Jako, że poprzednią notkę nieco skróciłem myślowo, tak w tej chciałbym swoje przemyślenia, zawarte w poprzednim wpisie, rozwinąć.
Pozwolę sobie na nieco fantazji ulegając myśli: WSZYSCY SĄ ŹLI, A ZA ZŁEM STOJĄ ZŁE SKRZATY I ELFY. Wyobraźmy sobie sytuację, gdzie pewien rząd wielkiego mocarstwa mówi światu: CHCEMY WIEDZIEĆ O WAS WSZYSTKO. CHCEMY ZNAĆ CIEBIE, TWOJĄ RODZINĘ, TWOICH ZNAJOMYCH. CHCEMY WIEDZIEĆ CO PISZESZ, DO KOGO PISZESZ, PO CO PISZESZ. CHCEMY WIEDZIEĆ DO JAKICH DANYCH MASZ DOSTĘP, CZYM SIĘ ZAJMUJESZ, A TAKŻE KIM SĄ TWOI WROGOWIE.
I co? Wszyscy nagle jak pokorne cielaki lub grzeczne owieczki zgadzamy się z tym przystępując do ogólnoświatowego programu inwigilacji? Nie. Człowiek z natury jest zbuntowany. Buntuje się już podczas narodzin krzycząc, płacząc, broniąc się. Buntuje się dorastając i będąc już człowiekiem dorosłym. Przeciwko czemu? Ano przeciwko wszelkiego rodzaju zakazom, nakazom odgórnym, przeciwko tym, którzy “chcą dla niego lepiej”, a także sprzeciwiają się władzy, która chce mu coś zabrać lub wejść z butami w życie prywatne.
Wyżej wymienione żądania nie byłyby możliwe do spełnienia, gdyby wyszedł na mównicę pan w ciemnych okularach i wyraził swoje postulaty. Możliwe są natomiast, gdy stworzy się mechanizm kontroli, do którego pod przykrywką darmowych produktów będą przystępować miliony osób. Dobrowolnie. A, że internet jest coraz popularniejszy i bardziej dostępny, to istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że przyszli internauci również będą ulegali modzie na Google.
Nie wierzę, że apetyt nie rośnie w miarę jedzenia i właścicielom wystarcza zysk z reklam. Nie wierzę, że twórcy Google byliby w stanie samotnie (dwójka osób) stworzyć tak potężną i szybką wyszukiwarkę, jaką przecież było Google od początku kiedy się pojawiło. Z tym wiążą się wielkie nakłady finansowe, na które zapewne mogłyby sobie pozwolić dwa sektory: mafia lub rząd.
Być może Google, to nie tylko dwóch jego założycieli, a po prostu całe armie ludzi, które mają za zadanie przechwytywanie ważnych i cennych informacji? Skoro Google ot tak, na pstryknięcie palcami, zgodziło się na ocenzurowanie swojej wyszukiwarki to może oznaczać, że są w stanie ulec i naciskom innych rządów.
Czy nie wydaje Wam się dziwne, że wszelkie usługi Google występują jako BETA? Internauci powoli zaczynają sobie hihy-śmichy robić, że Google ma “wieczne bety”. Być może to nie jest przypadek, tylko wręcz celowe i wcześniej zaplanowane działanie. Wszak w wyniku “niezaplanowanych” wydarzeń łatwo się wytłumaczyć i winę zrzucić na beta wersję usługi.
Wybrane usługi:
Google AdSense – znają twoje imię, nazwisko oraz nr konta bankowego, a także odwiedzalność twojej witryny, a to pod przykrywką twoich “wielkich” zarobków.
Google Desktop – nieszczęsna, dziurawa usługa. Dostęp do plików, które przechowujesz na swoim komputerze.
Google Earth – m.in. zaznaczasz swoją pozycję na mapie.
Google GMail – poczta, składowanie magazynowanie. Czytanie poczty, na które zapewne byśmy się nie zgodzili, gdybyśmy wiedzieli przed rejestracją, że taka operacja ma miejsce na wszystkich kontach. Teraz również w niedalekiej przyszłości GMail dla firm.
Google Mobile oraz Local for mobile – tutaj m.in. ujawniasz swój nr tel. komórkowego.
Google Talk – służy do rozmów.
