Ja, RAFi – o mnie i o was

W każdym z nas jest Małysz

W grupie siła.
Często słuchając lub czytając opowieści niektórych osób odnoszę wrażenie, że przemawia przez nich wielka potrzeba bycia dostrzeżonym, wyróżniającym się czymś spośród tłumu. Wcale nie jest powiedziane, że tłum jest zły, ani również nie stwierdzono, że tłum jest dobry. Wiadomo, że sukces łatwiej osiągnąć w grupie niż poprzez działania indywidualne. Przykładem niech będą sportowcy. Na sukces pracuje drużyna. Powiesz „No ale jak to? A Małysz, a Schumacher?”. Na ich sukces również zapracowała drużyna z tą różnicą, że w przypadku dwóch wymienionych przeze mnie sportowców sporo osiągnięto przez ich indywidualne zdolności i, co ważne, talent.

Nie widzą mnie? To będę jeszcze dziwniejszym człowiekiem.
Brak talentu, brak sukcesów indywidualnych lub grupowych, niska samoocena oraz nie wyleczone kompleksy z przeszłości, które ciągną się niczym nocna mara we śnie to przyczyny, dla których człowiek na siłę stara się być innym. Zauważonym. Swoją inność próbuje uzewnętrzniać w różnoraki sposób. Może to być np. rodzaj okazywanych emocji, sposób zachowań lub głoszenie poglądów, które w ogólnym odczuciu mogą być uznane za co najmniej dziwne.

Nie posiadasz telefonu? To tak jakbyś nie istniał.
Jedną ze znanych mi reprezentantek głoszenia dziwnych poglądów oraz wynoszenia na piedestał zachowań, które wydawałoby się, że do normalnych nie należą, jest Patrycja. Patrycja nie raz zadziwiała mnie swoim sposobem spoglądania na życie codzienne. Dziś w swojej notce zatytułowanej „Komórka wyznacznikiem fachowości?” pełna oburzenia wyjawia historię z potencjalnym klientem-zleceniodawcą. Ów klient poprosił o numer telefonu komórkowego w celu, jak się domyślam, omówienia szczegółów współpracy. Telefonia GSM nie pojawiła się w Polsce w zeszłym roku, nie ma horrendalnie wysokich kosztów połączeń (chociaż w Europie nadal należą do jednych z najwyższych), więc nie dziwi mnie fakt, że łatwiej chwycić za komórkę i wyjaśnić szczegóły przez telefon. Patrycja oburzona: „Jak to? Przecież jest gg, tlen, skype! On chce ze mną przez komórkę rozmawiać? Nie potrzebna mi komórka, bo przecież mam komunikatory i telefon stacjonarny dla wybranych. Szanuję swoją prywatność … (bla bla bla)”. Nie zrozumiałe wydaje mi się zachowanie takie jak to. Chociaż można żyć bez tej całej skomplikowanej techniki, czego przykładem mogą być Amiszowie, tylko czy w przypadku zawodu dziennikarza jest to dziś możliwe?

Patrycja zastanawia się:

    1. Czy firma, która szuka pracownika nie przedstawia się w mailu?
    2. Zrezygnowano z moich usług. Wobec tego posiadanie telefonu komórkowego jest wyznacznikiem mojej fachowości?

Odpowiedź na pierwsze pytanie jest prosta. Pan pytający w e-mailu o telefon – nie znam jego prawdziwych intencji – być może szczegóły pragnął wyjawić w rozmowie telefonicznej. Czy zatem uzasadnione jest zdziwienie, że zrezygnowano z jej usług z powodu braku telefonu komórkowego? Być może tak. Dziś niewyobrażalne jest nie tylko pracowanie, ale również funkcjonowanie bez telefonu komórkowego. Oczywiście możesz sprzedawać bułki lub kupony LOTTO, bez komórki się obędziesz. Ale w przypadku, gdy mamy do czynienia z osobą świadczącą usługi niezależnie czy szklarskie, czy dziennikarskie (czy tak jak w przypadku Patrycji: właściciel e-biznesu, konsultant księgarni internetowych, dziennikarz (freelancer)) to jest to niezbędne narzędzie pracy. I tłumaczenie, że są komunikatory głosowe i tekstowe, e-mail jest niedorzeczne. Nie masz telefonu? To do ciebie nie zadzwoni. Nie odbierzesz? Zadzwoni do kogo innego. Swoją dezaprobatę wyraziłem u niej w komentarzach. Ostatni z nich pojawił się na kilka minut i … został skasowany. Bywa. Z czego to wynika? Uważam, że ze słabej odporności na krytykę, szukając przy tym najdrobniejszej wymówki, by komentarz uznać jako nie na temat i skasować go.

Dla zainteresowanych skasowany komentarz:

Dziwny człowiek dzwoni o dziwnej porze. Swój trafia na swojego. W godzinach, które można przyjąć za przyzwoite odbieram jeśli tylko mogę, a staram się móc.

Jak na mój gust to Ty na siłę chcesz być inna. Chcesz zwracać na siebie uwagę w taki sposób bo widocznie bez tych pseudo-ekstrawaganckich zachowań nie wyróżniasz się z tłumu.

