Tyle mówi się o tym, że palenie papierosów jest najczęstszą przyczyną chorób nowotworowych. Każda paczka skraca życie. Informuje ba, wręcz ostrzega przed tym Minister Zdrowia, który – już nie pamiętam jak dawno temu – wydał rozporządzenie etykietkowania paczek z fajkami informacjami o tym, że palenie szkodzi zdrowiu. Hasło nie docierało do ludzi to stworzono dobitniejsze, które wyraźnie mają mówić o tym, że palenie = rak.
Mało kto zwłaszcza wśród młodych ludzi przejmuje się zbędnymi stikerami na flip-topowej paczce. Stąd ja mam propozycję, by mówić jeszcze dosadniej.
Oto ona:
(oryginalne foto zakosiłem z Wikipedii)

Palę i będę palił, moje płuca, mój materiał genetyczny i moja sprawa, czy jestem podatny na raka czy nie. Jeśli jestem podatny, to mogę dostać raka od napoju Helleny albo od cheeseburgera z emceDonalca.
Bug off.
Palisz wśród niepalących? Jeśli tak, to zatem nie tylko Twoje płuca.
p.s. Pijasz Hellenę? Wow, ziom. ;)
Nie pijam oranżadek i nie palę tam, gdzie mnie nie chcą. Ale to chyba normalne, tak samo jak nie wchodzi się z boomboksem do kościoła.
A mnie się marzy taki kościół w Polsce. Z boomboksem i chórem Gospel. Najlepiej w Poznaniu.
a Minister Zdrowia, kardiolog, też pali…
palenie zabija, powoduje impotencję (zawsze proszę o paczkę z innym napisem :P), myślisz RAFi że takie czy bardziej drastyczne napisy coś dają?
można zrobić konkurs na takie napisy, ale skuteczna to będzie dopiero cena papierosów, bo żaden minister finansów nie wpadł na pomysł by negocjować wydłużenie okresu przejściowego na dochodzenie stawki akcyzy do poziomu europejskiego. Marlboro za 12 zł w 2008 roku – to dopiero zniechęca :]
czy na rosyjskich paczkach są takie napisy? ;-)
Na spirytusie importowanym przez granicę też nie ma. ;) Rosja to w ogóle inny świat. A i ceny zaporowe nie mogą być znowu zbyt wysokie, gdyż zdecydowanie przyczynią się do wzrostu obrotu na “czarnym rynku”.
Proponuję na masową skalę do każdego papierosa wrzucać kawałek paznokcia.
Podobno daje niezłe efekty.
a byłeś w takim Białymstoku, Lublinie czy nawet Olsztynie? ruski towar jest tam tak powszechny jak chińskie podkoszulki na całym świecie :]
czarny rynek będzie kwitł, bo większość ludzi nie przestanie palić. będzie paliła gorsze i tańsze (sam się do tej grupy nie zaliczam, bo moje delikatne gardło tylko pomarańczowe Pall Malle trawi)
mam wrażenie, że RAFiemu ktoś buchnął dymem w twarz, no chyba że faktycznie należysz do krucjaty, która chce np. papierosy ze zdjęć Johna Lennona usuwać :>
Na raka z powodu fajek zmarł mój ojciec. Tak mi przyszło to wszystko na myśl, gdy niedawno odwiedzałem go na cmentarzu.
Pale od 12 lat – debilny nałóg. Czy zmiana terści ostrzeżenia coś da ? wątpie – tu trzeba profilaktyki, trzeba o tym mówić co palenie potrzfi zrobić z człowiekiem.
Palenie to nie tylko rak, to też stanie sie niewolnikiem nałogu bez którego często nie można normalnie funcjonować, zabierzcie palczowi fajki na parę godzin i zobaczycie jak będzie sie zachowywał, mówie o palaczach palacych od 1 do 2 paczek dziennie
No fakt kur..ski nałóg! Męczy mnie przeokrutnie,chciał bym rzucic to swinstwo ale nie daje rady.