Reasumując, wiedzą kim jesteś (Google AdSense). Nie dość, że wiedzą czego szukasz (wyszukiwarka Google), to wiedzą co i do kogo piszesz, a także kto i co do ciebie pisze (Google GMail) oraz wiedzą co trzymasz w komputerze (Google Desktop). Wiedzą skąd nadajesz (Google Earth i Mobile), z kim i o czym rozmawiasz (Google Talk). Darmowe, jednak zbyt piękne by mogły być prawdziwe. Znakomite narzędzia służące do kontroli, której w normalny i świadomy sposób nigdy byśmy się nie poddali.
Paweł w swoim komentarzu zwraca uwagę, że gdyby coś takiego wyszło na jaw, to od razu wszyscy by się od nich odwrócili. Ale nie wychodzi. Tak, jak wiele afer w U.S.A. wypływa na wierzch dopiero po latach lub idzie do grobu wraz z ludźmi, którzy cokolwiek mogli na ten temat powiedzieć, tak i ta sprawa wręcz niewiarygodna (- No jakto? dostajesz coś za free i jeszcze marudzisz? Głupoty gadasz facet.) całkiem możliwe, że nie odkryje swojego prawdziwego oblicza.
Byte twierdzi, że jest niemożliwe, by ktokolwiek tą pocztę czytał. Ja uważam inaczej. Jest to możliwe. Skoro rządy m.in. Francji, Niemiec mają zainstalowane oprogramowanie u operatorów telekomunikacyjnych służące do nasłuchu i wychwytywania wszelakich rozmów dotyczących predefiniowanych słów, wyrażeń itd., to równie dobrze takie Google może podlegać mechanizmom segregującym i przechwytującym pewne informacje zawarte w e-mailach.
Wierzę, że brzmi to bardzo niewiarygodnie i doskonale sobie z tego zdaję sprawę. Chciałbym się mylić. Chciałbym, żeby wyżej przedstawiona teoria była tylko owocem mojej skłonności do zakładania wielu scenariuszy i to nie tylko tych sielankowych. Jak będzie naprawdę? Czas pokaże … albo i nie.

Panie Rafi – dlaczego twierdzisz, ze jest to niewiarygodne? Niewiarygodne byłoby np. wyjście człowieka w przestrzeń kosmiczną bez żadnego kombinezonu, ani innego sprzętu. Ale sprawa Googli jest w miarę wiarygodna… a nawet więcej – nie dość, że wiarygodna, to nawet możliwa. Całość sprowadza się do “jest tak, albo tak nie jest” – a my jako szarzy urzyszkodnicy internetu pewnie nigdy się tego nie dowiemy. Może to być dobrze ukrywany midzynarodowy spisek, a może jest to poprostu zwykłe poszukiwanie sesnacji w czymś, co jest dla nas WIELKIE :D
Jeśli wierzyć w teorie spiskowe, to i tak cała komunikacja światowa, a Internet w szczególności, jest na nasłuchu – Echelon.
Osobiście Google nie ufam, podobnie jak Ty, RAFi. Mam wrażenie, że wszystkie usługi są nakierowane na zbieranie informacji – nie kasuj maili, my zwiększymy pojemność, nie przejmuj się logami – my je przechowamy. Rodzi się automatycznie pytanie – po co?
Jest jeszcze jedna sprawa – jeśli coś takiego wprowadziłby Microsoft, to zaraz byłaby afera. Jeśli to Google to jesteśmy bezpieczni?
Swoją drogą, szukanie w Google pod kątem “Google, Echelon” daje niezłe rezultaty ;)
http://nerdierthanthou.nfshost.com/2005/02/google-echelon.html
http://hublog.hubmed.org/archives/000942.html
Co do Microsoftu, celowo pominąłem tą korporację w tekście, gdyż nie chciałem jej stawiać w świetle, po którym wnioskować by można, że ją bronię. Ale faktycznie zapewne byłaby ogólnoświatowa afera, gdyby chodziło tu o MicroSoft.
Dzięki nbw, zaktualizowałem tekst pod kątem Adsense, które całkowicie mi umknęło.
I rzeczywiście takie mam odczucia, które podałeś powyżej: “Nie kasuj swoich maili – damy ci więcej miejsca. Będziemy za ciebie prowadzić logi …”
Ale ludzie, jaka afera? Ktoś Wam każe zakładać konta w Googlach?
