Nie będzie listy nagrodzonych, bo tę można poznać tutaj. Będzie natomiast krótko i w temacie tytułem kilku zdań komentarza.
To, co zobaczyłem w transmisji internetowej (!!!) z “gali rozdania Fryderyków” na onet.pl zakrawa o farsę. Olivier Janiak zapowiadał kategorie podczas, gdy często był zagłuszany przez zbyt wcześnie wchodzący głos lektora czytającego nominowanych. Następnie Olivier odczytywał nazwisko lub nazwę laureata, do którego wędrował Fryderyk. Tak to wyglądało.
Obraz z transmisji był bardzo ciemny i trudno było dostrzec cokolwiek, gdyby nie lektor, gdyby nie Janiak czułbym się, jak na czeskim filmie. Transmisji nie wytrzymałem do końca, gdyż nie była warta uwagi tym bardziej, że nawet oklaski leciały z kasety. Nie wiem o co poszło, że tak skromną oprawę miała tegoroczna edycja “wręczania”, a raczej wypadałoby napisać, przyznawania Fryderyków, ale jedno wiem na pewno – gdy nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze.
Ja nie oglądałem, – będzie to w TV?
No właśnie taka nowość w tym roku, że jedynie w internecie o 12:00 rozpoczęła się transmisja. =) W TV to może skrót w teleexpresie, pomiędzy walką Gołoty, a pogodą. ;D
bez sensu w sumie…
[...] Fryderyki to żenada tak samo, jak cały polski przemysł fonograficzny. BTW wiecie, że teraz w Polsce wystarczy sprzedać tylko 15 tysięcy krążków, by otrzymać “złotą płytę”? ;) KWIECIEŃ [...]