Pick me, pick me!

Krzysztof Urbanowicz szuka blogów eksperckich w polskiej blogosferze. A ja na to, że takich nie ma. Są blogi pasjonatów, zawodowców, geeków, fanatyków i młodych kapiszonów, ale blogów eksperckich w Polsce brak. Są strony, które próbują być blogami, są blogi, które próbują być eksperckimi, jednak w wielu wymienionych przypadkach to auto-promocja siebie, swojej firmy.

Po drugiej stronie zauważalna jest nagła aktywność tych, którzy na liście prezesa Mediapolis się nie znaleźli. Ta aktywność widoczna jest przede wszystkim w skupiskach polskich blogów, np. na 10przykazan.com. Mam wrażenie, że wszyscy nagle zaczęli krzyczeć: PICK ME, PICK ME! Już wiecie, Pan Krzysztof szuka, a wy dajcie się znaleźć. ;)

p.s. Bardzo ciekawy polski blog korporacyjny http://blog.frosta.pl/.

22 thoughts on “Pick me, pick me!

  1. A jak definiujesz “blog ekspercki”? Czy nie jest to blog pasjonata lub zawodowca, który zna się na dziedzinie, o której pisze (ergo jest w niej ekspertem)? :)

  2. Pan Krzysztof w następnych 2 wpisach określił dokładniej co miał na myśli… i naprawdę nie widzisz eksperckich?
    A TheTarPit? StrefaChroniona? Różne z 10przykazan nie z kategorii “tech”?

  3. >jednak w wielu wymienionych przypadkach to auto-promocja siebie, swojej firmy.

    Może jestem jakiś niedouczony, nieobyty, dziwny ale dla mnie mnie blog == autopromocja . Sorry, że się czepiam.

    Nie za bardzo rozumiem co według ciebie miałby taki blog ekspercki oferować i jak miałby funkcjonować. Czy jego treść miałyby stanowić tylko informacje techniczne, czy widzisz tam miejsce dla wpisów w stylu “Wczoraj wylało mi się mleko”…

    Pasjonat nie zawsze równa się ekspert, tak samo jak nie każdy blog to ciekawy blog ;)

  4. Pan Krzysztof opisal znane blogi, ktore niekoniecznie sa dobre merytorycznie, a sa po prostu znane. Ja twierdze, ze moze i sa dobre, ale nie wybitne. Ot, po ptostu ktos tam sobie pisze. Kazdy na swoj sposob jest wyjatkowy i warto czytac. Ale bez przesady, zeby zaraz robic takie listy. Wiadomo, jak ktos sobie pisze bloga i nie komentuje innych to chocby nie wiem jaki byl fajny jego blog to Pan Krzysio do niego nie dotrze, bo nie jest znany.

  5. Też właśnie ostatnio odniosłem takowe wrażenie, gdy szukałem blogów technicznych/eksperckich o Linuksie, mało takowych w Polsce. Za to dośc dużo ich znalazłem w wersjach anglojęzycznych.

  6. Wietrzę niebezpieczeństwo w arbitralnym rozstrzyganiu, kto zasługuje na miano eksperta i w jakiej dziedzinie. Nauka radzi sobie odwołując się do jasno sprecyzowanych kryteriów.
    Tu mi tego brak, a umieszczanie siebie w gronie eskpertów ( nawet jeśli wiedza i operatywność na to wskazują) w ogłoszonym przez siebie rankingu wydaje mi się mało eleganckie. “Ogłaszam zawody i sam przyznane sobie medal” Please, az zgrzyta

    http://mediacafepl.blogspot.com/2006/05/lista-12-najciekawszych-polskich-blogw.html

