Szczerze, to mam serdecznie dosyć medialnego szumu wokół zdrowia Maćka Zientarskiego. Nie ma serwisu z wiadomościami, który nie zaczynałby informacji od stanu jego zdrowia. Nie żal mi debila, który prowadził, nie żal mi tego, który jechał jako pasażer. Nie może być przyzwolenia na ludzką głupotę, nawet jeśli w roli głupka występuje syn znanego dziennikarza. Szczęście w nieszczęściu, że przez baranów nie zginął nikt postronny – przypadkowy pieszy czy kierowca.
Rękami, nogami, śliną, liniami papilarnymi, ba! nawet krwią podpisuję się pod Twoim wpisem! Jak najbardziej podzielam zdanie.
Jeszcze mogłeś dać wielkie logo “STOP WARIATOM…”
Popieram stop wariatom drogowym, ale nie popieram zbednego szumu ktore media uwielbiaja w takich sytuacjach.
Gdyby rozwalil sie dowolny inny zwykly szary czlowiek takim samym ferrari w wiadomosciach by tego nie bylo.
W skrócie: popieram. Jeśli facet chciał pogrzać szybką bryką (a kto by nie chciał) są tory od tego a nie ulice miast. Jeśli ktoś rozpieprza się na swoje własne życzenie to dziękować wypada losowi, że ludzie postronni na tym nie ucierpieli.
Mam nadzieje, ze jesli przezyje, zostanie adekwatnie do swego wykroczenia “nagrodzony” wyrokiem bez zawieszenia
No tak bo wszyscy jesteście odpowiedzialni, nie ponoszą was emocje i nigdy nic głupiego nie zrobiliście.
I nikt nie pamięta że ta droga miała być naprawiona rok temu?
A ogólnie Zientarskiego mi szkoda (a otylke opluwałem, dokładnie).
No i jak trafiło na kogoś kogo poznałem i bardzo lubię to uderzyło mnie jak fajnie przy takich okazjach z ludzi wychodzą obłudne, małe zajebane gnojki. Tak z was jak i ze mnie.
Ja tez popieram. Kto zdrowy na umyśle jeździ ferrari około 200km/h Puławską w nocy ? To że pusto było na ulicy nie znaczy ze nie trzeba się niczego obawiać. Sam Zientarski przecież opowiadał o bezpiecznej jeździe.
No i tak jak napisał qatryk: i nikt nie zrobił nic głupiego, chociażby właśnie autem – pojechał bokiem, depnął na gaz itd. Wszyscy świętojebliwie politycznie poprawni. No chyba że tak jak były prezydent – auta nie ma i nie umie jeździć.
ps. tak, pamiętam co pisałem przy okazji rozpieprzenia się otylii. Ale jak napisałem wcześniej – czasem dociera z opóźnieniem.
Aha:
zwykły jełopek za kierownicą nie zrozumie kogoś kto kocha auta, tak jak zwykły pecetowy jełopek nie zrozumie fanboja np. applowego.
btd: nawet olewajac rozumowanie kogos kto kocha auta vs kogos kto tylko jezdzi samochodem do pracy…
Mnie to poprostu zabija jak ludzie sa zawistni i potrafia sprowadzic kazdego do poziomu blota. Zero wyrozumialosci, tolerancji, zadnej proby zrozumienia, wczucia sie w role po drugiej stronie… Tylko sztywne fakty i odrazu zgnoic – bo przeciez tak byc nie moze by cos takiego pozostawic bez blota.
Stalo sie, trudno, teraz nalezy ratowac to co zostalo a nie dodatkowo dopierdzielac ile wlezie. Takie przynajmniej moje zdanie.
Jak juz pisalem wczesniej, kiedy zrobil by to dowolny inny szary czlowiek nikt by nawet nie pierdnal, ale ze to Zientarski no to mamy duuze Halo.
Jak pan kierowca wyzdrowieje, to mam nadzieje pójdzie siedzieć, stan drogi jest bez znaczenia jeżeli jechał około 200 km/h. To zwykły zabójca, i jako taki powinien zostać skazany na długo.
btd: depnąłem na drogach krajowych, jak i na autostradach w Niemczech, ale nie w mieście. Zientarski i Zabiega zachowali się jak dwa nieodpowiedzialne szczyle. Jeszcze raz powtórzę, zero tolerancji dla piratów drogowych.
rek: też jesteś zwykłym zabójcą i w dodatku trucicielem. Grafika nagłówka twojego bloga nie zostawia wątpliwości.
