Słowami jednej z bohaterek wpisu “Potwory z CKM” rozpoczyna się ta notka napisana po przeczytaniu wczorajszego artykułu “Przyjaciel poleci ci” w “Dużym Formacie”, dodatku do “Gazety Wyborczej”.
Nie będzie tu recenzji tegoż artykułu, nie będzie o Streetcom i jego właścicielu, nie będzie o samej metodzie marketingu, która w Polsce przeistoczyła się ze stanu raczkowania w stawianie kroków do przodu, jednak jeszcze na stosunkowo małą skalę. Będzie natomiast o tym, że zjawisko spotka się ze świadomą, a przede wszystkim nieświadomą akceptacją społeczeństwa.
Dla trendsetterów łatwymi zdobyczami okażą się z pewnością osoby łaknące bycia lepszym, podatne na wszelakie nowinki, nowości i cudeńka wchodzące na rynek. Będą to, w głównej mierze, osoby chętne i otwarte na nowe “cool” towary, ulegające często reklamom z udziałem idoli mas, będące przy tym niespełnionymi idolami, dla których audytorium i środowiskiem, które liczy się z ich opiniami są grupy znajomych i znajomych znajomych.
Za przykład “złapanego” może posłużyć Paweł Tkaczyk, który ładnie zareklamował wcześniej otrzymany, jako geschenk, aparat telefoniczny w ramach wyróżnienia spośród tłumu i wskazania go, jako osobę opiniotwórczą, mający przy tym liczną grupę blogowych fanów. Nie zdziwiłbym się wcale, gdyby zachwalana nowa Makówka była również przedmiotem marketingu szeptanego.
Całe szczęście, że mimo 30 tysięcy wizyt miesięcznie nie grozi mi łapanka Streetcomu, tudzież innej firmy, której przedstawiciele konwertują ludzi. Wg artykułu podpięty zostałbym pod “Rebelsa” (CJK?). ;)
› Artykuł z “Dużego Formatu” dostępny również online: Przyjaciel poleci ci
ciężko jest być Wolnym w świecie tak pełnym pokus…;-)
Ten typ reklamy, moim zdaniem, żeruje przede wszystkim na ludziach bez zdania. Natomiast ludzie, którzy mają jakieś tam zdanie, nie dadzą się tak szybko złapać na chwyty marketingu szeptanego. Mnie różne mody jakoś nie pociągają. Mam własne zdanie, które ileś tam czasu sobie wyrabiałem i ciągle wyrabiam- nie chce być bezmyślną marionetką wielkich korporacji. Bycie sobą jest najlepszym rozwiązaniem- niedowiarkom polecam Lot nad kukułczym gniazdem Kenseya.
Obawiam się, że na makówkę zarobiłem samodzielnie każdą jedną złotówkę. Ale podoba mi się Twoja “spiskowo-marketingowa teoria” ;)
Pawle, nie zaglądam Ci do portfela. Zdumiewają mnie osoby, które posiadają manię gadżeciarstwa i dla bycia trendi, dżezi wydadzą znacznie więcej, niż muszą.
Winamp: “Chcemy być sobą” – z dedykacją dla wszystkich tych, którzy zgubili siebie i dotąd nie znaleźli. :)
update: No i zawsze, gdy komentarz jest niewygodny, podpina się go pod teorię spiskową.
[...] Za sprawą wpisu na blogu Rafiego udało mi się przeczytać bardzo ciekawy artykuł z Wyborczej. Całość traktuje o tzw. marketingu szeptanym. W tej formie reklamy chodzi przede wszystkim o to by opiniotwórcą nie był już ekran telewizora, bilboard czy reklama w innym miejscu, ale by stał się nim ktoś kogo znamy. Ktoś kto będzię polecał i zachwalał produkty jakiejś marki, niby nie mając z tego tytułu żadnych profitów. Okazuje się jednak, że już i w naszej Ojczyźnie możemy mieć do czynienia z tego typu niecnymi (?) praktykami. Nie wierzycie? Proszę bardzo, na blogu Pawła Takczyka pojawiła się recenzja telefonu, który autor otrzymał od specjalizującej się w szeptanej reklamie firmy. [...]
