Ja, RAFi – o mnie i o was

Google w lodówce – część II

Jako, że poprzednią notkę nieco skróciłem myślowo, tak w tej chciałbym swoje przemyślenia, zawarte w poprzednim wpisie, rozwinąć.

Pozwolę sobie na nieco fantazji ulegając myśli: WSZYSCY SĄ ŹLI, A ZA ZŁEM STOJĄ ZŁE SKRZATY I ELFY. Wyobraźmy sobie sytuację, gdzie pewien rząd wielkiego mocarstwa mówi światu: CHCEMY WIEDZIEĆ O WAS WSZYSTKO. CHCEMY ZNAĆ CIEBIE, TWOJĄ RODZINĘ, TWOICH ZNAJOMYCH. CHCEMY WIEDZIEĆ CO PISZESZ, DO KOGO PISZESZ, PO CO PISZESZ. CHCEMY WIEDZIEĆ DO JAKICH DANYCH MASZ DOSTĘP, CZYM SIĘ ZAJMUJESZ, A TAKŻE KIM SĄ TWOI WROGOWIE.

I co? Wszyscy nagle jak pokorne cielaki lub grzeczne owieczki zgadzamy się z tym przystępując do ogólnoświatowego programu inwigilacji? Nie. Człowiek z natury jest zbuntowany. Buntuje się już podczas narodzin krzycząc, płacząc, broniąc się. Buntuje się dorastając i będąc już człowiekiem dorosłym. Przeciwko czemu? Ano przeciwko wszelkiego rodzaju zakazom, nakazom odgórnym, przeciwko tym, którzy “chcą dla niego lepiej”, a także sprzeciwiają się władzy, która chce mu coś zabrać lub wejść z butami w życie prywatne.

Wyżej wymienione żądania nie byłyby możliwe do spełnienia, gdyby wyszedł na mównicę pan w ciemnych okularach i wyraził swoje postulaty. Możliwe są natomiast, gdy stworzy się mechanizm kontroli, do którego pod przykrywką darmowych produktów będą przystępować miliony osób. Dobrowolnie. A, że internet jest coraz popularniejszy i bardziej dostępny, to istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że przyszli internauci również będą ulegali modzie na Google.

Nie wierzę, że apetyt nie rośnie w miarę jedzenia i właścicielom wystarcza zysk z reklam. Nie wierzę, że twórcy Google byliby w stanie samotnie (dwójka osób) stworzyć tak potężną i szybką wyszukiwarkę, jaką przecież było Google od początku kiedy się pojawiło. Z tym wiążą się wielkie nakłady finansowe, na które zapewne mogłyby sobie pozwolić dwa sektory: mafia lub rząd.

Być może Google, to nie tylko dwóch jego założycieli, a po prostu całe armie ludzi, które mają za zadanie przechwytywanie ważnych i cennych informacji? Skoro Google ot tak, na pstryknięcie palcami, zgodziło się na ocenzurowanie swojej wyszukiwarki to może oznaczać, że są w stanie ulec i naciskom innych rządów.

Czy nie wydaje Wam się dziwne, że wszelkie usługi Google występują jako BETA? Internauci powoli zaczynają sobie hihy-śmichy robić, że Google ma “wieczne bety”. Być może to nie jest przypadek, tylko wręcz celowe i wcześniej zaplanowane działanie. Wszak w wyniku “niezaplanowanych” wydarzeń łatwo się wytłumaczyć i winę zrzucić na beta wersję usługi.

Wybrane usługi:
Google AdSense – znają twoje imię, nazwisko oraz nr konta bankowego, a także odwiedzalność twojej witryny, a to pod przykrywką twoich “wielkich” zarobków.
Google Desktop – nieszczęsna, dziurawa usługa. Dostęp do plików, które przechowujesz na swoim komputerze.
Google Earth – m.in. zaznaczasz swoją pozycję na mapie.
Google GMail – poczta, składowanie magazynowanie. Czytanie poczty, na które zapewne byśmy się nie zgodzili, gdybyśmy wiedzieli przed rejestracją, że taka operacja ma miejsce na wszystkich kontach. Teraz również w niedalekiej przyszłości GMail dla firm.
Google Mobile oraz Local for mobile – tutaj m.in. ujawniasz swój nr tel. komórkowego.
Google Talk – służy do rozmów.

Reasumując, wiedzą kim jesteś (Google AdSense). Nie dość, że wiedzą czego szukasz (wyszukiwarka Google), to wiedzą co i do kogo piszesz, a także kto i co do ciebie pisze (Google GMail) oraz wiedzą co trzymasz w komputerze (Google Desktop). Wiedzą skąd nadajesz (Google Earth i Mobile), z kim i o czym rozmawiasz (Google Talk). Darmowe, jednak zbyt piękne by mogły być prawdziwe. Znakomite narzędzia służące do kontroli, której w normalny i świadomy sposób nigdy byśmy się nie poddali.

Paweł w swoim komentarzu zwraca uwagę, że gdyby coś takiego wyszło na jaw, to od razu wszyscy by się od nich odwrócili. Ale nie wychodzi. Tak, jak wiele afer w U.S.A. wypływa na wierzch dopiero po latach lub idzie do grobu wraz z ludźmi, którzy cokolwiek mogli na ten temat powiedzieć, tak i ta sprawa wręcz niewiarygodna (- No jakto? dostajesz coś za free i jeszcze marudzisz? Głupoty gadasz facet.) całkiem możliwe, że nie odkryje swojego prawdziwego oblicza.

Byte twierdzi, że jest niemożliwe, by ktokolwiek tą pocztę czytał. Ja uważam inaczej. Jest to możliwe. Skoro rządy m.in. Francji, Niemiec mają zainstalowane oprogramowanie u operatorów telekomunikacyjnych służące do nasłuchu i wychwytywania wszelakich rozmów dotyczących predefiniowanych słów, wyrażeń itd., to równie dobrze takie Google może podlegać mechanizmom segregującym i przechwytującym pewne informacje zawarte w e-mailach.

Wierzę, że brzmi to bardzo niewiarygodnie i doskonale sobie z tego zdaję sprawę. Chciałbym się mylić. Chciałbym, żeby wyżej przedstawiona teoria była tylko owocem mojej skłonności do zakładania wielu scenariuszy i to nie tylko tych sielankowych. Jak będzie naprawdę? Czas pokaże … albo i nie.