  7. RAFi, nie wiem czy nie ma blogów eksperckich. Wydaje mi się, że problemem jest brak jasnej i klarownej definicji, bo ta definicja nic mi nie mówi.
    Jeśli blog ekspercki ma być monotematyczny, to IMHO dobrym przykładem jest blog Vagli. Takich blogów mamy jednak tyle, co kot napłakał…
    Jeśli blog ekspercki ma być prowadzony przez specjalistę w jakiejś dziedzinie, niezależnie od treści, to tutaj możemy wrzucić Twojego bloga. Ba, Ty nawet pokazujesz, co aktualnie robisz — to rzadkość.
    Jeśli blog ekspercki, to blog prowadzony przez specjalistę w jakiejś dziedzinie, który to specjalista dzieli się wiedzą etc., to… nie kojarzę żadnego, prawdę mówiąc. Owszem, jest sporo blogów, gdzie ludzie publikują kawałki kodu czy porady “trzymaj Shift w Photoshopie, żeby prowadzić prostą linię”, ale to nic odkrywczego, a często coś zerżniętego od innych.
    Gdyby zaś blog ekspercki miał polegać na tym, że są tam publikowane profesjonalnie przygotowane treści na różne tematy, to być może wiele z blogów wymienionych na wspomnianej liście by się mogło znaleźć — ale też nie wszystkie.

    Inna rzecz, że publikowanie takich list jest mocno nietrafione. Dla początkującego w jakiejś dziedzinie blog X może być rewelacją, ale wyjadacz stwierdzi, że to pierdoły. Z kolei blog świetny dla wyjadacza może być kiepski dla początkującego, bo będzie się skupiał na “wydumanych” problemach. Jedyna sensowna lista tego typu to IMHO 9 Rules ;)

  8. Krzysztof Urbanowicz…

    tak, mnie to też trochę…
    ale sądziłem, że jestem ten, no… przewrażliwiony.
    no bo jestem.
    pozdro!;-)

  9. “Lista 12 najciekawszych polskich blogów o mediach i internecie”
    …o mediach i internecie? Rzeczywiście te pozostałe trudno zauważyć a tym bardziej dopatrywać się w nich “ekpercyjności”. Większym wyzwaniem byłoby zebranie blogów nie związanych z “mediami i internetem” a reprezentujących przy tym odpowiedni poziom.

    Koncentracja monotematycznych treści sprzyja konfliktom pseudoekspertów. Każdy potrafi wymienić wewnętrzne spory blogsfery, które ostatnimi czasy windowały słupki statystyk na niejednym blogu. Taką sytuację można porównać do rasowych tabloidów. Istotny jest generowany ruch, wrzawa. W każdym inny przypadku zostaje pisanie o wszystkim i o niczym, czyli o… “mediach i internecie”.

    Ekspert nie ma tak łatwo. Autorskie teksty wymagają sporego wysiłku i zwykle nie trafiają do wielu odbiorców. Przykład? Blog chirurga opisującego nowatorskie metody emblolektomii. Nie sądzę aby mógł on kiedykolwiek na swoim blogu umieścić pomarańczową gwiazdkę z dziesiątką.

  10. bogu niech będą dzięki, że nie jestem ekspertem. o, może na jednym znam się jak mało kto: jak robić, żeby się nie narobić a jednak coś zarobić :). moje wrodzone lenistwo nie pozwoli się mnie dostać nigdy na żadną tego typu listę. uff, bogu niech będą dzięki :)

    a tak na poważnie – dobry blog ekspercki/profesjonalny/whatever byle na temat i z ikrą – taki blog nie jest zły. z dwa czy trzy razy wylądowałem niechący na takich i jak wsiąkłem… papieros za papierosem i lektura do rana. takie zestawienia są fajne bo maja walory poznawcze. na ocenianie czyjejkolwiek pracy bym się już jednak nie odważył. to są kwestie bardzo subiektywne. niemniej oby więcej takich zestawień. czasem człowiek trafia dzięki nim na perły, których w innym przypadku nawet by nie próbował szukać. ot tak po prostu – zaczyna czytać i nad ranem prostując plecy nagle stwierdza, że miło spędził nockę.

    bo to chyba o to między innymi w tym całym blogowaniu – eksperckim czy nie – chodzi.