No i wg. komunikatu policji nie wiadomo czy Zientarski prowadził. No ale wiadomo, w rmf już wszystko odkryli.
rafi: i co, po mieście jeździsz 50?
btd: 60, 70 w Poznaniu ciągle korki są. ;)
Poza tym czepianie się kogoś, że ma u siebie na blogu coś w nagłówku jest argumentacją raczej dolnych lotów.
rafi to co napisałeś to sie nazywa hipokryzja a przynajmniej relatywizm. Powiedz mi na jakiej podstawie wyznaczsz granice gdzie ryzyko jest akceptowalne a gdzie już nie?
nazywanie kogoś zabójcą w dyskutowanym wypadku jest chyba też co najmniej przegięciem.
Rafi z tymi ciągłymi korkami to bez przesady – bez najmniejszego problemu dasz rady 2x tyle ile piszesz jechać (w miarę płynnie). Zależy to jedynie od godziny ;) Jednak przypominam, że w Poznaniu powstał wydział ścigania piratów drogowych.
qatryk: hipokryzja … sprawdź w Wikipedii. Chyba ktoś tu nie potrafi wyobrazić sobie realiów dużego polskiego miasta w godzinach szczytu. Osiąganie chociażby 50 na zakorkowanych ulicach graniczy z cudem. Wieczorami jest luz, ale wieczorami to ja nie jeżdżę. ;)
Poza tym nie zauważyłeś ” ;) “? Przesiej przez palce czasem zdanie okraszone emotem z przymrużonym oczkiem.
no akurat pisałem o poprzednim komentarzu i do niego zadałem pytanie na które nie odpowiedziałeś.
Już spieszę z odpowiedzią: nie uważam swojej jazdy jako ryzyka. Staram się jeździć tak, by swoją jazdą nie stwarzać zagrożenia dla siebie i współpasażerów, ale także dla innych uczestniczących w ruchu kierowców oraz pieszych. Wyczerpująco?
Czyli zgadzasz się że wszystko zależy od okoliczności a przede wszystkim od twojego subiektywnego osądu?
Nie zgadzam się. Nie rozumiesz czy tak tylko udajesz?
Czyli co istnieją jakieś obiektywne zasady, tak? Że granica gdzie nie stwarzasz zagrożenia jest taka sama dla wszystkich? Że gdyby hipotetycznie wszyscy “starali się” jeździć bezpiecznie to wypadki by się nie zdarzały bo te jeżdżenie bezpieczne byłoby czymś obiektywnym i wykluczałoby jakiekolwiek niebezpieczeństwo na drodze?
Rafi czy ty jesteś robotem i uważasz że ludzie winni zachowywać się jak roboty?
qatryk: nie rozumiem dlaczego tak generalizujesz? Nie rozumiem również, co chcesz udowodnić czy uzyskać takim, a nie innym przedstawianiem sprawy. Chyba mi nie powiesz, że 60 km/h stanowi takie samo zagrożenie dla mnie kierującego i dla innych ludzi uczestniczących w ruchu drogowym, jak 200 km/h w tych samych warunkach. Skąd się to u Ciebie bierze? Komentujesz już dość spory okres czasu i nie przypuszczałbym, że wzbijesz się, a raczej obniżysz lot na taki poziom dyskusji jak powyżej.
Rafi mnie wkurza właśnie generalizowanie. Nie wiemy jak to wyglądało, jakie były okoliczności i co się wydarzyło. Być może startując z tych świateł nie widzieli nikogo przed sobą i stwierdzili że sobie potestują. Wiesz jasne że uważam to co zrobili za głupotę, ale głupota przydaża się każdemu i nie można nagle robić z siebie świętego i gadać jaki to z niego debil, czy tak jak widziałem w sieci życzyć gościowi żeby zdechł. To nazywam hipokryzją bo każdy robi głupoty i tu nie chodzi tylko o jazde samochodem.
