
W minioną niedzielę poznaliśmy wyniki losowania grup Mistrzostw Europy w piłce nożnej, które odbędą się w przyszłym roku w Austrii i Szwajcarii. Polska zagra w grupie B, a jej rywalami będą drużyny Austrii, Niemiec i rewelacyjnie grającej w eliminacjach Chorwacji.
Zaczynamy ósmego czerwca o godz. 20:45 meczem z Niemcami, następnie o tej samej godzinie 12 czerwca mecz z Austrią i na zakończenie fazy grupowej mecz z Chorwacją, 16 czerwca.
Ku mojemu zdziwieniu po losowaniu usłyszeć było można wiele optymistycznych, czasem wręcz uradowanych głosów jakoby losowanie było dla nas bardzo pomyślne. Nie jestem aż tak wielkim optymistą by cieszyć się z wyników losowania, a dlaczego? Ponieważ:
a) dla wielu piłkarzy sukcesem jest zakwalifikowanie się do imprezy, sukcesem na tyle wielkim, że już dalej nic nie trzeba robić – a to błąd
b) nie sądzę, że jesteśmy na tyle mocnym zespołem, byśmy mogli pałać radością ze względu na wylosowanie Niemców i apetyt na rewanż za mecz na MŚ 2006
c) Chorwacja do słabeuszy nie należy – w końcu to Chorwaci wyeliminowali w ostatnim meczu Anglików wygrywając na wyjeździe (!) 3:2
d) Austria będzie gospodarzem imprezy, a wiadomo, że gospodarzom pomagają trybuny
e) nie jest powiedziane, że filary zespołu (Krzynówek, Smolarek) będą nadal filarami – nie daj Boże kontuzje lub brak formy, a zmienników nie ma
Zatem postuluję o umiarkowany optymizm. Wszak dopiero teraz dla naszych kopaczy powinna rozpocząć się harówka, a nie wakacje last minute.

Kiedyś czytałem o kibicach Austrii. :)
Ja chciałbym, aby Polacy pokonali Niemców, chociaż ten 1 raz. Nie wiem czy dadzą radę, ale kibicować im będę z całego serca. A jak będą sobie radzić to zobaczymy wszyscy, teraz ciężko jest snuć jakieś wnioski ;)
Snuć można przypuszczenia. Wnioski się wyciąga. ;P Oczywiście gardłem będę wspierać naszych! ;)
p.s. O tych kibicach reprezentacji Austrii nie słyszałem. Nieźle. :]
Ja nawet na umiarkowany optymizm nie jestem w stanie się zdobyć. Sukcesem IMO będzie przynajmniej 1 wygrany mecz (ba, remis), najprawdopodobniej z Austrią. No ale “pożiwiom uwidim”. Mam nadzieję, że się pomylę.