Maria w Playboyu i obraza uczuć

Maria - Playboy Meksyk

Playboy prowokuje w Meksyku. Do obrazy uczuć doszło po publikacji najnowszego numeru Playboya, którego okładkę zdobi Maria Florencia Onori. Cover-girl okryta jest białą szatą i stoi na tle witraża. Obrazkowi towarzyszy napis “Kochamy Cię, Mario”. Numer ukazał się w przeddzień święta kościelnego w Meksyku. Jak widać nie tylko w Polsce łatwo oburzyć środowiska związane z wiarą. Można to zrobić na wiele sposobów, również szatą. Uważam, że należałoby poszukiwaczom symboli obrazy uczuć powiedzieć raz, a dobrze WON.

Dla kontrastu okładka albumu, o którym już dawno temu pisałem na tym blogu.

TREND: Podpierdalanie w pracy

ZBIERAJ PUNKTY ZA PODPIERDALANIE W PRACY

Punktacja:
1 PKT – Przypadkowe nieumyślne podpierdolenie;
5 PKT – Niby nieumyślne podpierdolenie;
10 PKT – Zwykła podpierdolka w cztery oczy z przełożonym bez świadków;
20 PKT – Anonimowy donos na samego siebie, mimo, iż nie jest się winnym, byle zaistnieć;
30 PKT – Podpierdolenie w obecności świadków;
40 PKT – Samopodpierdolka w cztery oczy z przełożonym;
50 PKT – Samopodpierdolka przy świadkach;
60 PKT – Podpierdolenie do przełożonego w obecności podpierdalanego bez innych świadków;
70 PKT – Podpierdolenie w obecności podpierdalanego przy większej ilości świadków;
80 PKT – Podpierdolenie w obecności podpierdalanego, pomimo, iż ten nie jest winny;
90 PKT – Podpierdolenie w obecności podpierdalanego, pomimo, iż ten nie jest winny a czynu tego dokonał sam podpierdalający;
100 PKT – Podpierdalanie w obecności podpierdalanego, pomimo, iż ten nie jest winny a czynu tego dokonał sam podpierdalający na spółkę z przełożonym, do którego się podpierdala i wmówienie podpierdalanemu jego winy.

BONUSY:
* podpierdolenie najlepszego kumpla – dodatkowo 10 PKT;
** podpierdolenie zanim czyn zostanie dokonany – dodatkowo 20 PKT;
*** dodatkowo 25 PKT – kiedy dzień wcześniej piło się z podpierdalanym jego wódkę, w jego domu

Co? Webstary? Stary …

O tym, że branża ma kompleksy wiadomo nie od dziś. Kompleksy branży przybierają różne postaci, ale chyba najczęstszym powodem, który to sprawia jest ewidentny brak sukcesów. Za chwilę odezwie się ktoś i powie “no ale z jakiej paki? przecież mamy klientów, dochody, przychody i odchody, nie mamy żadnych kompleksów”. Takie sranie w banie sprawia, że mój tost z jajkiem na bekonie i sokiem ze świeżo wyciśniętych pomarańczy nie smakuje jak zawsze. W sumie brak sukcesów co ściśle jest związane z nieotrzymywaniem, z niezdobywaniem prestiżowych nagród można tłumaczyć poniekąd tym, że za średniej jakości prace nagród nie przyznaje się. Wyjątkiem może być lokalny konkurs dla zasobnych w kasę i startery prepaid. Mowa oczywiście o Webstarach czyli o “najbardziej prestiżowym konkursie na najlepsze strony w polskim Internecie”. Przynajmniej tak twierdzą w Gazecie Wyborczej. Zresztą w tej redakcji chyba najbardziej podniecają się na słowo “webstar”, a przecież do “branży” nie należą, więc dlaczego szukają substytutów viagry w postaci błyszczącej statuetki wartej 5zł?

Wystarczy spojrzeć na listę nagradzonych projektów. Chociażby taki słaby Pampers wygrywa już któryś raz (z tą samą odsłoną?), a nie trzeba być specjalistą, by stwierdzić, że strona jest słaba. Albo takie serwisy portalu Gazeta.pl – np. Dom czy eDziecko. Co więcej, Agora właśnie uruchomiła swoje 4 nowe serwisy. Zapewne ma chrapkę na Webstary przyszłorocznej edycji. Daj Bóg oby jej nie było – przynajmniej w takiej formie.