Ilość komentarzy: 75

» Łukasz 'WiLQ' Więcek

2006.02.15 - 10:41

Panie Rafi – dlaczego twierdzisz, ze jest to niewiarygodne? Niewiarygodne byłoby np. wyjście człowieka w przestrzeń kosmiczną bez żadnego kombinezonu, ani innego sprzętu. Ale sprawa Googli jest w miarę wiarygodna… a nawet więcej – nie dość, że wiarygodna, to nawet możliwa. Całość sprowadza się do “jest tak, albo tak nie jest” – a my jako szarzy urzyszkodnicy internetu pewnie nigdy się tego nie dowiemy. Może to być dobrze ukrywany midzynarodowy spisek, a może jest to poprostu zwykłe poszukiwanie sesnacji w czymś, co jest dla nas WIELKIE :D

» nbw

2006.02.15 - 10:41

Jeśli wierzyć w teorie spiskowe, to i tak cała komunikacja światowa, a Internet w szczególności, jest na nasłuchu – Echelon.

Osobiście Google nie ufam, podobnie jak Ty, RAFi. Mam wrażenie, że wszystkie usługi są nakierowane na zbieranie informacji – nie kasuj maili, my zwiększymy pojemność, nie przejmuj się logami – my je przechowamy. Rodzi się automatycznie pytanie – po co?

Jest jeszcze jedna sprawa – jeśli coś takiego wprowadziłby Microsoft, to zaraz byłaby afera. Jeśli to Google to jesteśmy bezpieczni?

» nbw

2006.02.15 - 10:45

Swoją drogą, szukanie w Google pod kątem “Google, Echelon” daje niezłe rezultaty ;)

http://nerdierthanthou.nfshost.com/2005/02/google-echelon.html
http://hublog.hubmed.org/archives/000942.html

» RAFi

2006.02.15 - 10:54

Co do Microsoftu, celowo pominąłem tą korporację w tekście, gdyż nie chciałem jej stawiać w świetle, po którym wnioskować by można, że ją bronię. Ale faktycznie zapewne byłaby ogólnoświatowa afera, gdyby chodziło tu o MicroSoft.

Dzięki nbw, zaktualizowałem tekst pod kątem Adsense, które całkowicie mi umknęło.

I rzeczywiście takie mam odczucia, które podałeś powyżej: “Nie kasuj swoich maili – damy ci więcej miejsca. Będziemy za ciebie prowadzić logi …”

» byte

2006.02.15 - 11:36

Ale ludzie, jaka afera? Ktoś Wam każe zakładać konta w Googlach?

» nbw

2006.02.15 - 11:53

Tu nie chodzi o aferę żadną :) To po prostu zwrócenie uwagi na pewne zjawisko, które jest niepokojące i tyle.

» byte

2006.02.15 - 12:14

Ale – powtarzam – nikt na siłę na zakłada nikomu skrzynek u Googla. Co więcej, Google Privacy Niotice wprost stwierdza, że “Google’s computers process the information in your messages for various purposes, including formatting and displaying the information to you, delivering advertisements and related links, preventing unsolicited bulk email (spam), backing up your messages, and other purposes relating to offering you Gmail.” Użytkownik zakładając konto powinien mieć świadomość, że maile są i będą skanowane pod kątem sprofilowanej akcji reklamowej.

Nie wierzę natomiast w to, że googlowe boty czytają maile szukając czegoś nieprawomyślnego w ich treści. Jeżeli to robią, to wynika to z przepisów federalnych (nie znam takich) i nie mamy żadnej gwarancji, że w oparciu o te przepisy danych nie wysyła na zewnątrz również Windows czy MacOS X. Nie dajmy się zwariować.

» : pawlik » Teorie spiskowe

2006.02.15 - 12:46

[...] Rafi, którego blog subskrybuje za pomocą 10p, opublikował dziś dość ciekawą notkę: Google w lodówce. [...]

» Maciek

2006.02.15 - 13:30

Przerażające jest nie to że Google może właśnie w tej chwili prowadzi inwigilację polityczną znacznej części sfer życia milionów ludzi, może wcale tak się nie dzieje. Bać należy się tego, że mają takie możliwości, a przyszłość zawsze ma alternatywne ścieżki rozwoju….a może zbyt wiele razy widziałem Raport Mniejszości i Equilibrium ;)

» fibbia

2006.02.15 - 13:34

W odniesieniu do Google, u ludzi przeważa „logika muchy”, tzn. tryliardy much nie mogą się mylić: Gówno musi być smaczne.
Bezkrytycznie przyjmowane jest jako pewnik, że wszystko od googla jest deBest.
Na tej liście „zapomniałeś” wymienić jakie info generuje Google Toolbar. Niezły tekst, gratuluję.

» Speedy

2006.02.15 - 13:53

Przyznaję, dobry tekst, daje do myślenia.

Sam od pewnego czasu wacham się, czy choć częściowo nie zrezygnować z usług Google (korzystam z GMail, Analitics i wyszukiwarki). Znalezienie lepszego odpowiednika jest naprawdę ciężkie.

Przeraża mnie to, że cała prywatna korespondencja trzymana jest na serwerach gdzieś w Kaliforni (choć nawet tego nie moge być pewien), a ja nic nie kasuje od roku. Ale nie popadajmy w paranoję – co może firmę z USA obchodzić jakiś nieznany polak?

» Mukerz

2006.02.15 - 14:07

Uwielbiam czytać teorie spiskowe Polaków.
Jakby coś nie mogło po prostu „być” i „działać”, bez ukrytych bzdetów.

» toszcze

2006.02.15 - 14:08

Teoria spiskowa pełną gębą. ;)
Zastanawia mnie jedno. Masz (zwracam się tu do autora tekstu) obawy co do firmy Google, która (wg Ciebie) zbiera informacje na Twój temat (czyli Cię inwigiluje). OK. Nie sądzę, aby firmę Google interesowały dane dotyczące tak niewiele znaczącego narodu, jak Polacy, ale to tylko moje odczucie. Dziwi mnie jednak, że nie budzi Twojej obawy fakt, że jedna z największych polskich firm branży IT ma dostęp do absolutnie wszystkich danych na Twój temat – zarówno osobowych (ZUS), jak i finansowych (US). Co Ty na to?…

» mhulboj

2006.02.15 - 14:52

Ja sie zgadzam w 100% z wypowiedzia Byte’a. Nikt nie kaze korzystac z Googla, czy innych wynalazkow. Kazdy produkt ma swoje Terms of Service i wiadomo do czego wykorzystywana moze byc informacja i sie samemu decyduje czy na to sie zgodzic.
Mozna rowniez z innych udogodnien zrezygnowac – nie korzystac z kart platniczych (wszak daje to informacji duzo), nie uzywac telefonu komorkowego, nie kupowac w Amazonie itp. Mozna? Ale czy sie nie korzysta?
Wraz z postepem poziom “sledzenia” bedzie co raz wiekszy i sie nic na to nie poradzi.

