O tym, że branża ma kompleksy wiadomo nie od dziś. Kompleksy branży przybierają różne postaci, ale chyba najczęstszym powodem, który to sprawia jest ewidentny brak sukcesów. Za chwilę odezwie się ktoś i powie “no ale z jakiej paki? przecież mamy klientów, dochody, przychody i odchody, nie mamy żadnych kompleksów”. Takie sranie w banie sprawia, że mój tost z jajkiem na bekonie i sokiem ze świeżo wyciśniętych pomarańczy nie smakuje jak zawsze. W sumie brak sukcesów co ściśle jest związane z nieotrzymywaniem, z niezdobywaniem prestiżowych nagród można tłumaczyć poniekąd tym, że za średniej jakości prace nagród nie przyznaje się. Wyjątkiem może być lokalny konkurs dla zasobnych w kasę i startery prepaid. Mowa oczywiście o Webstarach czyli o “najbardziej prestiżowym konkursie na najlepsze strony w polskim Internecie”. Przynajmniej tak twierdzą w Gazecie Wyborczej. Zresztą w tej redakcji chyba najbardziej podniecają się na słowo “webstar”, a przecież do “branży” nie należą, więc dlaczego szukają substytutów viagry w postaci błyszczącej statuetki wartej 5zł?
Wystarczy spojrzeć na listę nagradzonych projektów. Chociażby taki słaby Pampers wygrywa już któryś raz (z tą samą odsłoną?), a nie trzeba być specjalistą, by stwierdzić, że strona jest słaba. Albo takie serwisy portalu Gazeta.pl – np. Dom czy eDziecko. Co więcej, Agora właśnie uruchomiła swoje 4 nowe serwisy. Zapewne ma chrapkę na Webstary przyszłorocznej edycji. Daj Bóg oby jej nie było – przynajmniej w takiej formie.
Kto decyduje o przyznaniu Webstarów? Kapituła oraz internauci. Jeden pies. Gdyby głos należał tylko do jury, w którego skład wchodziliby ludzie – znawcy, specjaliści tematu – to nie byłoby mowy o mieszanych uczuciach co do rangi Webstarów czy jakimkolwiek innym niesmaku. Chociaż są tacy smakosze, którym zawsze będzie niesmakować jakkolwiek pyszne to będzie. Jeśli chodzi o jury to nie wyobrażam sobie, żeby członek jury oceniał pracę agencji dla której pracuje. Nonsens totalny, a co przecież miało już nie raz miejsce przy innych nagrodach branżowych.
Powstawanie coraz to nowych kategorii, w których można wystartować jest raczej walką organizatorów o pozyskanie jak największej ilości pieniędzy (wpisowe, które należy uiścić zgłaszając stronę do niskich nie należy), a nie odpowiedzią na rosnące zapotrzebowanie kategoryzacji projektów stron i samych serwisów. Przynajmniej połowa z nagradzanych Webstarami stron jest mierna lub jak kto woli – estetycznie poprawna. Tylko, zaraz, przecież to konkurs, który powinien wyłaniać najlepszych. Z Webstarem powinien wiązać się wspomniany przez Wyborczą w cytowanym powyżej fragmencie – prestiż. Niestety bardziej na słowo Webstar można usłyszeć gromki śmiech niż poważanie i podziw. Co więcej często ci, którzy wyśmiewają się z tego typu konkursów, a w szczególności z Webstarfestivalu biorą w tych konkursach udział. Dlaczego? Webstar dla agencji to swoistego rodzaju wabik na klienta. Wyobraźmy sobie wypowiedź accounta: “Panie Wacławie, w tym roku nasza agencja otrzymała aż 3 prestiżowe nagrody – Webstary.” Pan Wacław ze zdumienia zrobi wielkie oczy, pogratuluje i pomyśli czy przypadkiem agencja X to będzie strzał w dziesiątkę.
Panie Wacławie, Bronku, Zbyszku – nie idźcie tą drogą. Webstar to tandeta, która jest mieszanką amatorszczyzny i nisko latających produkcji. Niejednokrotnie produkcji, dzięki którym mało znane agencje, studia graficzne, osoby chcą zaistnieć. To takie Jole Rutowicz i Ewy Sonnet w jednym.
