Paweł w swojej notce poruszył temat nowelizacji ustawy o prawie autorskim, którym zajmuje się MKiDN. Nowelizacja de facto będzie zielonym światłem dla piratów i z pewnością nie będzie przeciwdziałać rosnącemu rynkowi pirackiemu.
Dalej czytając jego wpis prognozuje, że “polskim programistom nie będzie się opłacało pisać programy, a użytkownicy będą skazani na buble lub OpenSource”. Uważam tą hipotezę za mało realną. Dlaczego?
Przede wszystkim dlatego, że niemożliwe jest nagłe odwrócenie się wszystkich polskich firm zajmujących się pisaniem oprogramowania, a także dorabiających freelancerów od użytkowników i rynku zbytu, ponieważ wątpliwe jest, mimo dobrej opinii na świecie, żeby wszyscy wyemigrowali i znaleźli pracę poza Polską. Podobny przypadek miał miejsce z grupą zawodową, jaką są pielęgniarki – oczywiście sporo wyjechało, ale znaczna większość, mimo możliwości wyjazdu pozostała w kraju.
W dalszej części tekstu Paweł kolejny raz (który to już?) narzeka na niemożność zakupu mp3 z serwisu iTunes MS. Rozumiem niedogodność, ale nie rozumiem zacietrzewienia. Może to wynika ze snobizmu? “Ja mam pieniądze, Ja chcę kupić, Ja jestem legalny”. Z drugiej strony, jeśli chcemy nabyć utwory jakiegoś wykonawcy, a mamy pieniądze i jesteśmy legalni, to jaki problem kupić album? Przecież album w te, czy tamtą jeden pies, prawda?
Notkę wieńczy tekst pisany kursywą (to cytat?):
Piracą — moim zdaniem — ludzie o wąskich horyzontach, którzy nie potrafią sobie wyobrazić, że za pracę intelektualną (a nie tylko machanie kilofem) też można oczekiwać wynagrodzenia. I dla nich właśnie jest ta ustawa. Pisana — jak się wydaje — przez równe im „umysłowe potęgi”. Żenada.
I tu moje oburzenie sięgnęło zenitu. Chciałbym podkreślić, że nie zamierzam bronić, czy też usprawiedliwiać w jakikolwiek sposób, a jedynie wskazać prawdopodobne podłoże takich działań.
Zacznę od tego, że w Polsce cena oprogramowania windowana w górę jest poprzez wysokie marże i chciwość dystrybutorów. Często angielskojęzyczne wersje są tańsze o ponad 50% od wersji spolonizowanych! Duże firmy stać na zakup oprogramowania, by być całkowicie legalnym. Małe firmy nie są w stanie chyba, że składając wniosek o kredyt na rozpoczęcie działalności uwzględnią w kwocie, o przyznanie której się starają, koszt zakupu oprogramowania.
Uważam, że kary powinny być bardzo surowe dla tych, którzy czerpią zyski ze sprzedaży i rozprowadzania pirackiego oprogramowania, a łagodniejsze dla tych, którzy go używają.
Zdaję sobie sprawę z tego, że decydując się na otwarcie działalności w Polsce ryzyko poniesienia klęski jest wysokie – zakładając, że nie będziemy działać dzięki układom, a i naszym poczynaniom nie będzie towarzyszyć wszędobylski nepotyzm – więc wykładając na starcie dodatkowe tysiące na drogie oprogramowanie jest inwestycją, która nie ma pewnej gwarancji zwrotu.
W Polsce ogromną liczbę osób nie stać na legalne oprogramowanie tak samo, jak nie stać na legalną muzykę. I jedno, i drugie w naszym kraju jest trudno dostępne, tak trudno, jak Tyskie w Otako, a powód jest oczywisty – niskie zarobki, zdecydowana większość osób niezamożnych kontra wysokie ceny płyt audio, dvd oraz oprogramowania.
I może warto by sobie zadać pytanie dlaczego tańsze nie są muzyka, filmy, oprogramowanie? Dlaczego dystrybutorzy wydają się mieć małe móżdżki? Przecież łatwo wydumać, że tańsza muzyka, filmy, oprogramowanie = więcej klientów, a to z kolei równe jest większym zyskom.