Jak na razie problemem nie jest to jak gromadzic informacje, ale to jak ja efektywnie przetworzyc, przeszukac i indeksowac – im wiecej informacji uzytecznej sie wyciagnie tym wiekszy zysk.

» Derey

2006.02.15 - 15:29

Nie bylbym co do tego pewny, czy aby to tylko teoria spiskowa. W USA od kilkudziesieciu lat nie jest tajemnica,ze wielkie miedzynarodowe korporacje manipuluja ludzmi, ich przekonaniami i codziennymi potrzebami. Polecam ksiazke “No Logo”, kosztuje ok 30zl. Po tej lekturze, watpie, by ktokolwiek czul sie juz bezpiecznie korzystajac z uslug google.

Ja uwazam, ze wiecej niz polowa wszystkich internautow jest po prostu uzalezniona o googla,a to napewno nie jest kwestia przypadku, ani tego, ze oni maja takie super-wspaniale uslugi. Ulegamy zbiorowej manipulacji, tak samo jak to bylo ostatnio w przypadku “Chucka Norrisa”. Wszyscy sie cieszyli, dopuki nie wyszlo, ze to byl zabieg marketingowy promujacy ksiazek Chucka. Z dnia na dzien wszystko ucichlo, a ludzie poczuli sie zgorszeni. Tak samo bedzie kiedys z google.

» mhulboj

2006.02.15 - 15:49

>W USA od kilkudziesieciu lat nie jest tajemnica,ze wielkie miedzynarodowe korporacje manipuluja ludzmi, ich przekonaniami i codziennymi potrzebami.

Ale to nie tylko w US tak jest, lecz na calym swiecie. Tworzenie potrzeb, przekonan itp. I raczej nie do unikniecia to jest.

» Derey

2006.02.15 - 16:32

Chodzilo mi dokladnie o to, ze tam, mowi sie o tym zjawisku jawnie. Natomiast u nas jak i innych rownie zacofanych krajach jest to “teoria spiskowa”. Najwiekszym jednak osiagnieciem jest to, ze sami pracownicy google wierza w to – co i po co – robia. To nie udalo sie jak do tej pory zadnej innej firmie i jestem pelen podziwu dla tego osiagniecia. Prawdziwy majstersztyk.

Pracownik czuje przynaleznosc do zamknietej, elitarnej grupy, absolutnie najlepszych w swoim fachu ludzi na calym Bozym swiecie. Firma traktuje go jak syna – karmi, strzyze, daje prezenty, pozwala korzystac z zycia jakiego do tej pory nie mial. Taki czlowiek nigdy nie zakwestionuje celow dla ktorych pracuje, nigdy nie podwazy autorytetu szefa, ktory jest dla niego jak ojciec, nigdy nie bedzie szukal drugiego dna w dzialaniach firmy – bezwzglednie stanie tez w jej obronie. Zwroccie uwage ile entuzjazmu, radosci i spelnienia zawodowego mozna bylo dostrzec w wypowiedziach pracownikow polskiego biura google zaraz po jego otwarciu. Mozna bylo odniesc wrazenie, ze dla nich swiat sie rozpoczyna i konczy na tej firmie…

Gdyby sie glebiej nad tym zastanowic, przypomina to troche sztandarowe dzialania wszelakiej masci sekt i ugrupowan religijnych. Pozbawiaja wszystkich swiadomosci celu, po czym kieruja nimi jak kukielkami.

» Kamil

2006.02.15 - 16:38

Pozostaje jeszcze kwestia której nikt nie poruszył. Ewolucja człowieka i ewolucja infromacji. Kiedys wiedząc, że gdzies jest wojna zbijało się majątek. Człowiek trzymający pieniądze w skrzynce w piwnicy chciał aby jak najmniej o nim (i przy okazji jego dobytku) wiedziano. Dzisiaj zdobyć infrmację jest łatwo lub łatwiej. Liczy się jej wykorzystanie i przetwarzanie. Dzięki zbiorowej infromacji można w ten czy inny sposób okreslać potrzeby calego gatunku. Nikt nie potrzebuje nami manipulować ponieważ sami robimy dokładnie to co trzeba – jeżeli spojrzec na to wszytsko okiem wielkiej tajemniczej korporacji. Zbiorowa infromacja to nie genialny pomysł spiskowców tylko ewolucja samej ludzkości. gatunek wytworzył sobie (tworzy nadal) nowy zmysł – jednocześnie podświadomie każdy organizm ewoluuje swój antyzmysł. Dokładnie tak samo jak zmysł informacyjny wyewoluował zmysł – złe słowo – wyobraźni. Co mówili neadrentale?:
AAAAAA homosapiens ma pomysły !! a co się stanie jak wymyśli lepszą broń niż maczugi ?? i zacznie rządzić światem!
ale homosapiens dodatkowo wymyślił jak bez walki zdobywac pożywienie. itd
Poprostu koledzy – ewolucja nie staneła zaraz po tym jak Darwin ją okreslił teorią – ona trwa nadal i musimy się z tym pogodzić.

» Riddle

2006.02.15 - 17:09

A ja nie wiem co mam sądzić. Bo samo to, że Google jest nieprzymusowe może skłaniać ludzi do zakładania kont. Mają masę usług. Może współpracują, bądź są założeni przez rząd USA, dlatego mają takie fundusze i zasoby? Kto wie. Nie wie nikt, oprócz tych wysoko.

I żeby nie było – ja Google ufam. 100%.

» don_jaro

2006.02.15 - 17:41

AAAAAAAAA! RATUNKU!!!!
Firma hostingowa X z usług której korzystam WIE o mnie! AAAA!

> Google AdSense – znają twoje imię, nazwisko oraz nr konta bankowego, a
> także odwiedzalność twojej witryny, a to pod przykrywką twoich “wielkich”
> zarobków.

Znają moje imię, nazwisko – wystawiają mi faktury. Znają nr konta bankowego – płaciłem przelewem. O ja nieszczęsny.

> Google Earth – m.in. zaznaczasz swoją pozycję na mapie.

Podałem im mój adres domowy. Głupiec ze mnie. Nawet przysłali mi kiedyś kartkę z życzeniami świątecznymi – widać działają bardzo podstępnie. Chcą mi oczy zamydlić.

> Google GMail – poczta, składowanie magazynowanie. Czytanie poczty,
> na które zapewne byśmy się nie zgodzili, gdybyśmy wiedzieli przed
> rejestracją, że taka operacja ma miejsce na wszystkich kontach. Teraz
> również w niedalekiej przyszłości GMail dla firm.