Tu nie chodzi o aferę żadną :) To po prostu zwrócenie uwagi na pewne zjawisko, które jest niepokojące i tyle.
Ale – powtarzam – nikt na siłę na zakłada nikomu skrzynek u Googla. Co więcej, Google Privacy Niotice wprost stwierdza, że “Google’s computers process the information in your messages for various purposes, including formatting and displaying the information to you, delivering advertisements and related links, preventing unsolicited bulk email (spam), backing up your messages, and other purposes relating to offering you Gmail.” Użytkownik zakładając konto powinien mieć świadomość, że maile są i będą skanowane pod kątem sprofilowanej akcji reklamowej.
Nie wierzę natomiast w to, że googlowe boty czytają maile szukając czegoś nieprawomyślnego w ich treści. Jeżeli to robią, to wynika to z przepisów federalnych (nie znam takich) i nie mamy żadnej gwarancji, że w oparciu o te przepisy danych nie wysyła na zewnątrz również Windows czy MacOS X. Nie dajmy się zwariować.
Pingback: : pawlik » Teorie spiskowe
Przerażające jest nie to że Google może właśnie w tej chwili prowadzi inwigilację polityczną znacznej części sfer życia milionów ludzi, może wcale tak się nie dzieje. Bać należy się tego, że mają takie możliwości, a przyszłość zawsze ma alternatywne ścieżki rozwoju….a może zbyt wiele razy widziałem Raport Mniejszości i Equilibrium ;)
W odniesieniu do Google, u ludzi przeważa „logika muchy”, tzn. tryliardy much nie mogą się mylić: Gówno musi być smaczne.
Bezkrytycznie przyjmowane jest jako pewnik, że wszystko od googla jest deBest.
Na tej liście „zapomniałeś” wymienić jakie info generuje Google Toolbar. Niezły tekst, gratuluję.
Przyznaję, dobry tekst, daje do myślenia.
Sam od pewnego czasu wacham się, czy choć częściowo nie zrezygnować z usług Google (korzystam z GMail, Analitics i wyszukiwarki). Znalezienie lepszego odpowiednika jest naprawdę ciężkie.
Przeraża mnie to, że cała prywatna korespondencja trzymana jest na serwerach gdzieś w Kaliforni (choć nawet tego nie moge być pewien), a ja nic nie kasuje od roku. Ale nie popadajmy w paranoję – co może firmę z USA obchodzić jakiś nieznany polak?
Uwielbiam czytać teorie spiskowe Polaków.
Jakby coś nie mogło po prostu „być” i „działać”, bez ukrytych bzdetów.
Teoria spiskowa pełną gębą. ;)
Zastanawia mnie jedno. Masz (zwracam się tu do autora tekstu) obawy co do firmy Google, która (wg Ciebie) zbiera informacje na Twój temat (czyli Cię inwigiluje). OK. Nie sądzę, aby firmę Google interesowały dane dotyczące tak niewiele znaczącego narodu, jak Polacy, ale to tylko moje odczucie. Dziwi mnie jednak, że nie budzi Twojej obawy fakt, że jedna z największych polskich firm branży IT ma dostęp do absolutnie wszystkich danych na Twój temat – zarówno osobowych (ZUS), jak i finansowych (US). Co Ty na to?…
Ja sie zgadzam w 100% z wypowiedzia Byte’a. Nikt nie kaze korzystac z Googla, czy innych wynalazkow. Kazdy produkt ma swoje Terms of Service i wiadomo do czego wykorzystywana moze byc informacja i sie samemu decyduje czy na to sie zgodzic.
Mozna rowniez z innych udogodnien zrezygnowac – nie korzystac z kart platniczych (wszak daje to informacji duzo), nie uzywac telefonu komorkowego, nie kupowac w Amazonie itp. Mozna? Ale czy sie nie korzysta?
Wraz z postepem poziom “sledzenia” bedzie co raz wiekszy i sie nic na to nie poradzi.
Jak na razie problemem nie jest to jak gromadzic informacje, ale to jak ja efektywnie przetworzyc, przeszukac i indeksowac – im wiecej informacji uzytecznej sie wyciagnie tym wiekszy zysk.