W Polsce rynek jest tak ubogi w zasoby ludzkie i zbyt, że czasami sam koszt wytworzenia (wysokie płace dla zatrudnionych specjalistów i niska sprzedaż) dyktuje cenę, poniżej której zejść nie można.
Ale nie zapominaj, że w Polsce było, nie było mamy również dużą konkurencję, dla przykładu firmy tworzące oprogramowanie do obsługi sektora MŚP (fakturowanie, magazyn, księgowość, itp.). Dlatego też, ja bym optował za producencką chęcią wielkich zysków.
Różnice w cenie są, ale ja trafiłem na zmianę w 2 strone :)
przykładowe ceny u dystrybutora, netto zakup dla reselera:
1 331,60 zł Office 2003 EN CD BOX
1 154,64 zł Office STD 2003 PL CD BOX
1 061,52 zł Windows XP Professional English Intl CD w/SP2 BOX
938,99 zł Windows XP Professional Polish CD w/SP2 BOX
2 194,11 zł ADOBE Photoshop CS 2.0 CE PL Win
2 237,56 zł ADOBE Photoshop CS 2.0 CE IE Win
Dziwne, ale tym nie mniej jak soft jest tyle razy droższy od hardwaru, a ZU nie będzie na nim trzepał kasy w swojej firmie to zaczyna kombinować – dlaczego aż tyle ma płacić, w dodatku nie mogąc nic zrobić, nawet zbackupować.
btd: różnice cenowe EN, a PL miałem na myśli podczas, gdy EN sprowadzasz z zachodu. :)
Pisząc o nieopłacalności produkcji dla naszego rynku miałem na myśli międzynarodowe firmy. Polskie będą robiły dla polskiego odbiorcy, bo dla kogo innego mają? Nie mają wyjścia.
Moja chęć zakupu w iTMS nie wynika ze snobizmu, ale raczej z wygody — wolę zapłacić 10 dolarów za album zagranicznego wykonawcy w iTMS niż 60 PLN w EMPiK-u. Żaden snobizm, po prostu liczenie kasy i wygoda :)
Zgadzam się, że międzynarodowe firmy mają nasz rynek gdzieś i każą sobie słono płacić. Trzeba z tym walczyć. Ale żeby walczyć z nimi, potrzebuję argumentów. A nasz rząd udowadnia na międzynarodowym rynku, że jesteśmy zadupiem, które toleruje piractwo. I jaki masz wtedy argument za obniżeniem cen, czy otwarciem polskiego oddziału? Dystrybutorzy może mają małe móżdżki, ale umieją liczyć — i mając taką ustawę wyliczą, że w Polsce płyty i soft będą kupować tylko głupi. Więc trzeba ich kasować.
“zakładając, że nie będziemy działać dzięki układom” – nie mogę zrozumieć co masz na myśli ? jakie układy ? układy w biznesie – to sam biznes. układy polityczne ? z nimi czy bez nich ryzyko jest takie same dla samego biznesu. Bynajmniej nie mówimy o biznesie w rodzaju ‘orlen’ ? ???
Przykład:
Pan X zakłada firmę, bo wie, że jego teść Pan Y jest wpływową osobą i gwarantuje mu zbyt na oferowane usługi i produkty, a ponadto wieloletnie kontrakty z urzędami państwowymi.
W powyższym ryzyko zerowe. Gość na starcie może być legalny do bólu. ;)
UPDATE: Z powyższym miałem osobistą styczność jako pracownik Pana X.
[...] 3. i jeszcze nieco u Rafiego. tak, dla Porządku (i prawa ;-) Zacznę od tego, że w Polsce cena oprogramowania windowana w górę jest poprzez wysokie marże i chciwość dystrybutorów. Często angielskojęzyczne wersje są tańsze o ponad 50% od wersji spolonizowanych! [...]