Znaczy, że co? Że niby ludzie łapią się na każdą możliwość zdobycia nowości tylko po to, żeby pochwalić się nią wśród otaczających osób? Może i racja, bo w sumie czy warto wydawać 2000 np. na nowy telefon, który od poprzedniego różni się obudową, zwiekszoną pamięcią (której i tak nie wykorzystujemy) i kilkoma – czasem nie przydatnymi – funkcjami…
A może zwyczajnie ludzie nie mają w co pieniędzy pakować, czy coś…
Ha, najlepsze jest to: “Czasem są rebelsami, czyli ludźmi poza systemem (na przykład blokersami albo anarchistami)”. I nie wiem, czy blizej mi do blokersa czy anarchisty ;).
a ja i tak chcê maca mini!…
zacznijmy od rozpiski:bytowiskoja.rafiblog btdto tylko trzy z przejrzanych dzi¶ na szybkiego blogów, których twórcy jako¶ odnie¶li siê do fajnego nomen omen aryku³u leszka talko (talki?) dostêpnego o tutaj. wszystkie linki odbêbnione? okej, t…
RAFi: Teoria spiskowa to oczywiście żart, taka współczesna moda ;) Natomiast z całą stanowczością stwierdzam — nie kupiłem komputera dla bycia “dżezi” czy “trendi”. Po prostu ludzie, których szkolę pracują na Macach (nie wnikam już, z jakich powodów) i wymagają, abym i ja takowego posiadał. Ot i cała filozofia pozerstwa ;)
“Dzezi” i “Trendi” jest wysmiewanie sie z innych majacych ladne przedmioty, i zarzucanie im bycie dzezi i trendi, takze to Rafi biegnie w stadzie baranim, a nie Pawel :).
Paweł, weź to jeszcze raz przeczytaj i powiedz, czy sam jesteś teraz w stanie uwierzyć w taki “argument”, zwłaszcza w kontekście:
a) tonu notki, w której o zakupie owego Maca poinformowałeś – chyba że był to podręcznikowy wręcz przykład “słodkich cytryn”;
b) reklamy telefonu
c) swoich rozlicznych wypowiedzi, jak to strasznie chcesz mieć Maca, bo to Mac – bajerancki i eliciarski z definicji.
Ciekawi mnie, ile osób (na razie wiem o jednej) odmówiłoby gdyby otrzymali propozycję ekhm… wejścia w posiadanie nowego telefonu/odtwarzacza MP3/czegoś tam jeszcze?
Większość powie pewnie teraz, że odmówiłaby, oczywiście, bo to sprzedawanie duszy diabłu, łapanie się w sieć, i w ogóle. Ale czy tak samo byłoby gdyby taka oferta faktycznie się pojawiła?
hmm latwo jest dac sie zlapac tak naprawde.
tak jak mowialm kiedys u siebie – kazdy ma swoja cene.
dla mnie ciekawostka bylo ze panowie z firmy Streetcom wycenili mnie na okolo1500zl.
komfort odmowy?
dla mnie to bylo ciekawe doswiadczenie.
czesc znajomych uznala, ze zwariowalam posylajac ich w diably.
co do tego typu marketingu… uwazam ze niczym nie rozni sie od reklamy.
i powinno sie jasno zaznaczac, ze piszemy o czyms, bo nas ‘podkupili’.
ps. apple to chytrusy – co mogli dac za taka reklame? nie dajmy sie zwariowac :)
Ile osób by odmówiło? Przypuszczam, że diabeł tkwi w szczegółach…
Jeśli ktoś zaoferowałby mi teraz komórkę, to bym pewnie nie wziął – właśnie kupiłem nową, którą wybrałem bardzo starannie. Gdyby ktoś zaoferował mi laptop, miałbym cięższy orzech do zgryzienia, bo właśnie chcę jakąś maszynę kupić :)
Jeżeli oferta polegałaby na zasadzie – przetestuj i powiedz nam, co o nim myślisz, bez żadnych zobowiązań – pewnie bym wziął. Jeżeli jednak usłyszałbym: “weź sprzęt, pobaw się nim, a jak napiszesz coś pozytywnego na blogu, będziesz mógł go odkupić za stówkę”, to chyba jednak bym się nie skusił. Pachniałoby mi to jednak trochę prostytuowaniem się za gadżet…
Mikołaj: Oferta Streetcomu brzmiała tak “weź go, potestuj, napisz co o tym myślisz (możesz go zrównać z ziemią jeśli masz powody), powiedz znajomym co o tym myślisz, a po wszystkim będziesz mógł go odkupić”. Po śmiesznie niskiej cenie.
Oczywiście, jak coś się komuś nie podoba, raczej nie będzie tego zatrzymywał. Bo na jaką cholerę mu to gówno?
No widzisz, haczyk tkwi w obowiązkowym “powiedz znajomym”. Tak sformułowana propozycja by do mnie nie trafiła.
