Ludzka zazdrość

  • Pin It
  • Pin It

Tak sobie siedzę i myślę, że wszystko jest dobrze do czasu. I do czasu było dobrze i w moim przypadku. W sumie to jest dobrze i teraz, tylko bardziej chodzi mi o kontakty z osobami z bliskiego sąsiedztwa. Bo w życiu tak jest, że dopóki masz źle i gorzej – to wszyscy są fajni, okazują – nie wiedzieć czemu – jakieś politowanie i pseudo współczucie, zamiast nieść pomoc.

Ale, gdy jest tak, że dobrze mi się żyje bez etatu, ze zleceń i to już przeszło pół roku, nagle okazuje się, że ów sąsiedztwo widzi we mnie wroga. “Jakto? Nie chodzi do pracy? Płaci regularnie rachunki. Lodówka pełna. Jedzonko przednie. Do cholery, a dlaczego ja musze zasuwać do pracy codziennie? To albo złodziej, albo diler, albo nierób na państwowym wikcie.” – myśli sobie ów bohater wpisu, ale już nie wpadnie na to, że czasy się zmieniają, nie trzeba jechać na 8 godzin odbębnić przy kawce i ciastku swoich pracowniczych “obowiązków”.

Tak, więc bohaterze, boli Ciebie to, że ktoś może sobie radzić, bez kontaktów, bez znajomości, “tylko i wyłącznie” za sprawą swojej wiedzy i umiejętności. Dopierdzielasz się o różne bzdety, a sam nie widzisz jak żałosnym jesteś człowiekiem.

I zastanawia mnie ta polska zazdrość. Jak komuś sie powodzi, trzeba go zrównać do gleby. Dlaczego ma mieć lepiej?

25 Responses to “Ludzka zazdrość”

  1. msierant says:

    Jestem nudny i monotematyczny, ale tu znowu pojawia się wątek kaczorów – gdyby Polacy nie byli tak zazdrośni, PiS by nie wygrał.

    Sam doświadczam takiej wrogości – bo mam w 100% legalne oprogramowanie, na ubraniach znaczki amerykańskich marek, a muzyki słucham na iPodzie. I kilka osób z mojej klasy traktuje mnie przez to jak przeciwnika którego należy wyeliminować. I cały czas szukają okazji do tego aby mnie publicznie poniżyć.

  2. opi says:

    Z mojej pracowni w domu pozdrawiam Twoją. A zazdrośnicy? A co mnie oni.. ;-)

  3. RAFi says:

    msierant: zawiść wśród kolegów z klasy, to podwaliny do zawiści, którą przechodzi się będąc już dorosłym. Jak nie wykorzenisz tego, tak zostanie i będzie owocować w dalszą głupotę i większą nienawiść, bo “jesteś gorszy-lepszy”.

    opi:
    wiesz, pal licho sąsiadów, z którymi zawsze staram się żyć w zgodzie i nie zwracać uwagi na to, co myślą na mój temat, gorzej jak właściciel przychodzi (natabene sąsiad) i _ zarzuca otwieranie okien w czasie, gdy ogrzewa mieszkanie _ – wtf? nie płacę za to ogrzewanie?

    - gdy robię pranie, to nie będę stwarzał sobie mikroklimatu sponsored by ariel
    - gry uprawiam sex to nie będę tworzyć sobie klimatu rodem z łaźni, tudzież sauny

    and so on so on, szkoda słów by wszystko wymieniać, ale absurdów znalazłbym znacznie więcej i chyba co jeden, to bardziej kuriozalny

    p.s. o jaki ładny skrinszot ;P

  4. Najlepiej się po prostu nie przejmować :) Wszystkich nie zadowolisz…

  5. Riddle says:

    Podobnie jak Opi, tak samo pozdrawiam z mojego domowego biura. ;)

  6. ludwik says:

    tak jak w piosence Liroy’a:
    (…) Kiedy pęga jest, kiedy nie ma co jeść
    wtedy zdajesz sobie sprawę,
    kto przyjacielem a kto kur** tylko jest(…)”

    czy jakoś tak ;)

  7. shrew says:

    bo masz zlych sasiadow. albo starych albo tych, co robia po 3 kierunki i pisze o nich kiyosaki ;) RAFi, czy ty nie masz innych zmartwien jak sasiedzi? :)