Dzięki Ci, o wielki Demaskatorze. Teraz już wiem, że pracownicy firmy hostingowej X zapewne czytają moją pocztę! Już za późno. Wiedzą, że Krzysiek skończył pracę i idzie na browara. Szybko! Muszę go ostrzec! Gdzie jest telefon… Ale chwila! Co jeśli Orange mnie podsłuchuje?! Oni też mają mój adres…

Sprawdzajcie mojego bloga. Jeżeli nie napiszę na nim nic przez tydzień, oznacza to, że mój ISP przechwycił tą wiadomość i wysłał do Googla i firmy X. Pewnie mnie mają… Żegnaj Świecie!

» J.

2006.02.15 - 17:49

Powyższy komentarz (don_jaro) jest jednym z wielu dowodów na istnienie baranów wokół nas.

» Derey

2006.02.15 - 18:01

Tak jak obok mezczyzn, musza zyc kobiety, tak obok inteligentow musza tez zyc barany, zeby swiat zachowywal rownowage istnienia.

» don_jaro

2006.02.15 - 18:09

Powyższe dwa komentarze (anonim J. i anonim Derey) są dwoma z wielu dowodów na działalność agentów firmy hostingowej X, którzy rozpętują nagonkę na Google aby odwrócić uwagę społeczeństwa od podstępnej i wrogiej działalności firmy X.

» Toszcze.org » Google ganicie, swego nie znacie…

2006.02.15 - 19:24

[...] Ostatnimi czasy rozptaa si w naszym kraju prawdziwa batalia skierowana przeciwko Google. Zaczo si od cenzury, teraz przysza pora na permanentn inwigilacj. Z uwag przeczytaem tekst RAFiego, powicony jego osobistym przemyleniom dotyczcym gromadzenia przez Google rnorakich danych na temat osb korzystajcych z usug oferowanych przez t firm. Zastanawia mnie jedno – dlaczego w mentalnoci Polakw tak gboko zakorzenione jest siganie wzrokiem do ssiadw, a niedostrzeganie syfu na wasnym podwrku? Zarwno wspomniany RAFi, jak i wielu jego rodakw, wykazuje oburzenie na sam myl o tym, e ich (jake cenne!) dane osobowe trafiaj do firmy, ktrej kapita jest tak wysoki, e na pewno jest ona dofinansowywana przez rzd USA (tak, wiem, e ten scenariusz nadaje si conajwyej na kiepski film sensacyjny). Krzyczc na Google (firm, ktra ma w gbokim powaaniu dane osobowe tak mao znaczcego w wiecie narodu, jak Polacy) RAFi nie zauway jednak, co dzieje si na jego (i naszym) wasnym podwrku. Mamy najwiksz polsk grup firm brany IT (nazwijmy j w skrcie grup P.), ktra z racji realizowanych przez siebie projektw ma (lub w kadej chwili moe mie) dostp do absolutnie wszystkich danych osobowych absolutnie wszystkich Polakw. Co wicej – firma ta jest w pewnym sensie finansowana przez rzd (wprawdzie nie jest to rzd USA, wic historia nie ma ju tego smaczku…). Jak? A tak, e wspomniane kontrakty s w sporej czci finansowane z pienidzy pastwowych (np. ministerstwa) lub podmiotw bdcych wasnoci Skarbu Pastwa. Oczywicie wszystko rozgrywa si w przetargach, tak wic o jakiejkolwiek nieuczciwoci nie moe by mowy. Do czego zmierzam? A do tego, e grupa P. ma (lub moe mie) dostp do danych takich podmiotw, jak np. ZUS czy PZU. Nie musz chyba nikomu tumaczy, e ZUS posiada kompletne informacje na temat nas i (po czci) naszych dochodw. I co – tego nikt si nie boi? Nie. Ale za to boimy si Google zza oceanu… [...]

» Derey

2006.02.15 - 19:30

ale ciiiicho…

» Patrys

2006.02.15 - 20:16

Nie wiedzą o mnie niczego, czego nie można znaleźć innymi metodami. Więcej szczegółów o sobie musiałem podać do całkowicie publicznych rekordów WHOIS dla rejestrów domen.

» RAFi

2006.02.15 - 20:56

Cieszę się, że wpis spotkał się z tak dużym zainteresowaniem. Do tego stopnia, że został dziś nawet “wykopany” przez “kopacza” many’ego. Oczywiście spodziewałem się sporej ilości wypowiedzi powątpiewających w moją tezę, ale nie przypuszczałem, że zostanę posądzony o próbę rozpętania antygooglowej akcji. Skądże znowu? Nie to było moim celem. Niektórzy zacietrzewili się bardzo zupełnie pomijając to, co napisałem na wstępie i na zakończeniu:

Pozwolę sobie na nieco fantazji ulegając myśli: WSZYSCY SĄ ŹLI, A ZA ZŁEM STOJĄ ZŁE SKRZATY I ELFY. (…)
Chciałbym, żeby wyżej przedstawiona teoria była tylko owocem mojej skłonności do zakładania wielu scenariuszy i to nie tylko tych sielankowych. (…)

Ostatnie dwa zdania natomiast były ewidentną zachętą do dyskusji co, jak widać, udało mi się wywołać.

fibbia: – dzięki.

Speedy: – faktycznie może być tak, że co to ich taki Polak będzie obchodzić. Jednak ONI nie monitują tylko wybranych ew. potencjalnych podejrzanych przypadków. Mogą brać wszystko jak leci. Co zrobią z tymi danymi? Przekażą swoim pryncypałom? A może wykorzystają komercyjnie? Ja bym jednak skłaniał się ku słusznemu wskazaniu przez Maćka Equilibrium.

Derey przypomina głośną akcję z Chuckiem. Niedawno prawie wszystkie moje kontakty w komunikatorze miały poustawiane statusy związane z Chuckiem. Gdy wyszło na jaw, że za tym stoi partyzancka akcja marketingowa, nagle do łask powróciły statusy w stylu: Nie lubię poniedziałków, Żeby mi się chciało tak, jak się nie chce.

toszcze – nie dałeś mi czasu, bym Ci odpowiedział :P, a już ubiegłeś mnie ripostując u siebie. Co do Prokomu (bo rozumiem, że tą firmę masz na myśli), to wydaje mi się, że jest odpowiedzialny tylko (a może i aż) za informatyzację ZUS. Co do US, wszelkie sprawy mają być dopiero w przyszłości wdrażane i finalizowanie (elektroniczne rozliczanie się, składanie deklaracji itp.). Niestety nie zauważasz różnicy, że w przypadku ZUSu, to jesteśmy my, Polacy, akurat niewolnikami tego systemu. Nie możemy sobie powiedzieć: “chrzanię to, nie wchodzę w to. nie będzie jakis tam prokom z krauze na czele mi tu moimi danymi tasować”.

byte słusznie twierdzi, że nikt mnie do niczego nie zmusza i tak też czynię. Z usług Google eksploatuję tylko i wyłącznie ich wyszukiwarkę.