Nie paliłem rok,i co,znowu poległem na całego przez jedno głupie zaciagniecie. Fajnie było nie palic,czuc smak zupełnie na nowo,nie smierdziec fajami.Ale jak mam znowu sie meczyc i przechodzic przez to wszystko to szlag mnie trafia.Sprawy nie ułatwia ,słaba wola,palące towarzystow no i przy imprezce może byc problem.Szczerze jako palacz ,powiem tak jezeli ktos probuje popalac niech to rzuci szybko w diabły bo przyjdzie taki dzien ze wyciagajac fajke z paczki bediesz klnał siebie za głupote gdy siegałes po pierwsza fajke.Moga byc dosadne teksty na fajkach,zakazy palenie ect popieram całkowicie jezeli nakłoni to do nie palenia.Palących to pewnie i tak niewzrusza,widze po swoim przykładzie,ale może ta osba która dopiero siega po fajke dobrze sie zastanowi.W skrócie :LUDZIE NIE ZACZYNAJCIE PALIC!!!
Ani napisy, ani ceny fajek nic nie zmienią. Ja palę i będę palił niestety jeszcze długo. Po prostu zajebiście to lubię. A wiecie dlaczego zacząłem palić? Bo to było poniekąd zakazane. Okres buntu, ukrywanie się przed rodzicami i nauczycielami. Teraz (jak napisał rek) jestem tylko niewolnikiem nikotyny. I może to zmienić tylko nagły przypływ silnej woli.
vasip – oj ceny mogą sporo zdziałać, akurat moja rodzinka prowadzi sklep przy fabryce, w którym sprzedaje się fajki w ilościach hurtowych. Z tygodnia na tydzień, przestaje palić po kilkunastu klientów, bo przy pensji 700zł/m już ich nie stać na wydawanie 5zł dziennie.
RAFi, pozwolę sobie zaspamować, mogę?
http://ludwik.org/palenie-zabija/
http://ludwik.org/palenie-zabija-cz2/
Dlatego, jesli chcecie w przyszlosci ochronic swoje pociechy przed tym cholerstwem, to mowcie im, ze jak chca, to moga palic chocby przy was. Mi tak zawsze mowil moj ojciec i jakos nigdy nie mialem nawet fajki w rece. I bardzo jestem z tego rad :)
ajgon – zależy od charakteru dziecka ;) dziesiejsza młodzież to nawet bez pozwolenia pali przy starszych. wiem, bo widze jak jest wśród niektórych znajomych
RAFi: a Ty z Poznania jesteś? :D
też mi się u nas marzy taki kościół z boomboxem i śpiewającym(wesoło) ludem. u siebie w kościele na Sołaczu mam taką małą imitację. wleć na 18.30 w niedziele ;)
Z doświadczenia wiem, że ostrzeżenia na opakowaniu – niestety – nie działają. Człowiek sobie myśli “mnie to nie dotyczy, ze mną będzie inaczej”. W moim przypadku zadziałało dopiero zmniejszenie wydolności płuc. No ale ja nie paliłem paczki czy dwóch dziennie.
Ale i to często nie działa. Mój wujek, na przykład, ma z sercem problemy, a w dupie zalecenia czy wręcz nakazy lekarza…
Kto pije i pali ten nie ma robali :-)
A ograniczenie palenia, szczególnie u dzieciaków jest proste – CENA. Ale nikt tego nie zrobi, dopóki Unia nie wymusi. Bo i po co podpadać wyborcom. Ten prosty fakt nawet psorek Religa rozumie.
Moja babcia zaczęła leczyć raka płuc, od całkiem niedawna. To przez co ona teraz przechodzi skutecznie odstrasza resztę rodziny od palenia. W moim środowisku cena akurat zawsze będzie niska. 11 km od Obwodu Kaliningradzkiego, a przemyt kwitnie.
A hasła na opakowaniach? Przypomina mi się pewien kawał, przytoczę ;)
- Dobry, poproszę papierosy.
Sprzedawca podaje paczkę z napisem “Palenie powoduje impotencje”. Klient ogląda paczkę i wreszcie mówi:
- Wie pan co, wymieni mi ją pan na tę z Rakiem.
