This entry was posted
on Thursday, December 27th, 2007 at 21:59 and is filed under Z prawej strony.
You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed.
Both comments and pings are currently closed.
Nie wiem, ale osobiście nie czuję parcia na wymianę ;)
Jakoś dowód (stary “książeczkowy” gdzieś mi się zawieruszył w okolicach lutego tego roku) do niczego szczególnego nie był mi potrzebny.
Listy polecone odbieram na prawo jazdy, sprawy w banku załatwiam na paszport (mało tego było, kartę płatniczą musiałem wymienić…), na wybory także mogłem iść z paszportem, ale poszedłem (dla hecy w sumie, bo mogłem wziąć paszport) z `prawkiem` i również nikt problemów nie robił. Wg. gazeta.pl raczej nic mi nie grozi, a – jakkolwiek mam urlop – nie będę stał w kilometrowych kolejkach “bo trzeba”. Wymienię na spokojnie (mam nadzieję) w połowie stycznia i chyba mimo wszystko jakoś przeżyję.
No bo ludzie to debile. Dobrze o tym Rafi wiesz :)
Ja swój wymieniłem 1,5 miesiąca temu. Zero kolejek, pełna kulturka. Nie rozumiem, dlaczego mało kto potrafił ruszyć dupę np w październiku?
A teraz jakiekolwiek tłumaczenie tych idiotów w kolejkach jedynie potwierdza tezę o postępującym debileniu społeczeństwa.
A czemu ci wszyscy ludzie tak stoją w tych kolejkach? W Poznaniu jest fajnie to zorganizowane – mailik, umówienie się na wizytę o określonej godzinie określonego dnia, złożenie dokumentów, drugi mailik z informacją o odbiorze dokumentów, dziękuję. Doropha szybciorkiem to załatwiła. Ja się guzdram, bo mi się nie chce i po nowym roku pewnie dupsko tłuste ruszę. No nawet na pewno, na luty mam wyznaczoną wizytę :)
No cóż jestem debilem, osłem i idiotą. Ale kim są w takim razie ci którzy każą mi wymieniać czy w ogóle posiadać jakiś tam dowód. Kim są ci którzy każą mi wypełniać jakiś tam formularz po to żeby się dowiedzieć o mnie tego co już i tak wiedzą. Kim są ci którzy nie potrafili wpaść na to żeby wniosek można było wysłać przez net, tylko muszą przeczołgiwać ludzi w kolejkach. Kim są ci którzy żyją z wymyślania nowych druczków, kwitków, pieczątek, itd.
To się wypisz z państwa jak taka pierdoła jest dla ciebie tak uciążliwa. Tylko konsekwentnie, nie wymagaj żeby państwo ci dawało. Jak nazwać kogoś komu nic się nie chce od siebie a dla siebie chce?
Takich pierdół jest mnóstwo i to na każdym kroku. Zapewne poinformowałeś US o tym, że wymieniłeś dowód (jeżeli nie to możesz mieć problem). Trzeba wypełnić odpowiedni kwitek i dostarczyć go do US lub w przy odbiorze dowodu zostwić w urzędzie. To jedna z tych rzeczy którą powinny załatwiać między sobą urzędy państwowe bez twojego udziału.
A od tego państwa nie wymagam już niczego, poza tym, żeby przestało się wtrącać w moje żecie.
A ja się posługuję plastikiem już od 4 lat. :D Bez kolejek, bez nerwów i bez stresu.
Rozwalają mnie tłumaczenia tych ludzi. Nie ma to jak obwiniać wszystkich naokoło za swoje lenistwo. Zamiast poświęcić 15 minut na złożenie wniosku i drugie 15 po miesiącu n a odbiór teraz matoły stoją po kilka godzin w kolejkach. ;) Ciekawe jak będzie odbiór wyglądał.
Wiecie co, nie wiem jak cala reszta ale mam to w glebokim powazaniu. Nikt mnie sila nie zmusi do wymiany dowodu. Kare mi dadza? Prosze bardzo. Nie jestem tu nigdzie zameldowany. Moj adres wskazuje na wyspy. Niech mi i innym oplaca przelot do kraju 2 razy to sie po plastik zglosze. Pierdzielic sie z jakims US? Te urzedy powinny sie dogadywac miedzy soba, ale sie nie da bo informatyzacja tutaj dalej lezy i kwiczy…
No to jestem osłem:P
W kolejce owszem stałam bo ktoś mądry wymyślił 3 baby i jeden komputer, do którego wprowadzają po kolei Twoje dane- bez komentarza :D
Dlaczego nie wymieniłam wcześniej? Lenistwo- zawsze nie po drodze było mi do Kórnika, gdzie musiałam złożyć wniosek, poza tym nie używam dowodu właściwie wcale jak się tak zastanowię… Panie na poczcie w Gądkach znają wszystkich, sprawy bankowe załatwiam przez internet itd…
No, ale wniosek złożyłam na czas- na ostatnią chwilę co prawda, ale lepiej późno niż wcale ;)…
Może był potrzebny sugestywniejszy obraz niż to
http://oql.pl/index.php/2007/09/11/dowody/
Kur… a ja muszę swój odebrać. Od ponad miesiąca na mnie czeka. Dzięki rafi za przypomnienie.
Nie wiem, ale osobiście nie czuję parcia na wymianę ;)
Jakoś dowód (stary “książeczkowy” gdzieś mi się zawieruszył w okolicach lutego tego roku) do niczego szczególnego nie był mi potrzebny.
