Minął miesiąc od ostatniego odcinka FDC, tak więc pora na relację z tego co obejrzałem i przypadło – bądź też nie – mi do gustu.
America’s Sweethearts – (2001)
Na początek film sprzed ponad 6 lat z udziałem znanych nazwisk. I chociaż za Julią oraz Billim nie przepadam, tak w tej komedii po prostu pasowali do swoich ról. Film jest jakby na to nie patrzeć pewną satyrą na związki, które tworzą się pomiędzy parą aktorów grających na planie tego samego serialu/filmu oraz satyrą na zachowanie speców od PR, którzy nawet z katastrofy i na pierwszy rzut oka klapy robią sensację odwracając kota ogonem. Film przedstawia typowe sytuacje amerykańskiego świata filmowego.
Borat – (2006)
“Yak sie mash?” – Sacha Baron Cohen znany mi był dotychczas z występów w “Ali G Indahouse” i “Da Ali G Show”. Prezentował tam zupełnie inny styl niż w tytułowym Boracie. Jednak cechą wspólną wszystkich obrazów jest ironia i dosyć specyficzny humor Brytyjczyka. Na “Boracie” bardzo dobrze się bawiłem (mimo obleśnej sceny hotelowej) i chociaż szyderczych motywów odnośnie amerykańskiej kultury nie było aż tak wiele, na ile rozpisywali się recenzenci i krytycy filmowi, to jednak można było zauważyć do czego konkretnie pije filmowy bohater Borat Sagdijev. Warto obejrzeć.
Déjà Vu – (2006)
Jeden z moich ulubionych aktorów w jednym z najnowszych filmów z jego udziałem. Dosyć nowatorski pomysł przedstawienia Wielkiego Brata oraz spora dawka fikcji zostały zgrabnie ujęte w całość co zaowocowało przyzwoitym filmem. Nie na tyle, żebym mógł piać z zachwytu, jednak czas poświęcony na seans filmowy z pewnością nie zaliczam do zmarnowanych mimo, że w końcówce filmu wyraźnie widać brak pomysłu na zakończenie.
Fearless (Huo Yuan Jia) – (2006)
Leżał na hadeku i leżał aż w końcu doczekał się. Obejrzałem i jestem zachwycony mimo, że dialogi w filmie w większości są po chińsku. Fani akcji i walk na pewno nie będą mieli powodów do narzekania. Urzekły mnie zdjęcia, scenerie oraz kostiumy, które razem doskonale stworzyły klimat chińskiego miasteczka oraz chińskiej wioski z początku minionego stulecia. Jeśli miałbym podsumować w trzech słowach o czym film traktuje to mógłbym powiedzieć: honor, duma i szacunek. A tak poza tym Jet Li to jeden z moich ulubionych, współczesnych, azjatyckich aktorów.
World Trade Center – (2006)
Gdy dowiedziałem się, że tragedia, która wydarzyła się w Nowym Jorku będzie przeniesiona na ekran pomyślałem sobie: “Nie za wcześnie?”. Gdy natomiast obejrzałem film stwierdziłem: “Faktycznie, za wcześnie”. Niestety innych wniosków jak ten, że Oliver Stone i s-ka chcieli szybko zarobić na ludzkiej tragedii nie mogę wyciągnąć. Film jest słaby i podejrzewam, że osobom bezpośrednio dotkniętym tym nieszczęściem dostarczył dodatkowych, niemiłych wspomnień.