Jestem pewien, że jakbyś mieszkała w USA to co chwile skarżyłabyś kogoś o wyimaginowane napastowanie seksualne. (nawiązanie do tego wpisu.)

Pancernikiem być.
Swoją słabą odporność psychiczną na krytykę prezentował już nie raz Riddle na swoim blogu kasując, bądź wyłączając komentarze. Jakiś czas temu Paweł Wimmer napisał, że pisząc bloga należy mieć grubą skórę, by móc ze spokojem przyjmować krytykę wylewaną przez czytelników. I zgadzam się z tym stwierdzeniem, które zresztą u mnie zakorzenione jest chyba od urodzenia, o czym mogli przekonać się niektórzy bluźniercy – autorzy, usuniętych już zresztą, komentarzy. A dlaczego je skasowałem, skoro sam wyrażam fakt kasowania komentarzy za naganny? Jeśli ktoś ma mi do napisania zdanie 3 wyrazowe, w którym 2 wyrazy stanowią inwektyw, to takiego jegomościa wysyłam na drzewo. I dzisiaj, ci którzy zostawiali odchody na moim podwórku, mają swoje blogi, na których ja w ramach odwetu mógłbym pisać im różne głupoty, tylko po co? Są takimi samymi zerami, jakimi byli przed założeniem własnych blogów.

Nietypowy inny, tak to ja.
Słabe jednostki by czuć się dobrze najchętniej otaczają się równie słabymi co oni osobami. W grupie, gdzie czują się gorsi, słabsi gasną i czują się źle. Aby wyróżnić się etykietują się różnymi hasłami, nietypowymi zachowaniami. Czasem sami nazywając się nietypowymi. Np. taki nietypowy projektant. Gdy tak patrzę na jego prace myślę: „cienias, sporo nauki przed nim”. Ale co ma wymyślić skoro lepiej nie umie? Zatem nazywa siebie nietypowym. ;)

O patrz, mam to! Jestem fajny.
Są i tacy, którzy by czuć się lepszymi, dowartościować się w pewien sposób, zakamuflować kompleksy kupują rzeczy, które tak naprawdę nie są im potrzebne lub nie różnią się niczym od swoich tańszych „pospolitych” imienników. I wbrew pozorom. Nie jestem zwolennikiem ubierania się na bazarze w podróbki z Chin, ale rozumiem to, gdy kogoś nie stać na markowe rzeczy. Moim ulubionym przykładem chęci bycia innym spośród tłumu jest zakup komputera Apple. Chociaż to czysta ekstrawagancja to tylko dopóty, dopóki właściciel nie zaczyna głosić, że to jedyny, słuszny najfajniejszy komputer pod słońcem. Rozpływając się w samych superlatywach wyjawia ile nań wydał. To chyba fajne dla młodzieży w szkole średniej, co nie?

Świat pełen jest pozerów, nie staraj się być kolejnym.
Gdy kupuję markowe ubranie to dlatego, że wiem, iż kolory nie spiorą się po drugim praniu, czy też nie odpadnie mi podeszwa po miesiącu chodzenia. A gdy wziąć przykład onanistów ze stajni użytkowników Apple to sam zakup byle mieć Apple jest dla mnie niezrozumiały, bo skoro nie widać różnicy … ;) Oni wszyscy myślą, że są fajniejsi, lepsi, tylko przed kim tacy chcą być? Zdaje się, że żyjemy dla siebie i dla naszych bliskich, to po co przed innymi zgrywać kogoś kim nie jesteśmy? Po co głosić „Uwielbiam jeździć komunikacją miejską. Nie lubię stać w korkach.”, a prawdziwym powodem jest to, że kogoś po prostu nie stać na samochód. Dlaczego zatem tak bardzo niektórzy starają się na siłę imponować komuś nabywając różne cool & trendy rzeczy, starają się wyróżniać w głoszeniu idiotycznych teorii przedstawiając to jako prawdziwe ja?

Musimy pamiętać o tym, że w każdym z nas jest taki Małysz. Tylko jeśli nie potrafimy sami tego dostrzec, to musi ktoś lub coś w nas to obudzić.

Ilość komentarzy: 38

» shrew

2006.10.15 - 21:13

Dzięki za reklamę :) Pytanie w moich komentarzach pozostaje otwarte, bo Twój wykasowany komentarz na nie nie odpowiedział. Chyba, że odpowiedział, a ja jestem mało rozumna to mógłbyś napisać jeszcze raz, tak na moim poziomie. Pozdr :)

» J.

2006.10.15 - 21:21

Wydawałoby się, ze wszelkie poglądy jakie głosimy mają związek z naszym charakterem, a koment RAFiego w jakiś sposob opisał Twoja osobowość z jego punktu widzenia wiec nie zgadzam się z tym, że to co napisał nie było na temat, raczej nie podobalo się Tobie, bo przecież “prawda w oczy kole”.

» shrew

2006.10.15 - 21:28

Nie mam za co się obrażać, bo RAFi ma takie zdanie i w zasadzie co mi szkodzi je zostawić. Nie takie komentarze są na moim blogu :) Ale pytanie jest inne – czy oczekiwać od komentujących dialogu czy słownej agresji, gdzie zamiast wymieniać się argumentami, padają personalne hasła.