“Moja chęć zakupu w iTMS nie wynika ze snobizmu, ale raczej z wygody — wolę zapłacić 10 dolarów za album zagranicznego wykonawcy w iTMS niż 60 PLN w EMPiK-u. Żaden snobizm, po prostu liczenie kasy i wygoda :)”
Założmy taki album będzie kosztował ze 40 zł (zależy od kursu i ilości utworów), Oryginał można wyrwać za 50-60 zł, czasami i za 30 zł a nawet mniej, jak to starsza płytka. Nie lepiej dopłacić te parę zł i mieć album na nośniku CD, w świetnej jakości (a jak się dobrze trafi to można też kupić DVD, z nagraniem w 5.1), nie zabezpieczony ?
“W powyższym ryzyko zerowe. Gość na starcie może być legalny do bólu. ;)”
No dobra, zgodzę się z Tobą, pozatym, że tak ustawiony nie musi być właściwie legany :)
RAFi nie poruszył jeszcze jednego problemu, związanego z tematem piractwa – gry komputerowe. Starsi stażem pamiętają, że niegdyś gry potrafiły kosztować kosmiczne pieniądze, a polonizacja była bajką o żelaznym wilku. Gier sprzedawało się tak mało, że niektóre popularne tytuły to kilkaset leganych egzemplarzy w całej Polsce.
Firmy zajmujące się grami poszły po rozum do głowy i:
1. Zaczęto wydawać taniej starsze gry, czasem nawet bardzo stare. Okazało się, że kupa osób nie kupiła gry za dzisiejsze 200 złotych, ale kupiła ją za złotych 50.
2. Gry zaczęto polonizować w takim stopniu, aby ich sprzedaż poza Polską nie miała sensu. Czyli nie tylko polska instrukcja, ale pełna polonizacja gry.
3. Nowości zaczęły mieć bardziej przystępne ceny – 39, 59, 79, 99 złotych – i tak jest w większości przypadków do dziś. Nowości kosztujące 159 czy 199 złotych to dziś rzadkość, a i tak po paru miesiącach ich ceny spadają o kilkadziesiąt złotych.
Nagle okazało się, że kiepski rynek gier w Polsce jest rynkiem dochodowym. Okazało się, że ludzie mają pieniądze, chcą je wydawać na gry i chcą je wydawać na gry spolonizowane.
Jakimś cudem ani firmy fonograficzne, ani producenci oprogramowania “poważnego” nie raczyli tej historii zauważyć, że o wyciągnięciu wniosków nie wspomnę. Popatrzmy teraz na Adobe Suite CS2 (czy jak się to nazywa) – cena polskiej to coś w okolicy 6 tysięcy złotych. Dla wielu freelancerów to są naprawdę wielkie pieniądze i przy naszych cenach za usługi zarobienie na taki soft będzie trwać latami. Dodatkowo przepisy nakazują wpisanie takiego zakupu w poczet środków trwałych, co wiele osób może przerażać na amen. Gdyby jednak Adobe Suite CS2 PL kosztowało z VAT 3499 złotych, to dużo więcej osób by się na niego szarpnęło. A przecież można byłoby zapisać, że wersja PL może działać tylko z polską wersją Windows. Taka niedogodność trafiłaby w znikomy ułamek procenta użytkowników, a z całą pewnością zabezpieczałaby przed wykorzystaniem oprogramowania poza Polską.
To samo można powiedzieć o pudełkowanym Windowsie – 1000 złotych to olbrzymia suma za coś, co można mieć “za darmo”. Jednak gdyby OEM XP PL z klarowną licencją kosztował 100 złotych, a wersja pudełkowa 400 złociszy, to problem pirackich Windows byłby zredukowany o kilkadziesiąt procent. Ba, Microsoft odniósłby przynajmniej dwie dodatkowe korzyści. Po pierwsze znacznie szybciej wyrugowałby stare wersje Windows – wciąż widać wiele kompów z 95, 98, Me, NT i 2000. Wielu legalnych userów nie wymieni tych systemów teraz, choć ich kompy pociągnęłyby XP. Drugą korzyścią byłoby umocnienie się na rynku i przywiązanie klientów do siebie. Linuksowi znacznie trudniej byłoby konkurować na rynku, gdzie Windows kosztuje 100 złotych.
