Oficjalnie prezydentem Warszawy została Hanna Gronkiewicz-Waltz – podała nad ranem Miejska Komisja Wyborcza w stolicy. Na kandydatkę Platformy Obywatelskiej głosowało 53,18 proc. wyborców, podczas gdy na Kazimierza Marcinkiewicza (PiS) 46,82 proc. Frekwencja wyniosła 53 proc.
Łoj Kaźmirz, Kaźmirz, toż to oszukaństwo! ;)
ty, rafi, ale tak obiektywnie to kaźmirza szkoda. poapatrz – popularny, nawet niegłupi… jedyna imo przywara ale za to bardzo znaczna to sterowalność. się kaziu nie może zdecydować na samodzielną karierę tylko przykleił się do bliźniaków… kurczę, gdyby chciał i wziął się w garść to imo mógłby sporo namieszać w pisie. przecież to nie jest tak, że siedzą w tej partii same asy pokroju wassermana, dorna czy innego jurka. są też ludzie nieco bardziej otwarci na świat, szukający porozumienia, potrafiący rozmawiać. ale ich warszawka izoluje skutecznie swoim wodzostwem. gdyby kaziu tak ich zagospodarował… kto wie, może i wyrosła by z tego ciekawsza forma prawicy, nieco szerzej akceptowalna.
pies ich trącał. zrobią i tak z kaziem co chcą :)
Zgadzam sie z p. Costa, kto inny jak nie Kazimierz, chodil na plażę, nosił czapkę kapitana na statku, mowił o cieniasach? Ale juz nie ma Kazia… “Jak ja to mówię zmienił miejsce zamieszkania, i taraz patrzy jak kandyduje…” ekhm..
PiS nie może sobie pozwolić na polityczny niebyt Marcinkiewicza. jeśli J.Kaczyński myśli o dobrym wyniku w miastach tacy ludzie będą mu potrzebni. PiS zdecydowanie przejmuje głosy elektoratu LPR i Samoobrony, ale to nie pozwoli im na większy sukces.
co do sterowalności Marcinkiewicza, to chyba niewielu jest członków PiS, którzy mogą sobie pozwolić na mówienie o sympatii do PO i że chciałby z nimi sojuszu (choć to zagrywka PR, to ciężka do przełknięcia dla PiSowców).
Marcinkiewicz nie zajmuje obecnie żadnego stanowiska, więc jest “słaby w terenie”, ale brat Jarosław go potrzebuje.
CoSTa tylko gdyby nie bracia, to by o Kaziu słyszeli tylko ci, których uczył w Gorzowie Wlkp.. ;)
Tak po ludzku to też mi Marcinkiewicza szkoda, bo generalnie sympatyczny koleś, ale przecież popularnośc, zaufanie, czy medialność to nie jedyne cechy, które decydują o wyborze kogoś na konkretne stanowisko, o czym też wiele osób zapomina, a w mediach panuje całkowite przekonanie, że lubić=wybrać, a popularność=zwycięstwo. Otóż wcale niekoniecznie :].
Swoją drogą, Kazik jest jedyną chyba szansą PiS na pozyskanie konserwatywnego, wykształconego, wielkomiejskiego elektoratu, więc niedługo znów się gdzieś pojawi, o czym zresztą wczoraj Kaczyński wspominał.
rafi: też kurna prawda :)
no ale dług imo spłacił. chyba że pisowska yakuza jeszcze każe mu robić na odpracowanie wyniesienia na salony. powinien się wypiąć i zacząć pracować na swoje bo na kacze to już nie ma większego sensu. kaczyńskim powoli zaczyna kompletnie odbijać…
bo jeśli nie kaziu kto kto ma się wziąć za kręcenie jakiejś sensownej wersji prawicy? rokita? łomatko, to już chyba wolę marcinkiewicza. sprawia wrażenie kolesia, z którym można się do gadać. zależy mi cholera na zdrowej prawicy bo to może pociągnąć za sobą ozdrowienie lewicy, na czym zależy mi bardziej bo ja bardziej w lewo niż w prawo patrzę :)
Z PiSem mieć nie będzie, póki ten rządzi. Kto wie czy nie wystartuje w przyszłych wyborach prezydenckich. Kwestia tylko, czy Polacy nadal będą kupować słowa, zamiast czynów?
Och, to dlatego miałam cały dzień taki dobry humor. Bo Kazimierza oszukano! :>