Jeśli czytałeś komentarze u mnie na blogu to wiesz, że zapytałam RAFiego o coś i zamiast odpowiedzi dostałam ten komentarz. Uznałam, ze jest on nie na temat, bo nie o to pytałam i najwyraźniej moje pytanie jest zbyt trudne, że aż autor musiał napisać coś na inny temat. W komentarzu nie było odpowiedzi na moje pytanie. W regulaminie komentarzy jest u mnie jasno napisane (punkt 2).

Opinie o mnie ludzie mają różne i zdaję sobie z tego sprawę. Tym bardziej w sieci są one wyostrzone, bo nie znasz kogoś osobiście, a przez blog. A to nie to samo. Ja oczekiwałam odpowiedzi na pytanie zadane w komentarzach. Nie dostałam więc wykasowałam komentarz nie na temat.

Tak to wygląda z mojej strony.

» RAFi

2006.10.15 - 21:33

Jak grochem o ścianę. :) Shrew Twój przykład akurat mi przypasował, bo taki wpis już był w redagowaniu.

“Dzięki za reklamę :)”
Do czego to doszło, ludzie się cieszą, że o nich napiszę. ;P

» shrew

2006.10.15 - 21:41

RAFi, wyślę Ci sprawozdanie finansowe w przyszłym miesiącu ;)

» PitMac

2006.10.15 - 22:40

Ja z dużym zainteresowanie przeczytałem dokładnie od tego momentu “O patrz, mam to! Jestem fajny.”
A to daltego że jestem wielkim fanem produktów Apple. Komputer w moim przypadku wogóle nie służy mi do pracy ,nie jestem profesjonalistą i szprzęt nie ma wpływu na moją prace.
Mi poprostu odpowiada i tyle ,cenie sobie system za prostote,mam praktycznie wszystko czego potrzebuje pod reka.Uwielbiam gadzety wszelkiego typu począwszy od telefonow po komputery,trace kase na zabawki ktore lubie i nie jednokrotnie zazyło sie ze sporo na tym tracile pozbywajac sie juz znudzonej zabawki i zbierajac na nowa!Czy w tym jest cos złego? Ale powracaja do maca.Milion juz bylo tekstow ze macuserzy to snoby,co jest lepsze win czy mac ect.
Kiedys brałem w tym udział lecz to bez sensu tak jest i zawsze bedzie czy pomiedzy opera vs firefox czy linux kontra windows ,nokia czy simens,honda czy bmw.No to szkoda czasu poprostu.
Mi poprostu podoba sie os X jego obsluga jest dla mnie bardziej wygodna niz widowsa,lubie wszelkie graficzne bajery i tyle.iLife pozwala mi zrobic rzeczy o ktorych nie mam pojecia.
Poprostu jest dla mnie bomba i tyle,dlatego tak sie nim zachwycam i jest głownym tematem bloga,nie bez znaczenia jest dla mnie rowniez wyglad całego sprzętu trafia w moj gust.
Nie jest tak ze apple jest bez wad i nie wynosze maca na boga ale bez watpienia apple zawladnelo moja czaszka:)
Pozdrawiam
“Onanista ze stajni Appla”

» b3x

2006.10.15 - 22:58

Mała prośba: kłóćcie się może prywatnie, bo było już kilka takich kłótni i nic konstruktywnego z nich nie wynikło.

“RAFi” (dbałość o pisownię zachowana), dla mnie największym pozerstwem jest blog, którego nagłówek zdobi twarz autora wyrażająca głupią minę. Nic dodać, nic ująć.

P.S. motyw Apple wydaje się być dopisany na siłę, aby skonstruować sztuczny temat i puentę tego wpisu. Nie widzę nic niestosownego w zachwycaniu się m.in. makami, podczas gdy to naprawdę świetne komputery. Bardzo przesadzasz.

Tak, bycie kontrowersyjnym to najprostsza droga do wywoływania bezcelowych dyskusji. Uprawiasz dokładnie to, co zarzucasz shrew.

» sCarY

2006.10.16 - 00:20

b3x – moim zdaniem, RAFi tutaj nic kontrowersyjnego nie napisał. I dodam, że też mnie irytuje, gdy ktoś, czy na żywo, czy (zwłaszcza) na blogu próbuje uprawiać tanią autopromocję i się dowartościowywać poprzez “promocję” swego stylu życia. Przypomina mi to pseudointeligentne dyskusje z “Big Brothera”, które trwale chyba na niektórych wpłynęły, czyli gadki w stylu “-a wiesz co? ja to lubię czasem ochlapać się krowim łajnem po całym ciele, bo wtedy czuję się tak zajebiście -taaak? sama muszę spróbować” itp. Celem jest pokazanie swojej wspaniałości i usłyszenie powszechnych słów aprobaty dla swego jakże kontrowersyjnego stylu życia. Prawda jest jednak taka, że jeśli ktoś nie ma problemów z samoakceptacją, nie będzie uprawiał autopromocji w wyżej opisany sposób, bo osoba świadoma siebie i swej wartości nie musi udowadniać innym, że tak właśnie jest.
Zatem o ile w pełni akceptuję dzielenie się z innymi swoimi np. dziełami wszelakimi, czy też poglądami, spostrzeżeniami na konkretny temat, to pisanie o swoim dziwnym (bądź nawet nie) życiu i twierdzenie, jakie to jest fajne i w ogóle elosupercool najzwyczajniej w świecie sprawia, że na mej twarzy pojawia się najczęściej kpiący uśmieszek.