Nie bylbym co do tego pewny, czy aby to tylko teoria spiskowa. W USA od kilkudziesieciu lat nie jest tajemnica,ze wielkie miedzynarodowe korporacje manipuluja ludzmi, ich przekonaniami i codziennymi potrzebami. Polecam ksiazke “No Logo”, kosztuje ok 30zl. Po tej lekturze, watpie, by ktokolwiek czul sie juz bezpiecznie korzystajac z uslug google.
Ja uwazam, ze wiecej niz polowa wszystkich internautow jest po prostu uzalezniona o googla,a to napewno nie jest kwestia przypadku, ani tego, ze oni maja takie super-wspaniale uslugi. Ulegamy zbiorowej manipulacji, tak samo jak to bylo ostatnio w przypadku “Chucka Norrisa”. Wszyscy sie cieszyli, dopuki nie wyszlo, ze to byl zabieg marketingowy promujacy ksiazek Chucka. Z dnia na dzien wszystko ucichlo, a ludzie poczuli sie zgorszeni. Tak samo bedzie kiedys z google.
>W USA od kilkudziesieciu lat nie jest tajemnica,ze wielkie miedzynarodowe korporacje manipuluja ludzmi, ich przekonaniami i codziennymi potrzebami.
Ale to nie tylko w US tak jest, lecz na calym swiecie. Tworzenie potrzeb, przekonan itp. I raczej nie do unikniecia to jest.
Chodzilo mi dokladnie o to, ze tam, mowi sie o tym zjawisku jawnie. Natomiast u nas jak i innych rownie zacofanych krajach jest to “teoria spiskowa”. Najwiekszym jednak osiagnieciem jest to, ze sami pracownicy google wierza w to – co i po co – robia. To nie udalo sie jak do tej pory zadnej innej firmie i jestem pelen podziwu dla tego osiagniecia. Prawdziwy majstersztyk.
Pracownik czuje przynaleznosc do zamknietej, elitarnej grupy, absolutnie najlepszych w swoim fachu ludzi na calym Bozym swiecie. Firma traktuje go jak syna – karmi, strzyze, daje prezenty, pozwala korzystac z zycia jakiego do tej pory nie mial. Taki czlowiek nigdy nie zakwestionuje celow dla ktorych pracuje, nigdy nie podwazy autorytetu szefa, ktory jest dla niego jak ojciec, nigdy nie bedzie szukal drugiego dna w dzialaniach firmy – bezwzglednie stanie tez w jej obronie. Zwroccie uwage ile entuzjazmu, radosci i spelnienia zawodowego mozna bylo dostrzec w wypowiedziach pracownikow polskiego biura google zaraz po jego otwarciu. Mozna bylo odniesc wrazenie, ze dla nich swiat sie rozpoczyna i konczy na tej firmie…
Gdyby sie glebiej nad tym zastanowic, przypomina to troche sztandarowe dzialania wszelakiej masci sekt i ugrupowan religijnych. Pozbawiaja wszystkich swiadomosci celu, po czym kieruja nimi jak kukielkami.
Pozostaje jeszcze kwestia której nikt nie poruszył. Ewolucja człowieka i ewolucja infromacji. Kiedys wiedząc, że gdzies jest wojna zbijało się majątek. Człowiek trzymający pieniądze w skrzynce w piwnicy chciał aby jak najmniej o nim (i przy okazji jego dobytku) wiedziano. Dzisiaj zdobyć infrmację jest łatwo lub łatwiej. Liczy się jej wykorzystanie i przetwarzanie. Dzięki zbiorowej infromacji można w ten czy inny sposób okreslać potrzeby calego gatunku. Nikt nie potrzebuje nami manipulować ponieważ sami robimy dokładnie to co trzeba – jeżeli spojrzec na to wszytsko okiem wielkiej tajemniczej korporacji. Zbiorowa infromacja to nie genialny pomysł spiskowców tylko ewolucja samej ludzkości. gatunek wytworzył sobie (tworzy nadal) nowy zmysł – jednocześnie podświadomie każdy organizm ewoluuje swój antyzmysł. Dokładnie tak samo jak zmysł informacyjny wyewoluował zmysł – złe słowo – wyobraźni. Co mówili neadrentale?:
AAAAAA homosapiens ma pomysły !! a co się stanie jak wymyśli lepszą broń niż maczugi ?? i zacznie rządzić światem!
ale homosapiens dodatkowo wymyślił jak bez walki zdobywac pożywienie. itd
Poprostu koledzy – ewolucja nie staneła zaraz po tym jak Darwin ją okreslił teorią – ona trwa nadal i musimy się z tym pogodzić.
