Waldemar “Kamienna Twarz” Pawlak bloguje

  • Pin It
  • Pin It

Kolejny polityk (“A on ciągle zdalnie sterowany”) w ostatnim czasie dołączył do grona blogerów, którzy uznają blog jako rodzaj PR. I gdyby nie to, że Pawlak przejadł mi się już dawno temu, i gdyby nie to, że bloga ma na Onecie – najgorszym miejscu dla bloga, to może bym go czasem czytał. Zerknij do Waldka jeśli masz siły, zdrowie lub ochotę.

15 Responses to “Waldemar “Kamienna Twarz” Pawlak bloguje”

  1. msierant says:

    Co oni tak z tym Onetem? Chyba im nie płaci…
    A przy odpowiednim rozgłosie (info w serwisach informacyjnych, w prasie, w portalach to jest odpowiedni rozgłos) każdy blog znanej osoby byłby bardzo popularny… No, chociaż fakt, że na własnym serwerze to my płacimy za transfer…

  2. Forrest_Gump says:

    Przynajmniej nie jest tak mdly jak ten Marcinkiewicza i spokojnie mozna to czytac bez szkody dla zdrowia ;) Teraz tylko czekac az na wiejska dotrze informacja ze jest cos takiego jak WordPress i wlasna domena ;)

  3. Czara says:

    Onet przyjmuje tych odwolanych se stanowisk;)

  4. RAFi says:

    Co oni z tym Onetem? Oni, nic. To Onet co z tymi politykami? Jeszcze, żeby było wiadomo, że to Pawlak, Marcinkiewicz nie piszą, sprawa byłaby jasna, ale nie. Niech ciemny lud myśli, że to oni blogują. :)

    Zresztą kolega krzychu jest z firmy, mógłby zdradzić nieco Onetowych sekretów.

  5. fraglesi says:

    Żelazny Walduś to stary internauta. Pamiętam jak przez mgłe, że miał stronę www kilka lat temu, którą sam prowadził czy też nawet zrobił. Wtedy jeszcze się nikomu o blogach nie śniło

  6. krzychu says:

    Proszę cię bardzo ….
    Odpowiedni rozgłos mogą faktycznie zapewnić wyłącznie masowe portale – więc decyzje Marcinkiewicza i Pawlaka są – zwyczajnie – rozsądne. Taki lajf.
    Polityków oczywiście trzeba uświadomić – ale dotyczy to raczej tych na początkowej fazie: to jest jak śnieżna kula – jak zdobędziesz liderów, to reszta przyjdzie sama.
    Co do samego Pawlaka – no cóż – w sumie nie znam obecnej sytuacji PSL i nie wiem, czy wcześniejsze ich dochody z BGŻ nadal ich zasilają …. :P

  7. RAFi says:

    krzychu no ok, ale czy macie head-hunterów w dziale marketingu, którzy nagabują polityków do pisania bloga i na dodatek właśnie u was?

  8. fibbia says:

    RAFi, to mało ważne czy mają headhunter’ów. Z resztą sądzę, że ich nie mają i to się trochę innaczej odbywa ;-)
    Mnie ciekawi zupełnie co innego – kto tym tłukom to pisze ?

  9. RAFi says:

    To miało być moje kolejne pytanie do Krzysztofa. ;)

  10. krzychu says:

    Nie ma headhunterów :)
    A kto im to pisze? Sami sobie piszą … i mnie to bardzo cieszy. Sami piszą w tym sensie, iż Firma Matka nie ma wpływu na treść … a co do konkretnych przypadków to pewnie jak w życiu: jak VIP ma czas, to coś skrobie, a jak nie ma, to skrobie jego asystent – tak to sobie wyobrażam…

  11. shrew says:

    Powiem tak – krzychu i tak Ci nie wierzę. Nawet jak byłoby inaczej niż mówisz to i tak nie wypada Ci powiedzieć inaczej niż teraz :)

  12. gagatka says:

    Ja osobiście czekam na fotoblogi Renaty B. albo dwóch takich… To będzie dopiero hicior!

  13. tola2006 says:

    Walduś Pawluś to ostatnio mój bochater bo przecież jest pierwszym ochotniczym sikawkowym RP trzeciej i chyba czwartej,największym batmanem ze wszystkich batmanów
    sejmowych o niewierności nie wspominaiąc, oraz jedyną poważną twarzą sejmową.

  14. [...] Jak donosi Rafi Waldemar “Kamienna Twarz” Pawlak bloguje. Trzeba przyznać, że pompy takiej jak przy blogu Kazia nie było. Szczerze mówiąc o “blogasku” Waldemara dowiedziałem się dopiero z blogu Rafiego. Zresztą widać po komentarzach, że nie jest aż tak popularny jak były premier. [...]

  15. krzychu says:

    @shrew
    Żal mi autorów takich wpisów jak twój. Wierzą bowiem w jakieś zabobony – np. że jak wyślesz tego maila do 5 osób, to Onet wypłaci choremu Tomkowi 100 zł, albo np. że Onet zatrudnia setki głupich studentów do pisania głupich komentarzy etc. itd. itp. Aż dziw, iż dotąd nie ma innej urban legend o Firmie Matce w stylu onet wyrabia macę z krwi niewinnych
    Zadziwia mnie to wszystko. W mojej ocenie takie mity i zabobony biorą się z czystego resentymentu lub mechanizmów podobnych do psychologii psa ogrodnika.
    I druga rzecz – niewiele spraw potrafi wzbudzić moje natychmiastowe oburzenie. Jedna z nich polega na tym, że ktoś wie lepiej niż ja co ja mogę myżleć, a czego nie …

    I na koniec – mam zasdę, której się trzymam od zawsze – w Internecie reprezentuję tylko siebie: jestem osobą prywatną w 100%. Dlatego m.in. unikam jak ognia wypowiadania się w imieniu onetu – nie prowadzę niczego, co możnaby nazwać firmowym blogiem: między innymi dlatego, żeby nie mieć dylematów co wolno, a czego nie wolno mi powiedzieć.