  11. Żyjemy w kraju gdzie każdy się zna i jest ekspertem w:
    1. medycyna,
    2. polityka,
    3. zarządzanie i marketing,
    4. motoryzacja.
    Niektórzy znają się jeszcze na szkolnictwie i nauczaniu – no ale wiadomo, tych od razu bierą w ministry.
    W “działce” internetowej mamy wysyp w tematach: webusability, design i w, za przeproszeniem moim koniku, tj pozycjonowaniu.
    Biorąc powyższe pod uwagę + moją świadomość jak powstają towarzystwa wzajemnej adoracji, będę wdzięczny za nie podpinanie mnie do grona eksperckiego, jakby co. Ja jestem i chciałbym pozostać lajkonikiem ;-)

  12. O ile mamy do czynienia w polskiej części internetu z autorami blogów, którzy są ekspertami/specjalistami w danej dziedzinie (np. programowanie, fotografia, pozycjonowanie), o tyle ci sami wręcz w odwrotnym stopniu często na swoich blogach piszą o duperelach. I tak mamy zafascynowanych nowymi gadżetami ledwo co nabytymi, mamy zwolenników śmiesznych filmików, są i tacy eksperci, którzy na swoich blogach raczej piszą o przesłodzonej kawie, tudzież nie do końca wysuszonych skarpetkach. W powyższym piję tu również do tego, co napisał maneo. “Eksperci” często piszą o “tragedii dnia wczorajszego jakim było wylanie się mleka” – ale widocznie taki obierają kurs. Tylko, czy wtedy taki blog jest eksperckim?

    Tak, więc maluje mi się obraz polskich blogów, gdzie autorzy na codzień eksperci z danej dziedziny swoją tematykę traktują ot tak, jako przerywnik muzyczny lub blok reklamowy pomiędzy wieczorynką, a głównym wydaniem wiadomości. Za przykład kuriozalnych aspektów polskiej blogosfery podaję chociażby blogi o wszelkiego rodzaju “łebjusabiliti” – czyli o dostępności i użyteczności – których autorzy, rzekomo eksperci, wytykają błędy innym, sami prezentując zawarte tam mądrości w szablonach przypominających oblane moczem źdźbła trawy tudzież innych łąk kwiatowych. Tak samo, jak eksperci o użyteczności nie wiedzący co to przejrzystość czytelność, maltretując czytelników wyglądem swojego bloga, tak i rzekomi dizajnerzy, projektanci-eksperci prezentują zawartość oraz swoje wynurzenia na różnorakie tematy niestety na mizernej jakości szablonie ściągniętym gdzieś z sieci. Przykładem największej hipokryzji i bezczelności jest blog SprawnyMarketing.pl, o którym pisałem już w notce Ukraść, nie ukraść? – oto jest pytanie. Tamże pojawił się temat rzekomego plagiatu, który popełnili na A List Apart lecz oni bezustannie twierdzą, że to tylko inspiracja:

    Radosław Owczarek:
    Jeśli chodzi o kradzież designu to mam nadzieje że inspiracja to jednak nie to samo to kradzież.

    Co gorsza pojawiają się komentarze broniące SM:

    czy zeldman (autor A List Apart – przyp. RAFi) ma zastrzeżony trójkolumnowy układ, pozycję menu albo fonty? czy to na pewno nie jest tylko inspiracja?

    Tymczasem odpowiedź autora splagiatowanej strony jest następująca:
    http://ma.gnolia.com/bookmarks/shufike

    Najgorsze w tym jest to, że Krzysztof Urbanowicz umieszcza sprawnymarketing.pl jako przykład jednego z najciekawszych blogów o mediach i internecie. Panie Krzysztofie, wielkie faux pais promować złodziei. Kto wie, być może książka napisana przez współredagującego sprawnymarketing.pl również jest plagiatem czyjegoś dzieła?

    jah skoro to zestawienie robi pan Krzysztof, to nie dziwi, że swój blog umieszcza w tej kategorii, notabene przyjemny do czytania – może i nawet ekspercki ;) Jednak niesmakiem może być to, że sam siebie nominuje. Wcześniej była mowa, że podobne zestawienie ma trafić w artykule do pewnej gazety (tytułu nie podano) po to, by może w nieco lepszym świetle przedstawić blogi w Polsce niż miało to miejsce w artykule tygodnika “Wprost”. Wypadałoby chyba swój blog pominąć w takowym zestawieniu, a w artykule umieścić informację, że autor również prowadzi swój blog i podać adres.