Listy polecone odbieram na prawo jazdy, sprawy w banku załatwiam na paszport (mało tego było, kartę płatniczą musiałem wymienić…), na wybory także mogłem iść z paszportem, ale poszedłem (dla hecy w sumie, bo mogłem wziąć paszport) z `prawkiem` i również nikt problemów nie robił. Wg. gazeta.pl raczej nic mi nie grozi, a – jakkolwiek mam urlop – nie będę stał w kilometrowych kolejkach “bo trzeba”. Wymienię na spokojnie (mam nadzieję) w połowie stycznia i chyba mimo wszystko jakoś przeżyję.
No bo ludzie to debile. Dobrze o tym Rafi wiesz :)
Ja swój wymieniłem 1,5 miesiąca temu. Zero kolejek, pełna kulturka. Nie rozumiem, dlaczego mało kto potrafił ruszyć dupę np w październiku?
A teraz jakiekolwiek tłumaczenie tych idiotów w kolejkach jedynie potwierdza tezę o postępującym debileniu społeczeństwa.
ja wymienilem gdy dowiedzialem sie ze dostane prace – po prostu inaczej nie mialbym kiedy tego zrobic. chyba tylko to mnie uratowalo :]
Książeczkę na plastik zamieniłem w lipcu. :)
A czemu ci wszyscy ludzie tak stoją w tych kolejkach? W Poznaniu jest fajnie to zorganizowane – mailik, umówienie się na wizytę o określonej godzinie określonego dnia, złożenie dokumentów, drugi mailik z informacją o odbiorze dokumentów, dziękuję. Doropha szybciorkiem to załatwiła. Ja się guzdram, bo mi się nie chce i po nowym roku pewnie dupsko tłuste ruszę. No nawet na pewno, na luty mam wyznaczoną wizytę :)
No cóż jestem debilem, osłem i idiotą. Ale kim są w takim razie ci którzy każą mi wymieniać czy w ogóle posiadać jakiś tam dowód. Kim są ci którzy każą mi wypełniać jakiś tam formularz po to żeby się dowiedzieć o mnie tego co już i tak wiedzą. Kim są ci którzy nie potrafili wpaść na to żeby wniosek można było wysłać przez net, tylko muszą przeczołgiwać ludzi w kolejkach. Kim są ci którzy żyją z wymyślania nowych druczków, kwitków, pieczątek, itd.
To się wypisz z państwa jak taka pierdoła jest dla ciebie tak uciążliwa. Tylko konsekwentnie, nie wymagaj żeby państwo ci dawało. Jak nazwać kogoś komu nic się nie chce od siebie a dla siebie chce?
Rydzyk. :)
Takich pierdół jest mnóstwo i to na każdym kroku. Zapewne poinformowałeś US o tym, że wymieniłeś dowód (jeżeli nie to możesz mieć problem). Trzeba wypełnić odpowiedni kwitek i dostarczyć go do US lub w przy odbiorze dowodu zostwić w urzędzie. To jedna z tych rzeczy którą powinny załatwiać między sobą urzędy państwowe bez twojego udziału.
A od tego państwa nie wymagam już niczego, poza tym, żeby przestało się wtrącać w moje żecie.
Joł ,smigam z plastkiem od tygodnia,miło szybko sprawnie!
A ja się posługuję plastikiem już od 4 lat. :D Bez kolejek, bez nerwów i bez stresu.
Rozwalają mnie tłumaczenia tych ludzi. Nie ma to jak obwiniać wszystkich naokoło za swoje lenistwo. Zamiast poświęcić 15 minut na złożenie wniosku i drugie 15 po miesiącu n a odbiór teraz matoły stoją po kilka godzin w kolejkach. ;) Ciekawe jak będzie odbiór wyglądał.
Mi się nie chciało i nadal nie chce, przyjdzie czas będzie rada .
Wiecie co, nie wiem jak cala reszta ale mam to w glebokim powazaniu. Nikt mnie sila nie zmusi do wymiany dowodu. Kare mi dadza? Prosze bardzo. Nie jestem tu nigdzie zameldowany. Moj adres wskazuje na wyspy. Niech mi i innym oplaca przelot do kraju 2 razy to sie po plastik zglosze. Pierdzielic sie z jakims US? Te urzedy powinny sie dogadywac miedzy soba, ale sie nie da bo informatyzacja tutaj dalej lezy i kwiczy…
jakie szczęście,że mnie ominął problem z książeczkowymi dowodami,a swój mam do wymiany na 3 lata:)
Lucek:
Tak, zrobiłem to. Zostawiłem w urzędzie. Ile wypełnienie tego zajęło – 2 minuty. Nie rozumiem jaki z tym problem. I co?
No to jestem osłem:P
W kolejce owszem stałam bo ktoś mądry wymyślił 3 baby i jeden komputer, do którego wprowadzają po kolei Twoje dane- bez komentarza :D
Dlaczego nie wymieniłam wcześniej? Lenistwo- zawsze nie po drodze było mi do Kórnika, gdzie musiałam złożyć wniosek, poza tym nie używam dowodu właściwie wcale jak się tak zastanowię… Panie na poczcie w Gądkach znają wszystkich, sprawy bankowe załatwiam przez internet itd…
No, ale wniosek złożyłam na czas- na ostatnią chwilę co prawda, ale lepiej późno niż wcale ;)…
Pozdrawiam wszystkich spóźnialskich :D