Zastanawiające jest to, że do walki o Webstary dołączyły agencje takie jak Byss, Click5, K2, Opcom, zjednoczenie.com, 180heartbeats. Być może to wina tego głodu sukcesów, nagród i statuetek za swoje produkcje? Co dziwi tym bardziej, że w przypadku np. 180hb czy Click5 stwierdzić można, że ich tegoroczne produkcje nadają się do ubiegania o światowe nagrody branżowe. Zabawne na przykład jest to w jaki sposób Webstary traktuje Krzysztof Adamus z Opcomu. Jego interaktywnie.com po raz kolejny zdobyło Webstary, które tak krytykuje, ale za chwile o tym zapomina by móc się tym chwalić, prężyć muskuły, pękać z radości i ogólnie być wyczerpanym z całodobowego podniecenia tym faktem.
Człowiek polskiego internetu 2008? O matko. Nawet coś takiego ludzie z Webstarów wymyślili. Tytuł otrzymał bliżej mi nieznany osobnik – Dominik Kaznowski – który uważa(ny) się(jest) za speca internetu. Znawcę tematu. A tak na marginesie – wydaje mi się, że mylimy pojęcia bycie specjalistą od bycia entuzjastą. Ot taki znawca internetu jak z Tomka Jacykowa specjalista mody. Całe szczęście, że np. tego tytułu nie otrzymał chociażby taki Krzysztof Urbanowicz, który swego czasu miał mocne parcie na szkło, ekran ciekłokrystaliczny monitora, a nawet na wyświetlacze telefonów komórkowych. Albo przepisujący zagraniczne serwisy Grzegorz Marczak z Antywebu i powiedzmy taki Webstar za przepisywanie internetu (pomysł na nową kategorię?). Z tymi ekspertami, znawcami itd. to ciężka sprawa. Zwykli sami o sobie tak mówić. To podobnie jak z tymi, co pracują w tym samym fachu co ja – często miewają tendencje do określania siebie artystami. Tfu.
Reasumując jakie Webstary, takie strony. Albo jaki budżet, taka nagroda. I chociaż może to wydać się krzywdzące, ale niech do myślenia da fakt dlaczego w konkursie Złote Orły spośród 42 zgłoszeń złoto otrzymały tylko dwie kreacje, a pięć wyróżniono.

True, true…
przemawia przez Ciebie zazdrość, bo nie dostałeś webstara, o ! ;)
akurat Kaznowskiego niepotrzebnie się czepiasz (chociaż z tymi ludźmi internetu to ciekawa sprawa – często w nominacjach nazwiska się powtarzają) – sporo robi edukacyjnego dla branży – akurat mi “ten osobnik jest znany bliżej” , należy się wyróżnienie chociaż nie wiem czy akurat webstar (rok temu dostał chyba Popowicz). Na ostatnim forum IAB na wykład kaznowskiego nie można było się wcisnąć (chociaż nie są to porywające – szołmeńskie występy).. parcia na szkło też kaznowski nie ma. Na pewno dzieki temu co mowi, albo pisze w książce (za darmo dostepna) sporo ludzi “załapało” co tym webie-dwa-zero słychać – ja przynajmniej tak uważam. Aha… i Kaznowski mi nie płaci :-) to raczej taka moja reakcja na “bliżej mi nieznany osobnik” – to akurat było słabe albo niepotrzebnie złośliwe.
A kto inny mógłby dostać “człowiek roku”? Jakieś propozycje?
Popowicz po raz 2. O!
Czy komuś stałaby się krzywda, gdyby nagrody w jakiejś kategorii nie przyznano? Może wszyscy ci, którzy byliby nominowani poczuliby się takim werdyktem urażeni?
No, z Antywebem to przegiąłeś – Grzegorz odrabia lekcję. Bierze informacje z Netu, jak każdy, ale solidnie je przerabia i pisze od siebie.
