Ukraść, nie ukraść? – oto jest pytanie

  • Pin It
  • Pin It

W dobie licencji typu Creative Commons (CC) dla wielu zatracają się granice co jest, a co nie czyjąś wartością, którą można lub nie używać do woli. Dodatkowo biorąc pod uwagę tendencje naszych rodaków do zapożyczania pomysłów od zagranicznych kolegów powstają w “polskim internecie” serwisy i strony, które można nazwać kopiami – w większości na niekorzyść Polaków – słabymi.

Creative Commons – przykłady.
Przykładem plików/utworów udostępnianych na zasadzie Creative Commons mogą być szablony popularnych systemów blogowych takich, jak np. WordPress. Z kolei przykładów na zagraniczne serwisy i ich polskie odpowiedniki, które działają na takiej licencji jest jak na lekarstwo.

BlogFrog – polskie Technorati.
Jako przykład serwisu działającego na licencji CC i skupiającego wokół siebie bardzo dużą grupę osób tworzącą tzw. community (społeczeństwo) jest Technorati, do którego dopisane jest przeszło 31 milionów blogów. Polskim odpowiednikiem, który próbuje naśladować Technorati jest BlogFrog.pl – “system wspomagający wyszukiwanie najciekawszych i najbardziej wartościowych polskich blogów”. Na BlogFrogu jednak, żadnej wzmianki o prawach autorskich się nie doszukałem. Niemniej wygląd, jak i sama struktura działania znacznie odbiegają od jego zagranicznego wzorca.

10 przykazań.
Kolejnym serwisem będącym odpowiedzią na jego prężnie działający zagraniczny wzorzec jest 10przykazan.com, który jak sami autorzy napisali “jest pierwszym serwisem w Polsce, podążającym szlakiem wyznaczonym przez zagranicznego protoplastę – serwis 9rules“. Samo 10p dalekie jest od swojego zagranicznego kolegi, lecz będąc cały czas w początkowym stadium rozwoju próbuje (?) iść swoim torem zarówno pod względem działania, jak i wyglądu.

Wykop – kserujemy panowie, kserujemy.
Najlepszym przykładem na to, że autor raczej nie ma pojęcia, co to są prawa autorskie może być Wykop.pl – “serwis, gdzie internauci gromadzą najciekawsze informacje z Sieci: newsy, artykuły, linki”. Wykop.pl to serwis, który jest wręcz kalką swojego zagranicznego odpowiednika jakim jest digg.com. W nowej odsłonie przypomina swoim wyglądem niemal kropka w kropkę angielskojęzyczny serwis. Jak to na Polaka przystało autor zamieścił: “Copyrights – Autorem serwisu jest Piotr Chmolowski”. Co w tym autorskiego?

Jestem w stanie zrozumieć zapożyczenia pomysłów – wszak intelektualna część również chroniona jest prawem – ale jeśli już ktoś to robi, co w internecie jest nieuniknione, to niech chociaż zrobi to po swojemu.

Podpis jako rozgrzeszenie.
Abstrahując od polskich serwisów, które można podczepić pod krajowy Web 2.0, warto wspomnieć chociażby o tym, co zauważam ostatnimi czasy w nasilającym się stopniu. Plagiaty, bo o nich mowa, spotykam na krajowym podwórku z wzmożoną częstotliowścią. I tak, o czym pisał już Riddle, pod adresem sprawnymarketing.pl mamy nieudolne xero projektu “A list apart” (online magazyn dla osób zajmujących się tworzeniem stron www), którego forma i – więcej niż – inspiracja jest wyraźna. Tomasz Frontczak i Adam Sydor (autorzy SM) dodali w stopce zapis “Layout zainspirowany przez serwis A List Apart”.

“A list apart” chronione jest prawem autorskim i nie działa na zasadzie liecencji Creative Commons. Naganne jest umieszczenie w stopce tekstu, który ma być swoistym rozgrzeszeniem złodzieja. To tak, jakbym np. nagrał po polsku utwór U2 “With or without You” i chcąc uniknąć odpowiedzialności z tytułu praw autorskich i majątkowych zaznaczyłbym, że inspiracją piosenki był kawałek wspomnianej kapeli, albo np. okradłbym kogoś z pieniędzy i powiedział, że inspiracją dla mnie jest majątek pana Kulczyka. Podobnych przykładów do “A list apart” jest wiele, jak chociażby spieprzajdziadu.pl, którego layout opiera się na poprzedniej wersji SimpleBits.

