Archive for February, 2009

Zwiastun wiosennej ramówki TVN

Saturday, February 28th, 2009


 
Ciekawie przygotowana zapowiedź wiosennej ramówki TVN. Pomijając już fakt, że raczej na nic nowego liczyć nie możemy, to zwiastun jest ciekawy. Z małym jednak błędem – podobno fani “Heli w opałach” na wiosnę jej nie zobaczą mimo pojawienia się w zapowiedzi.

Aktualizacja – 2009.03.02
Przefajną piosenkę “The Show” wykonuje Lenka. Wiadomo już skąd wzięła ją ekipa TVN – ze ścieżki dźwiękowej do serialu “The Ugly Betty”, pierwowzoru BrzydUli.

Kaznowski się zamknął

Thursday, February 26th, 2009

Nie to, żebym płakał.

Dominik Kaznowski – postać roku polskiego internetu o czym dowiedziałem się przy okazji ogłoszenia listy laureatów śmiesznych statuetek co to WebStarami się zwą – obnażył się na swoim blogu i wyjawił, że jego organizm się wypalił i ogólnie czuje się załamany. Nie przyznał się do tego bezpośrednio, ale łatwo wychwycić to z tych słów (takie potwierdzenie przez zaprzeczanie):

A teraz – pośrednio – głosy niezadowolenia z jakości moich wpisów (choć nie tylko) uświadamiają mi (coraz dobitniej), że blogi wypaliły się (w jakimś sensie). Osobiście nie czuję się wypalony – robię, piszę, rozmawiam, działam jeszcze więcej (wielokrotnie) niż wcześniej.

W swojej (końcowej) notce zwierza się, że pisanie bloga nie cieszy już go tak bardzo jak kiedyś. To smutne. Biedaczek, ma rozterki z powodu tego, że chciałby wyrażać swoje prawdziwe zdanie, ale zbyt wiele osób go zna (och, wow, celebryta!!!) i z tego powodu musiałby powstrzymywać się od wyrażania “przemyśleń”. Co więcej, demaskuje swoja lisią kitę:

Mam również pomysły na zamknięcie dostępu do niego (tylko dla znajomych) i pisania tego co tak naprawdę myślę o rynku (teraz przecież nie da się pisać “do końca” – za dużo znam osób z branży – koniunkturalizm?).

Jednym słowem ma wewnętrzny dylemat czy lepiej jest mieć, czy jednak być? Zresztą podobne dylematy miewają na początku swoich karier przydrożne dziwki, ale po kilku numerkach wiedzą, że mieć to podstawa dzisiejszych czasów. Spoglądając na to iloma rodzajami reklam mieni się kaznowski.blox.pl wydaje się, że i Kaznowski skłania się ku posiadaniu. Zresztą nie tylko on, wystarczy spojrzeć na merytorycznie słaby antyweb.pl z notkami o pseudointelektualnym wydźwięku, kipiącymi wręcz błędami ortograficznymi. Można by rzec, że Marczak do perfekcji opanował metodę Kopi-Pejsta. Tu prośba do was, może jakaś ściepa dla autora antyweb.pl na słowniki: języka polskiego i ortograficzny? Albo chociaż niech ktoś mu podpowie, że istnieją dodatki do przeglądarek sprawdzające pisownię.

W dalszej części swojego wpisu Kaznowski zastanawia się nad wszędobylskim lansem uprawianym przez blogerów. Chciałoby się rzec spójrz pan na siebie. I spojrzał, ale w perspektywie ostatnich dwóch miesięcy, tylko:

Mam poczucie winy (…), że blogerzy starają się wykorzystywać wszelkie okazje branżowe do własnego lansu, a nie próbują już tworzyć jakiejś “wyższej jakości”.
Sam zresztą w ostatnich 2 miesiącach wpadłem w tą pułapkę. Tak, wiem że moje ostatnie wpisy niewiele wnoszą. Co jednak począć? Tkwić w tym klinczu?

Moim skromnym zdaniem wpisy Kaznowskiego, Marczaka czy innego samozwańczego eksperta od początku nakierunkowane były na poklask, a nie na merytoryczną wartość zasilaną przez subiektywne opinie. Teraz sam Kaznowski utyskuje, że blogerzy to nic innego jak lanserzy, że uczestnicy wszelkiego rodzaju campów liczą na sukces w kategorii self-promo. W moich oczach – tu pewnie większość z czytających poczuje się dotknięta, ale szczerze pisząc mam to w głębokim poważaniu – wszelkie campy srampy, tuby sruby to nic innego jak imprezki z udziałem tych, którym coś się wydaje i tych, którzy marzą by im się wydawało. Być może to zbyt wielkie uogólnienie, ale prawda jest taka, że w większości przypadków są to obecni i przyszli wyznawcy pomysłów oraz treści “znanego przedsiębiorcy” Kopi-Pejsta, codzienni nieudacznicy, krasomówczy prelegenci.

