Listkiewicz – reformator
Gdy przeszło 7 lat temu Michał Listkiewicz obejmował stołek prezesa PZPN miliony kibiców (w tym również autor tego tekstu) piłki nożnej w Polsce żyło nadzieją, że ten człowiek zmieni polską piłkę, rozbije układy panujące w związku oraz wyeliminuje patologię w postaci ogromnej korupcji. Czyli zniszczy wszystko to zło, które powstało za rządów Dziurowicza i jego ekipy. Szybko okazało się jednak, że Listkiewicz stał się częścią układu, który walnie przyczyniał się do rosnącej patologii rządzącej polską piłką.
Listkiewicz – arogancki terrorysta
Uchwały, rozporządzenia i regulaminy, które uchwalał i ustanawiał PZPN były konstruowane tak, aby gwarantować Listkiewiczowi i kilkudziesięciu osobom z jego otoczenia nietykalność. Również wcześniej wyrobione przez Listkiewicza kontakty z prezydentami FIFA i UEFA dawały mu poczucie bezpieczeństwa i wyrabiały w nim co raz większą arogancję w stosunku do osób krytykujących go. W momencie, gdy min. Lipiec informował, że jeśli PZPN nic nie zrobi z falą ujawnianych przypadków korupcji w polskiej piłce (sprzedane mecze, kupieni zawodnicy i sędziowie) momentalnie odzywał się bliski kolega Listkiewicza – kupiony jeszcze za czasów PRL kryształami i tym podobnymi dobrami – Sepp Blatter kiwając palcem, że do PZPN nie ma prawa wtrącać się Rząd RP. W przeciwnym wypadku zostaniemy zawieszeni i wykluczeni z wszelkich rozgrywek piłkarskich. W takiej formie terroryzm Listkiewicza trwał od przeszło roku i wydawałoby się, że w obawie o naszą reprezentację i rozgrywki klubowe (ale my te kluby na arenie europejskiej mamy silne – strach się bać) nic tego nie zmieni.
Listkiewicz – przyspawany
Stan ten trwał do wczoraj. Po wielu namowach, apelach, wezwaniach do podania się do dymisji i braku konkretnych reakcji na nie minister Tomasz Lipiec zdecydował się wprowadzić do PZPN kuratora, a cały, kilkudziesięcioosobowy zarząd, zawiesić. Tym samym przyspawane do stołków “listkoludki” zostały oddzielone od wrośniętych w zadek krzesełek. Listkiewiczowe obiecanki, że będzie kolejny zjazd, na którym rzekomo znowu poda się do dymisji powoli stawały się taką samą niespełnioną obietnicą jak 3 mln mieszkań od Kaczyńskich. Pod wodzą Michała Listkiewicza w PZPN nie zrobiono dla piłki nic, co byłoby zauważalnym i wymiernym w skutkach działaniem. Nieudolność, a raczej przyzwalanie na korumpowanie ludzi ze środowiska piłkarskiego ciśnie na usta stwierdzenie, że jedynym celem PZPNu było trwanie. Deklaracja prezesa o tym, że ma za zadanie aktywny udział w dążeniu do otrzymania przez Polskę możliwości współorganizowania ME w 2012 r. była jedynie furtką do piastowania stanowiska na kolejne lata.
Opozycja widzi szansę na punkty w sondażach
Śmieszą mnie głosy lewicy, która krzyczy, że jeśli Polacy nie będą mogli zagrać na Mistrzostwach Europy to kibice nie podarują tego Lipcowi. Chwileczkę, panie Szmajdziński (SLD), awans najpierw trzeba wywalczyć, poprzez zajęcie korzystnego miejsca w tabeli, a nie ze względu na sam udział w eliminacjach. Tylko kto powiedział, że my do tych mistrzostw awansujemy? Nigdy nie udało się naszym kopaczom tego osiągnąć, ale tym razem jest nadzieja, chociaż i ta nie wystarczy do tego, by awansować. Ubolewam, że politycy nie potrafią wznieść się ponad podziały partyjne, dla dobra krajowej piłki nożnej oraz dla dobra kibiców, a zamiast tego wykorzystują sytuację w celu ugrania punkcików w sondażach.