Może nie dobitnie śmieszny, ale obrazujący sytuację.
PALISZ = ŚMIERDZISZ
Jak już wielu tu wspomniało, nie pomogą napisy, aczkolwiek mojemu bratu nie podobają się one i czasem go odstraszają, tak samo kolegów.
Po co palą ? Chyba żeby być fajni, ale niech sobie palą, tylko nie przy mnie.
Ja rzecz jasna nie palę, świństwo, tfu, tfu.
fibbia, jesteś w błędzie. tu nie chodzi o podpadanie wyborcom, bo nawet niedawno pod obradami były ustawy ograniczające palenie. tu chodzi o wpływy do budżetu. gdybyś jednorazowo znacznie podniósł stawki, to drastycznie spadnie popyt i wpływy do kasy państwa, a akcyza to są najpewniejsze i niemałe (ok. 10 mld zł) pieniądze.
RAFi, wybacz mój niestosowny do zaistniałej sytuacji ton wypowiedzi. co nie zmienia faktu, że ludzie od początków istnienia korzystali i szukali coraz to nowych używek. podobnie jak z wojnami – są od zawsze i zawsze człowiek będzie do nich dąrzył.
mnie do rzucenia palenia nie skłoniły żadne tam teksty o szkodliwości tego nałogu. chlanie imo jest bardziej szkodliwe a alkohol to dopiero jest wredna używka. mnie do rzucenia palenia (które bardzo ale to bardzo lubiłem) skłoniły tylko i wyłącznie względy finansowe. po prostu szkoda siana na to. a fajki będą coraz droższe z czasem…
nie palę, jest mi okej. było mi okej także kiedy paliłem – tu dużej różnicy nie widzę. za to w portfelu zostaje sporo grosza i można to przeznaczyć o wiele bardziej sensownie, niż dymek. jaki by on przyjemny nie był :)
Chyba w drugiej połowie lat 80-tych był w śp. “Świecie Młodych” nieustający konkurs na okładki paczek papierosów. Nazwy i rysunki tam publikowane były zdecydowanie bardziej drastyczne, ale jakoś nikt nie skorzystał z pomysłu ;)
Jako niepalący mam nadzieję na dwie rzeczy:
1. Zaimportowany z Irlandii i paru innych krajów całkowity zakaz palenia w restauracjach, pubach etc. oraz szeroko pojętych miejscach publicznych. Lubię oddychać czystym powietrzem i nie chcę, żeby samo wejście na piwo było równoznaczne z prześmiardnięciem kiepami.
2. Podniesienie ceny najtańszych fajek do poziomu 10-15 złotych + wliczenia kosztów leczenia palaczy z chorób układu oddechowego. Jeśli sobie opłacą leczenie, niech palą skolko ugodno i mają papierosy bez żadnego napisu o szkodliwości palenia. Ich portfel, ich sprawa…
Costa, a da Majek? Nigdy nie paliles przy niej? Albo mysl ze bedzie patrzec jak za jakis czas meczysz sie i wypluwasz pluca.
Dla mnie fajki to smierdzace gowno i wyjatkowy debilny sposob na zmarnowanie kasy.
Mikołaj, Twoje nadzieje zostaną zapewne niedługo spełnione :]
1. ten projekt jest już w sejmie, ma poparcie, mimo że masa polityków pali. oczywiście w lokalu jest zakaz i wyobraź sobie jak wyglądają wejścia do takich lokali :D można powiedzieć, że wychodzenie na papierosa przed lokal w większej grupie trwale wpisało się w obraz pubów.
2. w 2008 wysokość akcyzy będzie wynosiła ponad 6zł, więc siłą rzeczy najtańsze fajki będą po 8zł, no i bez akcyzy po 5zł :]
Myślę, że wtedy drastycznie wzrosłaby liczba przemycanych fajek zza Buga i pewne stoiska na bazarach miałyby większe obłożenie.
A co do całkowitego zakazu palenia, to myślę że na dobry początek wystarczyłoby wyraźne oddzielenie sekcji dla palących i niepalących we wszystkich lokalach (usankcjonowane prawnie) – tak żeby przy dymek nie przechodził do strefy dla niepalących (dobra wentylacja, te sprawy), a w przypadku gdy nie ma innej możliwości – całkowity zakaz palenia w lokalu.