Rozczarowałem się i to bardzo idiotycznym, wręcz niedojrzałym komentarzem don_jaro. Być może ciśnienie źle na niego wpływa i stąd komentarze, których praktycznie mogłoby nie być.

Pozostaje mi to skwitować identycznie, jak nbw, którego fragment wypowiedzi zacytuję: “To po prostu zwrócenie uwagi na pewne zjawisko, które jest niepokojące i tyle.”. I o to właśnie mi chodziło. Próba zwrócenia uwagi, gdyż nie wszyscy sobie z tego być może zdają sprawę.

» toszcze

2006.02.15 - 21:09

Niestety nie zauważasz różnicy, że w przypadku ZUSu, to jesteśmy my, Polacy, akurat niewolnikami tego systemu. Nie możemy sobie powiedzieć: “chrzanię to, nie wchodzę w to. nie będzie jakis tam prokom z krauze na czele mi tu moimi danymi tasować”.

Zgadzam się. Jednak temat, który poruszasz w powyższym tekście, to “zbieranie danych osobowych” (w domyśle: do późniejszego ich wykorzystania). I wokół tego skupiłem się pisząc (jak to nazwałeś) ripostę. ;)

» 80/04 » Szpiegoogle

2006.02.15 - 21:52

[...] Po tym, jak skomentowałem wpis RAFiego o inwigilacji prowadzonej rzekomo przez Google, najpierw zostałem nazwany baranem (choć nie wprost), potem okazało się, że RAFi rozczarował się moim komentarzem. [...]

» ramzes

2006.02.15 - 22:43

Rozne opinie tu widze.
Osobiscie mam bardzo podobne odczucia o tej sprawie jak i RAFi. Podchodze do tego “z taka pewna doza niepewnosci”. Ale nie zebym zaraz zabijal okna deskami i odcinal kabel sieciowy nozyczkami przy samej scianie.

Co do tekstow “kto Ci kaze zakladac konto na google” – odpowiedz jest prosta: google.
Jest wiele zabiegow marketingowych, dzialajacych nawet na podswiadomosc ludzi, ktore pomagaja google. Prosty przyklad – zaproszenia. Prosty zabieg psychologiczny, ale jaki skuteczny.

» Paweł Tkaczyk » GMail dla firm: ja bym się skusił

2006.02.15 - 23:53

RAFi w swojej notce „Google w lodówce” zwrócił moją uwagę na nową usługę Google — GMail dla firm. Sam RAFi ma opory, ja jednak chętnie bym skorzystał z tego rozwiązania. [...]

» Paweł Tkaczyk

2006.02.16 - 00:08

Ja jednak stanąłbym w obronie don_jaro (a przynajmniej sensu jego wypowiedzi). Nie uważam, żeby Google kolekcjonował dużo więcej danych, niż sam udostępniam np. mojemu providerowi. On też zna mój adres, nr konta, jest w stanie czytać maile (i przekazywać takiemu ABW czy innej Komisji Tego i Tamtego, na które ostatnio moda panuje). Zna doskonale statystyki mojej strony firmowej i bloga. I co? I nic właśnie. A Googla boję się dużo mniej właśnie ze względu na skalę.

BTW argument o Google Earth i podawaniu adresu uważam za chybiony. W życiu nie przyszło mi do głowy zaznaczyć swoją pozycję na tej mapie ;-) A skoro już ktoś zna mój adres, to wystarczy, żeby otworzył atlas Wrocławia i znajdzie, co ma znaleźć…

» RyaN

2006.02.16 - 00:59

“To po prostu zwrócenie uwagi na pewne zjawisko, które jest niepokojące i tyle.”. – za kilka lat będziemy istnieć tylko w komputerowych bazach danych… teraz sytuacja… idziemy do szpitala czy przychodni… dajemy jakieś dyskietki, chipy etc.. ale Pani mówi nam, że nie możemy być przyjęci bo nie mamy opłaconego ubezpieczenia… ba… może nawet mówi, że nie widniejemy w bazie danych!… idziemy do sklepu… chcemy coś kupić … Pani mówi, że na koncie nie mamy kasy… u… jak nie złodziej to haker… zatrzymuje nas patrol policyjny… sprawdza nasz dowód… u… w bazie danych ktoś nam dopisał, że ukradliśmy samochód.. bardzo podobny do naszego własnego….

… wiem, że troche przesadzam… ale świat dąży do tego aby wiekszosc/wszystkie informacje były przechowywane w formie elektronicznej… rozliczamy się przez internet? Mówią, że to bezpiecznie… ups… ale powstał jakiś nowy wirus… albo urodził się zdolny cracker…. oszukaliśmy urząd? nasz bład… odsetki…

ekolodzy będą zadowoleni… może spadnie wycinka drzew… (choć wątpie)…. więc jak nie natura… to atom… lub komputer… a wszystko przez czlowieka (naukowcy… nauka nas wyzwoli.. zapomnieli dodac ze moze tez nas zniszczyc )

jak ktoś wspomniał ewolucja się nie zatrzymała.

szkoda, tylko że terroryści nie korzystają z google…

btw.. moim zdaniem wątpie czy google (roboty) czytają maile (troche tych danych jest)..Wie ktos ile osob korzysta z GMAILA? może faktycznie szukają pewnych słów związanych z bezpieczeństwem. A moze uda sie w ten sposob zlapac jakiegos zlego czlowiek, ktory uzywa internetu do zlych celow?

nie wiem… wiem jedno, ze sa idee, ale oprocz nich sa pieniadze, wladza… i sa ludzie dla ktorych to drugie jest wazniejsze i wykorzystuja to pierwsze by osiagnac swoje cele.

————————————-
podobno charakter pisma poznaje sie po dluzszych formach wypowiedzi pisemnej. Ja zauwazylem, ze w pewnym momencie przestalem uzywac polskich znakow :) – ale moze to po prosty wina poznej godziny… dobranoc

» RyaN » Blog Archive » Google w lodówce?

2006.02.16 - 01:25

[...] Rafi w swojej notce sygnalizuje pewne zjawisko zbierania wszelkich możliwych informacji. Wszystko to niby dla naszego dobra.., ale czy faktycznie tak jest? Jeśli chcecie poznać moją oraz innych osób opinie na ten temat to zapraszam do czytania. Pamiętajcie. Im więcej wiemy o drugiej osobie, tym bardziej możemy na nią wpływać… [...]