Czarnecki czyli bez zmian
Ostre parcie na stołek nowego prezesa PZPN wykazuje Ryszard Czarnecki – eurodeputowany Samoobrony. Wspomina o tym również na swoim blogu:
Pora więc zadeklarować jasno: w nadchodzących wyborach (prawdopodobnie na początku marca) będę na zjeździe PZPN kandydował na prezesa Związku. Minister Lipiec powiedział dziś, że potrzeba PZPN-owi nowych ludzi. Jestem właśnie jednym z nich – choć przecież nie jedynym. Będę więc kandydował, choć z góry deklaruję współpracę z każdym, kto zostałby prezesem – a nie nazywa sie Ryszard Czarnecki – i chce realnych zmian w polskiej piłce.
Jego ewentualna prezesura moim zdaniem niczego nie zmieni. Wystarczy przejrzeć archiwalne materiały telewizyjne z różnego rodzaju balów sportu. Czarnecki jest stałym bywalcem tego typu imprez, a co więcej dobrym znajomym zawieszonych wczoraj władz PZPN.
Lipiec – na efekty będzie trzeba poczekać
Ruch ministra Lipca znowu – po latach – daje nam, kibicom, nadzieję na to, że może tym razem uda się zrobić porządek z tymi sprzedajnymi łajdakami psującymi piękno futbolu. Daje nadzieję również na to, że w końcu zostanie obalony ostatni bastion PZPR, którego pzpnowskie struktury i mechanizmy działania są żywym przykładem i lekcją historii tego, jak to robiło się w PRLu. Tylko, żeby nie okazało się, że i tym razem ma miejsce wymiana układu na układ.
Problem w tym Rafi że nowy zarząd zostanie wybrany przez ludzi listka :| I dopóki prokurator do czyjejsc d…y się nie dobierze to niestety każda osoba z listkowego klanu jest i będzie nietykalna. A nowy zarząd…cóz nowi ludzie, ale niestety z tego samego listkowego kręgu.
“przyspawanie” Listkiewicza do stołków i”uzdrawiające” pseudodziałania kierownictwa PZPN-u to doskonały temat na jakieś studium przypadku pt. “jak trwać za wszelką cenę i trzymać się stołka ile się da”… i tracę trochę nadzieję że młodzi ludzie coś zmienią (obejrzałem wczoraj “jak to się robi” Tymochowicza)
RAFi czytales wywiad z Dziurowiczem ? Ale nie tym z PZPN tylko tym z GKS Katowice ?
Opowiedzial on tam co naprawde dzieje sie w Polskiej pilce, wniosek jest jeden gorzej byc nie moze ;) Plus dla Lipca za to ze nie mianowal Czarnieckiego na kuratora tylko Rusko. Kto interesuje sie nasza ekstraklasa ten zna ta postac.
Dobrze ze Kurator zostal wprowadzony teraz a nie pozniej, wtedy napewno odpadlibysmy z Euro 2oo8 ;)
Mnie na szczęście piłka nożna nie interesuje kompletnie. Ostatnie mecze, jakie oglądałem od gwizdka do gwizdka, to polskie występy w Korei w 2002. Obserwuję jednak życie polityczne i pozwole sobie na mały komentarz.
Lipiec nie jest święty — IIRC brał doping i za to przestał być lekkoatletą. Z kolei po objęciu obecnego stołka miał się “odwdzięczyć” temu, kto go z czynnego sportu wykopał. Nie ma co się zatem łudzić, że Lipiec jest czystą leliją, która całość uzdrowi własnym przykładem.