» klus

2006.10.16 - 00:34

Ot, blogosfera.pl w całej swojej okazałości.
Koleżanka pisze na osobistym blogusiu, że nie używa komórki, bo coś tam. Nie wiem, po co o tym pisze, ale ok. Ma blogusia, ma za dużo czasu – niech pisze. Kogo to obchodzi? Koledzy-bloggerzy natomiast, zamiast olać tego typu wstrząsające wyznania, i zająć się własnymi blogusiami (ogłaszając tam całemu światu, czy np. używają mikrofalowej kuchenki, suszarki do włosów czy prysznica i dlaczego), zaraz rozpoczynają w komentarzach debatę o komórkach: ja używam, bo lubie, ja bo potrzebuję, a ja nie chwaląc się mam dwie. Itd., itd.
Kolega RAFi z kolei postanawia przenieść ruch na swojego blogusia, smażąc długaśną, chaotyczną notkę m.in. o komputerach Apple, markowych ciuchach i pracujących drużynowo sportowcach, ale przede wszystkim z agresywnym atakiem na bezkomórkową koleżankę.
Z całym szacunkiem dla wszystkich dyskutantów, to już nawet okołoriddle’owy spór o definicję geeka był mniej żenujący niż elaboraty na temat komórek.
No i, żeby było żałośniej, ta tandetna psychologia rodem z podręczników dla opornych: brak talentu, brak sukcesów (…), niska samoocena oraz nie wyleczone kompleksy z przeszłości… – oto rozszyfrowane przez RAFiego przyczyny, dla których koleżanka bloggerka chce się wyróżnić z anonimowego tłumu nieużywaniem komórki.
Widzisz, RAFi, równie dobrze mogę napisać, że brak talentu i sukcesów, jak również niska samoocena, że o niewyleczonych kompleksach nie wspomnę, to przyczyny umieszczania własnej, głupkowato rozdziawionej mordki w nagłówku swojego blogusia, i będzie to miało identyczne potwierdzenie w faktach, jak wyżej postawiona przez Ciebie teza. Ale kogo interesują fakty, skoro można jakiemuś bloggerowi z grubej rury (w banalnej bądź co bądź sprawie) przypieprzyć kompleksami z dzieciństwa i niską samooceną? Prawda?

» RAFi

2006.10.16 - 01:00

Kluś mój komentarz napisany w marcu nadal aktualny.

» CoSTa

2006.10.16 - 09:40

Moim ulubionym przykładem chęci bycia innym spośród tłumu jest zakup komputera Apple. Chociaż to czysta ekstrawagancja to tylko dopóty, dopóki właściciel nie zaczyna głosić, że to jedyny, słuszny najfajniejszy komputer pod słońcem. Rozpływając się w samych superlatywach wyjawia ile nań wydał. To chyba fajne dla młodzieży w szkole średniej, co nie?

Kupiłem niedawno Maca mini. To czysta ekstrawagancja a mini to dla mnie najlepszy komputer pod słońcem. No po prostu nie mogę skończyć rozpływać się w superlatywach na jego temat. Wydałem nań nieco ponad 4100 PLN z mychą i klawiaturą. Do szkoły średniej nie chodzę niestety już od bardzo, bardzo, bardzo dawna :/

I wiesz co Rafi? Doskonale mi z tym pozerskim sprzęcikiem. Świetenie wydałem pieniądze. Moje pieniądze. Proszę, nie zaglądaj mi do portfela tak jak i ja ci nie zaglądam, m’kay? Jednych stać, innych nie stać. Mam to szczęście, że mnie jak widać stać. I – jak widać – straszny ze mnie pozer a fajny jestem, że nie można bardziej.

Rafi, stać cię na więcej :)

» Rózga Świętego Mikołaja...

2006.10.16 - 10:08

Komórkowa fobia?…

RAFi w swoim ostatnim wpisie W każdym z nas jest Małysz opisał zaskakujące dla mnie zjawisko komórkowej fobii. Udałem się pod wskazany przezeń adres, czyli na blog Shrew.
Przyznaję, że wpis tam znaleziony mnie zdumiał…

Pozwolę sobie …

» Sebastian

2006.10.16 - 10:21

Rafi: Troche ta dyskusja nie rzeczowa, bo chyba nie myslisz ze ludzi ot tak po prostu stac na maca byle mieć, a cała ta otoczka, zachwyt chyba ma gdzieś swoje źródła ? Chyba ze posuniesz sie dalej i nazwiesz uzytkownikow uposledzonymi bo ciesza sie nie wiadomo z czego ;) Tak więc jeśli chcesz coś komuś w tej kwesti udowodnić pisz konkretniej.