A ja nie wiem co mam sądzić. Bo samo to, że Google jest nieprzymusowe może skłaniać ludzi do zakładania kont. Mają masę usług. Może współpracują, bądź są założeni przez rząd USA, dlatego mają takie fundusze i zasoby? Kto wie. Nie wie nikt, oprócz tych wysoko.
I żeby nie było – ja Google ufam. 100%.
AAAAAAAAA! RATUNKU!!!!
Firma hostingowa X z usług której korzystam WIE o mnie! AAAA!
> Google AdSense – znają twoje imię, nazwisko oraz nr konta bankowego, a
> także odwiedzalność twojej witryny, a to pod przykrywką twoich “wielkich”
> zarobków.
Znają moje imię, nazwisko – wystawiają mi faktury. Znają nr konta bankowego – płaciłem przelewem. O ja nieszczęsny.
> Google Earth – m.in. zaznaczasz swoją pozycję na mapie.
Podałem im mój adres domowy. Głupiec ze mnie. Nawet przysłali mi kiedyś kartkę z życzeniami świątecznymi – widać działają bardzo podstępnie. Chcą mi oczy zamydlić.
> Google GMail – poczta, składowanie magazynowanie. Czytanie poczty,
> na które zapewne byśmy się nie zgodzili, gdybyśmy wiedzieli przed
> rejestracją, że taka operacja ma miejsce na wszystkich kontach. Teraz
> również w niedalekiej przyszłości GMail dla firm.
Dzięki Ci, o wielki Demaskatorze. Teraz już wiem, że pracownicy firmy hostingowej X zapewne czytają moją pocztę! Już za późno. Wiedzą, że Krzysiek skończył pracę i idzie na browara. Szybko! Muszę go ostrzec! Gdzie jest telefon… Ale chwila! Co jeśli Orange mnie podsłuchuje?! Oni też mają mój adres…
Sprawdzajcie mojego bloga. Jeżeli nie napiszę na nim nic przez tydzień, oznacza to, że mój ISP przechwycił tą wiadomość i wysłał do Googla i firmy X. Pewnie mnie mają… Żegnaj Świecie!
Powyższy komentarz (don_jaro) jest jednym z wielu dowodów na istnienie baranów wokół nas.
Tak jak obok mezczyzn, musza zyc kobiety, tak obok inteligentow musza tez zyc barany, zeby swiat zachowywal rownowage istnienia.
Powyższe dwa komentarze (anonim J. i anonim Derey) są dwoma z wielu dowodów na działalność agentów firmy hostingowej X, którzy rozpętują nagonkę na Google aby odwrócić uwagę społeczeństwa od podstępnej i wrogiej działalności firmy X.
Pingback: Toszcze.org » Google ganicie, swego nie znacie…
ale ciiiicho…
Nie wiedzą o mnie niczego, czego nie można znaleźć innymi metodami. Więcej szczegółów o sobie musiałem podać do całkowicie publicznych rekordów WHOIS dla rejestrów domen.
Cieszę się, że wpis spotkał się z tak dużym zainteresowaniem. Do tego stopnia, że został dziś nawet “wykopany” przez “kopacza” many’ego. Oczywiście spodziewałem się sporej ilości wypowiedzi powątpiewających w moją tezę, ale nie przypuszczałem, że zostanę posądzony o próbę rozpętania antygooglowej akcji. Skądże znowu? Nie to było moim celem. Niektórzy zacietrzewili się bardzo zupełnie pomijając to, co napisałem na wstępie i na zakończeniu:
Pozwolę sobie na nieco fantazji ulegając myśli: WSZYSCY SĄ ŹLI, A ZA ZŁEM STOJĄ ZŁE SKRZATY I ELFY. (…)
Chciałbym, żeby wyżej przedstawiona teoria była tylko owocem mojej skłonności do zakładania wielu scenariuszy i to nie tylko tych sielankowych. (…)
Ostatnie dwa zdania natomiast były ewidentną zachętą do dyskusji co, jak widać, udało mi się wywołać.
fibbia: – dzięki.
