Archive for April, 2006

Rycerze na białych rumakach nie istnieją

Saturday, April 29th, 2006

Ten wpis kieruję raczej do żeńskiej części czytelniczek, gdyż faceci za wiele ciekawego mogą tu dla siebie nie znaleźć, być może zerkną z uwagą na niektóre wyniki procentowe, o których wspominam w dalszej części tekstu. (more…)

Dzień jak co dzień – odcinek 25

Friday, April 28th, 2006
Screenshot

 
Kuźnia Pomysłów Własnych.

Pornografia – co to jest?

Friday, April 28th, 2006

Według posłanki Sobeckiej pornografia to:

każda forma przekazu zawierająca elementy prostytucji. Prostytucja to każde działanie lub jego zamierzenie odwołujące się do czyichś potrzeb seksualnych, dla własnych korzyści

A definicja wiążę się z walką z pornografią zapowiedzianą przez sejmową komisję rodziny, która chce zacząć od jej zdefiniowania w kodeksie karnym. Znowu ktoś za mnie będzie decydować, co dla mnie jest złe, a co dobre.

Zatem won wszelkie świerszczyki z kiosków, bo przecież wydawanie takiej gazety ma na celu osiąganie korzyści majątkowych z czyichś potrzeb seksualnych. Pani Sobecka, niech pani się puknie, albo niech ktoś panią puknie, ze dwa razy najlepiej. Może być listonosz.

Obecnie nam panujący

Tuesday, April 25th, 2006

Jacy oni są malutcy i słabi.

Blush bag

Tuesday, April 25th, 2006
Blush - bag

 
Kolejna ciekawa reklama butiku Blush. Tym razem damska torba.

Marcinkiewicza pomysły Belkowe

Saturday, April 22nd, 2006
Ja się nię bałem
 

Pan KOTek był chory i leżał w łóżeczku

Saturday, April 22nd, 2006

Przeczytałem artykuł “Rentierzy na browarku” Wiesława Kota o blogach na wprost.pl i sądzę, że albo tak, jak w tej bajce pan redaktor był sobie leżał w łóżku i nie domagał, a że służba nie drużba artykuł musiał popełnić, albo “BEZEDURA” wynikająca z niewiedzy autora. Takie czasy, że w Polsce modnie pisać o internecie, a jak o nim, to tylko o Web 2.0 albo … o blogach. (more…)

Slax gotowy do zainstalowania

Saturday, April 22nd, 2006
Slax

 
Robię przymiarkę do zainstalowania Slax’a – systemu linuxowego opartego o dystrybucję Slackware. Ktoś ma jakieś doświadczenia ze Slaxem? Złe wspomnienia lub chwile uniesień? ;-)

Wersje Slaxa (SLAX Standard Edition, KillBill, Server, Popcorn, Frodo) do pobrania stąd.

Folgers – Wake up!

Friday, April 21st, 2006
Folgers

 
Świetna reklama kawy. Ciekawe czy w Polsce sięgnie ktoś po taką formę reklamy kawy, herbaty lub gorących kubków? Jacobs już miał parujące filiżanki na bilbordach.

Słów kilka o nowym dzienniku

Friday, April 21st, 2006
Dziennik

 
Cały ten szum związany z wejściem na rynek nowego dziennika, który jak sami autorzy twierdzili będzie nakierowany na młodych, energicznych, a w dodatku myślących, okazał się skuteczną kampanią na tyle, by redakcja i wydawca mogli się cieszyć z wysokiej sprzedaży pierwszego numeru. (more…)

Wychowani na COPY & PASTE

Thursday, April 20th, 2006

Ledwie udało mi się dopiąć spodzień na jedyny i ostatni guzik po świątecznym leżeniu do góry brzuchem i nadrabianiu zaległości w czytaniu książek, zasiadłem do komputerka w celu przejrzenia cóż takiego ciekawego się wydarzyło. Klik tu, klik tam i nagle zauważam wpis u Pawła “Mój artykuł w „Polityce” (niestety, bez podania źródła)”. Czytam i oczom nie wierzę – w Polityce (nr 14 z 8.04 br.) ukazał się artykuł “Władza myszki”, w którym zerżnięto spory fragment wpisu Pawła. (more…)

Ludzka zazdrość

Friday, April 14th, 2006

Tak sobie siedzę i myślę, że wszystko jest dobrze do czasu. I do czasu było dobrze i w moim przypadku. W sumie to jest dobrze i teraz, tylko bardziej chodzi mi o kontakty z osobami z bliskiego sąsiedztwa. Bo w życiu tak jest, że dopóki masz źle i gorzej – to wszyscy są fajni, okazują – nie wiedzieć czemu – jakieś politowanie i pseudo współczucie, zamiast nieść pomoc.

Ale, gdy jest tak, że dobrze mi się żyje bez etatu, ze zleceń i to już przeszło pół roku, nagle okazuje się, że ów sąsiedztwo widzi we mnie wroga. “Jakto? Nie chodzi do pracy? Płaci regularnie rachunki. Lodówka pełna. Jedzonko przednie. Do cholery, a dlaczego ja musze zasuwać do pracy codziennie? To albo złodziej, albo diler, albo nierób na państwowym wikcie.” – myśli sobie ów bohater wpisu, ale już nie wpadnie na to, że czasy się zmieniają, nie trzeba jechać na 8 godzin odbębnić przy kawce i ciastku swoich pracowniczych “obowiązków”.

Tak, więc bohaterze, boli Ciebie to, że ktoś może sobie radzić, bez kontaktów, bez znajomości, “tylko i wyłącznie” za sprawą swojej wiedzy i umiejętności. Dopierdzielasz się o różne bzdety, a sam nie widzisz jak żałosnym jesteś człowiekiem.

I zastanawia mnie ta polska zazdrość. Jak komuś sie powodzi, trzeba go zrównać do gleby. Dlaczego ma mieć lepiej?