Zresztą, szanujące swoich klientów restauracje i kawiarnie mają właśnie taki podział – np. zakaz palenia w lokalu, ale brak zakazu w ogródku. Albo niektóre kluby, gdzie palenie jest dozwolone tylko w odpowiednich miejscach, z dala od parkietu.
Wychodzenie na fajkę przed lokal skończy się zimą z przyczyn dość oczywistych — niewiele jest przyjemności w paleniu fajki, gdy jest -20°C i wali śnieg :)
Dla wielu osób zapalenie płuc czy zmarznięta dupa będą wystarczającym dopingiem do rzucenia palenia. W Irlandii to działa, więc i u nas będzie.
Jakikolwiek podział lokalu nigdy nie zda egzaminu, bo nie da się zrobić tak skutecznej wentylacji, żeby dym nie rozchodził się po knajpie i nie przeszkadzał osobom niepalącym. A przemyt, wbrew pozorom, ma się coraz gorzej i tak już będzie — na uszczelnianie wschodnich granic idzie sporo unijnej kasy.
Jestem cierpliwy i wiem, że już niedługo będę mógł pójść do knajpy na piwo czy wino grzane bez ryzyka całkowitego prześmiardnięcia.
Jako, że korzystam z komunikacji miejskiej, bardzo irytuje mnie, gdy jakieś łebki, albo stare babcinki jarają pod wiatą. W lokalach też mi to przeszkadza. A dzielenie sekcji na miejsca dla palących i niepalących mija się z sensem, jeśli podział dokonuje się przez odgrodzenie … kotarą.
Wzrost akcyzy tak, ale za tym musi iść efektywność w łapaniu handlarzy nielegalnym stuffem.
RAFi, sam palę, ale też mnie takie rzeczy denerwują. jak ktoś tam siedzi czy stoi to idę sobie za przystanek czy kilka metrów dalej. nie cierpię gdy nie palę, a ktoś mi bucha jakimś rosyjskim szmelcem w twarz. kwestia szacunku dla niepalących i kultury osobistej.
dzielenie na palących i niepalących jest bezsensowne. takie rzeczy można by robić, ale jeszcze przed budową lokalu. tak jak samochód z kratką jest samochodem ciężarowym :]
tylko jeśli ludzie będą mniej palili, to co zrobić z brakującymi miliardami złotych w kasie państwa? :> trzeba będzie podnieść akcyzę na paliwo, alkohol, albo inne podatki pośrednie. problem jest szerszy, ale sądzę że przy obustronnej woli współpracy można zdziałać coś sensownego :)
shqvarny: oczywiście “lepiej jest” wydawać pieniądze na leczenie wszystkich chorych na nowotwór? Pytanie retoryczne. Sądzę, że konsumenci są na tyle dojrzali i rozumni (mówię o tych, którzy chodzą do pubów i restauracji, a nie np. o tych którzy odwiedzają melinę Wieśka), że właściciele lokali tylko dla niepalących na pewno nie będą dokładać do interesu.
A co do smrodu. Niestety jest to nieodzowny element THE DAY AFTER, gdy wszelakie rzeczy, które miało się na sobie dzień wcześniej muszą wylądować w pralce.
Brawo Rafi! Podobać mi się zobaczyć twój paczka!
A ja lubię jechać w wagonie PKP dla niepalących. Albo jarają na korytarzu (mimo, że cały wagon jest dla niepalących), albo idą na koniec wagonu i tam jarają. A potem otwierają drzwi do wagonu (albo przedziału), przychodzą z powrotem i myślą, że nikomu nie przeszkadzają. No, bo przecież palili na zewnątrz! Jakby nigdy nie byli na lekcji fizyki! :)
“Palenie jest do du##” – taki fajny plakat jest.
Tak jak Mikolaj czekam z utesknieniem na zakaz palenia we wszystkich knajpach. Czasem wkurza fakt ze zawsze po wyjsciu “na miasto” wszystkie rzeczy trzeba od razu prac bo tak smierdza fajkami.