Takie zachowania bez wątpienia należy piętnować, a przede wszystkim pora zacząć edukację niedouczonych, że Creative Commons to nie raj na ziemii i taryfa ulgowa dla złodziei, a jedynie sposób na dzielenie się z drugą osobą, tym co stworzyliśmy.

14:08 – UPDATE
Jeden z użytkowników Wykopu zgłosił do wykopaliska ten post. W komentarzach zabrał głos sam autor Wykopu, który oczywiście cały wpis odebrał jako obrzucanie jego pracy błotem, a przywdzianie korony cierniowej jako bojownika o “community-driven site” skwitował utyskiwaniem, które w całości pozwolę sobie zacytować:

No fakt. Wszak powinienem napisać – Autorem serwisu jest ekipa Digg.com. Jak ja mogłem tak bezczelnie przywłaszczyć sobie ich prace i na dodatek podpisać ją swoim nazwiskiem?

Wcześniej jeszcze takie bzdury mnie bawiły. Krytykę rozumiem i szanuję, gdy podaje się sensowne argumenty. Czy “argumenty” Rafiego (notabene stałego bywalca Wykopu) są sensowne? Gdyby nie ostatnie dwa zdania z powyższego opisu to pewnie zignorowałbym ten post, ale takie przedstawienie mnie samego i mojej pracy traktuję jak obrzucenie błotem.

Cóż — takie uroki community-driven site. Na następny raz będę wiedział, że w Polsce taki serwis to błąd. Szkoda czasu na pracę, do której tak mało osób ma szacunek. Ciężko wszystkim dogodzić, ale gdy już nazywają mnie złodziejem za mój poświęcony czas i moją pracę, to zaczynam się zastanawiać, czy to miało sens.

A na potwierdzenie swojej złości oraz zacietrzewienia link w Wykopie oznaczył minusem – to już chyba wada ludzi słabych emocjonalnie. :-)

Niewątpliwie na napisanie silnika do obsługi Wykopu wyżej wspomniany poświęcił określoną ilość czasu, równie wiele zajęło mu stworzenie niemal identycznego layoutu strony – ciężka praca to kserowanie – bezczelni z digga nie dali mu gotowych plików psd. Biedny on ci.

Kuriozalna jest zarówno w przypadku Piotra Chmolowskiego, jak i autorów SprawnegoMarketingu buta i zażartość, z którą walczą jacy to z nich są wielcy autorzy. Bezczelność złodziei w dzisiejszych czasach nie zna granic.

Przy okazji przypomniała mi się pewna sytuacja, którą opowiedział mi znajomy “Pan Władza”. Otóż był sobie razu pewnego złodziej, który postanowił ukraść samochód. Udało mu się to, ale pech chciał, że po upływie niespełna dwóch godzin rozkoszowania się “jego” nowym autkiem miał dwa radiowozy “na ogonie”. Tak uciekał, że się był rozbił. Zdumieni panowie policjanci niedowierzali własnym uszom. Otóż jegomość wyszedł o własnych siłach z kradzionego wozu i z wielkim ryjem na wszystkich, że “to g. nie miało nawet poduszek!”. Hańba, panie!

43 Responses to “Ukraść, nie ukraść? – oto jest pytanie”

  1. kuba says:

    slusznie. ale idea digga powinna byc lokalizowana. dobrze jest powymieniac sie polskimi linkami w polskiej czesci netu. faktycznie wykop zabardzo przypomina digga i to jest be – ale i tak Piotr Chmolowski zrobil cos pozytywnego dla polskiej sieci wiec nie skreslalbym calej inicjatywy. trzeba po prostu jeszcze popracowac nad oryginalnoscia :)

  2. btd says:

    Przykład z utworem u2 to troche nie trafiony, bo w koncu w muzyce jest cos takiego jak ‘covery’ no nie? I ty byś wlasnie tylko zrobil covera.