» PablO

2006.10.16 - 13:04

Dziś niewyobrażalne jest nie tylko pracowanie, ale również funkcjonowanie bez telefonu komórkowego.

Nie wydaje Ci się, że gdyby tak było, to shrew zamiast narzekać na klienta pisałaby kolejny post w stylu: “byłam w PUPie i jak zwykle g…o wyszło :(“?

Nie wiedziałem, że posiadanie komórki może tak człowieka dowartościować i tak życie odmienić, jakoś tego nie zauważyłem – może zły model miałem? ;]

» shark

2006.10.16 - 17:37

mnie to wkurzylo tylko jedno – czemu shew nie masz swojego zdjecia w cv :) wtedy bym wiedzial po ktorej stronie stanac ;)

» gagatka

2006.10.16 - 19:14

Hmmm, trochem siem z Panem nie zgodzę. Pewno że jest ilus oszołomów co pokażą goły tyłek na mieście bo chcą być cool, ale z drugiej strony czasem awersja do “typowości” wynika z przekonania że świat jest szary, ludzie jak lemingi odtwarzają schematy: 8godz, praca, obiad, “M jak…” i browar na kanapie a dla mnie jest to np. zarzynanie życia.

Przeczytałam kiedyś cytat Frosta, który mówił coś w stylu: Doszedłem na rozstaje. Były dwie drogi. Ja wybrałem tę mniej uczęszczaną. I to wszystko zmieniło!”

osobiście tez lubię chodzić po krzakach zamiast po ubitej szosie… (skojarzenia proszę zostawić dla siebie :))

» btd

2006.10.16 - 21:48

Jesli chodzi o mace, to wieksze piedolenia niz na polskich blogach to mozna znalezc tylko sluchajac ministerstwa edukacji o darwinie.
Swego czasu w roznych miejscach liczylem i dowodzilem co nie-jabluszkowego mozna miec za kase wydana na maca. Ale zadalem sobie jedno zajebicie wazne pytanie: i co z tego? A ile ja wydalem na sama plyte glowna do swojego kompa? I doszedlem do wniosku – jak ktos ma kase to kupuje to co chce i mi ch.. do tego. Mozna stwierdzic ze swojego punktu widzenia kupiloby sie cos innego, ale cala reszta smierdzi polaczkowaniem, czego nienawidze. I zaczalem od zwalczania tego w sobie. polecam.

» waltharius

2006.10.16 - 23:03

A ja wpis shrew zrozumiałem tak:
“Napisał do mnie koleś z propozycją pracy. Nie napisał jaka to miałaby być praca i w jakiej firmie, tylko od razu chce mój telefon.” W domyśle zrozumiałem, że autorka napisała do tego ktosia, że może by tak więcej danych podał zanim mu da numer telefonu, co jest dla mnie oczywiste chociażby dlatego, że nie dam numeru telefonu każdemu kto tylko od mnie maila napisze w tej sprawie, dopóki się nie upewnię, że nie zostanie on źle wykorzystany. Komórka to nie mail, któremu można filtry antyspamowe ustawić. Tak odebrałem wpis shrew, ale wydaje się, że chyba jestem człowiekiem dobrej woli i wierzę, że shrew nie chodziło o autokreację na blogu. Natomiast Twój wpis RAFi jest złośliwy bez sensu. Zresztą nie jest to pierwszy tego typu wpis, w którym napadasz na innych, chyba tylko po to, żeby poprawić sobie swoją własną samoocenę (O tutaj na przykład)). A już tekst o makach mnie rozwalił i jak widzę nie tylko mnie. I kto tu się zachowuje jakby miał kompleksy…

» Asia

2006.10.17 - 00:25

A gdy wziąć przykład onanistów ze stajni użytkowników Apple to sam zakup byle mieć Apple jest dla mnie niezrozumiały, bo skoro nie widać różnicy … ;)

Tej różnicy nie zauważają chyba jedynie Ci, którzy nie mieli okazji popracować przez jakiś czas na makach. Przez całe życie używałam pecetów, a od kilku miesięcy mam okazję używać maka w pracy. Gdyby teraz przyszło mi kupować komputer dla siebie, to naprawdę wolałabym dopłacić i mieć coś z logiem Apple’a i nie jest to kwestia “o jaka jestem fajna, bo mam jabłko”, ale po prostu wybór – z pełną świadomością – bardziej komfortowego środowiska pracy.

» RAFi

2006.10.17 - 17:22

Asiu dopóki traktujesz to jako narzędzie ułatwiające i usprawniające pracę, czy funkcjonowanie to ok, ale jeśli zaczynasz robić z tego jakąś religię, to zahacza o schizofrenię.

Bardzo wielu (zwłaszcza użytkowników apple’a) nie zrozumiało tego tekstu. Nie zamierzam tłumaczyć tym, dla których myślenie sprawia trudność.