  8. nbw says:

    Maciej Zembaty powiedział kiedyś:

    “Moje tłumaczenia, szczególnie na początku lat 80-tych, były często atakowane przez Krytyków za to, że były wierne (tak jak w przypadku tej ballady) – albo za to, że nie były (tak jak w przypadku piosenki “Czy to jest to czego chciałaś?”. Krytyków trudno zaspokoić. Są jak nimfomanki, które pieprzą się z każdym, ale nigdy nie sprawia im to przyjemności.
    Moje pierwsze spotkanie z krytyką pod własnym adresem sprawiło, że niemal targnąłem się na linę. Potem przestałem się przejmować. Źle czy dobrze – grunt, że po nazwisku. A kto zna nazwiska krytyków?”

    Wystarczy sparafrazować i się tego trzymać.

  9. msierant says:

    Z tą różnicą, że krytycy atakują, owszem, ale na papierze. Sąsiad/kolega może pewnego dnia spuścić łomot. “Bo żył, ch**, lepiej. Złodziej pierd***ny”

  10. CBOS opublikował ostatnio wstrząsające dane. Okazało się, że 75% Polaków uważa ludzi pracujących na własny rachunek za “durniów”, “złodziei” i “oszustów”… Pozostawiam to bez komentarza, ale najciekawsze jest to, że jednocześnie większość Polaków chce, aby ich dzieci posiadały własną firmę :) Ja uważam, że ten powszechny brak szacunku do ludzi przedsiębiorczych takich jak Ty RAFi jest spadkiem po socjalizmie. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że to kiedyś minie.

  11. rek says:

    moze wyjde na prostaka ale jak do mnie o mnie takie słuchy dochodzą to nastawiam się na walenie w ryj. Wiem że to nie metoda ale przynajmniej się boją i jak coś mówią to tak żebym nie usłyszał

  12. btd says:

    no to jest wiecej takich prostakow :->
    dlatego znajomych mam malo, przyjaciol jeszcze mniej a reszte mam w d..
    i tak wiem ze w bloku niezle pierdola o mnie, ale ogolnie sie boja :-> najpierw bylo ze szatanista, potem ze jakowys skin, a teraz jak czasem chodze w koszulce firmowej tzn ‘straz’ to jakos mordy sie pozamykaly. ale zapewne sie otworza jak zaczne jezdzic v6 i mieszkanko z dziewczyna remontowac. ale : jebie mnie to, moze kogos zloc zaleje albo cholera wezmie. niech im ziemia lekka bedzie.

  13. “To prawda”- jak co drugie słowo, wymawiane w amerykańskim serialu “Moda na sukces”, który zapewne jest obowiązkową lektórą Twoich sasiadów.
    Niestety, jak tutaj już wyczytałam – komuna ma się dobrze – szczególnie w urzędach, dlatego petent, na ogół przedsiebiorca, zmuszany jest do “załatwiactwa”, bo inaczej straci o wiele więcej czasu, nerwów, pieniedzy itd. To jest podobnie jak z lekarzami – rzadko kiedy ponoszą odpowiedzialność za swoje nieuctwo, zaniedbanie i jescze gorzej. A trzymają ze sobą jak jedna rodzina ! Niestety-chcac przeżyć w tej dżungli trzeba się zmieniać jak kameleon. I pozostaje mieć nadzieję, że w każdym bagnie znajdziemy prawdziwego człowieka, czego Wam Wszystkim życzę chociażby z okazji Świat Wielkanocnych !

  14. Fanatyk says:

    Najlepiej się po prostu nie przejmować :)

    Święta racja!

    Wszystkich nie zadowolisz…

    to zadanie dla agencji towarzyskich ;)

  15. Mikołaj says:

    Biorąc pod uwagę wysokość ZUS i innych podatków, to właściciele firm faktycznie mogą być uznawani za kretynów ;)

    Pozdrawia kretyn ze swojej pracowni ;)

  16. Yarpen_Abbil says:

    “Niewielu z nas potrafi znieść dobrobyt. Innych ludzi, rzecz jasna.”