@btd + czytałeś parę wpisów z mojego bloga ?, Nie palę od jakiegoś czasu.
Ma w dupie kto siedział za kierownicą, czy to znany dziennikarz czy inny fiut, 200 km w mieście to debilizm, a debile zasługują na to co najgorsze. Więc mam nadzieje, że kierowca odpowie za to co zrobił.
A gdyby taki kretyn zabił Tobie kogoś bliskiego jadąc 200 km ?
qatryk testowanie sportowego samochodu w mieście? Chłopie, o czym Ty gadasz? 200 km/h to nie świadczy o “jakiejś tam głupocie”. To jest bezmyślność i jazda bez wyobraźni.
Przypomnij sobie to zdarzenie:
http://wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?kat=1342&wid=8543803&ticaid=1572e
Ten nie testował, tylko bezumyślnie wyprzedzał (100km/h po mieście na ograniczeniu 40 km/h).
Inną sprawą jest jakość polskich dróg, ale to nie jest wytłumaczenie na bezmózgie yeti.
rek tak się składa że mój ojciec zginął przechodząc przez pasy i potrącił go samochód jadący 70 km/h a potem zdychał przez 3 miesiące. I co to udowadnia?
Zrozum mi nie chodzi o to że jeżeli komus zrobisz krzywde przez swoją głupote to nie masz za to odpowiadać. Chodzi jedynie o to że póki nikomu nie zrobisz krzywdy to choćbyś zrobił największą głupote nie zasługujesz na to co spotkało tych dziennikarzy. Oczywiście świat to nie bajka – z ryzykiem wiążą się konsekwencje i zapewne byli tego świadomi. Zresztą nie uważam żeby ktokolwiek zasługiwał na taką karę jaką spotkała Zientarskiego nawet jakby przez swą głupotę zabił kogoś. W takim wypadku powinien płacić do końca życia odszkodowanie rodzinie. Tylko że widzisz w naszym świecie lepiej jest postawić radar niż dać ludziom ponosić pełne konsekwencje swoich czynów. Bo od odpowiedzialności to jest państwo – ono zdejmuje ją nam z barków wymagając “jedynie” abyśmy mu się podporządkowali w centralnie ustalony sposób.
Mi się świat pogrążony w paranoi bezpieczeństwa nie podoba. Właśnie dlatego że zabiera ludziom możliwość podejmowania ryzyka i w pełni za niego odpowiadania.
Lincz na Zientarskim jest dla mnie jedynie znakiem że ludzie mają już tak wyprane mózgi że uważają że za sam fakt podejmowania ryzyka należy ludzi karać najsurowiej.
“qatryk testowanie sportowego samochodu w mieście? Chłopie, o czym Ty gadasz? 200 km/h to nie świadczy o “jakiejś tam głupotę”. To jest bezmyślność i jazda bez wyobraźni.”
oki może i tak, ale za to bardzo orgazmiczne przeżycie. I dla takich chwil warto żyć, choćby się miało resztę życia siedzieć jak warzywo na wózku albo ponieść jakiekolwiek inne konsekwencje.
Dla mnie to wygląda tak – goście mieli czystą trase do następnych świateł postanowili przycisnąć bo nie stanowili zagrożenia dla nikogo poza sobą. No i się przeliczyli. I tyle. I nie ma co gdybać że akurat na drodze o 10 w nocy gdzie nie ma żadnych przejść, chodnik jest oddalony solidny kawałek od trasy nie widać ludzi pojawiłby się nagle jakiś przechodzień czy inny samochód. Zapłacili za to najwyższą cenę jaka mogli i tyle. Ja nie chciałbym żyć w świecie gdzie za każdy poryw emocji płaci się taką cenę co wydaje mi się cały czas sugerujecie. Bo pośrednio właśnie to mówicie – każdemu kogo poniosą emocje czapa.
“oki może i tak, ale za to bardzo orgazmiczne przeżycie. I dla takich chwil warto żyć, choćby się miało resztę życia siedzieć jak warzywo na wózku albo ponieść jakiekolwiek inne konsekwencje.”