Speedy: – faktycznie może być tak, że co to ich taki Polak będzie obchodzić. Jednak ONI nie monitują tylko wybranych ew. potencjalnych podejrzanych przypadków. Mogą brać wszystko jak leci. Co zrobią z tymi danymi? Przekażą swoim pryncypałom? A może wykorzystają komercyjnie? Ja bym jednak skłaniał się ku słusznemu wskazaniu przez Maćka Equilibrium.
Derey przypomina głośną akcję z Chuckiem. Niedawno prawie wszystkie moje kontakty w komunikatorze miały poustawiane statusy związane z Chuckiem. Gdy wyszło na jaw, że za tym stoi partyzancka akcja marketingowa, nagle do łask powróciły statusy w stylu: Nie lubię poniedziałków, Żeby mi się chciało tak, jak się nie chce.
toszcze – nie dałeś mi czasu, bym Ci odpowiedział :P, a już ubiegłeś mnie ripostując u siebie. Co do Prokomu (bo rozumiem, że tą firmę masz na myśli), to wydaje mi się, że jest odpowiedzialny tylko (a może i aż) za informatyzację ZUS. Co do US, wszelkie sprawy mają być dopiero w przyszłości wdrażane i finalizowanie (elektroniczne rozliczanie się, składanie deklaracji itp.). Niestety nie zauważasz różnicy, że w przypadku ZUSu, to jesteśmy my, Polacy, akurat niewolnikami tego systemu. Nie możemy sobie powiedzieć: “chrzanię to, nie wchodzę w to. nie będzie jakis tam prokom z krauze na czele mi tu moimi danymi tasować”.
byte słusznie twierdzi, że nikt mnie do niczego nie zmusza i tak też czynię. Z usług Google eksploatuję tylko i wyłącznie ich wyszukiwarkę.
Rozczarowałem się i to bardzo idiotycznym, wręcz niedojrzałym komentarzem don_jaro. Być może ciśnienie źle na niego wpływa i stąd komentarze, których praktycznie mogłoby nie być.
Pozostaje mi to skwitować identycznie, jak nbw, którego fragment wypowiedzi zacytuję: “To po prostu zwrócenie uwagi na pewne zjawisko, które jest niepokojące i tyle.”. I o to właśnie mi chodziło. Próba zwrócenia uwagi, gdyż nie wszyscy sobie z tego być może zdają sprawę.
Niestety nie zauważasz różnicy, że w przypadku ZUSu, to jesteśmy my, Polacy, akurat niewolnikami tego systemu. Nie możemy sobie powiedzieć: “chrzanię to, nie wchodzę w to. nie będzie jakis tam prokom z krauze na czele mi tu moimi danymi tasować”.
Zgadzam się. Jednak temat, który poruszasz w powyższym tekście, to “zbieranie danych osobowych” (w domyśle: do późniejszego ich wykorzystania). I wokół tego skupiłem się pisząc (jak to nazwałeś) ripostę. ;)
Pingback: 80/04 » Szpiegoogle
Rozne opinie tu widze.
Osobiscie mam bardzo podobne odczucia o tej sprawie jak i RAFi. Podchodze do tego “z taka pewna doza niepewnosci”. Ale nie zebym zaraz zabijal okna deskami i odcinal kabel sieciowy nozyczkami przy samej scianie.
Co do tekstow “kto Ci kaze zakladac konto na google” – odpowiedz jest prosta: google.
Jest wiele zabiegow marketingowych, dzialajacych nawet na podswiadomosc ludzi, ktore pomagaja google. Prosty przyklad – zaproszenia. Prosty zabieg psychologiczny, ale jaki skuteczny.
Pingback: Paweł Tkaczyk » GMail dla firm: ja bym się skusił
Ja jednak stanąłbym w obronie don_jaro (a przynajmniej sensu jego wypowiedzi). Nie uważam, żeby Google kolekcjonował dużo więcej danych, niż sam udostępniam np. mojemu providerowi. On też zna mój adres, nr konta, jest w stanie czytać maile (i przekazywać takiemu ABW czy innej Komisji Tego i Tamtego, na które ostatnio moda panuje). Zna doskonale statystyki mojej strony firmowej i bloga. I co? I nic właśnie. A Googla boję się dużo mniej właśnie ze względu na skalę.