    - Mark Twain

  17. futomaki says:

    Coś w tym jest. Przypomina mi się długa dyskusja, która zaistniała kiedyś na forum praca w gazecie.pl. Dyskusja była własnie na temat tego ile się powinno zarabiać, ile się zarabia itd. Przeraziło mnie to, że widzę wśród mojego pokolenia (powiedzmy 25-35 lat) jakiś kult średniactwa. Taka chęć równania w dół. Jak ktoś ma lepiej, to odrazu znaczy, że po znajomości, a w ogóle to złodziej. Jak ja widzę kogoś, komu się wiedzie lepiej ode mnie, to tylko mnie to motywuje. Skoro on może, to znaczy, że ja również – najwyraźniej nie staram się wystarczająco.

  18. pajeczaki says:

    mozna brac sobie do serca krytyke – ale konstruktywna.
    takie ‘gadanie’ czasami potrafi doprowadzic do bialej goraczki…
    ale przyznam, ze ja sie dosyc szybko na to uodpornilam.
    … zlecenia i to, ze Twoja praca jest doceniana to jest wartosc i w tym trzeba szukac motywacji do dalszych dzialan i rozwoju.
    a leszcze niech spadaja.

  19. magnus says:

    Najprzyjemniej … zmienić otoczenie. Wziąłem kredyt, zubudowałem się za miastem, tu żyję, tu pracuję. A dookoła ludzie, którzy mają podbne ambicje i nie zazdroszczą byle głupoty.

    futomaki: póki co, to niestety, jak podają statystyki (kilka tygodni temu je czytałem, ale gdzie?), to, na przykład, w woj. pomorskim 90% prac dostaje się po znajomości. Kolega szukał pracy. Znalazł ogłoszenie, że szukają kogoś takiego jak on. Okazało się, że zna kogoś w firmie, i to stanowisko było już zajęte na długo zanim dali ogłoszenie. A ogłoszenie dali, żeby być w zgodzie z prawem. Dlatego pewnie, żeby żyć godnie, najłatwiej jest być na swoim. Ma się wtedy dobre kontakty ze swoim szefuńciem – sobą. ;-)

  20. CoSTa says:

    pożycz od sąsiada kilka stówek, nie oddawaj, telefonów nie odbieraj. i już inaczej będą o tobie mówili. dorzucą pewnie, że jeszcze jesteś złodziej ale to w sumie gadają teraz, więc jakichś większych różnic nie będzie :)

    sposób na upierdliwego sąsiada – pożycz mu coś. pięć dych, których w życiu nie odda. miałem taką jedną namolną sąsiadkę. ściągnęła haracz i tyle ją widzieli. ja mam spokój tanim kosztem, zawsze jakiś “hak” na namolną istnieje i wszystko jest jak być powinno :)

  21. ninolinka says:

    zawsze znajdzie sie ktos zazdrosny.. nawet gdybys nalezal do tzw osmiogodzinowcow co siedza w biurze..ktos by sie znalazl kto by powiedzial: tan to ma dobrze..za biureczkiem siedzi i nie wie co to ciezka praca.. i tak sie bedzie zataczalo bledne kolo..jedni na drugich psiacza bo nie sa uatysfakcjonowani ich wlasna sytuacja.. i chcieliby to zmienic..ale nie maja na to odwagi.

  22. magnus says:

    A tak przy okazji to jest teoria naukowa, że agresja jest motorem napędzającym rozwój inteligencji. Gdyby tak spojrzeć, to ta cała zawiść i walka idzie w parze z rozwojem ludzkości. Niedługo sami się zniszczymy w imię tego, że inni mają lepiej, ale nigdy tego nie przyznamy otwarcie. Będziemy szukali byle jakich powodów, żeby podłożyć drugiemu nogę. I przy okazji, głowa do góry, za granicą ludzie są podobnie zawistni jak i u nas. Spędziłem dużo czasu z Norwegami, Anglikami, Kanadyjczykami i Filipińczykami. Wszędzie jest podobnie. To nie jest problem narodowy, tylko problem społeczny. Bieda lub ogólnie niedosyt napędza zadrość niezależnie od kraju. Pewne narody to tylko lepiej skrywają (Anglicy) ale i to do czasu, bo jak się odsłonią, to zioną ogniem zniszczenia kilka razy większym niż Polacy.

  23. RAFi says:

    Żeby to jeszcze ci o których mowa byli biedni …

  24. RAFi says:

    Zapomniałem o środku złotym w takich sytuacjach:
    “Jestem oazą spokoju …” ;-)