Wimmer – patrząc przez pryzmat logiki posunąłeś się o post dalej – do postu o “podpierdalaniu” samego siebie :-)
“Bierze informacje z netu (…) ale solidnie je przerabia i pisze od siebie”
Perfekcja! Webstar dla Ciebie :-)
Być może dla Ciebie wszystko jest czarne albo białe, dla mnie nie. Gdybyś doczytał dokładniej cytowany wątek znalazł byś mój inny komentarz:
“Na miejscu organizatorów zrezygnowałbym z WEBSTARÓW INTERNAUTÓW. Uważam, że negatywnie wpływają na wizerunek całego konkursu ponieważ wyniki zależne są od ilości wysłanych esemesów (wcześniej od ilości kliknięć), które generowane są głównie przez osoby związane z danym serwisem a nie przez internautów.
Niestety żyjemy w takim kraju, że jedynym rozsądnym wyjściem jest zupełna rezygnacja z głosowania internautów. Przekonałem się o tym przy okazji konkursu jaki zorganizowaliśmy dla P&G. Kampania obejmowała około 10 krajów – jedynie w polskiej wersji mięliśmy problemy z osobami, które w nieuczciwy sposób zawyżały wyniki…
Natomiast WEBSTARY AKADEMII INTERNETU w mojej opinii to najbardziej obiektywny konkurs spośród wszystkich, jakie w polskiej branży są organizowane. Obecnie w uprawnionym do głosowania jury znajduje się ponad 110 osób i lista ta ciągle rośnie o przedstawicieli zwycięzców kolejnych edycji.
Podsumowując, Webstar internautów to dla mnie jednak obciach. Webstar Akademii to prestiż, który niestety przyćmiony jest blamem webstarów internautów.”
Zdobycie Grand Webstara przyznawanego przez Akademię Internetu (a więc przez branżę do której kierowany jest interaktywnie.com) to dla mnie bardzo znaczące wyróżnienie bez względu na to co sądzę o Webstarach Internautów.
Natomiast to co piszesz o Dominiku Kaznowskim świadczy, że jesteś sporym ignorantem. Szkoda słów na takie wpisy…
Rozan, weź pod uwagę mój postępujący uwiąd i napisz wielkimi literami, co właściwie chciałeś powiedzieć, bo ani w ząb tego chwytam – moja logika pochodzi jeszcze z czasów analogowych.
Plotka na mieście
Wimmer nie zgodzę się z Twoją opinią. Antyweb to newsy przepisane na język polski serwowane z poślizgiem. Rozanowi chodziło raczej o temat, który skojarzył czytając Twój komentarz. Chociaż nie wiem, mogę się mylić.
Krzysztof uderz w stół. Na brak argumentów dobrym komentarzem jest: ignorant, szkoda słów. Natomiast Twoja opinia odnośnie ciągle rosnącej w członków 110 osobowa kapituła jako obiektywnej i kompetentnej jest jak kulą w płot. Chyba, że nie przeczytałeś swojego komentarza przed wciśnięciem DODAJ, to rozumiem.
Podpisuje sie pod tym co napisales. Milo, ze jest ktos kto ma odwage napisac
pare cierpkich slow prawdy i sprowadzic paru samozwanczych
branzowych “guru” do parteru (himalaje obludy w wykonaniu Pana Krzysztofa Adamusa).
Dla mnie webstary w obecnej formie to synonim kiczu. Po prostu – towarzystwo
wzajemnej adoracji i sposob na bicie kasy.
Polecam rewelacyjny wpis Marcina Jagodzinskiego – ‘twoja stara ma webstara’ :)
(http://netto.blox.pl/)
@Hehe, RAfi – ja to Cię nawet lubię :) Wprawdzie nie czytuję twojego bloga za często ale cenię te wymachiwanie szabelką :) No a co do przepisywania to nie wiem czy zauważyłeś ale na AW ostatnio mniej jest newsów – wiem , że cię to zmartwi no ale zawsze możesz napisać o mojej niekompetencji czy coś:)
@Kmiotek – ty żyjesz? Facet którego 15 razy prosiłem o kontakt po włamaniu na mój blog nie miał jaj aby odpisać.
@Paweł – komentarz do rozana boski !!
Miłych świat, życzę bo pewnie dopiero po nich sprawdzę jak tam RAfi kontratakuje :)
a że się p. Adamus tu pokazał ;o
webstary sami sobie koledzy wzajemnej adoracji przyznają i sie a proste ludziki się tym jarają że agencja to taka utytułowana i oh i ah i łatwiej im zamówić coś dla swojej korpo..