» PitMac

2006.10.17 - 20:25

Jeźeli wielu nie zrozumiało to znaczy że albo coś pokręciłes albo sam nie umiesz wyjasnic o co ci chodzi. To historia jak z wariatem ktory sądzi że to reszta zwariowała a on jest normalny,bez urazy oczywiście.Znaczy się zaliczam sź do tych którym myslenie sprawia trudnośc bo nie wiem o co ci chodzi. Masz poprostu awersje do Apple i wszystkiego co z tym zwiazne i tyle.Nie wiem czemu ale to to rozwodzenie się nad tym można poprostu ując w jednym prostym zdaniu.
Nie lubie niczego co związane z Apple! Na tym powinien się chyba konczyc twoj przelaz zaoszczedził bys czasu sobie i nam. Dlaa ciebie religią jest pewnie twoja własna osoba,nieomylności i jedyna słuszna prawda którą głosisz sam! I zaznaczam to nie jest atak,nie bawie sie w zadnego psycholga,nie czuje sie obrażony ani nie mam zadnego poczucia niższosci,czy tez wwyższania się lub szukania poparcia u innych czy też innej teoriizwiazanej z tym co pisze.Poprostu odpowiadam na post który napisałes ,tym bardziej że jestem fanem Apple jak pisałęm.AAA nawracanie czy tez inne głupoty też mi nie w głowie:) I ponownie dodaje że nie używam kompa do pracy-zasługuje na ukrzyżowanie?

» RAFi

2006.10.17 - 20:32

PitMac przeczytaj notkę raz jeszcze, bo naprawdę nie zrozumiałeś i widocznie coś Ciebie zabolało. Apple i jego wyznawcy był tylko przykładem w tekście. Obruszają się najbardziej ci, których urażono przedłużoną końcówkę w postaci “makówki”. Przykre trochę.

» PitMac

2006.10.17 - 20:51

Każdy ma swoje zdanie na powyższy temat i to rozumiem,ale nie moge zrozumieć czemu ktoś probuje dorabac do kogos wypowiedzi jaka dodatkową ide,że go coś boli,że poczuł się urażony itp,nie wiem czy ja nie wyraznie pisze czy jak źe trzeba szukać czegoś po za słowami?

» btd

2006.10.18 - 06:28

Przedluzanie koncowki mozna wciskac kazdemu, nawet Tobie, ze piszac o makowkowcach przedluzasz swoja. Ten motyw jest wyjatkowo do dupy.

» CoSTa

2006.10.18 - 09:43

rafi, ja też nie za bardzo zrozumiałem. jedna prośba na przyszłosć – pisz może mniej enigmatycznie, okej? bo logika tego zdania jest nieco popieprzona:

“Chociaż to czysta ekstrawagancja to tylko dopóty, dopóki właściciel nie zaczyna głosić, że to jedyny, słuszny najfajniejszy komputer pod słońcem.”

mnie z tego wynika, że kupno maka jest czystą ekstrawagancją (dlaczego???) do momentu rozpoczęcia głoszenia haseł o tym-jedynym-kompie-pod-słońcem (wyjątkowo głupich tak swoją drogą bo ani to jedyne, ani specjalnie wyjatkowe, ot po prostu dobre). kupno = ekstrawagancja. głoszenie haseł = ???. nie za bardzo wiem co w zamian ale z kontekstu nic chyba sympatycznego. anyway, czy ja wiem czy wydanie kilkuset złotych więcej jest jakąś szczególną ekstrawagancją? komp jak komp – dobry, przemyślany zazwyczaj, z niezłym systemem ale swoje za uszami też ma.

no niestety, uogólnianie takie właśnie wywołuje reakcje i jeśli zaczynasz uogólniać oraz niezbyt klarownie pisać to nie żądaj później kilkukrotnego czytania swoich wypowiedzi. niezbyt to grzeczne bo dajesz komuś znać, że myślisz o nim per “idiota” lub coś w ten deseń. a ten itiota, czyli na ten przykład ja, ni cholery nie może przegryźć się przez twoje stwierdzenia mimo usilnych starań. wyjścia są dwa: albo jestem faktycznie idiotą, albo coś się nie klei w twojej wypowiedzi. podpowiedz mi proszę. za dobrze umotywowanego “idiotę” w moim kierunku się nie obrażę, ja nie z tych :). warunek: umotywowanie.

» Sebastian

2006.10.18 - 10:53

“Bardzo wielu (zwłaszcza użytkowników apple’a) nie zrozumiało tego tekstu. Nie zamierzam tłumaczyć tym, dla których myślenie sprawia trudność.”
Tak, tak think different ;).Czy zawsze zamiast coś uargumentować musisz robić piesze wycieczki ?
“To chyba fajne dla młodzieży w szkole średniej, co nie?”
Ja nie chce polemizować z twoimi racjami odnośnie Apple ale chciałbym je po prostu poznać.

» RAFi

2006.10.18 - 11:52

CoSTa sam fakt, że tutaj produkujesz komentarz za komentarzem w tym temacie i bardzo się nad tym rozwodzisz, oraz fakt, że napisałeś u siebie o komputerowym obrzydlistwie nawiązując do maka i tych, którzy psują Ci humor z racji, że nie rozumieją jaki to fajny sprzęt i soft jest, nad którym Ty tak bardzo się zachwycasz. To doskonały przykład na to, że końcówkę sobie przedłużyłeś podobnie jak ten osobnik.

