Folgers – Wake up!

Folgers

 
Świetna reklama kawy. Ciekawe czy w Polsce sięgnie ktoś po taką formę reklamy kawy, herbaty lub gorących kubków? Jacobs już miał parujące filiżanki na bilbordach.

18 thoughts on “Folgers – Wake up!

  1. Hah! Świetna. Dobrze, że są jeszcze agencje, które nie produkują “bielszej bieli” i “inteligentnych granulek” oraz słupków, które nic nie znaczą.

  2. dobre dobre ;D wlasnie takich kampanii reklamowych brakuje Polsce.. juz dosc mam widywania w tv reklam typu”jestem nieszczesliwa bo nie mam bialego prania” albo “nie przyjde bo mam biegunke” kto do cholery ma ochote sluchac o biegunce? Polski rynek reklamy lezy i kwiczy.. tylko czasem cos mozna znalesc… czasem!!

  3. doskonały pomysł. no przydałoby się coś takiego nawet nie jako reklama a po prostu cosik na kształt eventu na np. poznańskim deptaku. heh, trzeba kulczykowej powiedzieć, że nie jest trendy i nie wsadza do starego browaru (taki niezły ponoć dom handlowy w poznaniu) najnowszych wynalazków.

    gdzie ty to rafi wszystko wynajdujesz??? i – przede wszystkim – KIEDY??? :)

  4. Cóż dodać. Popieram przedmówców – takich reklam u nas brakuje. Jedyne ciekawe, które kojarzę z polskiej telewizji w ostatnich czasach to Plus GSM w wykonaniu panów z kabaretu Mumio (choć niektóre były mniej udane). Ale jestem pewien, że wszelkie Calgony czy Ariele są świetnie przeliczone, bo celem reklamy jest nie tylko zaciekawić, ale – co może ważniejsze – utrwalić markę w pamięci. I tutaj wszelkie charakterystyczne cechy poszczególnych reklam świetnie się spełniają… Chociażby słynny okrzyk: “Dosia ?!” ;)

  5. W Stanach o ilę się nie mylę, to te parujące studzienki wcale nie są szambami, czy też studzienkami kanalizacyjnymi. Stąd parujące włazy nie wydzielają fetoru takiego, jak często można spotkac u nas.

    denver: reklamy proszków, płynów, a ostatnio nawet past do zębów wzbudzają we mnie agresję. No bo jak tu np. można patrzeć na idiotyczną reklamę, w której rodzinka na lotnisku udaje się do samolotu by polecieć na urlop siedmiodniowy, a tu kobieta atakuje go, by sprawdził swoje kły przed wylotem – i ta sama ekipa czeka na niego po powrocie. Durnota.

  6. Pomysł ciekawy, choć trochę zalatuje “smoke and mirrors”. Pierwsze moje skojarzenie, to rysunki na chodnikach Juliana Beevera. Szkoda tylko, że nie wykorzystano przy tym iluzji anamorficznych. Tylko wtedy, filiżanka “trochę” by wyjeżdżała poza studzienki i chyba nie byloby “smoke”…

    Swoją drogą, ciekawe jak z bezpieczeństwem takiej formy reklamy. W londyńskim metrze wisiały kiedyś billbordy z dużym napisem “podejdź bliżej” i głównym tekstem pisanym zdecydowanie mniejszą czcionką pod spodem. Oczywiście całość umieszczona na ścianie, po drugiej stronie torów… :->

    Dla zainteresowanych, strona z pracami Beevera.

  7. Prace Beevera są mi znane. Nie wiem jednak czy poniższe reklamy również są jego:

    Street Painting

    Street Painting

    Street Painting

    Street Painting

    Street Painting

  8. Wcześniej system (zwany też układem) posądził mnie o spam, zobaczymy jak tym razem będzie. ;)

    Poprzedni komentarz (podejście drugie):
    Skoro już jesteśmy przy street painting, to polecam również prace Kurta Wennera.

  9. Pingback: Ja, RAFi - o mnie i o was » Potrzebujesz nowego grila?