» Riddle

2006.02.16 - 03:51

Rafiemu gratulujemy linków, referrów i trackbacków. ;-)

» btd

2006.02.16 - 06:13

To w taki razie EFF tez tworzą teorie spiskowe i bez sensu czepiaja sie porządnych firm, ktore tylko chca nam dobrze zrobic, a my takie glupki, nie ufamy im. http://www.eff.org/news/archives/2006_02.php#004400

Polecam poczytać książki ojca Cyberpunka, W Gibsona i porównać z rzeczywistością. I wtedy okaże się że nie jest tak różowo.

» przemilu

2006.02.16 - 15:32

Hey! :)
Już dobre kilkanaście lat działa system Exchelon (wyrzucić z nazwy x), który przeszukuje CAŁĄ pocztę e-mailowa, na zadane z góry zbitki słów/texty. Amerykanie ścigają się (a pomagają im w tym Brytyjczycy) z Francuzami, który ma swoją wersję E. Wiem to z różnych źródeł, m.in. z dyplomatycznych.
Kompy u wujka s. zajmują powierzchnię mniej więcej boiska piłkarskiego, a oficjalnie służą do modelowania procesów jądrowych w czasie wybuchu i takie tam różne.
Nota bene: była parę lat taka znana sprawa, że Francuzi dogadali się na dostawę broni z Indonezją i już mieli podpisać kontrakt, gdy pojawili się amer. chłopcy zaproponowali nizszą cenę. Podsłuchiwali faxy.
No i duuużo innych takich kwiatków.
Najlepiej: pisać jako kto inny, meldowac się w sieci jako kto inny, używać tylko gotówki.
To by było na tyle. :
> mąż patrzy na żonę skrobiacą patelnię:
> – I co tak drapiesz po teflonie?
> a ona mu na to: – Sam jesteś POTEFLON!
P.

» Riddle

2006.02.16 - 20:01

przemilu: Łohoho. Dużo tych informacji, boję się co będzie jeśli są prawdziwe.

A na serio – jestem skłonny Ci uwierzyć, jak przedstawisz jakieś dowody. Na razie to ja też mogę napisać taki komentarz i wiem, że nic z tego nie będzie, tylko mnie wyśmieją. ;-)

» private hell » Czy Google chce opanowa kolejny rynek?

2006.02.16 - 20:13

RAFi, w dwóch kolejnych wpisach “Google w lodówce” i “Google w lodówce II” pisze o swoich obawach związanych z prywatnością oferowaną przez Google. Impulsem, który go do tego natchnął była informacja, że Google testowo (beta) uruchomił konta pocztowe dla firm (ściślej – GMail z obsługą własnych domen). Czy faktycznie chodzi o uzyskiwanie informacji? Czy może przypadkiem właścicielowi najpopularniejszej wyszukiwarki na świecie zależy na czymś innym? [...]

» piotrek / savek

2006.02.16 - 22:55

Ciekawe dwa teksty RAFi. Jakiś czas temu postanowiłem używać gmaila jako głównego i podstawowego adresu do wszelkich zastosowań. Widząc w tym wyraźne zalety, widzę też i pewne obawy. RAFi dołożył do tego kolejne. ;) Ale tak poważnie mówiąc jak “byte ” uważam, że prywatność maili, historii chatów jabbera jest lepiej strzeżona niż na większości serwerów małych tanich ISP. Używam już kilku produktów google (mi. wyszukiwarka, wspomniany gmail i picasa – gogle widzi co oglądamy? ;)) i czuję się już w pewnym stopniu uzależniony od tych rozwiązań. Nie jest mi z tym dobrze :/ ale z 2 strony te rozwiązania pasują mi doskonale, a znaleźć alternatywę (uwzględniając koszty) jest niezwykle trudno. Pozdrawiam.

» Marcin

2006.02.17 - 10:52

Ja wrócił bym na chwilę do Microsoftu. Napisaliście wcześniej, że gdyby MS oferował takie usługi to szybko była by afera – ale dlaczego? Dlatego, że MS zasłużył sobie na to dotychczasową działalnością. Ilość dziur, blędów … w produktach MS zawsze była tak wielka, że rzeczywiście należalo by się troche obawiać o dostęp do przechowywanych u nich informacji. Nie chcę powiedzieć, że produkty MS to jedna wielka dziura – broń Boże (osobiście uważam np ISA 2004 Serwer za świetny produkt – może jeden z najlepszych MS) ale taka jest ogólna opinia użytkowników.
Jak na razie Google nie ma na swoim koncie żadnych poważnych wpadek, jeżeli w danej usłudze są jakieś błedy to należy pamiętać, że aktualnie wiele z ich usług to są wersje Beta (o czym zawsze piszą) i sami bierzemy odpowiedzialność za ewentualne straty przy korzystaniu z nich.
Zgadzam się też z osobami które napisały, że ilość informacji o nas w różnych firmach jest tak wielka – więc strach przed tym że jeszcze jedna firma będzie coś o nas więcej wiedziała nie powinien być zbyt wielki, ale oczywiście jestem za tym by nie przesadzać z wypełnianiem wszelkich formularzy na których firmy zbierają o nas dane.
Uff, ale się napisałem.

» kuba

2006.02.21 - 11:40

ciekawy tekst bardzo zblizony tematycznie: http://news.bbc.co.uk/1/hi/technology/4731640.stm . oczywiscie mozna zakladac, ze google kłamie… no nie wiem…

» RAFi

2006.02.21 - 11:55

Google chce mieć dobry PR.

» microust

2006.02.21 - 23:26

Rafi, bardzo slusznie ze ten temat poruszyles. swoja droga dlaczego wymagany jest przy wpisie moj mail :P? A co do osob ktore pisza ze gogle ma nas w d..pie – jesli tak po co otworzyli swoje biuro u nas? Jesli znow kiedys wpadnie na jakis wiezowiec jakis samolot i jakos okaze sie ze pilotem byl Polak, to nagle okaze sie ze tym razem dzieki pomocy google bedzie sie mozna o nim sporo dowiedziec. Oczywiscie przejaskrawiam, bo ja rowniez nie podejrzewam o przegladanie milionow maili, ale po nitce do klebka, nieprawdaz?

» RAFi

2006.02.22 - 03:13

microust: E-mail jest po to, by podczas drugiego i następnych wpisów danej osoby, nie trzeba było ich moderować.

» msierant

2006.02.28 - 16:29

Coś w tej szpiegowskiej działalności Google jest – rejestrowane są np. wszystkie linki które odwiedziliśmy klikając w okno Google Chat…

» RAFi

2006.02.28 - 16:48

Z pewnością. Minie jeszcze trochę czasu, niż ludzie uświadomią sobie zachłyśnięcie. Będzie wielkie BEEEEEK. ;)

» bloody

2006.03.01 - 22:37

hmm. slyszalem o Europejskich ant-google trendach, ale nie wiedzialem, ze rodacy maja taka bujna wyobraznie. to wszystko brzmi jak antyimperjalistyczna propaganda z okresu zimnej wojny… ;)
pzdr z silicon valley.

