nazwę “Fast Food Folk Song” i zainspirowany został klipem z czterema chłopakami zamawiającymi jedzenie rapując. Napój ten dostępny jest wyłącznie w “Taco Bell”. W viralu kolesie siedzą w samochodzie i przy akompaniamencie gitary śpiewająco składają zamówienie. Bardzo zabawne i mocno “wirusowe”. Co ciekawe, że przyjmujący zamówienie wykazał się niesamowitą bystrością i wyłapał wszystko o czym zaśpiewano. Nikt chyba nie wątpi, że treść zamówienia była wcześniej uzgodniona. Jestem przekonany, że zabawnych wirali będzie przybywać. Szkoda, że w Polsce nie za często możemy oglądać rodzimą produkcję z prawdziwego zdarzenia na miarę chociażby bobra znającego 1000 bitów. Czyżby nasi kreatywni mieli problemy z kreatywnością?

Poniżej tekst zamówienia-piosenki:

Iʼll start with a taco, soft like a cloud
I want mine crunchy, I like to eat loud.
Iʼll choose a chalupa, Iʼll grab a gordita,
and two taco salads for our senoritas.
And a Burrito Supreme, with extra sour cream
Itʼs a cylindrically shaped seasoned beef dream.
A taquito. An enchirito. Some cinnamon twists.
A chicken border bowl. Are you gettinʼ all this?

And you know that nothing beats a
hmmm, mmmm…Mexican Pizza…
Weʼll take two of those, but please hold the diced tomatoes.
And I admit, Iʼve always felt,
like Iʼm in love with the meximelt.
Make mine with a little extra love, and think of me…
as the cheese drops from your Taco Bell glove.
and thatʼs it.

No! Iʼm not done…Iʼll also take a…

Double-decker taco cause Iʼm feeling wild
And make my sauce Fire. Uh, heʼll take mild.
and weʼll take two Mt. Dew Baja blasts
for a chance at 25 dollars cash
Iʼm told thereʼs a winner for every 5 minutes
Iʼm stealing your online code if you win it.
Why would you do that? You owe me 25 bones
I owe you 5. Plus interest–it was a loan.
And I think weʼll be satisfied, if we get some mexican rice on the side.
And thatʼs it.

Pawle, u mnie wiosna

Thursday, April 9th, 2009

Pawle, dziękuję za, co prawda nietypowe, życzenia z okazji czwartych urodzin “Ja, RAFi”. Swoim wpisem wywołałeś mnie do tablicy. Pozwolę sobie na nieco dłuższą odpowiedź. Wybacz jeśli przydługą.

Koledzy mogą być pozerami. Pozerzy kolegami lepiej żeby nie byli. Kaznowskiego, Kurasińskiego, Marczaka charakteryzuje jedna, wspólna cecha. Jest nią tendencja do uzurpowania sobie tytułu eksperta. Tych dwóch ostatnich poznałem osobiście. Nie wiem, może to wina złego tzw. “pierwszego wrażenia”, ale jednego zapamiętałem jako tego, który biegał z przedłużonym penisem w postaci macbooka, drugi z kolei marudził i smęcił. Obejrzyj, Pawle, materiały wideo, które Grzegorz zamieszcza na blogu. Występy Mazowieckiego są bardziej żywiołowe niż bełkot Marczaka.

Owi “eksperci” przypominają mi nawiedzonych ewangelistów New Age ze Stanów Zjednoczonych, którzy pod przykrywką wiary w Boga omamiają ludzi i wyciągają z nich grubą kasę. “Golimy frajerów!” – być może kojarzysz? Przykłady? Proszę bardzo. “Książka”, darmowy ebook Kaznowskiego – przedruk zagranicznych publikacji posiłkowany słabym w treści komentarzem autora. Doskonale obnażył się w swojej notce, stwierdzeniem: “Mam również pomysły na zamknięcie dostępu do niego [do blogu - przyp. autora] (tylko dla znajomych) i pisania tego co tak naprawdę myślę o rynku (teraz przecież nie da się pisać “do końca” – za dużo znam osób z branży – koniunkturalizm?).”. Znowu mamy do czynienia z czymś na niby. Takie w stylu “jestem niby ekspertem, ale powoli już nie radzę sobie z tym udawaniem”.

Kurasiński? Odkąd padły Chomiki bardzo chce odnaleźć się w iluzji Web 2.0. Za wszelką cenę chce być ekspertem, szuka swojej niszy. A jaki jest naprawdę? Jest męską odmianą Joli Rutowicz czy innej Frytki. Szuka spisków (gazeta czerpie materiały na artykuły z jego bloga! Ba, nawet YouTube! Skandal!), atakuje komentujących – poczytaj komentarze na AK47 w wielu wpisach, albo na blogach AW i interaktywnie.com w notkach o PG [1], [2]. Jadu starczyłoby do wybicia połowy ludności San Marino. Kolega? Całe szczęście nie mój.
Ostatnio wpadł na genialny pomysł dojenia freelancerów. Spytasz: “W jaki sposób?”. Wydumał, ze będzie pośrednikiem między agencją, a freelancerem. Podpinając się na krzywy ryj chce uczestniczyć w procesie tworzenia oraz przepływu gotówki. Nie wierzę, że Kurasiński i s-ka jest w stanie pokryć koszty i roszczenia grafika z tytułu niewywiązania się agencji z umowy. Kwoty, które wchodzą w grę to nie setki złotych. Mówimy tu o tysiącach i dziesiątkach tysięcy. Graficy od dawna mają wyrobione kontakty z agencjami i nie muszą korzystać z pośrednictwa badylarza, w którego szaty ubrał się Artur. Każdy woli zarabiać bez pośredników. I powiem Tobie, że ja również nie mam zamiaru dzielić się swoją działką z tłustą łapą pośrednika.

