Ja, RAFi – o mnie i o was

Do kina mam nie po drodze

Gazeta.pl na Deser serwuje arytkuł “Polacy przestali chodzić do kina”. Oprócz słabych produkcji w 2005 r. oraz piractwa nie zauważyłem, by poruszono rzecz ważną, jak nie najważniejszą. Mianowicie – ceny biletów, a zamożność Polaków.

W dalszej części artykułu poruszany jest temat polskiej kinematografii. Niska frekwencja na rodzimych produkcjach – ciekawostką jest, że “Nigdy w życiu” z 2004 r. przyciągnęło do kin aż 1,6 mln. widzów – wynika przede wszystkim z tego, że polskie filmy są, delikatnie mówiąc, słabe.

Po modzie na polskie głupie komedyjki, idąc na fali seriali o miłości, powstają komedie romantyczne i produkcje strickte o miłości (“Tylko mnie kochaj”). Nie ma filmów ambitnych, a filmowcy tłumaczą się brakiem funduszy na realizację swoich pomysłów. Pieniądze są, tylko niech po nie się schylą.

Przy kilku premierach w miesiącu, chcąc wybrać się do kina na chociaż jedną z nich musiałbym wydać 2×20 = 40 zł, chyba, że byłbym egoistą i do kina chodziłbym sam, wtedy 20 zł. Rocznie wydawałbym na kino 480 zł lub w wariancie egoistycznym 240 zł. Powiedzmy, że mnie stać na taki wydatek, a ile osób w taki sposób “uczłowieczać się” nie może?

Z drugiej strony idąc do kina obserwuję, oprócz wspomnianej wysokiej ceny za bilet, wiele aspektów negatywnych m.in.:
- reklamy przed pokazem (cena powinna być pomniejszona za tego typu “luksus”),
- zapach popcornu,
- niedojrzałych widzów, którzy w nieodpowiednich momentach potrafią się głupkowato zachować.

I co z tego, że mam do dyspozycji duży ekran, coraz słabsze jednak nagłośnienie (byle tylko głośniej i głośniej), skoro w cenę biletu mam wliczony zapach popcornu, mlaskanie z fotela obok i półgodzinny seans reklamowy? Do kina mam nie po drodze.

   › Polacy przestali chodzić do kina

Ilość komentarzy: 24

» Mrozon

2006.01.28 - 15:48

>>2×20 = 40 zł, chyba, że byłbym egoistą i do kina chodziłbym sam

Możesz także spróbować pójść z kolegą, który zapłaci sam za siebie ;)

>>zapach popcornu

Nienawidzę. Kino i popcorn to temat na osobny post. Może kiedyś popełnię. W każdym razie, właścicielom kin z nieznanych mi powodów, udaje się skłonić tysiące ludzi do kupowania garści podgrzanego ziarna, polanego tłuszczem i posypanego solą za cenę obiadu w barze mlecznym. Zadziwiające. A ty piszesz, że Polacy nie mają pieniędzy na kino.

» RAFi

2006.01.28 - 16:03

Należałoby postawić pytanie: KTO CHODZI DO KINA? Właśnie ci, którzy mają pieniądze, albo ich nadmiar, a przy okazji część z nich w ogóle nie zna zasad dobrego zachowania.

» ludwik

2006.01.28 - 16:39

Ja do kina chodze jakos raz na kwartał… I to dlatego że mnie znajomi namawiają. Czemu tak żadko? Napewno nie dlatego, że nie mam pieniędzy i że grają słabe filmy. Choć prawdą jest że polskie filmy to kicz. Ale jednak pieniądze w kręceniu filmów mają coś coś do powiedzenia. Za Chiny ludowe, RP by nie nakręcili Matrixa, LORDa, itp.

» YaaL

2006.01.28 - 16:43

Jak to gdzieś niedawno czytałam, ostatnimi czasy wyświetlanie filmów stało się zupełnie poboczną wobec sprzedaży popcornu, napojów i gadżetów funkcją kin…

Smuteczek, bo wciąż powstają filmy, które warto obejrzeć na naprawdę dużym ekranie.

» Vroobelek

2006.01.28 - 16:43

To zależy trochę skąd jesteś. W D.C. jest np. Kinoteka, w której można kupić kartę klubową za 7zł i bilety na wszystkie filmy, od tego czasu są po 13zł (dla siebie + ew. 5 osób). Istnieją też kina, które puszczają trochę starsze rzeczy za tańsze pieniądze, np. poniedziałki w Lunie za 5zł pełne są studentów i emerytów. :-))

Popcorn i durna widownia wkurza. Z tego powodu unikam chodzenia do kina wieczorami i w weekendy. Ale nie wyobrażam sobie przestać oglądać filmy w ten sposób, wolę to niż ekran komputera czy TV.