  3. fibbia says:

    Sądzę, że jednak większym problemem niż (nie wdając się w szczegóły) kserowanie jest wykorzystywanie cudzych zdjęć, rysunków, grafik. Wszyscy się dziwią, że polskie layouty są “tak bogate” w stosunku np. do amerykańskich – a ja się dziwię zdziwieniem paru moich niedoszłych zleceniodawców, kiedy odmówiłem wklejenia wątpliwej własności prac na ich strony.

    Natomiast jeszcze innym zjwiskiem “podpadającym” pod opisywany przez Ciebie problem są tzw. frankenstein pages; dobrze wypozycjonowane (zazwyczaj blogi) z contentem od A do Z gwizdniętym z innych serwisów. Po co ? Adsense i temu podobne.

  4. RAFi says:

    kuba:
    powyższy tekst nie ma na celu skreślania dzieła Piotra Chmolowskiego, jednak jestem za tym, by zrobić coś własnego. “Stary” wykop nabierał własnego kształtu mimo, że idea była wzięta z digg’a. Obecny wykop, to kalkomania, a tego niestety nie popieram.

    btd:
    I tu się mylisz. Żeby zrobić cover musisz uprzednio zapłacić artyście za prawa do jego zrobienia. Chyba, że utwór jest na tyle stary, że zgodnie z prawem przyszły wykonawca coveru nie musi uiszczać należności właścicielom praw do utworu.

  5. RAFi says:

    fibbia: oczywiście masz rację.

  6. Generalnie ciężko się nie zgodzić z tym wpisem, przynajmniej w kwestii CC. Zastanawia mnie jednak odkopywanie (ponowne) tematu „wykop.pl vs digg.com” i całej reszty — tyle już zostało napisane o tym — trochę to niesmaczne zaczyna się robić.

    Cieszmy się, że w ogóle „coś” się dzieje w polskim internecie, gdyby nie Piotr Chmolowski czy Tomek Karwatka to naprawdę nic by się u nas nie działo — dobrym przykładem jest ten wpis (oczywiście nie krytykuję ), zamiast zająć się czymś konstruktywnym to wykopujemy stare tematy.

  7. RAFi says:

    Ja tu o CC, a Ty, że coś wykopuję. Równie dobrze można by przyczepić się, że o Blogfrogu, 10p już było. Jeśli nie zrozumiałeś istoty wpisu, to spróbuj przeczytać ponownie.

    Przy okazji Tomka Karwatki, widziałem plany na nowy BlogFrog, oby dizajner się udał, bo rozpiska wygląda obiecująco.

    Nawet, gdy ludzie biją brawo, że Polacy nie gęsi i swój digg mają, to nie można zaliczać tego na zasadzie NISKIEJ SZKODLIWOŚCI SPOŁECZNEJ. Było, nie było, podobieństwo jak w mordę strzelił.

  8. btd says:

    Moze coverowanie jakis mainstreamowych shitow kosztuje, cale szczescie ze w kregu ktorego ja slucham $$ nie zastapilo mozgu. I covery traktuje sie jako swego rodzaju wyraz uznania, ‘hold’ a nie jakas kradziez. No nie, jeszcze zaraz uslysze ze skoro pierwszym zalozeniem przy zakladaniu metallicy bylo coverowanie i tak na poczatku grali, to sa zlodziejami?

  9. PitMac says:

    A czy zamieszczanie grafiki z innego portalu np również nie jeste powielaniem??

  10. RAFi says:

    btd: Nie wiem jakie mają podejście do praw autorskich zespoły, których słuchasz, niemniej jednak w świetle obowiązujących przepisów jeżeli chciałbym stworzyć cover utworu, którego jesteś autorem musiałbym zasilić Twoje konto w banku szwajcarskim, tudzież jakimś innym unicredito. ;-) Chyba, że odstąpiłbyś od pobrania opłaty. Wiesz, taki gest. ;-)

    PitMac: Owszem jest złe. Jeśli podpisujesz się pod tym zdjęciem. Używasz w komercyjnym projekcie, przetwarzasz w celach zarobkowych. Jednak w przypadku portali, które zaliczam do gazet internetowych, a te z kolei mogą być zaliczone do prasy. Zatem powołując się na prawo cytatu nie muszę pytać takiej internetowej gazety o zgodę, czy mogę ich zacytować. Sądzę, że tak samo ma się to w przypadku gdy powołujemy się na jakiś arykuł, który okraszony jest fotką. Póki podajesz źródło/autora jest to w pełni legalne (chociaż mogę się mylić, jeśli czyta to jakiś prawnik z chęcią przeczytam zdanie na ten temat). Inaczej natomiast sprawa ma się z blogami, których cytowanie w świetle prawa każdorazowo powinno być konsultowane z właścicielem takiego bloga. Pisał o tym u siebie Krzysztof Urbanowicz, zamieszczając wywiad z adwokatem Andrzejem Karpowiczem.