BTW argument o Google Earth i podawaniu adresu uważam za chybiony. W życiu nie przyszło mi do głowy zaznaczyć swoją pozycję na tej mapie ;-) A skoro już ktoś zna mój adres, to wystarczy, żeby otworzył atlas Wrocławia i znajdzie, co ma znaleźć…
“To po prostu zwrócenie uwagi na pewne zjawisko, które jest niepokojące i tyle.”. – za kilka lat będziemy istnieć tylko w komputerowych bazach danych… teraz sytuacja… idziemy do szpitala czy przychodni… dajemy jakieś dyskietki, chipy etc.. ale Pani mówi nam, że nie możemy być przyjęci bo nie mamy opłaconego ubezpieczenia… ba… może nawet mówi, że nie widniejemy w bazie danych!… idziemy do sklepu… chcemy coś kupić … Pani mówi, że na koncie nie mamy kasy… u… jak nie złodziej to haker… zatrzymuje nas patrol policyjny… sprawdza nasz dowód… u… w bazie danych ktoś nam dopisał, że ukradliśmy samochód.. bardzo podobny do naszego własnego….
… wiem, że troche przesadzam… ale świat dąży do tego aby wiekszosc/wszystkie informacje były przechowywane w formie elektronicznej… rozliczamy się przez internet? Mówią, że to bezpiecznie… ups… ale powstał jakiś nowy wirus… albo urodził się zdolny cracker…. oszukaliśmy urząd? nasz bład… odsetki…
ekolodzy będą zadowoleni… może spadnie wycinka drzew… (choć wątpie)…. więc jak nie natura… to atom… lub komputer… a wszystko przez czlowieka (naukowcy… nauka nas wyzwoli.. zapomnieli dodac ze moze tez nas zniszczyc )
jak ktoś wspomniał ewolucja się nie zatrzymała.
szkoda, tylko że terroryści nie korzystają z google…
btw.. moim zdaniem wątpie czy google (roboty) czytają maile (troche tych danych jest)..Wie ktos ile osob korzysta z GMAILA? może faktycznie szukają pewnych słów związanych z bezpieczeństwem. A moze uda sie w ten sposob zlapac jakiegos zlego czlowiek, ktory uzywa internetu do zlych celow?
nie wiem… wiem jedno, ze sa idee, ale oprocz nich sa pieniadze, wladza… i sa ludzie dla ktorych to drugie jest wazniejsze i wykorzystuja to pierwsze by osiagnac swoje cele.
————————————-
podobno charakter pisma poznaje sie po dluzszych formach wypowiedzi pisemnej. Ja zauwazylem, ze w pewnym momencie przestalem uzywac polskich znakow :) – ale moze to po prosty wina poznej godziny… dobranoc
Pingback: RyaN » Blog Archive » Google w lodówce?
Rafiemu gratulujemy linków, referrów i trackbacków. ;-)
To w taki razie EFF tez tworzą teorie spiskowe i bez sensu czepiaja sie porządnych firm, ktore tylko chca nam dobrze zrobic, a my takie glupki, nie ufamy im. http://www.eff.org/news/archives/2006_02.php#004400
Polecam poczytać książki ojca Cyberpunka, W Gibsona i porównać z rzeczywistością. I wtedy okaże się że nie jest tak różowo.
http://www.eff.org/news/archives/2006_02.php#004400
Hey! :)
Już dobre kilkanaście lat działa system Exchelon (wyrzucić z nazwy x), który przeszukuje CAŁĄ pocztę e-mailowa, na zadane z góry zbitki słów/texty. Amerykanie ścigają się (a pomagają im w tym Brytyjczycy) z Francuzami, który ma swoją wersję E. Wiem to z różnych źródeł, m.in. z dyplomatycznych.
Kompy u wujka s. zajmują powierzchnię mniej więcej boiska piłkarskiego, a oficjalnie służą do modelowania procesów jądrowych w czasie wybuchu i takie tam różne.
Nota bene: była parę lat taka znana sprawa, że Francuzi dogadali się na dostawę broni z Indonezją i już mieli podpisać kontrakt, gdy pojawili się amer. chłopcy zaproponowali nizszą cenę. Podsłuchiwali faxy.
No i duuużo innych takich kwiatków.
Najlepiej: pisać jako kto inny, meldowac się w sieci jako kto inny, używać tylko gotówki.
To by było na tyle. :
> mąż patrzy na żonę skrobiacą patelnię:
> – I co tak drapiesz po teflonie?
> a ona mu na to: – Sam jesteś POTEFLON!
P.
przemilu: Łohoho. Dużo tych informacji, boję się co będzie jeśli są prawdziwe.