Kto decyduje o przyznaniu Webstarów? Kapituła oraz internauci. Jeden pies. Gdyby głos należał tylko do jury, w którego skład wchodziliby ludzie – znawcy, specjaliści tematu – to nie byłoby mowy o mieszanych uczuciach co do rangi Webstarów czy jakimkolwiek innym niesmaku. Chociaż są tacy smakosze, którym zawsze będzie niesmakować jakkolwiek pyszne to będzie. Jeśli chodzi o jury to nie wyobrażam sobie, żeby członek jury oceniał pracę agencji dla której pracuje. Nonsens totalny, a co przecież miało już nie raz miejsce przy innych nagrodach branżowych.

Powstawanie coraz to nowych kategorii, w których można wystartować jest raczej walką organizatorów o pozyskanie jak największej ilości pieniędzy (wpisowe, które należy uiścić zgłaszając stronę do niskich nie należy), a nie odpowiedzią na rosnące zapotrzebowanie kategoryzacji projektów stron i samych serwisów. Przynajmniej połowa z nagradzanych Webstarami stron jest mierna lub jak kto woli – estetycznie poprawna. Tylko, zaraz, przecież to konkurs, który powinien wyłaniać najlepszych. Z Webstarem powinien wiązać się wspomniany przez Wyborczą w cytowanym powyżej fragmencie – prestiż. Niestety bardziej na słowo Webstar można usłyszeć gromki śmiech niż poważanie i podziw. Co więcej często ci, którzy wyśmiewają się z tego typu konkursów, a w szczególności z Webstarfestivalu biorą w tych konkursach udział. Dlaczego? Webstar dla agencji to swoistego rodzaju wabik na klienta. Wyobraźmy sobie wypowiedź accounta: “Panie Wacławie, w tym roku nasza agencja otrzymała aż 3 prestiżowe nagrody – Webstary.” Pan Wacław ze zdumienia zrobi wielkie oczy, pogratuluje i pomyśli czy przypadkiem agencja X to będzie strzał w dziesiątkę.

Panie Wacławie, Bronku, Zbyszku – nie idźcie tą drogą. Webstar to tandeta, która jest mieszanką amatorszczyzny i nisko latających produkcji. Niejednokrotnie produkcji, dzięki którym mało znane agencje, studia graficzne, osoby chcą zaistnieć. To takie Jole Rutowicz i Ewy Sonnet w jednym.

Zastanawiające jest to, że do walki o Webstary dołączyły agencje takie jak Byss, Click5, K2, Opcom, zjednoczenie.com, 180heartbeats. Być może to wina tego głodu sukcesów, nagród i statuetek za swoje produkcje? Co dziwi tym bardziej, że w przypadku np. 180hb czy Click5 stwierdzić można, że ich tegoroczne produkcje nadają się do ubiegania o światowe nagrody branżowe. Zabawne na przykład jest to w jaki sposób Webstary traktuje Krzysztof Adamus z Opcomu. Jego interaktywnie.com po raz kolejny zdobyło Webstary, które tak krytykuje, ale za chwile o tym zapomina by móc się tym chwalić, prężyć muskuły, pękać z radości i ogólnie być wyczerpanym z całodobowego podniecenia tym faktem.

Człowiek polskiego internetu 2008? O matko. Nawet coś takiego ludzie z Webstarów wymyślili. Tytuł otrzymał bliżej mi nieznany osobnik – Dominik Kaznowski – który uważa(ny) się(jest) za speca internetu. Znawcę tematu. A tak na marginesie – wydaje mi się, że mylimy pojęcia bycie specjalistą od bycia entuzjastą. Ot taki znawca internetu jak z Tomka Jacykowa specjalista mody. Całe szczęście, że np. tego tytułu nie otrzymał chociażby taki Krzysztof Urbanowicz, który swego czasu miał mocne parcie na szkło, ekran ciekłokrystaliczny monitora, a nawet na wyświetlacze telefonów komórkowych. Albo przepisujący zagraniczne serwisy Grzegorz Marczak z Antywebu i powiedzmy taki Webstar za przepisywanie internetu (pomysł na nową kategorię?). Z tymi ekspertami, znawcami itd. to ciężka sprawa. Zwykli sami o sobie tak mówić. To podobnie jak z tymi, co pracują w tym samym fachu co ja – często miewają tendencje do określania siebie artystami. Tfu.