Reklamy pełnią jednak jedną funkcję pozytywną: podczas reklam wchodzą spóźnialscy i nie psują nastroju podczas właściwej projekcji. :)

» Patrys

2006.01.28 - 16:52

Jeśli jesteście w stanie przeboleć zapach popcornu, rozlaną colę (co mi się wczoraj zdarzyło przypadkiem), dresów łażących w tę i z powrotem (z telefonem komórkowym w ręku, przy akompaniamencie dźwięcznych słów “co za chujowy film, nic się z niego nie da zrozumieć”), to polecam gorąco Panię Zemstę — film jest genialny.

» CoSTa

2006.01.28 - 18:15

ja rafi, ja chodzę do kina. kiedy tylko mogę i jeśli jest na co. szczególnie wielbię oglądać widowiska skręcone z rozmachem. szaleńczo uwielbiam wręcz pogryzać przy tym popcorn (w pytę drogi :/) i popijac to colą. u-wiel-biam! liczysz tu tylko cene biletów. przeciętny oglądacz (taki jak ja) wywala drugie tyle na dodatki w postaci podgrzenego ziarna i słodzonej wody z chemikaliami wzbogacanej CO2.

i nic a nic mi nie żal ani pieniędzy, ani czasu. są pewne filmy, które w kinie po prostu ogląda się lepiej. kino bardziej zaangażowane wolę wciągać w domu, gdzie dresa z komórką nie uświadczę. ale takie day after tomorrow na telewizorze traci 90% swojego uderzenia. a to właśnie jest przykład filmu idealnego dla kinowego wciągania podgrzanych ziaren i rzeczonej wody z wkładką smakowo-gazową.

» ramzes

2006.01.28 - 23:19

chcialem dopisac cos od siebie, ale wlasnie widze, ze moj przedmowca napisal to co sam mialem zamiar.
Nie przeszkadza mi popcorn – sam go lubie czasem pogryzc.
Nie przeszkadza mi jak jakis dres czasem rzuci jakis tekst na swoim poziomie.
Jednak przeszkadza mi jak to pojebane bydlo probuje zwrocic na siebie uwage, nie wylaczajac (chyba swiadomie) telefonow, ktore dzwonia im co kilka minut. No dobra – z jakiegos powodu zapomniales.OK, ale jesli raz zadzwoni to go qr… wylacz, a nie odczyta taki ch.. smsa lub pogada, a telefon zostawia wlaczony, by za 5 minut odebrac kolejna rozmowe…
“Zdziczala ludzka rasa”…

» ramzes

2006.01.28 - 23:26

Wlasnie wyczytalem na stronie CinemaCity taki txt:
“Przed wejściem na salę mogą Państwo zakupić w naszym kinowym barze smaczny Popcorn, bez którego oglądanie filmu byłoby tylko połową przyjemności.”
To tak na podsumowanie :)

» LB

2006.01.29 - 00:26

swego czasu chodzilem po 2 razy w TYGODNIU do kina. serio. ale wtedy bilety byly po 8-10 pln. po przekroczeniu tej granicy dalem sobie siana. teraz mam c+ i troche filmow dvd. taniej, wygodniej, z lepszym naglosnieniem ;) a co z tego ze mam poslizg powiedzmy tego roku ? moge zaczekac, to akurat nic nie kosztuje. wyroslem juz z tego zeby wpadac w jakis amok bo jakis niby-hicior pojawil sie w kinie…

swoja droga ciekawe jak porownamy sytyacje cen filmow dvd (chodzi mi o tendencje generalnie malejaca) do cen biletow w kinach – ba – czy nawet cen soundtrackow na cd (ktore bywaja – o ile nie mowimy o naprawde goracym tytule – z reguly drozsze niz sam film (sic !))

ps tak anegtotycznie na koniec: ostatni film na ktorym bylem to matrix 2 w gdanskim kinoplexie (czy jak on sie tam zwal ten z thx) – i po seansie jeden jegomosc z ostatnich rzedow glosno powiedzial – welcome to the real world. oj tak, to bylo bardzo na miejscu. a sam film dobil we mnie resztki checi uczeszczania do tychze przybytkow ;)

ps2: polskie kino pominmy milczeniem. nie kazdy lubi ogladac jakies pseudo-artystyczne pozycje niskobudzetowe, a z kolei kino komercyjne siegnelo dna, ktore sie oberwalo. ale komu na zalezec na tym aby bylo inaczej ? juz o tym rafi pisal – kasa jest tak czy siak a reszta sie nie liczy. nie chodze do kina, a w szczegolnosci nie chodze na filmy polskie. nawet gdyby byly za darmo to i tak bym nie poszedl ;)

» Vroobelek

2006.01.29 - 13:03

LB wyraził esencję :) Nie ma obowiązku oglądania nowości. Czy film będzie gorszy jeśli go obejrzę po roku? (taniej). Z polskich premier 2005 polecam Tulipany, niskobudżetowe, ale wcale nie nudzi, powiedziałbym, że poziom światowy. :)

» shark

2006.01.29 - 21:39

a ja jestem brutalnym zlodziejem sciagajacym filmy z sieci. do kina chodze zadko bo zanim pojawia sie jakis film w moim miescie to ja juz dawno go widzialem. po za tym lubie polskie kino nie-ambitne z serii chlopaki nie placza. tych ktorzy mowia ze lubia tylko filmy ambitne, z moralem i funkcja utylitarna wyobrazam sobie jako dupkow w okularach i wiesniackiej koszuli z freudem pod reka. i juz.