Jeżeli w wyniku twojego orgazmu moje dziecko może czekać w co najlepszym razie wózek, to ja ci z chęcią orgazmiczne doznania z połamania nóg dostarczę. Spuszczaj się gdzie indziej a nie na drogach zabijając przy okazji innych. Idź na tor i spuszczaj się na torze. Od tego te tory są. Chcesz się zabić? Zrób to sam, nie stwarzaj zagrożenia dla innych. A jeśli upierasz się przy stwarzaniu takiego zagrożenia, to stanowisz potencjalne zagrożenie a ja z chęcią takie wyeliminuję. A nogi to będzie dopiero początek. Śmiało, z chęcią dostarczę ci orgazmicznych wrażeń na całą resztę życia.
Jak to malowniczo ująłeś – twój ojciec zdychał przez trzy miesiące. Szkoda. Gówno się z tego nauczyłeś, tak jak setki innych debili chcących spuścić się na drodze. Spuszczajcie się do woli ale róbcie to nie narażając innych.
costa przeczytaj sobie dokładnie co napisałem jeszcze raz. A jak przyjdziesz do mnie mi nogi połamać za to że lubie ryzyko to nie zdziw się jak ci łeb ustrzele bo agresja przeciwko komuś kto nic nikomu nie zrobił (i jedynie w twoim mniemaniu może coś zrobić) jest zwykłym bandytyzmem.
A teraz żeby nie kontynuować w klimacie który zapodałeś wytłumacze ci to jeszcze raz spokojnie.
Nie chodzi o to że uważam że ktoś kto kogoś rozjedzie, czy w jakikolwiek inny sposób “wpłynie” wbrew woli tego kogoś na tego kogoś życie nie powinien ponieść kary. Wręcz przeciwnie winien do końca życia płacić ogromną kasę. Ale to nie oznacza że należy karać każde ryzykowne zachowanie. A przede wszystkim najbardziej mnie wkurwia jak wszyscy się mądrzą tak jakby znali wszelkie okoliczności. Skąd wiesz do cholery jak to wyglądało? Skąd jesteś pewien że ulice wcześniej nie jechali przepisowo bo widzieli że mogą komuś zaszkodzić? Każda sytuacja jest inna i tu jest bez znaczenia czy jedziesz 200 czy 80. Co więcej tak jak napisałem życie to nie bajka i zdarzają się rzeczy które są nie do przewidzenia tak jak z moim ojcem (swoją drogą wiesz wydaje mi się że co innego jest jak ja powiem że zdychał 3 miesiące a co innego jak ty to powiesz – szczególnie że w moim kontekście miało to brzmieć że zwyczajnie miał przejebana śmierć a ty w swojej wypowiedzi potraktowałeś go jak kawał mięsa). Ja zwyczajnie nie umiem sobie tak frywolnie jak wy to czynicie ferować wyroków. I tyle.
A jak nie chcesz ryzykować to zwyczajnie nie wychodz z domu bo prawdopodobieństwo że rozjedzie cię gość pędzący 200 na godzine jest pewnie podobne do tego że trafi cię piorun. Więc co zakażesz istnienia piorunów?
“costa przeczytaj sobie dokładnie co napisałem jeszcze raz.”
A cóż takiego odkrywczego napisałeś, że mam się w to wczytywać raz za razem?
“A jak przyjdziesz do mnie mi nogi połamać za to że lubie ryzyko to nie zdziw się jak ci łeb ustrzele bo agresja przeciwko komuś kto nic nikomu nie zrobił (i jedynie w twoim mniemaniu może coś zrobić) jest zwykłym bandytyzmem.”
Lub sobie ryzyko do zejścia śmiertelnego włącznie! Ile chcesz ryzyka! Ale nie narażając innych. Chwytasz tę drobną różnicę?
“Skąd jesteś pewien że ulice wcześniej nie jechali przepisowo bo widzieli że mogą komuś zaszkodzić?”
Kolesie skończyli na słupie w środku miasta rozpieprzając się w drobny mak. Na pewno jechali przepisowo… Nie mam pojęcia co robili ulicę wcześniej. Mogę mieć tylko nadzieję, że nie stwarzali zagrożenia na drodze.
“Wręcz przeciwnie winien do końca życia płacić ogromną kasę.”