    Mikołaj masz wiele racji. Trudno określić CZYM JEST BLOG EKSPERCKI. Faktycznie, zapomniałem chociażby o Vagli – bardzo na temat i fachowo o prawie. Jednak zabija mnie tamtejsza nawigacja. Według mnie blog ekspercki to taki, na którym dowiem się fachowych porad, wyczytam ciekawe informacje, przemyślenia i doświadczenia danej osoby lub danej grupy osób redagujących takiego bloga. Ekspert zawsze idzie w parze z wiedzą. Wiedza jest w cenie, być może dlatego w Polsce tak ciężko o eksperckie blogi?

    Z kolei ciekawy przykład podaje kazzam w swoim komentarzu wskazując na blog chirurga. Nie znam tego bloga, z pewnością tematyka mnie nie interesuje, ale kto wie? Być może stanowi ciekawe źródło wiedzy dla tej grupy lekarzy? Jeśli tak jest, to z pewnością taki blog jest eksperckim. Chyba, że ów chirurg umieszcza zapisy rozmów i pogadanek z pielęgniarkami przy porannej kawie. ;-)

    Makowski bracie, ja Ciebie tym razem nie skumałem. ;-)

    Co do blogu Frosty, wiadomo, że ma on za zadanie przedstawianie firmowych produktów w pozytywnym świetle, a wpisy autorów – pracowników Frosty – mają na celu zachęcać do zakupu ich produktów. Przy okazji budowana jest otoczka wokół redaktorów jako “swojaków” – jacy to fajni z nich ludzie lub nie niefajni, wręcz tacy jak osławiony Kowalski na codzień (np. gość gadający przez telefon podczas jazdy samochodem jest sprawcą kolizji drogowej). Sam blog mnie nie zachęci do kupowania ich produktów, gdyż Frosta ostro tnie po zasobności portfela (przynajmniej mojego), z kolei ich marka z tańszymi, podobnymi produktami (TICO? – nie pamiętam dokładnie) to prawie produkty do jedzenia, a jak wiadomo prawie robi wielką różnicę. Jednak to dobry przykład na blog korporacyjny/firmowy. Natomiast nie rozumiem zachwytów chociażby w artykule “Niedocenione blogi” nad blogiem eLady, który rzekomo jest firmowym blogiem sklepu e-Lady.pl. Faktem jest, że tworzą go właścicielki sklepu, jednak notki tam pojawiające się niekiedy łudząco przypominają wpisy nastoletnich panienek w białych bucikach z przykrótkimi koszulkami odsłaniającymi wylewające się znad dżinsów fałdy. Dla mnie to “anty blog firmowy” bez dwóch zdań, przeczytać jednak czasem można.

    Słusznie fibbia zwraca uwagę na wysyp blogów o tematyce internet, media, łebjusabiliti – wszyscy się na tym “znają”, prawda? Poza tym użyteczność i dostępność jest trendy.

    Dlatego też takie zestawienia to trudna sprawa, by kogoś kwalifikować do dwunastki czy też go przekreślać. Osobiście nie pokusiłbym się na tworzenie takiego zestawienia, gdyż byłoby to mocno subiektywne poparte osobistymi sympatiami do autora/autorki bloga.

  13. Rafi, ja szczytuję m.in.:
    1. http://www.seobythesea.com/
    2. http://www.toprankblog.com/
    Specjalnie wskazuję na te dwa; Są eksperckie. I są to blogi – stwierdzenie może kuriozalne, ale jakoś wszyscy zapominają, że blog to miejsce do prezentowania własnych opinii, myśl, etc. Autorzy stosują: “sądzę”, “myślę”, “uważam”, “JA“. Blog eLady jest blogiem w tym znaczeniu, ale podzielam Twoją opinię, że do eksperckiego to się na pewno nie zalicza. Skrajnym przykładem “w drugą stronę” jest blog, który zakładałem swojemu bliskiemu przyjacielowi zawojski.com. Pomijając fakt, że za cholere nie rozumiem o czym ten Piotrek tam pisze oraz, że z założenia nie miał i nie ma pełnić funkcji bloga – to jest cała masa blogów eksperckich, które wyłącznie wykorzystują skrypt bloga, stając się nieblogiem. Reasumując mamy dwa skrajne przypadki “blogów eksperckich”. Żeby nie pokazywać paluchem na nasze podwórko, bo zaraz się ktoś obrazi, przeciętny blog ekspercki wygląda u nas jak abakus-seoblog.de. Wszystko “siedzi” w temacie, ale rozważań własnych jest na tyle mało, że mocno to trąci już “nieblogiem”. I większość blogów wskazanych u Urbanowicza, nawet tych najlepszych, “łapie się” na ten problem. Bo to nic innego jak zwykłe przeklepywanie wiadomości ściągniętych z netu. A to jakoś chyba nie o to chodzi. I faktycznie choćby z tego powidu jakiekolwiek zestawienie, tak jak piszesz, jest trudne i (dopowiadam) niestety wyjątkowo subiektywne.

