Czytam regularnie kilka blogów, a na kilkanaście innych często zaglądam. Wspomniane blogi prowadzone są przez różnych przedstawicieli grup społecznych z szerokiego przedziału wiekowego. Czytam, bo akurat mnie interesują osobiste uwagi, komentarze i przemyślenia autora, które w pewnym sensie przedstawiają jego światopogląd.
Do pisania nikt ciebie nie zmusza. Piszesz poniekąd dla ludzi, bo skoro pisał(a)byś dla siebie, to z pewnością wystarczyłby serwer www “postawiony” na localhost i tamże zainstalowane oprogramowanie do prowadzenia bloga. Czytelników, a co za tym idzie ich szacunek zdobywasz poprzez to, co masz do “napisania”. Jeśli mowa o szacunku, to powinien on zadziałać dwustronnie. Ja mam szacunek do ciebie, a ty do mnie.
Niestety coraz częściej, chyba z braku szacunku, autorzy blogów umieszczają reklamy. Nie mam na myśli tych reklam, które mają za zadanie reklamować osiągnięcia, działalność autora/autorki bloga, bo przecież wiadomo, że blog to doskonałe miejsce na autopromocję. Ale na zero-jedynkową litość, dajcie sobie siana z tymi reklamami Google i innymi reklamowymi boxami wklejanymi w zawartość postów czy stron.
Pal licho, jak te reklamy leżą gdzieś na sidebarze, ale w środku wpisu lub w jego rozwinięciu? Co gorsza, najczęściej takie reklamy umieszczają ludzie zamożni nie muszący parać się ciułaniem grosików, by powiększyć swoje kieszonkowe o kwotę na waciki. Ludzie, którzy tłumaczą np., że “tym sposobem zbierają na hosting”.
Ostatnio “zabił mnie” na blogu kontrrewolucja.pl banner EasyMoney (skrin) – pomijając już fakt, że obowiązkowo widnieją reklamy Google. To w końcu jak to jest? Blog jako strona mająca charakter osobisty, czy jako strona nastawiona na komercję? Skoro to drugie, to ja wolę poczytać gazetę, w której co prawda znajdę reklamy, ale oprócz nich felietony dziennikarzy, jak również i autorytetów z danej dziedziny.
I tak siedzę i myślę, po co człowiek jest się w stanie schylić w zatraceniu granicy przyzwoitości i dobrego smaku? Bo z jednej strony krzyczy: kupiłem “makówkę” za 11 tysięcy złotych, a z drugiej zbiera poprzez google.ads na hosting za kilkaset złotych rocznie.

Żeby było jeszcze śmieszniej, osoby z “drugiego bieguna” nawet nie myślą o umieszczaniu na blogu reklam.
Jeśli czyjś blog jest popularny, to nie widzę problemu, żeby zamieszczał reklamy. Niech też coś ma z tego, że ciekawie pisze – nawet na te waciki.
Z drugiej strony jestem przeciwny wsadzaniu reklam w środki postów itd.
Blog nie musi być koszulką Barcelony :]
U mnie reklam nie ma, ale pewnie jakość wpisów i tematyka odpowiadać ci nie będzie :P
Po przeczytaniu tej notki specjalnie wszedłem na blog Pawła Tkaczyka ( bo widzę, że nawiązujesz do niego ) i próbowałem ocenić jak bardzo przeszkadzają mi te reklamy. Po przeczytaniu nowszych notek, i ogólnym rozglądaniu się po blogu stwierdzam, że nie przeszkadzają mi one wcale :) Dopóki te reklamy nie będą tak nachalne jak np. na onecie gdzie zasłaniają tekst ( czyli najważniejszą informacje ) to taka forma reklamy jak u Pawła Tkaczyka mi nie przeszkadza.
A druga sprawa po co wkleja te reklamy skoro jest w stanie opłacić z własnej kieszeni hosting, to nie mam pojęcia i nic mi do tego :)
Szkoda, Rafi, że nie powiedziałeś mi tego osobiście – tak ciężko wysłać maila ze zjebką?
Rozumiem, że reklamy na mojej stronie przeszkadzają Ci wizualnie- przykro mi strasznie, mnie na przykład przeszkadza ten dynks w prawym górnym rogu Twojego bloga, ale jakoś z tego powodu się nie pieklę. Ja nie wpieprzam się z reklamami nie wiadomo gdzie, nie ma wyskakujących okienek, nie ma stitiali, są w miarę dyskretne bannery (no, ten EasyMoney jest w miarę oczojebny, ale też bez przesady) w mało zaskakujących miejscach. Naprawdę tak Cię to razi? Czytaj przez RSS-a, tam reklam nie ma.