Pingback: Blog Adama » Blog Archive » Zmiany w podejściu do wyborów
no własnie sie zastanawiam jak daleko trzeb byc szokującym, żeby trafić do gościa, który ci mówi, że wie że palenie zabija, że może mieć wielkiego raka w płucach i ma to w dupie bo lubi… Myslę że takie napisy dotrą ewentualnie do popalających / zaczynających choc i tak nie wiem na ile skutecznie. ale próbowac zawsze warto. osobiście umieram od tego swądu w klubach, pubach, kawiarniach…
pomysł całkiem dobry…chociaż pewnie nie przejdzie bo jest zbyt dosadny…a palacze z kolei moga pomyslec ze ich w dupie kazdy ma
moze cos w stylu ‘palenie rozjebuje pluca’ kazdy dres zrozumie przekaz…
Dobre Rafi :D
Zajmujesz sie public relations?
Pozdrawiam!
Pamięta ktoś jeszcze o akcji “Pal dalej”?
http://www.paldalej.pl/
Teraz okażę się nie tylko wojującą feministką i wykształciuchem ale i rycerzem na krucjacie przeciw palaczom. Na studiach chciałam byc a la francaise – w trenczu i bereciku jak Ruch Oporu, z papierosem w dłoni jak femme fatale. Mam niski aksamitny głos – po papierosach był wiecznie ochrypnięty. Nie byłam palaczką, byłam w swoim mniemaniu smakoszem, czasem na imprezie, dla towarzystwa… Głupota roznosi się przez prądkowanie. Drapanie w gardle skutecznie mnie zniechęciło do palenia. Moja mama dużo pali – robi wszelkie badania i prześwietlenia i narazie jest dobrze. Ale martwię się o nią. Nikogo nie słucha. Gdyby paczka kosztowałaby 15złotych nie kupiłaby czegoś innego ale na papierosy by znalazła pieniądze.
Jako osoba niepaląca złoszczę się idąc do klubu i przesiąkajać smrodem papierosów. Nie czuję zapachu perfum, który spryskałam się tylko po kilku minutach w takim miejscu. Złości mnie gdy w autobusach, tramwajach stoi nade mną palaczi dmucha na mnie nikotynowym oddechem albo smrodzi własnym ubraniem. Złości mnie jak na klatce schodowej sąsiad nie chcąc palić w domu (żona w ciąży) wychodzi na korytarz i pali tam. Złości mnie jak czekam na autobus i muszę wdychać dym papierosów współczekaczy. I złości mnie jak palacze mówią że trują tylko samych siebie jeśli palą w towarzystwie innych. Tak tak, po takiej wyliczance niejeden palacz zapaliłby sobie ze zgryzoty – ja nie muszę.
Jedni pala drudzy nie! Ja pale ,nie lubie swojego nałaogu w sensie ze zdaje sobie sprawe jakie to gowno lecz rzucic nie potrafie,nie umiem niechce.Sam nie wiem.Sa miejsca gdzie palic nie mozna wiec tam nie chodze jako palacz,ale tam gdzie wolno palic pale bez zadnego skrepowania.
Tak samo na ulicy nie mam zadnego hamulca zeby jarac,sadze ze wieksza szkode powoduja spaliny samochodow niz fajak w tym przypadku.Jezeli komus nie odpowiada klub w ktorym sie pali to nie widze problemu niech tam poprostu nie chodzi tak jak i palacze nie chadzaja do miejsc dla nie palacych.Sczerze czasem w srodkach komunikacji miejskiej wole won fajek niz spoconych brudnych ciał.Tak wiec nie da sie nikomu dogodzic,szanujemy to ze nie mozna palic w niektórych miejscach a wy uszanujcie to ze w niektorych wolno i nie ma co sie burzyc!