» RAFi

2006.03.01 - 23:15

A dlaczego zawsze Amerykanie mają być najlepsi w pisaniu scenariuszy? ;)

» bloody

2006.03.02 - 18:51

A dlaczego zawsze Amerykanie mają być najlepsi w pisaniu scenariuszy? ;)
Oni nie chcom, ale muszom ;)

Na powaznie: w US nikt nie mowi o Google-konspiracji. Jedyne co im sie zarzuca to monopolizacje (MS mial tem problem), tudziez zwana kompleksem Boga.
Ale nie wykluczone, ze brakuje nam zaoceanicznej perspektywy i nie widzimy innej strony medalu.

» Halski

2006.03.02 - 21:34

Ja mam tylko Gmaila. LOL

» Rózga Świętego Mikołaja...

2006.03.03 - 00:26

Teorie spiskowe z Google w tle…

RAFi popełnił był u siebie wpis dotyczący wszechobecności Google w naszym życiu. Fragmenty cytuję poniżej i… RAFi, na litość $DEITY, cóżeś Ty nawypisywał?

Nie wierzę, że apetyt nie rośnie w miarę jedzenia i właścicielom wys…

» Notatki na piasku » Świat według Google

2006.03.11 - 17:51

[...] Update: RAFi zwrócił uwagę, że i on kiedyś pisał o swoich obawach na temat nowych usług Google, zwłaszcza w sprawie prywatności naszych danych. Dyskusja warta przeczytania. [...]

» Yagotta B. Kidding

2006.03.11 - 22:35

hmmm… Personalized Search w Gmailu da się przecież wyłączyć…

a jak kto na śmierć nie może ściepieć myśli o elektronicznym przesyłaniu informacji, to powinien swoją stronkę webową zamknąć. auto sprzedać. świeczki kupić. i w bieszczady.

w ankiecie PC-World ten “straszny” Gmail dostał fenomenenalnie dobry ranking:

The 100 Best Products of 2005

1. Mozilla Firefox Web Browser
2. Google Gmail Web Mail
3. Apple Mac OS X Version 10.4 (Tiger) Operating System

niejeden chciałby znaleźć się w takim doborowym towarzystwie…

zobacy sam: http://www.pcworld.com/reviews/article/0,aid,120763,pg,12,00.asp

pozdrowienia,
YBK

ps. ten twój blog dopuszcza niestety inne tagi – fe, jaki obciach ! ! !
co do identyfikacji przy zamieszczaniu komentarzy, to niestety nie działa ona.
just in case you didn’t know yet…

pozdro,
YBK

» tatankowy »

2006.03.21 - 13:27

[...] Kilka tygodni temu w blogosferze pojawiło się kilka wpisów na temat Google i usług związanych z tą wyszukiwarką. Na head.logu Krzyśka można przeczytać o „urokach” popularnego Gmail’a. Sam jestem użytkownikiem poczty Googla, ale po tym co przeczytałem u Rafiego, zacząłem się zastanawiać. Wyobraźmy sobie sytuację, gdzie pewien rząd wielkiego mocarstwa mówi światu: CHCEMY WIEDZIEĆ O WAS WSZYSTKO [...]

» :: pawlik » Sprawa Google

2006.03.23 - 20:13

[...] Natchniony wpisem u mavestinusa byłem poczyniłem rozmyślania na temat wszystkim znanemu molochowi, mianowicie Google. Swego czasu RAFi opublikował dość ciekawy wpis pod tytułem Google w lodówce. Już on dał mi trochę do myślenia. Postaram się przedstawić swoją opinię na temat sam wiesz czego. Google jest najlepsze, google daje mi wszystko czego potrzebuje, google nie ma sobie równych, google jest cudowne i w ogóle pr0 pr0 [...]

» enjey

2006.03.26 - 12:26

Jest jeszcze gorzej niż się wydaje. Oprócz wszelkich danych osobowych, numerów kont, mojej lokalizacji, itd. dzięki programowi Picasa mają wszystkie moje zdjęcia. ;)

» Luke Mica Blog » Google jest wszędzie…

2006.05.04 - 19:29

[...] Nawet w moim słowniku. A może teorie spiskowe made by RAFi są prawdą? [...]

» warpman

2006.07.31 - 10:15

Hi,
Moja “psychologiczna” analiza dziań Google’a poniżej:
Powrót z gwiazd – w łapki Google’a
http://my.opera.com/warpmano/blog/show.dml/282286

Zapraszam także do nowej strony Warpman’s WWW (3 blogi w jednym).
Pozdrawiam,
warpman

» Piotr [PMD]

2006.08.19 - 21:49

Ja tutaj tylko gościnnie…
…taką tematyką interesuję się od pewnego czasu, i wydaje mi się, że w przedstawionym – skądinąd sensownym – rozumowaniu jest pewna luka. Po pierwsze – to, że w Polsce nie istnieje ‘venture capital’ na skalę amerykańską a innowacje są tępione z urządu, nie oznacza, że tak jest wszędzie. Po drugie – “myśli są jak pchły – skaczą wszędzie, ale nie zawsze gryzą”. Gromadzone i z pewnością analizowane przez Google informacje wcale nie muszą być biznesem szpiegowskim czy mafijnym …. są po prostu biznesem. Jak wiadomo, wywiad brytyjski opracował koncepcję i implementacje kryptografii asymetrycznej na długo przed jawną publikacją Diffie’go i Hellmana… i NIC z tym nie zrobił. Podobnie kilka razy, niezależnie wynajdywano np. szybką transformatę Fouriera czy radio / radar. Więc wcale nie jest wykluczone, że twórcy Google’a wpadli na pomysł, który już wcześniej wpadł do głowy komuś innemu, zatrudnionemu w Fort Meade i w odróżnieniu od podanych powyżej przykładów – został doceniony. I wcale bym się nie zdziwił, gdyby gdzieś naprawde pracowała DarkGoogle, starsza i bardziej wyrafinowana od powszechnie znanego wcielenia.

» RAFi

2006.08.19 - 22:49

To też jest możliwe Piotrze, ale czy na taką skalę jak może to mieć miejsce w przypadku firmy Google i usług z nią związanych? Z czego tak naprawdę ludzie korzystają na codzień w internecie?