Reasumując jakie Webstary, takie strony. Albo jaki budżet, taka nagroda. I chociaż może to wydać się krzywdzące, ale niech do myślenia da fakt dlaczego w konkursie Złote Orły spośród 42 zgłoszeń złoto otrzymały tylko dwie kreacje, a pięć wyróżniono.

   › Webstary 2008 – lista nagrodzonych
   › Webstarfestival.pl

Alien Skin Bokeh

Alien Skin Bokeh

W końcu doczekaliśmy się całkowicie nowych filtrów do Photoshopa od Alien Skin. Oczywiście od ostatniej mojej informacji nt. nowości wydawniczych ASa minęło ponad 2 lata, a w międzyczasie filtry BlowUp doczekały się nowej wersji. Bokeh – bo o nim mowa – to całkowicie nowy zestaw filtrów.

Co potrafi Bokeh? Bokeh to m.in. symulacja znanych obiektywów takich jak Canon EF 85mm f/1.2L II czy Micro-Nikkor 105mm f/2.8; ponadto Bokah umożliwia zasymulowanie głębi ostrości na różnorakie, predefiniowane sposoby oraz tilt shifting, a także z automatu przyciemnianie krawędzi zdjęć/obrazków.

Zestaw Bokeh do tanich nie należy. Kosztuje 199$.

Poniżej kilka linków dla zainteresowanych:
   › Bokeh – opis zestawu
   › Bokeh – przykłady zastosowania

Futu – F7 Luxury

FUTU Magazine

 
Od kilku tygodni na półce leży obejrzany i przeczytany bardzo ciekawy magazyn, który ukazuje się w kilku dużych miastach Polski i kilku miastach świata. Mowa jest o magazynie Futu.

FUTU Magazine to dwujęzyczny (polsko-angielski) magazyn, ukazujący się w formie ekskluzywnego albumu sześć razy w roku. Redaktorem naczelnym pisma jest Martyna Bednarska-Ćwiek, wydawca to agencja komunikacji marketingowej Publishing & Design Group.

Numer siódmy traktuje o luksusie, a więc wszystkim tym lub prawie wszystkim, na co nie stać zwykłego zjadacza chleba z piszącym te słowa włącznie. Najnowszy numer magazynu przepełniony jest rzeczami luksusowymi zaczynając chociażby od ubioru, a na jachtach kończąc.

Prezentując ekskluzywne przykłady światowego designu, jesienne wydanie FUTU podejmuje próbę zdefiniowania nowych form luksusu, odwołując się do takich pojęć jak elitarność, personalizacja, dostęp do informacji, wiedzy, kultury, drogich produktów.

Co ciekawe każdy numer magazynu projektowany jest przez inne studio dizajnerskie.

Zgodnie ze strategią rozwoju magazynu, każde kolejne wydanie FUTU projektuje inna pracowania graficzna o światowej renomie. Najnowszy numer FUTU zaprojektowany został przez jedno z najlepszych w Hiszpanii studio Albert Folch z Barcelony. Koncepcja graficzna magazynu odwołuje się do ekskluzywnych żurnali z początku ubiegłego wieku. Klasyczny, elegancki styl zyskuje nowoczesny wymiar dzięki zastosowaniu zabiegu nakładania na siebie zdjęć. Wyrafinowana czcionka i niezwykłe pomysły graficzne nadają magazynowi charakter wyjątkowego obiektu. W luksusowym wydaniu nie mogło zabraknąć charakterystycznych dla FUTU niestandardowych rozwiązań dotyczących druku i papieru.

FUTU to niewątpliwie bardzo ciekawa lektura oraz wysoka jakość wykonania. Od dwóch numerów ma we mnie wiernego czytelnika. Gorąco polecam do zapoznania się z nią.

+ FUTU Magazine

DesignLicks odświeżone

DesignLicks

 
Znakomite, alternatywne* źródło inspiracji przeszło redesign. Nowa wersja strony powstała w całości we flashu – co w przypadku zbioru kreatywnych projektów webowych jest zrozumiałe. Co znajdziemy na DL? Raz dziennie nierzadko dobry lub bardzo dobry przykład designu www. Nie wypada nie zabukmarkować – designlicks.com.

I tak pierwsze z brzegu znalezione na DL:
+ http://www.jag-jeans.com/main.php
+ http://blog.b13ultimatum-lefilm.com/

* – alternatywa dla płatnej thefwa.com