Bliskim kogoś rozjechanego czy w inny sposób uszkodzonego przez asów chcących się spuszczać w środku miasta przy dużych prędkościach podejrzewam na kasie zależy akurat najmniej. Chodzi o to, by do nieszczęść NIE DOCHODZIŁO. A nie będzie do nich dochodziło jeśli jeden idiota z drugim na ten przykład nie będą zapieprzali 200 km/h przez miasto. To się nazywa wyobraźnia i umiejętność przewidzenia następstw swoich czynów. Nie zawsze wyciągnięcie portfela po fakcie załatwi sprawę.
“(swoją drogą wiesz wydaje mi się że co innego jest jak ja powiem że zdychał 3 miesiące a co innego jak ty to powiesz – szczególnie że w moim kontekście miało to brzmieć że zwyczajnie miał przejebana śmierć a ty w swojej wypowiedzi potraktowałeś go jak kawał mięsa)”
No cóż, to twoje słowa o twoim własnym ojcu. Nie mam pojęcia jak można tak mówić o swoim rodzicu ale to już twoja sprawa i twój malowniczy opis, który przywołałem. Pretensje do siebie.
“A jak nie chcesz ryzykować to zwyczajnie nie wychodz z domu”
To przerażające ale ty kompletnie nic ale to nic z tego nie rozumiesz. To nie ja mam się bać tylko ten idiota ma nie stwarzać zagrożenia! Piorun to przypadek losowy. Ktoś zapieprzający 200 km/h w środku miasta z losowością ma niewiele wspólnego. Na pioruny nic nie poradzę. Niestety to samo dotyczy idiotów. Brak wyobraźni i głupota będą zabijały zawsze. Szkoda, że często zabierając przy okazji osoby postronne.
qatryk – w 100% popieram rozumowanie w tej kwestii.
CoSTa – nie wierzę, że jadąc z rodzinką, bądź sam nie przekraczasz prędkości 80 czy 100km/h. Podejrzewam, że wiesz, co robią siły odśrodkowe np. z kręgosłupem dorosłego człowieka, który przy 50km/h uderzy w głupi znak przy drodze (dla tych co nie wiedzą – w zdecydowanej większości przypadków kończy się to jazdą na wózku).
Traktujcie mnie jak kretyna, ale rzadko zdarza mi się jechać po mieście z dozwoloną prędkością (oczywiście o ile pozwalają mi na to warunku). I wiecie co? Jeżdżę (odpukawszy – jak dotąd) bezwypadkowo. I wierz mi lub nie – niezależnie od prędkości, z jaką się przesuwasz (mówimy tutaj o prędkościach, jakie rzeczywiście kierowcy często osiągają na polskich drogach, powiedzmy 150km/h) jestem pewien, że poprzez swoje umiejętności jako kierowca, wyczucie odległości, umiejętność jazdy zgodnie z warunkami atmosferycznymi (co ostatnio traktuję jako wyjątkowy brak u kierowców) oraz wyczuwaniem momentów zagrożenia to nie Ty kogoś zabijesz, a przysłowiowa kobieta za kierownicą, która wsiada pierwszy raz za kółko i od razu śmiga te 80-100km/h. Widziałem kobiety, które wyjeżdżając z parkowania prostopadłego potrafiły przed wykręceniem uderzyć 3-4 razy w tą samą (!) lampę.
Dążę do tego, że – jeżeli ktoś jeździ z głową, minimalizując ryzyko zagrożenia czyjegoś zdrowia (celowo pomijam zdrowie własne), jednocześnie zna swoje możliwości i umiejętności może “spokojnie” przekraczać tę dopuszczalną granicę prędkości – byle tylko myśleć o innych. To, że jadę samochodem z prędkością powiedzmy 120km/h w terenie zabudowanym nie robi ze mnie mordercy. Ani idioty, ani debila, ani kretyna. Za to, jak to ujął qatryk – jeżeli nie będę wzbogacał swojego życia o czynniki dostarczające mi od czasu do czasu emocji (nie ważne, czy to adrenalina, czy radość czy cokolwiek innego) to na takie życie sikam – nie po to rodzę się wolnym, żeby później przez całe życie być zniewolony różnymi systemami.