    W przypadku wymienionych powyżej serwisów, a konkretnie wykop.pl nie ma wątpliwości, że o inspiracji mowy być nie może.

    p.s.
    Gwoli ścisłości tam, gdzie jest to możliwe (czytaj znam autora) zamieszczam stosowną informację (przykłady: http://ja.rafi.pl/?p=334, http://ja.rafi.pl/?p=162, http://ja.rafi.pl/?p=154), jednak gro z tych wszystkich śmiesznych i mniej śmiesznych albo całkowicie nieśmieszących rzeczy otrzymuję via e-mail od osób trzecich.

  11. Fanatyk says:

    Rafi nie przesadziłeś troszke? Nie masz wrażenia że troche za daleko idące te wnioski?

  12. RAFi says:

    Fanatyk: w którym miejscu?

  13. RAFi pisze o mentalności tfurcuf…

    RAFi skrobnął na swoim blogu ciekawy wpis Ukraść, nie ukraść? – oto jest pytanie. Wiąże się on odrobinę z moim niedawnym wpisem ‘Inspiranci’ są wśród nas….
    Rzecz chciałem skomentować bezpośrednio u RAFiego, alem się t…

  14. kuba says:

    Jeden z użytkowników Wykopu zgłosił do wykopaliska ten post.

    nie “jeden” tylko ja ;) pozdr

  15. RAFi says:

    “losamorales” zaiste nigdy bym na to nie wpadł. ;)

  16. kmarex says:

    tak… wykop… smieszy mnie chociazby nazwa, a pomysl rzeczywiscie jest zerzniety wraz z cala oprawa, ale panowie i panie – co tam – wazne aby zarabiac na adsense, czy nie?

  17. btd says:

    rafi: no w krainie halasu i metalu to jak ktos kase z tytulow coverow to wytwornie (a co o wytworniach sadze to nie ciezko sie domyslec ;-) ) a w zespolach to z tego co sie orientuje po kumplowsku jest. zreszta scena metalowa jakos sie tak trzyma razem.
    kmarex: na mnie nikt kto ma adsense nie zarabia. nie widze tych reklam ;-) podobnie chyba jak wiekszosc czytelnikow tutaj.

  18. krytyczny says:

    “Wszystko to już było” rzekł niegdyś Karl Gutzkow…

  19. ekhil says:

    Jeżeli chodzi o wykop.pl, to na problem należy spojrzeć z dwóch stron (nic odkrywczego w sumie nie napiszę):
    1. Dobrze, że pojawiła się polski odpowiednik digg’a.
    2. Źle, że wykop jest bardzo (design) podobny do digg’a.

    Co innego “skopiowanie” pomysłu, a co innego wyglądu. Jeszcze inną sprawą jest przypisywanie sobie praw autorskich w takiej sytuacji. To trochę niesmaczne.

    RAFi mam nadzieję, że mnie nie pozwiesz (odnoszę się do wywiadu na blogu Krzysztofa Urbanowicza), bo Cię zacytowałem.

  20. RAFi says:

    ekhil: bez obaw, nie jestem na tym punkcie nadgorliwą osobą. Podałeś źródło i mi to wystarczy. :)

  21. PitMac says:

    Pytałem bo czesto wykorzystuje w blogu grafiki ktore pochodzą z innych stron i własnie sie zastanawiałem czy naleze do złodzeji ;-)

  22. Community Driven Site — PiS Way…

    A po naszemu tytuł powinien brzmieć „witryna napędzana przez użytkowników — na sposób PiS”. O której witrynie mówię? O wykop.pl.

