Euro 2008: Niemcy – Polska 2:0

W pierwszym meczu Mistrzostw Europy Polska uległa silniejszej reprezentacji Niemiec, której siłą ognia byli … Polacy. Rozmiary porażki mogły być znacznie wyższe, gdyby nie świetne interwencje Boruca i niska skuteczność w oddawaniu celnych strzałów przez ekipę niemiecką. Jak na debiutanta rozgrywek (przypomnę, że nasza reprezentacja po raz pierwszy występuje na Mistrzostwach Europy), to nie było pogromu zwłaszcza, że Niemcy przymierzani są do tytułu mistrzowskiego. Nie było również kompromitacji, ale też nie było w naszej grze poziomu jak na ME przystało.

Ekipa na Euro 2008 to mix reprezentacji Engela z Janasową. Jest Engelowy “Olisadebe” w postaci Rogera, są (nietrafione?) decyzje w doborze chłopaków do kadry, a na pewno już do podstawowej 11. Nie jestem z piłkarzami na zgrupowaniu, zatem nie mam odniesienia do tego co reprezentują na treningach, Leo wie lepiej, ale ffs co w wyjściowym składzie robi Żurawski? Z całą sympatią do tego piłkarza, jednak uważam, że jest piłkarzem wypalonym, a niemoc strzelania bramek, stosunkowo wolne poruszanie się dyskwalifikuje go jako pewniaka pierwszego składu. To samo z kilkoma innymi piłkarzami pokroju Dudki, Golańskiego, Piszczka. Z drugiej jednak strony, to zbyt wielu zmienników na ich pozycje Leo nie ma.

Z Niemcami musieliśmy przegrać. Urzekła mnie oszałamiająca prędkość zawodników (Ballack, Gomez, Podolski, Lahm, etc.) i swoboda z jaką potrafili uspokoić grę podczas heroicznych ataków Polaków. Niemcy grali solidny, konsekwentny, światowy futbol. Niedyspozycja Smolarka, słabszy dzień Krzynówka i niecelne strzały Lewandowskiego ułatwiły drużynie niemieckiej wykonanie zadania jakim było zwycięstwo. Nasi byli wolni, zmęczeni i nie potrafili myśleć. Dzięki Leo, że wpadł na pomysł z Rogerem. Wystarczyło, że wszedł i potrafił wkręcić w murawę obrońców niemieckich, ale cóż z tego, jak nie było wsparcia ze strony słabo grających napastników.

Mam po raz kolejny żal do mediów, które niepotrzebnie przed każdą taką imprezą pompują balon nadziei i okłamują Polaków, że mamy silny team. Nie mamy. Mamy za to zespół, w którym jest kilku graczy potrafiących pograć w piłkę. Jednak, gdy mają słabsze dni, bądź co gorsza nie są w formie, to niestety nasz zespół z góry skazany jest na porażkę. I nie czarujmy się, potrzebowalibyśmy wiele szczęścia i zbiegów okoliczności, by wygrać z Niemcami. Świetny Podolski, świetny Ballack – aż miło było popatrzeć jak Niemcy grają w piłkę i mam nadzieję, że z meczu na mecz będzie co raz ładniej. Podolski w Polsce by przepadł, jak wiele zdolnych piłkarzy, którzy trafiają na pzpnowski beton, działaczy, polską myśl szkoleniową i wiele innych czynników, które sprawiają, że mamy futbol jaki mamy. I cieszmy się, że ulegliśmy tylko 0:2.

Oglądałem mecz naszych grupowych rywali. Austriacy frajersko stracili bramkę, ale to nie nowość, bo przecież potrafią strzelać sobie w stopę głupio faulując we własnym polu karnym. Jednak, gdy widziałem ich waleczność w drugiej połowie, zacząłem się zastanawiać, czy przypadkiem nie wpakują naszym kilku bramek w ramach zadość uczynienia po porażce z Chorwatami. Oczywiście kibicuję naszym, ale patrząc na grupę po części wymęczonych (zgrupowaniem?), a po części niedoświadczonych kopaczy, to wydaje mi się, że 1 pkt w grupie będzie sukcesem. Nie pompujmy balonów ułudy. Czekajmy spokojnie do czwartku.

11 thoughts on “Euro 2008: Niemcy – Polska 2:0

  1. Mamy mocną drużynę. Mamy drużynę, która byłaby w stanie wygrać z Niemcami.
    Mogliśmy wygrać z wicemistrzami Europy i 4 drużyną świata Portugalią 2:1, a w rewanżowym meczu u nich zremisować 2:2 . Po prostu, wczoraj Niemcy (czy właściwie Polacy), byli lepsi.

  2. Nie zgodzę się. Z Portugalią graliśmy przeszło 1,5 roku temu (wygrane spotkanie). Jak wbijemy Austrii 3 gole, nie tracąc przy tym żadnego, to przyznam, że się myliłem co do siły naszej ekipy na ME.

  3. Rafi tu się z Tobą w 100% zgadzam. Nie mamy silnej drużyny, jedynie kilku piłkarzy którzy stanowią trzon – jeśli oni mają kiepski dzień to leżymy.

    Podobała mi się druga połowa, zwłaszcza Roger – dzisiaj oglądałem statystki Castrola i widać że chłopak ma najszybsze biegi z polskiej drużyny i naprawdę ładny kawałek futbolu pokazał.