    PS:
    1. Uważam, że poza wszelką dyskusją blogiem eksperckim jest ecommerce.blox.pl
    2. Na blogi korporacyjne dostaje wyprysków. Nie są niczym innym, jak dalszym ciągiem batalii marketingowej tych firm. Przycież żaden ekspert korporacyjny nie przyzna się, że najlepsze warzywa puszkowe robią Ziębice, a On tylko przykleja swoją naklejkę, że mineralna XXX to nic innego jak woda label TIP rodem z Real’a, że pozycjonowanie znanej agencji interaktywnej, doradzającej wszystko i wszystkim na swoim blogu, sprowadza się do prostego skryptu, który Google traktuje jako cloacking, że …..

  14. Według mnie blog ekspercki to taki, na którym dowiem się fachowych porad, wyczytam ciekawe informacje, przemyślenia i doświadczenia danej osoby lub danej grupy osób redagujących takiego bloga.

    I tutaj chyba mamy pierwszy problem. Jedna osoba prowadząca bloga zawsze chce wrzucić coś od siebie na tematy ogólne, np. polityka. Automatycznie blog przestaje być monotematycznym eksperckim, a zaczyna być blogiem “tradycyjnym”. Z kolei blogi pisane przez kilka osób to u nas rzadkość, choć prace nad całkiem niezłymi IMHO projektami trwają (więcej poszło na priv, żeby nie zaśmiecać bloga).

    Ekspert zawsze idzie w parze z wiedzą. Wiedza jest w cenie, być może dlatego w Polsce tak ciężko o eksperckie blogi?

    Problem polega na dużym stopniu złodziejstwa. Nie chodzi o stosowanie opublikowanych rozwiązań, ale o przywłaszczanie sobie ich autorstwa. Pisałem o tym w “Inspiranci” są wśród nas i swoje zdanie podtrzymuję. Wielu tzw. ekspertów tłumaczy (często nieudolnie) tutoriale, ukrywa źródło (jakby się dało) i publikuje jako swoje przemyślenia. Wytknięcie plagiatu nie zmienia niczego, bo bycie plagiatorem to nie jest ujma na honorze — żeby przypomnieć sprawę bloga ułomny marketing (czy jakoś tak). Ba, plagiator jest często brany pod obronę fanów, jak to miało miejsce w przypadku tegoż bloga czy serwisu Wykop.pl. Nie dziwię się zatem, że wiele osób nie chce publikować materiałów czy wiedzy.

  15. >promować złodziei. Kto wie, być może książka napisana przez współredagującego
    >sprawnymarketing.pl również jest plagiatem czyjegoś dzieła?

    Wszystko zrozumiem, jeżeli chodzi o uwagi dotyczące layoutu Sprawnego Marketingu. Możesz sobie pisać, ile chcesz, komentować każdy post, gdzie jest o mnie lub naszym blogu — jeżeli poprawi Ci to humor, dodaje sensu Twojej egzystencji, to nie ma problemu.

    Pisząc sobie “może książka…” wkraczasz jednak na dość grząski grunt, bo książka to nie tylko ja, ale przede wszystkim całe Wydawnictwo, które ją wydało (nota bene dość duże). Więc albo masz argument, który tu możesz przytoczyć, albo po prostu nie gdybaj.

