Łyżwiński nie jest ojcem dziecka Anety K. – tak mówią wyniki. Załóżmy, że są prawdziwe. Jeśli nie on to kto? Andrzej Lepper albo inny prominentny polityk z SO? A może po prostu pani Aneta zwykła nadstawiać tyłka jak leci i po prostu nie pamięta gdzie wtedy miała głowę?
Ujawnienie afery rozporkowej i tego w jaki sposób otrzymuje się stanowiska w Samoobronie to jedno, a oskarżenie kogoś o ojcostwo to drugie. I nawet, gdy “łyżwa” uczestniczył w orgiach wraz ze swoimi kompanami używając działaczek partii, to właśnie Samoobrona ma armaty przeciwko swoim oskarżycielom, gdyż stają się oni mało wiarygodni.
Najbardziej w tym wszystkim żal mi dziecka, które stało się przedmiotem w sprawie oraz kobiet, które faktycznie są molestowane w pracy. I nie ma to związku z tym, że ktoś świadomie pieprzy się za numer jeden na liście wyborczej lub za stanowisko dyrektora w państwowej firmie. Aneta K. jest po prostu zwykłą dziwką, która po straceniu wpływów i stanowiska postanowiła się zemścić na tych, którzy jej używali. Wyjątkowo podłe zagranie, chociaż wieprzom z Samoobrony nie należy okazywać współczucia.