    Co zobaczyłem wczoraj? Bąk ma już swoje lata i niestety prezentował się gorzej niż wolni niemieccy obrońcy, to samo Żewłakow. Golański to najsłabsze ogniwo obrony. Pomocnicy już trochę lepiej wypadki – Dudka mimo że zawalił kilka sytuacji to biegał więcej niż nasi obrońcy razem, Łobodziński – dobrze grał, ale niecelne dośrodkowania i strata piłki oraz koszmarne dryblingi dały się we znaki. Krzynówek – widać było grzanie ławy w klubie – wczoraj to nie był ten Krzynio z eliminacji.
    Żurarwski tak samo jak Bąk – co on robi w 11? No i na koniec Smolarek – a raczej jego cień – widać zmęczyły go kręcone reklamówki z Samsungiem :|

    Na mecz z Austrią chciałbym aby zagrali w innym ustawieniu: 4-3-1-2

    Boruc / Wawrzyniak, Jop, Żewłakow, Wasilewski / Łobodziński, Lewandowski, Krzynówek / Roger / Saganowski, Smolarek

    A z drugiej strony, nawet jak wyjdziemy z grupy to i tak na Niemców trafimy :)

  4. Do przewidzenia bylo to, ze przegramy ten mecz. Jednak trzeba przyznac, ze Polacy grali calkiem dobrze.

    Mysle, ze nie mamy sie czym przejmowac, bo Niemcy zagrali naprawde swietnie. Byli duzo lepiej zorganizowani i wiedzieli co robic. Polacy grali zbyt chaotycznie moim zdaniem, popelniali tez zbyt duzo glupich bledow.

    To jednak jeszcze nie koniec dla nas i mysle, ze mamy szanse wygrac z Austria, a z Chorwacja… Z Chorwacja nigdy nie wiadomo. (;

    (Przepraszam za brak polskich znakow, pisze z komputera, na ktorym brak zainstalowanego polskiego ukladu klawiatury.)

  5. Ej nie do konca się z tobą zgadzam, Rafi. Zagralismy najlepszy mecz na duzej imprezie od lat, niewiele tylko gorszy niz eliminacyjny z Portugalia. Zawiodly drobiazgi.

    Z drugiej jednak strony, nie ma co plakac. Chlodno kalkulujac jestesmy sredniakiem i nie mielismy prawa wygrac z Niemcami na takiej imprezie. :)

  6. Rafi, ja też tak jak Piotrek zgodzę się w 100%, dokładnie takie były moje myśli i odczucia na temat tego meczu, jak i ekipy austriackiej, która pokazała ogromną wolę walki.
    Występ w Euro zawdzięczamy, moim zdaniem, indywidualnościom – Smolarkowi i Krzynówkowi. Niestety, bez solidnego zespołu, którego to nam niestety brakuje, każdy spadek formy tych dwóch piłkarzy skutkuje kompletną niemocą strzelecką. Jak wiadomo, żeby wygrywać trzeba strzelać bramki, a przy tak słabej linii defensywy (gdzie są i co robią w czasie meczu nasi obrońcy?) wynik może być tylko jeden.
    Masz również rację zwracając uwagę, że to nasz debiut. Nie wierzę (choć szczerze bym tego chciał), że z Chorwacją uda się choćby zremisować, a potencjalna wygrana z Austrią będzie prawdziwą próbą sił naszych piłkarzy.
    Zobaczymy co będzie, a póki co pozostaje kibicować Włochom ;-)

  7. Mecz jak mecz – niczym loteria. Miło by było, gdybyśmy wygrali ale niestety tak sie nie stało a media zrobiły z tego arcyważnym wydarzeniem i niemal zrobiło sie biało-czerwono.

    Trzeba też podkreślić, że to nie była rewelacyjna gra Niemców, ale co z tego, skoro potrafili wykorzystywać błędy polskiej drużyny i strzelać goli. Sporo sie ostatnio mówi o snajperze, Lukasie Podolskim – nic dziwnego, bo poraz kolejny zagrał przeciw byłej ojczyźnie. Osobiście nie mam nic do Lukasa, ponieważ wykonuje swoją robotę solidnie – jako piłkarz niemieckiej reprezentacji, natomiast muszę podkreślić jego zachowanie, które są godne pochwały. Cieszył się z zwycięstwa, mając świadomość tego, że nieco utrudnił zadanie polskiego zespołu.

    Niemniej jednak piłka jest w grze, trzeba pójść dalej i zagrać w końcu porządnie :)

  8. Ale dlaczego się czepiacie? Polacy bardzo dobrze grali i nawet strzelili 2 gole :) Szkoda, że ci Polacy (a właściwie to tylko jeden polak – Podolski) byli w drużynie niemieckiej :/

  9. Absolutnie zgadzam się, że Podolskiemu należy się szacunek. Zachował się super.

  10. Mam po raz kolejny żal do mediów, które niepotrzebnie przed każdą taką imprezą pompują balon nadziei i okłamują Polaków, że mamy silny team.

    A ja myślę, że media nic do tego nie mają – sami się nakręcamy jak dziecięce bączki. Przed każdym meczem ślepo wierzymy, że oto teraz pokonamy wszystkich, nawet takich Niemców, z którymi nigdy nie wygraliśmy. Jakby samo machanie flagami producenta piwa coś dawało. Takie samo zresztą zachowanie prezentują rodacy, gdy mają wybrać posłów i senatorów – liczy się piękna twarz w telewizorze, a nie realia. Dopóki więc będziemy się kierować emocjami, dopóty będą zawiedzione nadzieje i rozczarowanie. Owszem należy kibicować naszej drużynie, ale mieć w głowie możliwość porażki.

    PS. “Zadośćuczynienie, zadośćuczynić” razem.

  11. Co za czasy:
    Polak wygrywa uzywajac niemieckiego bolidu, Niemcy wygrywaja uzywajac polskich pilkarzy, bialy rapuje, czarny gra w golfa, Polska okupantem, a Niemcy nie chca isc na wojne… :]