Ale mówienie znajomym, przynajmniej w moim przypadku, oznacza po prostu odpowiadanie na pytania osób zainteresowanych “moim nowym fonem”. Inna sprawa, że z wiekiem pytań jest mniej.
msierant, “[...] a po wszystkim będziesz mógł go odkupić”. Po śmiesznie niskiej cenie. Oczywiście, jak coś się komuś nie podoba, raczej nie będzie tego zatrzymywał. [...]”
Zdziwiłbyś się. Całkiem sporej liczbie ludzi uruchamia się tu instynkt “chomika” i łowcy okazji.
Tylko nie popadajmy w przesadę, bo jak wrócę z wakacji to każdy z kim podzielę się wrażeniami i powiem z jakiego biura usług korzystałem będzie we mnie widział trendsettera.
Paweł: patrz. ;)
msierant: generalnie już takie ze mnie zwierzę, że przeciwstawia się systemom, płatnej protekcji, nepotyzmowi, układom układzikom, artykułom sponsorowanym itp., więc jeśli wypadłoby na mnie: “masz stestuj, wypełnij naszą ankietę, dac yt” pewnie bym stestował, i jeśli takie by istniały, nie kryłbym minusów danego produktu, jak to miało np. miejsce w przypadku Motoroli u Pawła na blogu – delikatnie, dyplomatycznie, byle przypadkiem ktoś się tam nie obraził. Jak widzę, że bateria trzyma dobę, to piszę: “dupna bateria, którą należy zastąpić silniejszą, już na starcie”; jak nie mogę kliknąć w przycisk bo przyciski są do bani zaprojektowane, to piszę: “model telefonu przeznaczony raczej dla kobiet z filigranowymi, drobnymi paluszkami” itd.
wilkart: nie rozumiesz chyba. “Szepty” istniały od dawna. “Wow, mówie wam, widziałem u kumpla tubę technicsa, ta dopiero ma moc i dał tylko 5 papierów”, “Korzystam z SZYBKATAKSA, bo są tani, nawet nocna taryfa wypada lepiej na tle konkurencji. Tu masz numer, podaj ten kod, powiedz, że masz zniżkę, będzie jeszcze taniej” – tylko ostatnio zostaje to wykorzystywane przez agencje do promowania towarów i dóbr.
Problem (dla mnie) tkwi w obowiązkowym “powiedz znajomym”. Jeżeli produkt będzie naprawdę dobry, to z pewnością się dowiedzą. Jeżeli będzie zły, to pewnie też im powiem, żeby nie wtopili. Sęk w tym, że nie będę łapał za comórę i dzwonił do wszystkich z informacją, a raczej będę odpowiadał na pytania. Być może napiszę coś na blogu, ale z wielkim naciskiem na “być może”. Jeżeli ktoś przyjdzie do mnie z kwestią “i powiedz koniecznie znajomym”, to go spuszczę na drzewo :>
Mikołaj: To wszystko zależy od wieku znajomych i ekhm… “ofiary” trendsetterów. Ja nie musiałem do nikogo wydzwaniać. Jestem w takim wieku (15 lat), że większość moich znajomych gdy tylko zobaczyła Motorolę SLVR w moich rękach mówiła “o, nowa komóra! pokaż…”. Oczywiście, pojawiały się wtedy pytania o funkcje (“a jaki to ma aparat?” “ma karty pamięci?”) i wywiązywała się przez to rozmowa na temat tego aparatu. Warunek “powiedz znajomym” spełniał się więc z inicjatywy owych znajomych, nie mojej.
No cóż, w moim wieku (30) większości zwisa, jakiego ktoś używa sprzętu i musiałbym takie rozmowy inicjować. Ewentualnie musiałbym pochwalić się na blogu, czyli powtórzyć zachowanie Marvela, a to już pewnie generowałoby mój opór…
Chwalenie się na blogu, a raczej recenzja po uprzednim przetestowaniu, to osobny wymóg. Znajomym musisz o tym mówić niejako poza tym. Ale znajomych raczej nie sprawdzają, no bo niby jak?