Nabierzcie do życia i do różnych jego aspektów dystansu, nabierzcie go do samego siebie. Zacznijcie sprawy traktować nie jak tetrycy a dodajcie trochę przymrużenia oka.
Rafi – czytam Twój blog od jakiegoś czasu – trzeba Ci przyznać – potrafisz czasem tak napisać coś tutaj, że porywasz ludzi do dyskusji :) Gratulacje – potrafisz z ludzi wydobyć pewnego rodzaju emocje ;)
Zapomniałbym – w dwóch miejscach mojej poprzedniej wypowiedzi użyłem określenia kobieta za kierownicą (przysłowiowa kobieta za kierownicą i widziałem kobiety) – zanim zaczniecie wywalczać, że kobiety jeżdżą równie dobrze jak mężczyźni – wiem, że część kobiet bardzo dobrze radzi sobie za kółkiem, jednak kobiety są ogólnie uważane za gorszych kierowców (między innymi poprzez brak umiejętności koncentracji na paru czynnościach na raz) – ogólnie chodziło mi w tym ujęciu o niedoświadczonych kierowców i nie ważne jest, czy jest to osoba, która dziś rano odebrała “prawko”, czy kierowca, który ma 50 lat prawo jazdy a przejechał 1.000 km. Zachęcam do dyskusji – podejrzewam, że niejedna osoba przyczepi się do mej wypowiedzi. Odpowiem pewnie jutro w nocy bądź w poniedziałek rano.
Pozdrawiam serdecznie,
Musketeer
Czy ty naprawdę uważasz że ja uważam że każdy ma śmigać po ulicy 200? Jak tak to gratuluje zrozumienia tekstu.
Costa zrozum co chce przekazać. W przypadku Zientarskiego wkurza mnie jedynie w zasadzie to że gość walczy o życie a tłumy owieczek zioną do niego nienawiścią. Stało się i się nie odstanie – ale życzenie komuś wszystkiego najgorszego nie podciągnąłbym w żadnym wypadku pod ludzkie zachowanie.
Z drugiej strony patrze na to z szerszej perspektywy – nasz świat opałętała jakaś mania bezpieczeństwa i zapominamy że ryzyko jest nieodzownym elementem rozwoju. Bez ryzyka dalej tkwilibyśmy w jaskiniach.
Piszesz:
“Ktoś zapieprzający 200 km/h w środku miasta z losowością ma niewiele wspólnego.”
zastanów się solidnie co się stanie jak wyplenisz z ludzi ten odruch szaleństwa, podejmowania ryzyka – idiotycznego, fakt. Ale czy przypadkiem jak nauczysz ludzi tego aby nie poddawali się emocją to któregoś dnia okażę się że ten piorun walnie w mój dom i ludzie stwierdzą że nie warto mnie ratować bo uleganie emocją jest fe.
Ja nie usprawiedliwiam nikogo kto dopuszcza się bezmyślności i powoduje zagrożenie dla życia innych. Wręcz przeciwnie uważam że współczesny system nagradza za takie postępowanie i jest zwyczajnie do dupy. Kary powinny być takie żeby ludzie do końca życia ciągneli za sobą jarzmo tej kary.
A na koniec już bo naprawdę nie mam ochoty się sprzeczać dalej – swoje powiedziałeś, ja swoje, nie przekonamy się nawzajem, zacytuje ci Franklina:
“Ludzie, którzy dla tymczasowego bezpieczeństwa rezygnują z podstawowej wolności, nie zasługują ani na bezpieczeństwo, ani na wolność.”
Msk a dziękuję.
Costa, z przykroscia stwierdzam ze tutaj pieprzysz jakbys z pisu byl. Zero zrozumienia slowa pisanego tylko klepanie swojego tekstu
Aha a co do torow o ktorych klepiesz co chwile. Wymien je, skoro ich tyle jest. Oprocz poznanskiego oczywiscie. Skoro tak zalecasz jazde po nich to musi byc ich w pizde i to jeszcze z nawierzchnia nadajaca sie do jazdy terazniejszymi sportowymi autami :->
“A na koniec już bo naprawdę nie mam ochoty się sprzeczać dalej – swoje powiedziałeś, ja swoje, nie przekonamy się nawzajem, zacytuje ci Franklina:
>>Ludzie, którzy dla tymczasowego bezpieczeństwa rezygnują z podstawowej wolności, nie zasługują ani na bezpieczeństwo, ani na wolność.