Wybory też niczego nie załatwią, o czym Piotr już napisał. Listkiewicz et consortes będą używać swoich wpływów tak, by wyniki wyborów były jak najbliższe tym, które oni chcieliby uzyskać. Jako że większość środowiska im coś zawdzięcza i tkwi w tych układach od dawna, to śmiem twierdzić, że Listkiewicz ma nadal silne przełożenie na “teren”.
Jedyną szansą na zmiany byłyby wtedy, gdyby zarząd komisaryczny trwał tak długo, aż prokuratura rozpracuje kompletną siatkę korupcji i posadzi wszystkich działaczy, sędziów, trenerów i zawodników, którzy zamieszani są w ten burdel. Zasadniczo jest to rozwiązanie możliwe, ale ma jeden feler — nie byłoby kim ich zastąpić.
Listek odejdź, wstydu oszczędź!
pfffff… ci co naiwnie glosowali na PiS, tez mysleli, ze rozbija wszystkie uklady. zyjemy w takim kraju, ze ci co podchodza sceptycznie do zycia (w sferze polityki), nigdy sie nie rozczaruja :)
Koksiarz Podjadek kontra Listkoludki. Obawiam się, że z tego nic dobrego nie może wyniknąć…
Już widzę ten nowy zarząd PZPN z Czarneckim i Tomaszewskim na czele… jak już kiedyś pisałem – niczego nie będzie.
Piotr: sądzę, że dobieranie się prokuratora do dup działaczy z PZPN też nic nie da. Przecież słyszeć mogłeś ich oburzenie odnośnie zbiorowej odpowiedzialności. Jakoś wiedzieli o tym, mimo to nie potrafili oczyszczać się z czarnych owiec. Najbardziej już wkurza mnie przeogromnie Strejlau – postać kryształowa inaczej, szef prezydium sędziów. Śmiech.
Sharpek:
Owszem, czytałem. Gdyby tematyka była mi obca i nie leżałaby w moich kręgach zainteresowań nie pisałbym tyle o niej. :) A syn ś.p. prezesa Dziurowicza chciał się odegrać nad PZPN za dyskryminowanie gieksy. Listkoludki trzymały się zwarcie razem i przegonili dziada.
Mikołaj: oczywiście, wybory mogą nic nie zmienić. Bo ludzie będący obecnie działaczami posiadającymi mandat uprawniający do głosowania na zjazdach, to ludzie umoczeni po same uszy w tym gównie. Ale wina leży w regulaminie i statucie związku. Zlikwidować regulamin, w którym czarno na białym zapisano żeby robić wszystko, by trwać. Wprowadzić w życie nowy. Albo, całkowicie zaorać i siać od nowa. :)
Oczywiście, że Lipiec urządza swoje prywatne wendetty, ale zobaczymy. Być może Rusko myśli nieco inaczej, a kto wie co będzie, gdy on zostanie prezesem.
W każdym bądź razie zmiany są konieczne. Gorzej być nie może. :)
co to za straszne i z gruntu przeżarte środowisko … Nie bardzo wierzę w odnowę moralną, bo to mają we krwi pewne mechanizmy. No ale czy to powód, żeby z tego narodowy temat robić?
RAFi – a pomysl sobie co by sie dziala w NORMALNYM kraju po takich publikacjach :)
Pamiętajmy, że Rusko nie chciał być komisarzem w PZPN, gdyż sam chce kandydować na prezesa tegoż związku. I zauważcie, że jest jeden problem, który szybko trzeba rozwiązać. Nadal obowiązuje stary statut, czyli stary system wyborów nowego prezesa. Czyli nadal najwięcej głosów mają działacze terenowi, Ci łatwo przekupni, którzy zawsze wybierali Listka. Jeśli dojdzie do nowego głosowania, wielce prawdopodobne, że wygra w nim Czarnecki, którego będą popierali będący w przewadze działacze terenowi. Tak więc STATUT, który tzreba jak najszybciej zmienić.
[...] « Kurator jest potrzebny [...]