- poczta
- komunikator
- transakcje pieniężne
- udostępnianie plików

Czy zatem nie lepiej jest scentralizować całą machinę szpiegowską po to, by nie rozdrabniać się na wiele różnie rozproszonych “szpiegów”?

» Ja, RAFi - o mnie i o was » Rok 2006 na Ja, RAFi

2007.01.02 - 22:29

[...] Google w lodówce – część II – notka powstała jako rozwinięcie myśli Google w lodówce?. Sam wpis wywołał sporo kontrowersji. Przeważały głosy, że moje obawy i podejrzenia co do dobrych intencji Google’a w bezinteresownym oferowaniu swoich wszystkich usług są wytworem mojej rzekomej chorej wyobraźni i urojeń. Pożyjemy, zobaczymy – zdania w tym temacie nie zmieniłem po dziś dzień. Wpis po dzień dzisiejszy widnieje w czołówce najczęściej komentowanych notek tego bloga. [...]

» Andrzej Pełka

2007.01.19 - 15:08

Ktoś mi przysłał adres tej strony, więc jestem tu tylko przechodniem i nie zabawię zbyt długo. Z krótkiego przeglądu dyskusji wnoszę, że ludzie wyszukują sobie doprawdy zdumiewajace problemy. Jeśli Google w jakikolwiek sposób okażą się dla mnie nieprzydatne, to po prostu przestanę ich używać i pójdę sobie na spacer do miejskiego parku, albo wypiorę skarpety iżby nie emanowały smrodem. Zaś na domniemanie, że być może ktoś tam poprzez Google zbiera o mnie jakiekolwiek informacje odpowiadam – niech zbiera, mam to w dupie.

» Minimal2's blog

2007.01.27 - 08:24

A co Google wie o mnie?…

RAFI na swoim blogu napisał:
[…] Wybrane usługi:
Google AdSense – znają twoje imię, nazwisko oraz nr konta bankowego, a także odwiedzalność twojej witryny, a to pod przykrywką twoich “wielkich” zarobków.
Google Desktop – nieszczęsna…

» Ja, RAFi - o mnie i o was » Googlevestigation

2007.02.10 - 23:49

[...]   Niektórzy się śmiali i kręcili głowami, gdy pisałem o tym już w zeszłym roku. Widać, że moją teorię podziela coraz więcej osób. [...]

» cli3nt

2007.02.19 - 17:09

Nie wierzę, że twórcy Google byliby w stanie samotnie (dwójka osób) stworzyć tak potężną i szybką wyszukiwarkę, jaką przecież było Google od początku kiedy się pojawiło.

A powiedz mi RAFi jaką Ty masz wiedzę na temat programowania, algorytmów, matematyki ażeby z góry twierdzić, że nie możliwym jest napisanie algorytmu takiego jak PageRank przez studentów jednej z lepszych uczelni w USA (czyli głupi to oni nie byli)?

» cli3nt

2007.02.19 - 17:10

i zaimplemetowaniu pr to google of course ;)

» Piotreq

2007.05.02 - 13:08

Do mnie to dotarło wczoraj. Kiedyś czytałem że Google ma 100tys serwerów. Zastanawiałem się po co. Inny artykuł mówił o statystykach awaryjności dysków twardych na podstawie tych używanych w Googlach. Zastanawiałem się czy wyszukiwarka potrzebuje na prawdę tyle serwerów. Wczoraj oglądając 10ty odcinek Prison Break (seria2) była mowa o organizacji przetwarzającej olbrzymią ilość informacji z całego świata. Oczywiście to film nie rzeczywistość. Ale pomyślałem że JEŻELI istnieje ECHELON to może nim być tylko Google. Teraz dochodzi telefon Google…plus ta moc obliczeniowa na całym świecie.

» Hanka

2007.09.18 - 12:36

Chlopaki, musze koniecznie dowiedziec sie wiecej o ECHELONIE, i tym samym jezeli wiecie o publikacjach w sieci dotyczacych watpliwej ochrony danych osobowych przez GOOGLE, prosze napiszcie.
Mozecie przeslac jkies linki na maojego maila… ktory, tak a propos, obslugiwany jest przez google, ugh.

Podpowiedzcie cos… moze cos z zagranicznej prasy itp.

» Hanka

2007.09.18 - 12:37

aha, moj mail: anna.rzeznik@gmail.com

» Zvyrtec

2007.09.19 - 08:58

Poczekajcie.

Zacznie się powszechny sprzętowy i softowy DRM… Itadadadadej.

A co do “szarych eminencji inwigilujących” poprzez ‘Gogle’ – rząd czy mafia? Blisko. Raczej wszechobecny kartel, istniejący jeszcze od czasów I wojny (któremu zawdzięczamy obecny świat z całym dobrodziejstwem inwentarza, negatywnym i pozytywnym). Kartel, który miał 80 lat na lobbowanie i szlifowanie swoich wpływów na rząd USA, oraz inne. Dysponujący na tyle zawrotną kwotą, by z tak uroczego narzędzia jak Gugiel uczynić broń obusieczną. Tylko po to, by zarabiać więcej i czynić sobie poddanym cały świat. Cóż – władza najsilniejszym narkotykiem, że skrócę swą myśl do minimum.

Fikcja? Polecam “World Without Cancer” oraz “The Creature from Jekyll Island” G. Edwarda Griffina, czyli spojrzenie na rozwój przemysłu i rozrostu władzy w USA od czasów I wojny, oczami analityków siedzących w “Kraju Wolności”.

» StrefaBlagi

2008.08.17 - 11:29

Nawet nie przeczytałem do końca a do oceny kompetencji autora wystarczy mi tylko stwierdzenie “… dwa sektory: mafia lub rząd” – pusty śmiech.

Toszcze: największa teoria spiskowa dziejów to ukucie określenia “teoria spiskowa” – ostatnimi czasy nie przepadam za tym określeniem.

W tzw. teoriach spiskowych dobre jest to, że czasem otwierają umysł na nowe ewentualności, jednak aby stały się faktami trzeba je potwierdzić. Do tego potrzebna jest różnej liczności, na ogół sporej, grupa kompetentnych osób, do których autor z całą pewnością w tym temacie się nie zalicza.

» Ja, RAFi – o mnie i o was » Nadal kochasz Google? Jesteś frajerem!

2010.05.20 - 16:31

[...] płynącym z usług, jakie oferował wtedy Google. Seria “Google w lodówce” (I) (II) wzbudziła wiele kontrowersji do tego stopnia, że wpis trafił na Wykop.pl. Dzisiaj, gdy wachlarz [...]

Dodaj komentarz:

Zanim skomentujesz, zapoznaj się z regulaminem dodawania komentarzy.

Możesz skorzystać z następujących tagów XHTML:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong> .