[Uwaliło mi połowę komentarza]
Czyli podstawową wolnością jest łamanie przepisów drogowych? Nie rób z gówniarzy bohaterów.
Mnie też nie pasuje ten wielki szum wokół tego wypadku.
Co do samego zdarzenia i tego że jechali podobno 200km/h to się specjalnie nie dziwie. Spory okres czasu jeździłem samochodem posiadającym moc przekraczającym sporo ponad 300hp i wiem, że to kusi. Może kogoś to zbulwersuje, a może nie ale do tego te samochody są, jeśli posiadasz auto z taką mocą to nie po to żeby jeździć nim po pyry (dla nie poznaniaków: ziemniaki, kartofle itd). W mieście ciężko jest się “rozkulać” do takiej prędkości, ale na jakiejś 2,3 pasmowej drodze już nie. Podawane tu wcześniej argumenty “od czego są tory” to zupełnie nie porozumienie. w Polsce nie ma torów. A “tor poznań” to nie tor.
Polecam przejechanie się na najbliższy tor do Niemiec, ale gwarantuje że to nie studzi emocji i nie sprawia że jeździsz wolniej, ale przynajmniej pozwala na poznanie swojego samochodu.
Jeszcze jedno. Jestem ciekaw czy jak ktoś z waszych znajomych, bliskich znalazł się w takiej sytuacji też byście tak reagowali i mówili “stop wariatom drogowym”.
(oczywiście w sytuacji gdy nie bierze w tym udziału postronna osoba)
dominik: też mnie to zastanawia. Jak wcześniej napisałem – po otylii jeździłem ale jednak zmieniłem zdanie.
Dla Maćka tyle dobrego, że ma dobre OC :-)
msk:
“Dążę do tego, że – jeżeli ktoś jeździ z głową, minimalizując ryzyko zagrożenia czyjegoś zdrowia (celowo pomijam zdrowie własne), jednocześnie zna swoje możliwości i umiejętności może “spokojnie” przekraczać tę dopuszczalną granicę prędkości – byle tylko myśleć o innych.”
Czy panowie quatryk i btd to zrozumieli? Pojęli o co chodzi?
W skrócie: wyciskajcie sobie adrenaliny ile chcecie swoimi furami czy co tam akurat was kręci. Jedna prośba: nie narażając przy tym innych. Zapieprzanie 200 km/h w środku miasta tego warunku nie spełnia. Kropka. I nie trzeba być z pisu czy innego marsa drogi btd, by sobie z tego sprawę zdawać. Trzeba mieć choć odrobinę wyobraźni i nie być skończonym idiotą. I żaden ładny cytat drogi quatdyku (odnoszący się zresztą do swobód obywatelskich a nie do wolności pojętej jako robienie co się komu żywnie podoba bez oglądania się na innych) nie przesłoni tego prostego faktu.
costa żeś się zacietrzewił i na siłe chcesz mi przysrać. Toż to samo pisze co msk tylko inaczej może akcenty rozkładam.
Skąd do cholery wiesz jak wyglądała ta sytuacja? Ja rzadko jeźdze samochodem bo zwyczajnie nie posiadam prawka gdyż egzaminatorzy byli tak mili że zamiast oceniać moje umiejętności sugerowali że tylko koperta mi pozwoli legalnie jeżdzić więc zwyczajnie osrałem cała tą zabawe. Jednak często mi się zdarza jeżdzić z osobami z ciężką nogą a i przy okazji sam jako syn kierowcy co nieco wiem jak należy jeżdzić. Przechodząc do sedna – jeżeli startowali z pierwszej pozycji na światłach mieli prawdopodobnie pustą droge, z tego co kojarze w tamtych okolicach pieszych rzadko uświadczysz a jak już są to widać ich jak na dłoni – ergo ryzykowali tylko i wyłącznie swoim życiem i nie masz żadnego prawa nazywać ich bandytami i mordercami a tym bardziej życzyć wszystkiego najgorszego.