BTW – jeśli mnie pamięć nie myli, to 5 lat temu nowe XP w promocjach kosztowały bodaj 79 dolarów, a dodawano do nich wiele różnych gadżetów. Tak mi się coś kojarzy z dawnych doniesień prasowych, ale pewności nie mam. Gdyby była to prawda, to byłby to kolejny dowód na bicie nas w d… przez koncerny. Choć poractwa nie pochwalam, to jakoś mnie ono nie dziwi…
Zarobki zarobkami a ceny cenami. Znam wiele, powiedzmy, bogatych ludzi, ktore mimo wszystko zaopatruja sie *tylko* w pirackie gry/muzyke/filmy, bo tak jest taniej. Taka mentalnosc i o tym nie mozna zapominac. Spadek cen niekoniecznie pociagnal by za soba wzrost sprzedazy legelnych dziel. Nie zwalajmy wszystkiego na ceny…
Ciekawa dyskusja, że tak powiem potrzebna społecznie ;)
piotr poetra – sądzisz, że gdybym chciał jako student kupić sobie flasha albo jakiś inny program, to mam szanse? ZA CO?
A ludzie pracujący, dostający mniej niż 1000zł na rękę? Gwaratnuję Ci, że ostatnią rzeczą o jakiej mysli taka osoba jest to, czy wszystko co ma na komputerze jest legalne.
Inna sprawa, jeśli ktoś celowo nie kupuje oprogramowania, a zarabia na pracy na nim wykonanej.
Mikołaj: absolutnie się z Tobą zgodzę. Nie wymieniałem w powyższym gier, nieco miałem je w domyśle z oprogramowaniem, ale słusznie prawisz, że na przestrzeni kilku lat polityka rodzimych dystrybutorów w tej kwestii bardzo uległa zmianie, na korzyść dla graczy oczywiście. Gry są tańsze – nowości nie kosztują przeszło dwóch stówek, stosunkowo dosyć szybko pojawiają się polskie wersje, a co więcej jeśli ktoś nie ma kasy na nowość, może poczekać i kupić to po kilku miesiącach za znacznie niższe “diengi”.
Sprawa chociażby z Creative Suitem firmy Adobe jest niewesoła. Wydać kilka tysięcy może niejednego zniechęcić. Windows równiez drogi.
Nie pomogą tzw. wersje dla studentów, bo i te są drogie, a kupują je przeważnie NIE STUDENCI. :)
Taka nieco chora polityka w tym naszym DuckLandzie.
@Paweł K.
Chcialem tylko wykazac, ze jest pewna grupa ludzi, ktora niezaleznie od cen opgoramowania i tak nie zmieni podejscia.
Ale nei generalizujmy, bo tak samo jak jest cześć która nie będzie kupowała softu (i to ci pewnie kiedyś zostaną odstrzeleni), tak i jest część, która chciałaby, ale nie może.
Przykład? Pan Jasio chce założyć firmę i dostaje kredyt – co kupi pierwsze? Samochód do jeżdżenia po klientach, czy może jednak komputer w windowsem do płatnika? ;)
Oczywiście, część osób zawsze będzie piracić soft. Piraci są w każdym kraju na świecie i pewnie nawet największe kary tego nie zmienią. Wydaje mi się jednak, że walka z piractwem przy pomocy obecnych metod mija się z celem. Koncerny muzyczne mogą się obrażać na istnienie MP3 i żądać rozstrzeliwania ich posiadaczy, ale znacznie lepiej jest zaoferować im kupienie pojedynczych piosenek na MP3 i zarabianie na tym. I tak dalej, i tak dalej, i tak dalej…
Pan Jasio może kupić kompa z oprogramowaniem – to zależy od rodzaju firmy. Żałuję, że gdy kończyłem studia kilka lat temu nie obowiązywały obecne przepisy. AFAIK osoba po studiach, która nigdy nie pracowała, może przy zakładaniu firmy otrzymać kredyt w wysokości 12 tysięcy złotych z przeznaczeniem na firmę – starcza na nowego kompa, Windowsa i Adobe Suite ;)
[...] Legalnie nielegalni – czyli dlaczego w Polsce firmy fonograficzne, dystrybutorzy wideo i producenci gier oraz oprogramowania będą ciągle narzekać na niską sprzedaż. Taki wpis-klucz na zmniejszenie zjawiska piractwa w Polsce. MARZEC [...]