to PitMac
Masz rację, jesli palacz szanuje mnie – osobę, która nie pali – szanuję palacza. Tyle, że kluby i restauracje gdzie palić nie można to jednak fikcja. Mnie najbardziej rozbawia sala podzielona niewidzialną granicą miedzy przestrzenią dla palących i niepalących (dla tych drugich są silnijesze wywietrzniki). Argument spoconych ciał rzeczywiście mało przyjemny. Choć w autobusie odruch wymiotny posiadam zarówno “pod kimś” przepoconym i opalonym papierochami pokroju MOCNE EXTRA HIPER STRONG (no ok, przepoceni są gorsi). Frustracje chowam w sobie. Nie podchodzę i nie wyrywam papierosa z rąk palacza. I o ile nie robię scen na przystanku gdy ktoś pali, to wybacz ale palacz na klatce schodowej, który tak chce wyeliminować dym papierosowy we własnym mieszkaniu jest nie w porządku.
Raczej powinno sie promowac to rozsadnymi i rzutkimi kampaniami spolecznymi – niz poprzez wulgarne i agresywne teksty na opakowaniach, ktore zreszta nie sa tylko w IV RP ale we bodejaze w wiekszosci krajow UE.
W UK (w urealnieniu paka Marlboro kosztuje 20pln) poprostu fajki sa drogie, ale rowniez uswiadamia sie palaczy poprzez akcje wizerunkowe… jesli ma byc jakis skutek to nie poprzez silowe rozwiazania.
Jeżeli palacz chce się truć – jego sprawa. Ale jeżeli ma zamiar męczyć mnie swoimi wyziewami na przystanku, a potem wyrzucić peta na ziemię, choć stoi obok kosza, to będę tępił gnoja jak zarazę.
“SMOKING KILLS, BUT NOT AS WELL AS A SHOTGUN”
Pale juz bardzo dlugo, staram sie ograniczac palenie w miejscach publicznych – w pubach i innych miejscach i tak jest zakaz, a jesli juz pale na zewnatrz nie uprzykrzam zycia innym.
webfly: fajki w UK nie sa drogie – zastosuj przy wszystkim przelicznik 1:1 i zobacz jak to fajnie jest mieszkac za granica. Rownie dobrze moge powiedziec, ze w Polsce Coca-Cola jest droga bo kosztuje 3 razy drozej niz gdzies indziej…
tak samo cukrzyca, zmiany stawowe, kręgosłup, serce, nadciśnienie itd.
jak uważasz, zależne jaki kto smrodek wytrzyma ;-) poza tym jak w całym lokalu nie będzie można palić, to będą palić na zewnątrz przecież, a nie zyjemy w próżni, więc trzeba się z dyfuzją liczyć.
to jest Polska właśnie. ludzie przechądzą 3m od pasów, rzucają śmieci pod nogi stojąc obok kosza, wyprzedzają cię tylko po to żeby stać przed tobą na czerwonym itd.
ps. ale RAFi modny header zrobiłeś ;-)
Czytałem gdzieś o wynikach badań, które jasno dowodziły, że umieszczanie ostrzeżeń o zagrożeniu dla zdrowia na paczkach papierosów zwiększa średnią wypalanych dziennie fajek. Wyjaśniali to tak, że palacze mają większy stres widząc taki napis i próbują rozładować napięcie w jedyny znany im sposób, czyli odpalając kolejnego szluga.
Najlepsze dwie znane mi metody na nakłonienie palacza do zmiany zdania to:
– małoletniemu kazać wypalić paczkę od razu; rzuci pawia i się zniechęci;
– pokazać płuca nałogowego palacza, najlepiej dając do ręki — działa w 99,99% znanych mi przypadków z miejsca;
Łaskawca…
Tak się składa, że w każdym znanym mi klubie / pubie / knajpie w Polsce można palić, a podział sali na część dla palących / niepalących jest iluzoryczny. Skoro to palacze przeszkadzają niepalącym, to odwróćmy sytuację — niech palący czają się z fajkami na zewnątrz, a w knajpie niech da się oddychać.
Jedynie zakaz palenia w knajpie spowoduje, że nie będę musiał siedzieć w domu przy piwie, ale będę mógł jak człowiek pójść do knajpy. A los palaczy mam w głębokim poważaniu, palenie można rzucić.