W dalszej części wpisu bohater tejże notki ponownie zasypuje swoją głowę i głowy swoich czytelników pytaniami:

Pozostać niszowym blogerem piszącym do wąskiej grupki fanów wiernych bez względu na to co się napisze? A może pójść w komercję i zamienić bloga w serwis?

Fanklub Kaznowskiego, a to dobre. Zastanawiam się, czy jednak nie namówić tego zabawnego człowieczka, by pozostał przy pisaniu. To lepsze jest niż czytanie basha.

Może tak po prostu wystarczy zastanowić się po co to puszenie i pompowanie ego? Określenie swoich czytelników fanami brzmi niedorzecznie, a cały wpis świadczyć może o niespełnionych marzeniach autora, który zamiast świecić najszczerszym blaskiem wali po oczach blichtrem i emanuje próżnością. Zresztą musi czuć się bardzo zawiedziony niską frekwencją w komentarzach pod wpisem. Może liczył na prośby “nie, nie kończ!”, “nie zamykaj!”, “kochamy cię, bejbe”. Uważam, że nie zamknie, a jak zamknie to zaraz się otworzy (jak chociażby swego czasu netto). Tacy jak Kaznowski, czy Jagodziński potrzebują głosów klakierów, nieustającego poklasku i wirtualnej audiencji. Bez tych “narkotyków” nie potrafiliby istnieć i funkcjonować w świecie 2.0.

Blog “Ja, RAFi” doskonale radzi sobie bez reklam. Chociaż prywatnie uwielbiam reklamy zwłaszcza wtedy, gdy są majstersztykami zarówno w postaci wideo jak i te drukowane. Dlatego też istnieje kategoria “Reklamy”, w której znajdziecie z radością umieszczane przeze mnie perełki. Oczywiście jestem hedonistą, ale środków na spełnianie moich zachcianek nie pozyskuję oblepiając bloga reklamami badziewnych produktów i usług, których nigdy bym nie nabył. Kłóciłoby się to z moim wewnętrznym przekonaniem o granicach dobrego smaku i rozróżnieniu prywatnego poletka od komercyjnej działalności.

Bardzo ważne jest to, by nie zatracić się w chciejstwie. Pazerność gubi. Dodając do tego wyżej wymienioną próżność mamy efekt w postaci notki “Koniec” na blogu załamanego i lekko zdołowanego Dominika Kaznowskiego. Zawsze, gdy stajesz na rozdrożu przed dylematem “w którą stronę iść?”, możesz wybrać to czy pozostać sobą, czy przestać istnieć.

Durczok and Rurek are back

Wednesday, February 25th, 2009

Durczok i Rurek wracają. W pierwszym materiale mamy mix z podkładem Dr. Dre. W kolejnym jest to “rekonstrukcja” tego co usłyszał w słuchawce Kamil Durczok.


 

 

Filmoteka dorosłego człowieka #10

Wednesday, February 25th, 2009

Zapominam pisać o tym, co obejrzałem. A, że od ostatniego razu, kiedy pisałem coś nt. filmów minął prawie rok to i tytułów przybyło. Spośród nich wybrałem kilka, o których wspomnę w tym i w kolejnym wpisie z cyklu FDC. Wyjątkowo w odcinku 9. bez filmowo zajawkowych pasków.

3:10 to Yuma – (2007)
Christiana Bale’a lubię za “Equilibrium”, za Batmana już mniej, za to w “3:10 do Jumy” zagrał nieporównywanie lepiej od tego co pokazał chociażby w Mrocznym Rycerzu. Cieszy mnie przyzwoita gra Russella Crowe. Wyglądało na to, że po “Gladiatorze” nieco się zagubił, ale w “3:10 do Jumy” i “American Gangster” pokazał, że jest w siodle.

Dark Knight, The – (2008)
Dla mnie bez rewelacji. Heath Ledger za rolę Jokera w tym roku dostał pośmiertnie Oscara za najlepszą drugoplanową rolę. Trudno dyskutować z jego samobójstwem. Po tak słabo zagranej roli niejeden aktorzyna targnąłby się na swoje życie. Niestety głosu fanbojów, geeków i nerdów nie sposób zagłuszyć.

Domino – (2005)
Jakoś się uchował i obejrzałem dopiero kilka miesięcy temu. Super Keira Knightly i całkiem znośna rola Rourke’a. Warto.

Jumper – (2008)
Do pewnego momentu interesujący, w połowie główny bohater staje się bardzo irytujący. Patent z przemieszczaniem się w czasie nawet, nawet.

My Best Friend’s Girl – (2008)
Bardzo sympatyczna i zabawna komedia z nieco mniej sympatycznym i mniej zabawnym Jasonem Biggsem.

Pride and Glory – (2008)
Słabizna porównywalna do startu agencji interaktywnej o tym samym tytule. Nudnie i bez rewelacji.

