Filmoteka dorosłego człowieka #10

Zapominam pisać o tym, co obejrzałem. A, że od ostatniego razu, kiedy pisałem coś nt. filmów minął prawie rok to i tytułów przybyło. Spośród nich wybrałem kilka, o których wspomnę w tym i w kolejnym wpisie z cyklu FDC. Wyjątkowo w odcinku 9. bez filmowo zajawkowych pasków.

3:10 to Yuma – (2007)
Christiana Bale’a lubię za “Equilibrium”, za Batmana już mniej, za to w “3:10 do Jumy” zagrał nieporównywanie lepiej od tego co pokazał chociażby w Mrocznym Rycerzu. Cieszy mnie przyzwoita gra Russella Crowe. Wyglądało na to, że po “Gladiatorze” nieco się zagubił, ale w “3:10 do Jumy” i “American Gangster” pokazał, że jest w siodle.

Dark Knight, The – (2008)
Dla mnie bez rewelacji. Heath Ledger za rolę Jokera w tym roku dostał pośmiertnie Oscara za najlepszą drugoplanową rolę. Trudno dyskutować z jego samobójstwem. Po tak słabo zagranej roli niejeden aktorzyna targnąłby się na swoje życie. Niestety głosu fanbojów, geeków i nerdów nie sposób zagłuszyć.

Domino – (2005)
Jakoś się uchował i obejrzałem dopiero kilka miesięcy temu. Super Keira Knightly i całkiem znośna rola Rourke’a. Warto.

Jumper – (2008)
Do pewnego momentu interesujący, w połowie główny bohater staje się bardzo irytujący. Patent z przemieszczaniem się w czasie nawet, nawet.

My Best Friend’s Girl – (2008)
Bardzo sympatyczna i zabawna komedia z nieco mniej sympatycznym i mniej zabawnym Jasonem Biggsem.

Pride and Glory – (2008)
Słabizna porównywalna do startu agencji interaktywnej o tym samym tytule. Nudnie i bez rewelacji.

Street Kings – (2008)
Zdecydowanie lepszy i ciekawszy od Pride and Glory. Bezwględny, naginający przepisy Keanu i jeszcze bardziej jego szef (w tej roli Forest Whitaker).

Trade – (2007)
Ciekawy film z udziałem polskiej aktorki Alicji Bachledy Curuś grającej wraz z Kevinem Kline. Warto.

That’s all folks. Więcej w następnym odcinku.

13 thoughts on “Filmoteka dorosłego człowieka #10

  1. Co do Jokera nie zgodzę się, byłem już fanem tej postaci po pierwszym trailerze (Heath jeszcze żył). Bałem się, że Joker Ledgera będzie gorszy od tego wykreowanego przez Nicholsona – myliłem się. Dwie różne postacie, obie bardzo dobrze zagrane. Śmiem nawet stwierdzić że Joker Ledgera lepszy.

  2. Wreszcie ktoś, kto nie pisze o tym przereklamowanym przeciętniaku (“Mrocznym rycerzu”) na kolanach… Jeśli ktoś leci na mlaskanie co dwie minuty to jego sprawa, ale do zabawnego i szalonego Jokera Nicholsona to sie toto nie umywa ;) Zreszta cały film to jeden wielki miałki spektakl jak bardzo napuszone może być tzw. hollywoodzkie kino ;)

  3. No nie wiem. Ja do kina chodzę dla rozrywki – tudzież efekty, pościgi, akcja jest jak najbardziej na miejscu, a jeżeli w parze idzie dobra reżyseria czy gra aktorska to film uważam za bardzo dobry.

    Batman Burtona a Batman Nolana to dwa zupełnie różne filmy, które po prostu mają wspólny temat.

    Mi się po prostu wydaję, że na siłę szukacie czegoś złego w jego kreacji, właśnie przez to, że jego śmierć była jakimś nieszczęśliwym marketingiem.

  4. Nie szukam na siłę, serio. Nie byłem zachwycony jak to słusznie zauważył Ichabod mlaskającym Jokerem, ani też sam Batman z modulowanym głosem mnie nie zachwycił.

  5. W pełni zgadzam się z Markiem. A tak na marginesie, co to za tekst: “Po tak słabo zagranej roli niejeden aktorzyna targnąłby się na swoje życie.”? Jasne, miło tutaj od czasu do czasu przeczytać Twoje ironiczne wywody, ale zwykle trzymasz jakiś poziom.

  6. Zgadzam się z SenTineL’em. A swoją drogą – czekam, aż zaczną się okrzyki, że Slumdog naprawdę zasłużył na te swoje 8 Oscarów (jasne – film spoko… Titanic też dostał statuetki :P)

  7. Piszesz: Po tak słabo zagranej roli niejeden aktorzyna targnąłby się na swoje życie o roli Ledgera a potem:
    Bardzo sympatyczna i zabawna komedia z nieco mniej sympatycznym i mniej zabawnym Jasonem Biggsem.
    o my best friends girl.

    masakra… mamy caaaałkowicie różne gusta ;] dobrze, że się o nich nie dyskutuje ;]
    Za zeszły rok to jeszcze Gran Torino bym wstawił, cudowny film jak dla mnie, chociaż u mnie dopiero w kinach od zeszłego tygodnia [w niedzielę widziałem] to jednak niby 2008.

  8. krystian Gran Torino Eastwooda mam do obejrzenia. W następnym odcinku FDC na pewno go jeszcze zabraknie. Co do “My Best Freind’s Girl” to taki lajcik, bez piania i zachwytu. Ot wzieliśmy michę czipszów, kilka piwek i śmiejąc się rubasznie dotrwaliśmy do końca. :)

  9. mnie nie rzucilo na kolana 3:10 to yuma – w porownaniu do np unforgiven – wybaczcie – ale wyglada ten film wg mnie cieniutko.

  10. Mnie się Yuma podobała chociaż Bale’a nie lubię za “Mechanist”. “Street Kings” też dobre, Keanu jak nie lata w płaszczu to jest całkiem do rzeczy. Polecam “Gran Torino” ze starym Eastwoodem – genialny.