    Kilka dni temu RAFi popełnił wpis na temat kopiowania pomysłów zagranicznych…

  23. Marek Teluk says:

    Sprawa jest wiadoma, ze pomysł jest zerżnięty. Nie jestem prawnikiem, żeby oceniać, czy jest to nielegalne. Mówiąc, że podoba mi się serwis Wykop.pl, właściwie chcę powiedzieć, że podoba mi się pomysł Digg.com i że możemy go używać w Polsce. Zgadzam się z RAFi-m, ale staram się też patrzeć na Wykop.pl pozytywnie, tj. serwis zweryfikował rynek. Ludzie go używają, więc akceptują go moralnie i jest im po prostu potrzebny. Skoro więc Piotr stworzył serwis, którego ludzie chcą używać – to chyba w porządku.

    A teraz drugie dno – o kopiowaniu. Niby to jest dobrze, jak ktoś wykorzystuje istniejące rozwiązanie, czy powiela pomysł. Powinniśmy się uczyć od mądrzejszych. Ale uważam, że dobre pomysły powinny być inspiracją do jeszcze ciekawszych, czyli zamiast kopiować rozwiązanie, kombinuję, jak stworzyć coś podobnego, ale lepszego, innego, po prostu wnieść coś od siebie. Wtedy świat robi nie jeden, ale co najmniej dwa kroki do przodu.

    Korzystałem na początku z Wykop.pl, ale przestałem w momencie, jak chciałem dodać link do pewnego forum o pozycjonowaniu i optymalizacji, który został odrzucony. Forum nie jest moje, ani nikogo znajomego, po prostu uważam, że można się tam dużo nauczyć. Jak taki link jest odrzucany przez moderatora, to olewam serwis i używam Google.com do szukania ciekawych stron.

  24. alienjr says:

    Wypadałoby podać, iż serwis jest wzorowany na zagranicznych blah blah blah blah…
    Ale imho to już sprawa kultury osobistej, a nie legalności. I zgadzam się, że ktoś kto kopiuje pomysły i nie potrafi się do tego przyznać i podać odpowiednich argumentów (a można, że to jednak rozwija pomysł, forma lokalizacji itp itd) to zachowanie godne potępienia. Zawsze łatwiej rozwinąć czyjąś myśl i wylansować ją na swoją, niż od podstaw wpaść na “coś” swojego. Choć “coś” jest lepszym terminem tutaj niż własność intelektualna, bo świecie computer sience i information technology jest bardzo cienka granica między czymś innowacyjnym, a pospolitym (wbrew pozorom). I dlatego np. amerykańskie prawo jest tak pochrzanione.

  25. jonatankot says:

    Poprawcie mnie jeśli się mylę, ale wydawało mi się właśnie, że cała zabawa z CC miała polegać na tym, żeby zapobiec powstrzymaniu rozwoju cywilizacyjnego z powodu opatentowania wszystkich możliwych pomysłów pod pretekstem ochrony wartości intelektualnej.
    Nie wiem, czy ja czegoś nie doczytałem, czy też krytycy stron typu wykop.pl wypaczają tą rozumną i szlachetną ideę.
    Cała ta sprawa pt. “wykop ukradł digga diggowi” byłaby mnie śmieszyła gdyby nie to, że rzecz jest nieco poważniejsza niestety.
    Walczymy o wolność słowa, o wolne oprogramowanie, przeciwko patentom blokującym rozwój myśli technicznej i programistycznej, a tu nagle okazuje się, że wzorowanie się na świetnym pomyśle, który odpowiada na rosnące społeczne zapotrzebowanie na tego typu usługi jest plagiatem i kradzieżą.
    IMHO – to tak jakby czołowym krajowym portalom zarzucać kradzież idei portalu, serwisom oferującym web mail – kradzież takowej idei, polskim blogom – plagiat idei bloga.
    Ciekawi mnie też skąd ta gorliwość w wyszukiwaniu “skradzionych patentów” wśród ludzi, którzy piszą na blogach, korzystają z portali itepe itede.
    Żeby było jasne – dla mnie wykop to jednen z serwisów, których używam, coś mi się w nim podoba, coś nie ale do głowy mi nie przyszło oskarżać autora o kradzież czy plagiat.
    Używam też np. telefonu w sieci Era. Mam oskarżać Erę o plagiat idei telefonii komórkowej? Bo chyba nie byli pierwsi? Idąc takim tokiem rozumowania można dojść do oskarżenia o plagiat pobliskiego warzywniaka. Ten z sąsiedniej ulicy był już wcześniej!!!
    Dla mnie to bzdura, ale jeśli was to bawi…
    “Głównym celem organizacji [Creative Commons] jest stworzenie umiarkowanych, elastycznych zasad w obliczu coraz bardziej restrykcyjnych domyślnych reguł prawa autorskiego, które stawiają coraz większe bariery wolnemu przepływowi informacji.” Z wikipedii, jakby się kto pytał. Pozdrawiam!