I na koniec, mamy jednak odmienne zdanie co do stwierdzenia STAĆ MNIE NA TO.

» CoSTa

2006.10.18 - 12:13

“komentarz za komentarzem” czyli raptem dwa z czego jeden polemika do twojego komentarza. z tym trzeci. to twój blog, rozumiem – morda w kubeł i się nie odzywać. okej rafi, no problemo. done. jak widzę niezbyt wygodne pytania nie doczekają się odpowiedzi. szkoda ale i można się było tego spodziewać. na przyszłosć – wyłącz komentarze bo na prawdę są zbędne. co do tekstów o końcówkach itd. – sądziłem żeś nieco starszy. no cóż, błąd w ocenie jak widać, to się zdarza. acha, nie rozumiem tego wtrętu o “stać mnie na to” ale też nie oczekuję wytłumaczenia i odpowiedzi.

» Woman

2006.10.18 - 13:37

Patrzę i się śmieję jak to mężczyźni przywiązani są do swoich zabawek, jak krytyka potrafi ich zaboleć i jak budzi sie w Was instynkt koguta. Prawie jak za czasów piaskownicy. “Mój wóz strażacki jest lepszy bo ma dłuższą drabinę!!”.
Udowodnione jest, że z wiekiem, kiedy rośnie brzuch i pojawia się łysina oraz gdy kondycja w łóżku juz nie taka jak za młodu, niektórzy mężczyźni mają potrzebę kupowania sobie coraz droższych zabawek, zatem część z Was będzie za jakies 20 lat zasuwać małym porszaczkiem po Polskich dziurach, ale co tam, przecież Was stać.

» btd

2006.10.18 - 13:41

Costa, a moze uogolnimy tak:
kazdy kto zarabia i stac go na dobra luksusowe w pojeciu ‘ciemnego luda’ (auto wieksze niz dajewo, komp inny niz skladak itp) przedluza sobie koncowke? ;-)

» CoSTa

2006.10.18 - 13:55

btd: taaak, takie uogólnienie jest OK ;)

woman: prooooszę! jeśli ten dowód można gdzieś przeczytać/ skądś pobrać/ jakoś wejść w jego posiadanie – proszę o namiar! zapłacę! (stać mnie :)). potrzebuję dla żony, której położę na stole, niechaj się z dowodem zapozna a później ruszam do sklepów po gierki na konsolę i gadżety do maka. tylko nie wiem czy się na warunki wstępne łapię bo z wymienionych tylko brzuch mi rośnie. na resztę nie narzekam :). przy okazji – jak wytłumaczyć kobiecą potrzebę posiadania wszystkiego, o czym mówią w programie tvn style? bo wychodzi mi na to, że kobiety niezależnie od wieku chomikują co tylko się da i a) ładnie pachnie, b) kosztuje wielokrotność zarobków swoich i męża razem wziętych, c) nie przynosi żadnej wymiernej korzyści. póki co jednak o ten dowód bym prosił – mnie się przyda :)

» b3x

2006.10.18 - 14:27

Napisałem wczoraj długi komentarz wyjaśniający co i jak. W ostatniej chwili jednak nie zdecydowałem się wysłać go, zarazem nie znajdując formularza kontaktowego do samego RAFiego. Najlepszy sposób na zakończenie prymitywnej prowokacji to ignorowanie go. Miałem nadzieję, że jałowa dyskusja się zakończy.

Streszczając — autor tego bloga bazuje na strategii destrukcyjnej. Wszędzie szuka złego, wrogów, wytyka błędy. Konflikty z Patrycją / entuzjastami Apple czy sugerowanie plagiatu w jednym z ostatnich wpisów to tylko przykłady.

Takie dziwne jest, że osoby mające maki po prostu starają się _polecić_ ten sprzęt. Charakter wręcz odwrotny do Rafała. Jeśli nie przepadasz / nie stać Cię / ze względów ideologicznych nie kupisz, to po prostu zignoruj to. Jest natomiast ogrom osób, którym Apple znacznie ułatwiłoby życie. Sytuacja analogiczna ma związek z Firefoksem: mnóstwo osób poleca, nieporónywalnie lepszy od IE, grupki osób nieustająco postujących o nowych rozszerzeniach, zaletach itp. Pytam: dlaczego tutaj nie masz nic im do zarzucenia? Dlaczego nie nienawidzisz takich osób, gdyż dorabiają sobię w Twoim mniemaniu filozofię do korzystania z tak prostej aplikacji?

Przykro mi, RAFi. Kolejny raz nie masz racji, jednak dalej ciągniesz dyskusję starając się *obrażać* czytelników.

» Sebastian

2006.10.18 - 15:12

W większości przypadków jest niestety tak że najwięksi przeciwnicy Appla nic o nim nie wiedzą. A za pół roku bedą sie podniecać Vista, rozwiązaniami, którymi my możemy sie cieszyć juz od 3 lat.

» Woman

2006.10.18 - 15:39

Uderz w stół, a nożyce się odezwą..