    Książka sama się broni, co pewnie widzisz na mojej stronie i w innych miejscach, a Twoje uwagi i bezpośrednie linki do Sprawnego tylko wpływają na wzrost zainteresowania nią (to akurat widzę w analizach GAnalytics — taka prawda, dla Ciebie pewnie :-( ). Możesz sobie mnie nazywać “złodziejem”… po prostu przyjmuję do wiadomości, widzę jaką jesteś osobą po Twoich innych postach na tym blogu, przejrzanych pobierznie. Ale gdybając o książce musisz mieć jakieś argumenty, bo np. ktoś może Cię o nie poprosić.

    @Mikołaj
    Na, jak to nazwałeś, Ułomnym Marektingu, w lewym górnym rogu, jest taki jeden cytat. Przeczytaj go sobie…

  16. Tomku za przeproszeniem, nic nie rozumiesz. Nie toleruję, gdy ktoś “ukradnie” mój projekt, wykorzysta go w całości, albo zmieni tylko kolory. Nie toleruję również, gdy ktoś okrada drugą osobę. Tłumaczenia w Twoim przypadku, że układ trzykolumnowy nie został wymyślony przez Zeldmana możesz o kant tyłka roztrzaskać. Twoja strona, jak to Mikołaj nazwał, ułomnego marketingu jest niczym innym jak kserokopią strony A List Apart, tylko właśnie w Polsce taki kraj, że przyzwala się na kradzieże na górze, to i szaraki na dole również pozostaną bezkarni.

    PLAGIAT w Polsce i konsekwencje towarzyszące jego demaskacji są jedynie czysto encyklopedyczne.

    Nie martw się, zajmę się tą sprawą na tyle, że ruch będziesz mieć jeszcze większy, ale na Twoim miejscu nie byłbym już takim optymistą, gdyż może okazać się, że w bardzo negatywnym świetle zostaniesz przedstawiony. I każdy dzień dłużej, gdy wisi xero ALA na sprawnymarketing.pl czas gra na Twoją niekorzyść.

    Co do Twojej książki, być może kiedyś się z nią zaznajomię, tylko i wyłącznie dlatego, żeby sprawdzić czy faktycznie mogą być to Twoje dumania przy serwatce, czy po prostu umiejętnie przepisane i zmodyfikowane zdania, wszak trafiłeś na gościa z zawodu, więc nie licz na taryfę ulgową.

    p.s. Dobrze wiesz, że mam rację i Twoje argumenty o tym, że piszę tak czy siak, bo taki już jestem są raczej łabędzim śpiewem na tonącej łódce. Skorzystaj z koła ratunkowego jakim jest stworzenie autorskiego projektu strony, póki jeszcze masz czas.

  17. i co nie bedzie “sprawnej” riposty Tomka – Pana od ułomnego marketingu? ciekawe czy slyszal kolega Tomek o czyms takim jak zaufanie i reputacja, ktore sa wazniejsze (nawet marketingowo) niz jakies bzdury o “budowaniu swiadomosci marki poprez czeste wymienianie jej niezaleznie od kontekstu”. no LOL.

  18. Drodzy moi wszyscy marketingowcy, którzy winniście raczej być nazywani marketoidami. Wycieranie sobie gęby klasykami reklamy / marketingu nie jest dowodem na Waszą fachowość, znajomość rzeczy etc. Nie jest również usprawiedliwieniem na kradzież własności intelektualnej, świadome wprowadzanie ludzi w błąd czy wszelkie inne grzechy, jakich pełno macie na sumieniu.
    Owszem, bez reklamy i marketingu nie da się w dzisiejszym świecie funkcjonować. Sęk w tym, że nie da się funkcjonować bez czystej wody, czystego powietrza, żarcia i paru innych rzeczy. Marketing i reklama to nie są rzeczy wyjątkowe i niezbędne do przetrwania, o czym powinniście pamiętać. Nie jesteście podstawą egzeystencji rodzaju ludzkiego, choć wielu z Was wydaje się, że tak właśnie jest.

    P.S. Marketingowcy i Specjaliści od Reklamy, pisani wielką literą, nie powinni brać sobie do serca powyższego fragmentu, bo nie ich się on tyczy.