Marczak – mierny z samodzielnego myślenia, dobry w copy&paste. Pawle, napisałeś, że ogromna ilość błędów na blogu AW jest spowodowana dysgrafią? Oczywiście takie czasy, że braki w elementarnej wiedzy i edukacji zwalić można na dysgrafię, dysleksję i ADHD. Przecież nawet nastolatek wie, jak zainstalować wtyczkę do Firefoxa.

Jakość, nie jakoś, drogi Pawle. Nie razi Ciebie wszędobylska miernota? Traktujesz AntyWeb jako źródło wiedzy – ok, ale to wszystko, co dotyczy zagranicy przeczytasz 2-3 dni wcześniej na którymś z blogów: TechCrunch, Engadget, ReadWriteWeb, Gizmodo, Lifehacker, Mashable czy blog Google. Z polskich newsów tylko to co robią koledzy i materiały sponsorowane. News o PewnejGrupie jest literalnym robieniem loda. Nie wierzę, że tego nie wychwyciłeś. Brakuje mi jakości i prawdziwości w tym co robią wyżej wymienieni panowie.

Ignoruję szczekanie małych kundli, które nic poza frustracją i krzykiem nie prezentują. Otwierają co roku nowy blog, bo stary nie przyniósł im oczekiwanych korzyści. I nie interesuje mnie również, co sądzi koleś z tłustymi włosami, w wyciągniętym swetrze mianujący się specem od użyteczności czy całkowicie zagubiony w Internecie urzędas. “Przepisujących Internet” jest na pęczki, tak samo, jak otaczającej nas miernej jakości produkcji – graficznych, literackich, publicystycznych, malarskich, muzycznych. Uważam, że przyczyna leży w chciwości. Gdzie tu mowa o cnotach takich jak pokora, umiar i uczciwość?

Zwłaszcza tu, w Internecie na każdym kroku spotykam złodziei intelektu, kreatywności i czyjejś twórczości. Z łatwością podpisujących się pod tym swoim imieniem i nazwiskiem. Żądza pieniądza i chciejstwo zaślepiło ich do tego stopnia, że nawet nie starają się być w czymś dobrym. A przecież “dobry” to jeden ze szczebli do bycia doskonałym.

Gdybyś wiedział ile materiału na wpisy tkwi w mojej profesji, zapewne złapałbyś się za głowę. Graficy, senior dizajnerzy, art dajrektorzy – słabych mnóstwo. Wielu z nich spieprzy grafikę nawet, gdy robi ją krok po kroku z poradników dostępnych w serwisach graficznych. O braku kreatywności z ich strony nie wspomnę. Czyż nie jest zabawne, że płatnych kursów udziela amator identyfikacji wizualnej i projektowania graficznego? Zarówno on, jak i jego pracownicy nie potrafią stworzyć czegoś chociażby poprawnego. Ostatnio robią nawet za darmo. I gdybym miał tak wszystkich opisywać, nie starczyłoby mi na to czasu. A gdzie rodzina, praca, sen?

O reklamach na blogu pisałem już dawno we wpisie Po co jesteś w stanie się schylić? i trzeba byłoby napisać o tym raz jeszcze, gdyż blogów, które rażą wzrok zamieszczonymi tam reklamami jest cała masa. Na nich często wartość stanowią jedynie reklamy. I nie jest tak jak piszesz. Nawet jeśli ktoś mi zaoferuje 2000 zł / miesiąc za reklamowanie się na tym blogu zostanie wysłany na drzewo. Dlaczego? Ponieważ chcę i mogę.

Krytyka przyjęta i doskonale sobie zdaję sprawę o nieagresji z niej płynącej. Jedynie pragnę sprostować, iż moje wpisy nie powstają na emocjach z wyjątkiem tych, które poruszają tematy budzące mój zachwyt – a ich niestety zbyt wiele nie ma. Głęboko wierzę, że nadal będziesz tu zawsze “just4fun” podczas, gdy ja wytrwale będę spoglądać cwaniakom na ręce.

Pytasz “co się dzieje?”. Pawle, u mnie wiosna.

4 lata “Ja, RAFi”

Wednesday, April 8th, 2009

Blogaskowi stuknął 4-ty roczek. Jęą! W ciągu tych 48 miesięcy nie zamknął się i nie otwarł; nie popełnił tyle błędów ortograficznych i literówek co pewien znany blog w ciągu jednego miesiąca; nie zmienił nazwy, ani też domeny; nie próbował również kogokolwiek naśladować, a co najważniejsze – od początku istnienia nie ma na nim reklam. O! Jest mój po prostu i fajnie, że lubicie tu zaglądać.

Trochę liczb? Blisko 2,5 miliona wizyt; 1073 wpisy w 30 kategoriach i 12 208 komentarzy co ciągle daje ponad 11 komentarzy na wpis. Dzięki.

Zobacz również:
   › 3 lata
   › 2 lata
   › 1 rok