A tak na marginesie, masz jakieś konkretne argumenty przeciwko, poza tym, że zarobki są niewysokie? Może i są, ale to moja sprawa. Uważasz, że to brak szacunku dla Ciebie i innych czytelników? Wręcz przeciwnie, daję Ci opcję – przeczytałeś, uważasz że jest ciekawe, doceń mnie i kliknij reklamę, nic Cię to nie kosztuje. Taka nieco bardziej nachalna wersja “donate”, ot co.
RAFi: Zainwestuj w AdBlock+ i AdBlock+ Filterset.G Updater. Ja nie widzę żadnych reklam, nigdzie. Najwyżej puste pojemniki div, bo nie włączyłem ich sprawdzania.
Leszek: nie odbieraj tego jako atak na Ciebie. Z zamiarem napisania o umieszczaniu reklam na blogach nosiłem się już od dawna. Czara goryczy przelała się w momencie, gdy natknąłem się na bannerek u Ciebie.
Riddle: jest, jest. Działa. Odblokowany został w celach poglądowych. p.s. Skana byś zrobił artikla z Polityki.
RAFi : Leszek, nie Łukasz. Gdzie ten Twój szacunek ;)
A prawda jest niestety taka, że umieściłem u siebie reklamy bez żadnego rozpoznania rynku, po prostu w nadziei że jakaś kasa z tego będzie. Kasy jest rzeczywiście mało. Niestety, ani specyfika bloga, ani fakt, że jest on po polsku nie pomagają – mój martwy od miesięcy anglojęzyczny blog o tematach okołokomputerowych zarabia więcej, mimo że odwiedza go 10-krotnie mniej osób… Wniosek generalnie jest taki, że reklamy prawdopodobnie znikną – bo po prostu te paręnaście dolarów miesięcznie nie jest warte gromów, które różni ludzie na mnie rzucają :D
Leszku najmocniej przepraszam. Pomyłka z imieniem wynikać mogła chyba z tego powodu, że przed napisaniem komentarza rozmawiałem z kolegą Łukaszem. Wybacz.
Niestety w PL ciężko jest utrzymać się z prowadzenia blogów :(
jest jeszcze inny, trochę mniej zatrważający, trend polegający na napędzaniu statystki: ile mnie osób przeczytało. Fascynacja liczbą nie przechodzącą w jakość (wymiana pogladow, polemika, reflekcja, edukacja).
no, a pan k.urbanowicz tez mowil w wywiadzie o reklamach – ze ponizej 100 tys odwiedzin miesiecznie – sa zabiegiem graficznym lub wizerunkowe ;) nadal tego nie rozumiem, ale moze wlasnie opisane przez ciebie przypadki ida tym torem myslenia ;-D
Elx, na świecie jest takich osób może … dwójka? Kottke, Dooce no i jeszcze kto… nie wiem czy wliczać Engadget i Boing Boing, bo to raczej nie są blogi tylko minigazety. W Polsce najpoczytniejsze blogi nie dorównują choćby licznikiem wejść vortalom o grach sportowych, nie przesadzajmy.
Cóż… Każdy ma swoją racje. Mi reklamy nie pasują, ale istnieje wolność wyboru do umieszczania reklam na blogu i do tych blogów nie czytania. Poprostu sakramentalne: “Róbta co chceta” Pozdrawiam ;)
Umieszczanie reklam raczej nie bierze się z braku pomysłu na wpisy, ale z (fałszywej) wiary, jakoby prywatna/półprywatna strona mogła dać jakiś zarobek. przypomina mi to jako żywo spamy w których śmiecierze zachęcają do zarabiania przez internet :)
trawestując Nietzchego – Blog umarł
ale ponieważ przyroda nie lubi pustki rodzą się bLoGuSiE (a FE!)
mało jest porządnych blogów…
..wiec ja teraz przmowie..:P nienawidze reklam..:P..nadal jestem zahipnotyzovana laleczka..alla chyba kiedys mi przejdzie..:P..hahah..
Pingback: Ja, RAFi - o mnie i o was » Rok 2006 na Ja, RAFi
Pingback: Ja, RAFi - o mnie i o was » Pawle, u mnie wiosna