Siłą woli będziesz mówił o tym swoim znajomym. ONI o tym dobrze wiedzą, sprawdzać nie muszą. Chyba, że jesteś nurek. ;)
I dlatego nurkom nie dają do testów telefonów :P
RAFi, ja bym znajomym dupy nie zawracał nowym modelem telefonu, bo to po prostu mało kogo obchodzi :)
Jedynymi produktam, którymi trułem znajomym, to był Firefox, Kerio Personal Firewall i Avast. Wszystkie trzy po to, żeby przestali rozsiewać wirusy i nie zawracali mi dupy wyskakującymi okienkami czy wolno działającym kompem ;)
Wracając do komórek, to przez ostatnie 3 lata używałem Siemensa S45 i nikogo to nie zainteresowało. Przepraszam, był wyjątek – mój dobry przyjaciel, pracujący gdzieśtam wysoko w Orangutanie i mający dostęp do nowych słuchawek. Ale to było raczej pytanie zawodowe, niż ciekawość ludzka ;)
BTW – wymieniłem sobie dziś comórę na nowiutkiego smartfona i zobaczymy czy dam sobie radę z czymś, co działa na Windows Mobile ;)
Konsumpcją opętani…
Marketing jest wszędzie. Otacza nas ze wszelkich stron. Nasze życie kręci się wokół jednego – wokół konsumpcji….
[...] Ciekawostka – głos w sprawie „polecenia znajomym” zabrał Rafi, w wyniku czego okazało się, że do autorki bloga Zrzuty Streetcom zwracał się z konkretną propozycją finansową (przy okazji – Pajęczaki – pozdro! :). [...]
Kilka razy przeczytalem w komenarzach o trendowatści i dżezowatości Maców od Apple. Kto to wymyślił? TrendiMac? Nie, to nie tak – one po prostu są zajebiste i nie ma się czemu dziwić że Paweł Tkaczyk dobrze o Makówkach pisze. Od 9 lat używam na przemian Maca i PeCta.
A wiecie co wam powiem: PeCet jest doskonałym komputerem
…ale tylko do chwili, gdy łączysz się z Internetem, Ethernetem, LANem lub jakimkolwiek innym komputerem.
Od ponad roku w używam tylko i wyłącznie MacówMini.
Nie dla modnego efekciarstwa, ale dla świętego spokoju.
to znaczy ze jestes slabym uzytkownikiem. kropka.
jak to jest ze ja od czasu windows 98se nie mialem nigdy zadnego wirusa? i antyvirusy nie zawsze mialem zainstalowane. jak sie nie umie obchodzic to sie psuje. i tyle.
btd: NIE MYŚLISZ INACZEJ! Stiw by Ci dał popalić. ;)
Przyznam szczerze, że też nie mam problemu z różnego rodzaju syfami, o których narzekają niedoświadczeni użytkownicy.
Najwięcej wirusów mają piraci. Jako 15-latek znam kilkanaście osób które nie popierają Billa G., a mimo to używają Windowsa ze słynnym kluczem FCKGW-… Oczywiście, nie zaktualizują przy tym systemu, bo to wymaga Service Pack 1, który nie uruchamia się na pirackich Windowsach. Dlatego bronią się scrackowanym Nortonem. Skutecznym jak pijany chirurg, bo “to gówno się nie aktualizuje”. I, średnio raz w miesiącu, jeden prosi drugiego o płytę z Windowsem, bo mu się znowu ten syf nie chce uruchomić.
Nigdy nie rozumiałem tych osobników, którzy marudzili o niestabilności Windows XP, wirusach etc. Wychodzi mi, że albo mieli źle zainstalowanego XP (pirat?), albo po prostu są lamerami. Osoby używające komputera od kilku lat nie mają z Windows XP najmniejszego problemu, zakładając oczywiście że głowę mają nie tylko po to, by deszcz nie lał się do środka…
P.S. Czemu zdecydowana większość (95%?) znajomych grafików używa PC i Windows, a nie Mac i MacOS? Czyżby aż tylu z nich było masochistami?
Taaa! Nie ma jak niekompetentni dziennikarze. O Streetcomie pisze się dużo i każdy z dziennikarzy, którym udzielałem wywiadu tropił spiski większe niż w Kodzie Da Vinci.
Prawda jest taka – masz popularnego bloga? Super! My dajemy Ci kolejny temat do rozmowy. Ty robisz z tym co chcesz, my w zamian mamy dyskusje w necie. Nie płacimy za współpracę, nie mówimy ludziom, co maja pisać, chcemy, żeby się wypowiadali. A za odwagę naszych Klientów może spotkać nagroda – po prostu wychodzą na odważnych i, że są, że się tak wyrażę, cool :-).
A tak z innej beczki, rebelsi też nas interesują, wydaje mi się, że mamy projekty dla każdego. Prosimy o kontakt. Nie chciałby Pan, na przykład ,pójść do opery i na wlasne oczy przekonać się, że to bardzo fajny biforek?
Pozdrawiam,
AB
Panie Arturze,
Bardzo dziękuję za propozycję, jednak nie jestem osobą, która lubuje się w etykietach typu COOL & TRENDY, dlatego też nie skorzystam z oferty.
Pozdrawiam.