Costa czy ja obserwuję u Ciebie okres zaprzeczenia? Udajesz, że nie wiesz co to andropauza i w ten sposób liczysz na to, że Ciebie to nie dotknie? Chyba, że zwyczajnie musisz zainwestować w edukację ogólną by dowiedzieć się o takim pojęciu jak „kryzys wieku średniego”.
W kwestii źródła proponuję książkę Celii Brayfield “Mister Fabulous and Friends” oraz artykuł na stronie tygodnika Wprost http://www.wprost.pl/ar/?O=38997
Tobie polecam skupić się na akapicie „Syndrom czerwonego ferrari”. Oto fragment:

„Mężczyźni po czterdziestce coraz częściej demonstrują wigor i siłę, uprawiając sporty ekstremalne, kupując szybkie motocykle i sportowe samochody. W Polsce najwięcej chooperów, czyli motocykli w rodzaju harleya-davidsona, nabywają właśnie mężczyźni w średnim wieku – wynika z danych firmy Bemotor. W USA kryzys tego wieku nazywany jest przez niektórych psychologów syndromem czerwonego ferrari. Podczas seansów u psychoanalityków pacjenci mówią, że posiadanie czerwonego sportowego auta jest jednym z ich marzeń.(..)”

Czy Twoja nowa makówka to początek kłopotów żony czas pokaże, może to zwyczajny jeszcze chłopięcy kaprys. Za jakiś czas, kiedy przestanie Tobie wypadać kupować coraz to nowe zabawki, zaczniesz zasłaniać się dziećmi. Znam jednego takiego;)

Jeśli chodzi o kobiety i majątki, które wydajemy na kosmetyki i ubrania nie zależnie od wieku to wyjaśnienie jest bardzo proste. Po pierwsze chcemy się Wam podobać i w przyszłości wygrać z Waszą andropauzą, a po drugie uwielbiamy kłuć w oczy koleżanki ;)

» CoSTa

2006.10.18 - 15:57

woman:
- na andropauzę u mnie jeszcze ździebko za wcześnie
- syndrom czerwonego ferrari dopiero przede mną ale bronić się przed nim nie mam zamiaru. ferrari lubię od dziecka i jeśli tylko będzie mnie stać to z chęcią nabędę
- uszczypliwości co do edukacji są nudne więc omijam
- wprost nie czytam – zbyt prawicowe
- zasłaniać się dziećmi nie muszę, wprost mówię że lubię pistolety na wodę i chcę sobie postrzelać. przede mną zakup kolejki elektrycznej, którą zawsze chciałem mieć a teraz mogę sobie na nią pozwolić. żona burzy się, że miejsca toto za dużo zajmie ale mam to gdzieś, po to zmieniam mieszkanie na większe
- co do kobiet – podobacie nam się także gdy nie opróżniacie nam portfela a kłucie koleżanek w oczy jestem w stanie zrozumieć i ten powód jak najbardziej akcpetuję jako wyjatkowo racjonalny

jednym słowem: dzięki :)

» PitMac

2006.10.18 - 15:58

Fiuu to ja od dziecka mam „Syndrom czerwonego ferrari” i jeszcze do tego dorzuce inne marzenie wielki brutalny samóchod terenowy! W zwiazku z tym muszę być małym zastraszonym przez zycie pokurczem którem nic w zyciu nie wychodzi a jedynym rozwiazabiem i podbudowaniem swojego ego jest kupno takiego własnie samochodu.Buhahahah.
Jak wytłumaczysz chęc posiadania dużego komfortowego domu,psa i rodziny?
To teź jakies kompleksy z dziecinstwa,albo okresu terazniejszego,albo może miałem jakiś wstrząs psychiczny,pochodze z rozbitego domu lub byłem molestowany seksualnie gdy byłem mały????
Ludzie przestancie bawic sie w psychologów bo to żałosne jest!

» yaroslawek

2006.10.20 - 20:19

Gdy kupuję markowe ubranie to dlatego, że wiem, iż kolory nie spiorą się po drugim praniu, czy też nie odpadnie mi podeszwa po miesiącu chodzenia.

Czy to jakaś zasada? Kiedyś miałem drogie halówki Nike i podeszwa się odkleiła po paru meczach na sali. To nie jest zasada, moim zdaniem światowe marki nadużywają zaufania do swoich marek podnosząc ceny produktów, które często mają znikomą jakość.

Odbiegając od tematu dowartościowywania się drogimi zakupami, czemu uważasz, że odmienne poglądy posiadają tylko ci, którzy nie umieją wybić się w grupie?

Prosziłbym o nie kasowanie mojego komentarza, zastanowiłem się trzy razy zanim go napisałem.

» Ja, RAFi - o mnie i o was » Rok 2006 na Ja, RAFi

2007.01.02 - 22:27

[...] Znów rozmyślałem przy kawie, tym razem o tym, że w każdym z nas jest Małysz. [...]

Dodaj komentarz:

Zanim skomentujesz, zapoznaj się z regulaminem dodawania komentarzy.

Możesz skorzystać z następujących tagów XHTML:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong> .