» J.

2006.01.29 - 22:31

shark:
coś w tym jest co piszesz apropos ludzi którzy twierdzą, że uznaja tylko ambitne kino. Podejrzewam, że w rzeczywistości, zapewne, w zaciszu domowym zapłakani ze śmiechu oglądają filmy z Leslie Nielsenem, choć publicznie z niego szydzą;)
Osobiście lubie kino tzw. “ambitne”, ale dla prawdziwej rozrywki i relaksu wolę pośmiać się z mniej ambitnych, ale za to często przepełnionych absurdem produkcji:)

» Lookanio

2006.01.30 - 13:40

Stan polskiej kinomatografii pominę milczenie, gdyż jak to starozytni mówili “de mortuis aut bene aut nihil”, a dla mnie ta dobra umrała a o obecnej nic dobrego się na powiedzięć…
Odnośnie popcornu, coli, itp… to wszystko zależy jak się traktuje film… jesli jako kolejną formę rozrywki nie ma co się dziwić, iż wszelkie gadżety tak świetnie się sprzedają. Ale wszystko ma swoje granice… jeśli “sąsiad” obok mnie zagryza popcorn i zasysa colę wydając do tego dźwieki a’la szum wody kiblu, za przeproszeniem, podczas “21 gram” czy “porozmaiwaj z nią”… to niestety ja wysaidam. Film to też sztuka… jakiś szacunek jej się należy. Osobiście czekam tylko z przerażniem czasów kiedy całe to gadżeciartwo wprowadzi się do teatrów… żeby podnieść rentowność. Ech…

@J.: Jasne że kino powinno zarówno bawić jak i niepokoić, dawać do myslenia. Ale konia z rzędem temu kto wytrzyma sens Wrrr… czy Wysokich lotów!!! Ja niestety wymiekam i publicznie wyrażam dezaprobatę, nawet gdyby ktoś miał mnie zaliczyć jako “jako dupka w okularach i wiesniackiej koszuli z freudem pod reka”…

» shark

2006.01.30 - 22:49

J: to tak jak ja:-)
Lookania: nie znam jezyka starozytnego, taki tepak ze mnie, ze musisz gadac po naszemu bo inaczej to se jedynie mozesz gadac do takich dupkow z freudem a ja freuda mam gleboko.. :PP

» Lokanio

2006.01.30 - 23:21

Shark, nie ma sensu zawracać kija Wisłą, więc niech ja zostanę tym dupkiem a Ty tepakiem ;-) W końcu siła przyrody tkwi w jej różnorodności ;-P

» J.

2006.01.31 - 01:27

Lookanio ja również brałam udział w tej dyskusji i skoro lubie filmy ambitne jak i nie rzadko glupawe komedie to jednak wcale nie uśmiecha mi się być zlepkiem dupka i tępaka;) Na takie podsumowanie się nie zgadzam! Protestuję!:P

» shark

2006.01.31 - 06:48

mnie mozesz uznac za zmarlego, a chyba wiesz co napisales;P

» Lookanio

2006.01.31 - 10:52

J.: w Twoim przypadku należy zastosować jedną z podstawowych zasad fizyki: znoszenia się wektorów o tym samym kierunku ale przeciwnym zwrocie… i tym sposobem nie jesteś ani dupkiem ani tępakiem :-)
PS Żeby nie było, że ze mnie nadęty ponurak. Też czasem oglądam komedyjki nie najwyższych lotów i mnie smieszą!!! A jakże! Choćby ostatnio “Nadchodzi Polly” – naprawdę warty obejrzenia. Jednak ten film dzielą od wspomnianych chocby przeze mnie “Wysokich lotów” ery świetlne! “W. loty” to po prostu IMHO film durny i tyle.
Z mojej str. EOT, gdyż od głównego tematu, przeszliśmy (co prawda żartem ale jednak) do wycieczek osobistych, a chyba nie o to chodzi…

» J.

2006.01.31 - 12:55

Lookanio teoria wektorów mi odpowiada :)

» shark

2006.02.03 - 16:26

widzisz Lookanio to chcialem od ciebie uslyszec – ze nie jestes sztywniakiem;-) i ze smiesza cie IMHO filmy ktore maja smieszyc:)

» Kino mam tuż za rogiem. at monochrome | weblog

2006.02.04 - 00:34

[...] RAFi jakiś czas temu wypowiedział się w kwestii kina i tego jak na ten temat patrzy – zebrałem się w końcu do rzucenia paru moich groszy w tym temacie. [...]

» Ja, RAFi - o mnie i o was » Rok 2006 na Ja, RAFi

2007.01.02 - 22:29

[...] Dowiedzieliście się też dlaczego do kina mam nie po drodze. LUTY [...]

Dodaj komentarz:

Zanim skomentujesz, zapoznaj się z regulaminem dodawania komentarzy.

Możesz skorzystać z następujących tagów XHTML:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong> .