  26. RAFi says:

    Z tego, co napisałeś wnioskuję, że cechuje Ciebie NIEROZUMIENIE TEKSTU CZYTANEGO. Doradzam zatem przeczytanie do skutku, aż zrozumiesz o co chodziło w tym wpisie. Bo nie rozumiesz, że nie neguję idei CC, nie neguję również DIGGa i powstających na jego wzór serwisów.

  27. jonatankot says:

    Może nie zrozumiałem. Ale przyznam, że nie potrafisz mnie chyba zachęcić do ponownego przeczytania twojego wpisu… Więc nie będę się starał, pozdrawiam ;)

  28. celafon says:

    Chcialbym nadmienic, ze idea tagowania jest rowniez rodem zerznieta z flickra (www.flickr.com).

    jonatankot: no chyba nie powiesz mi, ze oni to wszystko wypuscili na licencji GNU??? Jestem ogromnym zwolennikiem wolnego oprogramowania, ale jezeli cos nie jest udostepnione w ramach CC lub podobnie, to prawo jest prawem.

  29. jonatankot says:

    celafon: chcesz opatentować ideę?

  30. RAFi says:

    W USA to na porządku dziennym.
    Niemniej jednak widzisz tylko plusy z bycia sieciowym PROMETEUSZEM. Szkoda, że jak poprzednio już wspomniałem nie zauważyłeś, że nie neguję samego Wykopu. Właśnie tego, co widzę złe postanowiłeś niewidzieć lub po prostu przeczytałeś nieuważnie.

  31. Mikołaj says:

    RAFi, cisną mi się na usta dwa pytania:

    1. Czemu ludziom tak ciężko przychodzi czytanie ze zrozumieniem?
    2. Czemu traktują licencję CC czy ruch Open Source jako “wszystko mi wolno, więc zapier… coś, przedstawię jako swoje i będę chodził w glorii tfurcy”?

    Oba pytania są powiązane ze sobą i mam wrażenie, że odpowiedź jest prosta — mentalność. Niestety, ta odpowiedź nie jest nastrajającą optymistycznie…

  32. RAFi says:

    Mikołaj
    Mentalność mentalnością, ale … pragnę zauważyć, że przecież wiele – delikatnie nazywając – “lokalizowanych” serwisów powstaje z naruszeniem praw autorskich, gdyż ich zagraniczne odpowiedniki nie są na zasadzie CC. Są wyjątki, jak chociażby wspomniane Technorati, ale tam też są przecież jakieś ograniczenia. I tak jak napisałeś: rżną jak leci. Mało tego, ich młodociani fani nie widzą w tym nic złego i tym samym zakorzeniają w sobie podobne zachowania. Wyrośnięci na sieciach p2p.

  33. RAFi says:

    P.S. Założę się, że gdyby oni coś wymyślili, stworzyli coś swojego i ktoś by przez kalkę przepuścił ich pracę, byliby wielce oburzeni podnosząc larum.

  34. Mikołaj says:

    Najpierw byłoby kombinowanie nad wyciągnięciem od zachodniego naśladowcy kasy, najlepiej dużej. Argument byłby prosty — wymyśliłem i napracowałem się, niech mi za moją pracę zapłacą. Gdyby zachodni naśladowca odesłał ich drzewo lub w ogóle olał, to zaczęłoby się larum. Jak znam życie, to zaczęłoby się marudzenie na zachodnich forach etc., a oryginalny serwis leżałby odłogiem. W tym samym czasie naśladowca wyposażyłby swój serwis w szereg nowych funkcji etc., czyniąc go w ten sposób lepszym od pierwowzoru. Cała historia w najlepszym wypadku zakończyłaby się podsumowaniem, że obaj wpadli na ten sam pomysł i zrealizowali go niezależnie.