A na serio – jestem skłonny Ci uwierzyć, jak przedstawisz jakieś dowody. Na razie to ja też mogę napisać taki komentarz i wiem, że nic z tego nie będzie, tylko mnie wyśmieją. ;-)
Pingback: private hell » Czy Google chce opanowa kolejny rynek?
Ciekawe dwa teksty RAFi. Jakiś czas temu postanowiłem używać gmaila jako głównego i podstawowego adresu do wszelkich zastosowań. Widząc w tym wyraźne zalety, widzę też i pewne obawy. RAFi dołożył do tego kolejne. ;) Ale tak poważnie mówiąc jak “byte ” uważam, że prywatność maili, historii chatów jabbera jest lepiej strzeżona niż na większości serwerów małych tanich ISP. Używam już kilku produktów google (mi. wyszukiwarka, wspomniany gmail i picasa – gogle widzi co oglądamy? ;)) i czuję się już w pewnym stopniu uzależniony od tych rozwiązań. Nie jest mi z tym dobrze :/ ale z 2 strony te rozwiązania pasują mi doskonale, a znaleźć alternatywę (uwzględniając koszty) jest niezwykle trudno. Pozdrawiam.
Ja wrócił bym na chwilę do Microsoftu. Napisaliście wcześniej, że gdyby MS oferował takie usługi to szybko była by afera – ale dlaczego? Dlatego, że MS zasłużył sobie na to dotychczasową działalnością. Ilość dziur, blędów … w produktach MS zawsze była tak wielka, że rzeczywiście należalo by się troche obawiać o dostęp do przechowywanych u nich informacji. Nie chcę powiedzieć, że produkty MS to jedna wielka dziura – broń Boże (osobiście uważam np ISA 2004 Serwer za świetny produkt – może jeden z najlepszych MS) ale taka jest ogólna opinia użytkowników.
Jak na razie Google nie ma na swoim koncie żadnych poważnych wpadek, jeżeli w danej usłudze są jakieś błedy to należy pamiętać, że aktualnie wiele z ich usług to są wersje Beta (o czym zawsze piszą) i sami bierzemy odpowiedzialność za ewentualne straty przy korzystaniu z nich.
Zgadzam się też z osobami które napisały, że ilość informacji o nas w różnych firmach jest tak wielka – więc strach przed tym że jeszcze jedna firma będzie coś o nas więcej wiedziała nie powinien być zbyt wielki, ale oczywiście jestem za tym by nie przesadzać z wypełnianiem wszelkich formularzy na których firmy zbierają o nas dane.
Uff, ale się napisałem.
ciekawy tekst bardzo zblizony tematycznie: http://news.bbc.co.uk/1/hi/technology/4731640.stm . oczywiscie mozna zakladac, ze google kłamie… no nie wiem…
Google chce mieć dobry PR.
Rafi, bardzo slusznie ze ten temat poruszyles. swoja droga dlaczego wymagany jest przy wpisie moj mail :P? A co do osob ktore pisza ze gogle ma nas w d..pie – jesli tak po co otworzyli swoje biuro u nas? Jesli znow kiedys wpadnie na jakis wiezowiec jakis samolot i jakos okaze sie ze pilotem byl Polak, to nagle okaze sie ze tym razem dzieki pomocy google bedzie sie mozna o nim sporo dowiedziec. Oczywiscie przejaskrawiam, bo ja rowniez nie podejrzewam o przegladanie milionow maili, ale po nitce do klebka, nieprawdaz?
microust: E-mail jest po to, by podczas drugiego i następnych wpisów danej osoby, nie trzeba było ich moderować.
Coś w tej szpiegowskiej działalności Google jest – rejestrowane są np. wszystkie linki które odwiedziliśmy klikając w okno Google Chat…
Z pewnością. Minie jeszcze trochę czasu, niż ludzie uświadomią sobie zachłyśnięcie. Będzie wielkie BEEEEEK. ;)
hmm. slyszalem o Europejskich ant-google trendach, ale nie wiedzialem, ze rodacy maja taka bujna wyobraznie. to wszystko brzmi jak antyimperjalistyczna propaganda z okresu zimnej wojny… ;)
pzdr z silicon valley.
A dlaczego zawsze Amerykanie mają być najlepsi w pisaniu scenariuszy? ;)