Street Kings – (2008)
Zdecydowanie lepszy i ciekawszy od Pride and Glory. Bezwględny, naginający przepisy Keanu i jeszcze bardziej jego szef (w tej roli Forest Whitaker).

Trade – (2007)
Ciekawy film z udziałem polskiej aktorki Alicji Bachledy Curuś grającej wraz z Kevinem Kline. Warto.

That’s all folks. Więcej w następnym odcinku.

Free Doritos

Tuesday, February 24th, 2009


 
Nie wiem jak mogło mi to umknąć podczas przeglądania reklam z tegorocznego finału Super Bowl. Boskie.

Naked People

Tuesday, February 24th, 2009

Co tu komentować? Nadzy ludzie.

Sorry for the inconvenience!

Monday, February 23rd, 2009

Z cyklu ogłoszenia parafialne:
Trwają prace remontowo-konserwacyjne w domenie ja.rafi.pl. Mogą wystąpić chwilowe lub dłuższe braki w dostępie do blogu. Planowany czas realizacji – ok. 7 dni. Będę dłubać w bazie, zmieniać ficzery, przenosić WordPressa ze starego systemu 2.0.11 na najnowszą wersję tj. 2.7.1. Wyłączone zostały wszelkie dodatki (np. zestawienia TOP 10 itp.).

Dodam, że nie jest to powód do cięcia się, wieszania lub topienia w kałuży. Zawsze do porannej kawy można poczytać konkurencję: [LINK], [LINK], [LINK].

Pozdro 600.

Loewe sound

Saturday, February 21st, 2009

Air France z nowym logo

Wednesday, February 18th, 2009
Air France - nowe logo

Air France zmienił identyfikację graficzną. Jej autorami jest agencja Brandimage.

Dzień jak co dzień – odcinek 57

Tuesday, February 17th, 2009

Pimp my jewellery.

Screenshot
Screenshot
Screenshot

O Kamilu co się kurwom nie kłaniał

Tuesday, February 17th, 2009

Z pamiętnika pułkownika.

Dzień 4, Kapitulacja wojsk masońskich

Przez weekend stacja TVN walczyła z internetem i wchodzącą w jego skład blogosferą. Sukcesy w tej dziedzinie mogła odnieść jedynie na polu noszącym nazwę YouTube. Tak szybko, jak pojawiały się materiały wideo z uwiecznionym, kwiecistym monologiem Kamila Durczoka, tak szybko też znikały. Zastęp cenzorów TVN poległ na polu bitwy z dywizjami: turecką, chińską oraz rosyjską licznie wspieranymi przez zorganizowane niebezpieczne i uzbrojone grupy z Polski. Swoją bezsilność okazał również wobec brygady DailyMotion. Gdy bojówkarze poprawności politycznej i dobrego imienia kapitana Durczoka walczyli o tyłek swojego szefa (ekhm tj. nienaganny wizerunek) tysiące internautów z minuty na minutę dowiadywało się w jaki sposób laureat niezliczonych nagród walczy o czystość i porządek na stole. Z odsieczą nadeszła drużyna SK pułku NFNTVN tuszując sprawę w momencie podjęcia tematu przez jednego z telewidzów, który miał szczęście i się był dodzwonił. Zapewne cichym wsparciem wykazała się część drużyny, która nie prezentowała na ekranie SMSów nadesłanych podczas trwania programu. Szakale Zimiński i Jachimek wykazali się wyjątkową brawurą obnażając swoją ciotowatość, a także niezdolność do bycia obiektywnym. (more…)

10 prawd o pracy w agencji reklamowej

Tuesday, February 17th, 2009

1. Często pracujesz naprawdę do późna.
Tak jak prostytutka.

2. Twoja praca związana jest z zadowoleniem klienta.
Tak samo u prostytutki.

3. Klient płaci duże pieniądze, ale większość z nich zostaje u Twojego pracodawcy.
Jak u prostytutki.

4. Jeśli Twoja praca bardzo spodoba się klientowi, czeka Cię dodatkowa nagroda.
Tak samo ma prostytutka.

5. Twoje znajomości spoza pracy rozpadają się, a Ty coraz częściej wychodzisz z ludźmi tej samej profesji.
Tak jak prostytutka.

6. Kiedy spotykasz się z klientem, oczekuje się od Ciebie, że ubierzesz się porządnie.
Tak jak od prostytutki.

7. Ale kiedy po spotkaniu wracasz do domu, czujesz się jak po wizycie w piekle.
Podobnie jak prostytutka.

8. Klient za każdym razem chce płacić mniej, ale oczekuje coraz więcej.
Wiesz kto tak ma? Prostytutka.

9. Masz problemy z wytłumaczeniem ludziom, co tak właściwie robisz.
Tak jak prostytutka.

10. Codziennie rano wstajesz z myślą: “Nie będę tego robić do końca życia!”.
Tak jak…

[via: reklama po korekcie]

A, że pracowało się to tu, to tam, to trudno się z tym nie zgodzić. ;)