    P.S. Jak znam życie, to zachodni naśladowca wykorzystałby jedynie ogólną ideę, całą resztę (układ strony, grafika etc.) tworząc samodzielnie i dorzucając szereg nowych opcji. Efekt byłby podobny do pierwowzoru jedynie z idei…

  35. [...] Bywa, że sięgam po ten tygodnik, gdyż jest po prostu interesujący oraz oscyluje w moich kręgach zainteresowań, ale podejście w redakcji “Polityki” “jesteś niesławny, to mamy Ciebie tam gdzie, nam światło nie dochodzi i ukradniemy Twój tekst, bo tak naprawdę jesteś malutki, a my mamy kontakty i możesz nasz cmoknąć” jest karygodne i wymaga głębszego zastanowienia się do czego to zmierza? Skoro oprócz malutkich złodziei, kradną również duzi, to jakim prawem duzi płaczą, że ich mali okradają? Za przykład niech posłużą muzycy z kraju znad Wisły – utyskują, że piraci ich ograbiają, że internet jest zły, bo ludzie nie kupują płyt i wolą ściągnąć z internetu, a taka firma Zbigniewa Hołdysa (tak TEGO Hołdysa) w pirackie oprogramowanie wyposażona. Teraz przykład z “Polityką”, mającą w odbytnicy nieznanych obywateli kraju. [...]

  36. Michal Kory says:

    Oczywiscie fajnie by bylo zeby wyglad troche bardziej sie roznil, ale co do kopiowania pomyslow – no coz…
    onet -yahoo
    netsprint – google
    allegro – ebay
    o2.pl – hotmail.com
    gadu-gadu – icq

    chyba nie musze wymieniac dalej – wiec cieszmy sie ze sie polska siec rozwija

  37. madman says:

    Juz jakis czas temu stracilem chec ogladania polskiej podroby serwisu digg.com. Pomijajac kwestie skradzionej idei oraz look&feel serwisu, kopiowany jest tez content.
    A po co mam patrzec na kopiowany content (wiekszosc wpisow taka sama jak na oryginalnym diggu), skoro moge przegladac oryginal?

  38. [...]    › Ja, RAFi › Archiwum › Biedna Polska w UE    › Ja, RAFi › Archiwum › Górnikiem być    › Ja, RAFi › Archiwum › Rycerze na białych rumakach nie istnieją    › Ja, RAFi › Archiwum › Kościół w publicznych serwisach informacyjnych    › Ja, RAFi › Archiwum › Ukraść, nie ukraść? Oto jest pytanie    › Ja, RAFi › Archiwum › Precz z komuną    › Ja, RAFi › Archiwum › Przyjaciel od zaraz    › Ja, RAFi › Archiwum › Google w lodówce – część II    › Ja, RAFi › Archiwum › Polski Rejestr Internetowy – wielka ściema    › Ja, RAFi › Archiwum › Jestem za karą śmierci [...]

  39. madonnafan says:

    A Madonna mówiła: nie ważne jak o tobie mówią, byle by mówili

    :D

  40. [...] Ukraść, nie ukraść? – oto jest pytanie – czyli o tym, że polskie Web 2.0 to kserówki projektów zachodnich kolegów. [...]

  41. Kradnij, a się wylansujesz……

    Long time ago in a galaxy far far away…
    Przepraszam, coś mi się w obwodach pozajączkowało. Na szczęście nie do końca i nie we wszystkich, bo pewne rzeczy miały miejsce dawno, a niektóre są jakby świeże.
    Czy szanowne Czytelnictwo pami….

  42. [...] To prawda co mówi pan Nowacki. Ramki są ble, a na dodatek używa ich ten nikczemny Wykop. via: Wykop.pl [...]

  43. Trafiłem na ten materiał przypadkiem, że też wcześniej go nie znałem….
    a mzże byś coś skrobnął polemicznego?

    http://www.wiadomosci24.pl/artykul/po_pierwsze_nie_kradnij_88161.html

    Zapraszam do nas :)