Paweł w swojej notce zwraca uwagę na linkowanie serwisów jako sposób na windowanie pozycji w wyszukiwarkach.
Co uważam za złe praktyki? Na przykład wszelkiego rodzaju katalogi wymiany linków. „Daj link do mnie, ja dam do Ciebie”.
Na Ja, RAFi kategoria “Linkujesz mnie, a ja Ciebie” jest niczym innym jak blogrollem (wymianą linków), którego nie uważam za czyn zły, tudzież haniebny, a jedynie jako formę popularyzacji blogów znanych i mniej znanych oraz tych poczytnych i nie.
Wytykanie palcem zacząłbym od chociażby umieszczania reklam google na swoim blogu, które uważam za bardzo złe, ale może o tym przy najbliższej okazji w artykule o blogach.
Chyba jesteś nadwrażliwy. Pawłowi chodziło o automatycznie generowane listy odnośników z katalogów wymiany linków, a nie blogroll, który przecież jest ważna częścią blogosfery i jako taki obecmny na większości blogów.
Z ciekawości, co jest takiego złego w reklamach Google AdSense, czy w blokach tematycznych Yahoo?
BTW: Wszedłem tu przez link z powiadomienia od 10przykazan i nie bardzo widzę możliwość powrotu na główną w samej nawigacji ;)
Łukasz a jeśli tak, to przepraszam. Uwaga o nadwrażliwości chybiona.
Patrys temat boxów google, yahoo itp. pozwól, że poruszę innym razem, a co do linkowania, obecnie ten blog przechodzi przebudowę i nie bardzo widzę sens w grzebaniu w starym. Linkowanie do głównej jest w stopce – wiem, niewygodne, ale pod nową postacią Ja, RAFi będzie bardziej UF. ;)
Chłopie tak jak lubie czytać twojego bloga, tak tą wypowiedzią bardzo mnie zdziwiłeś.
1. Czytając tekst Pawła nigdy bym nie pomyślał o Twoim blogu.
2. Reklamy google są ok, choćby z tego względu ze czasami prowadzą to ciekawych stron, a jeśli dzięki nim można zarobić troche grosza to co w tym złego ?
I tak wszystkie reklamy wycina adblock ;-)
Ejże. Blogroll to nie jest wymiana linków, a jedynie spis linków do stron, które autor bloga z jakiegoś powodu poleca. Powodem może być, że “on mnie zalinkował”, ale powód to trochę marny… :>
A o reklamach na blogu Pawła dowiedziałem się od Ciebie (też mam adsense w adblocku), jestem co najmniej zdziwiony…
@r.d.
… rol, czy nie roll … sekcja lineczek na blogu ma w mojej ocenie sens prosty jak dupa węża: zawiera adres tych serwisów, które uważam za interesujące i które stosują zasadę wzajemności właśnie w wymianie linków. Więcej: brak linku z cudzej strony wydaje mi pewną nieuczciwością. Trzeba oddzielić przyjacielskie linki od tego, co robią katalogi stron WWW. To kompletnie różne sprawy.
Oj, chyba jesteś nadwrażliwy :) Pisząc o wymianie nie chodziło mi o blogroll (który przecież też mam), tylko o strony zupełnie nie związane z treścią danej witryny i jej autorem. Blogroll to spis stron, które uważasz za interesujące i to jest OK. Gdybyś linkował do jakichś farm linków — to inna sprawa.
@krzychu,
zdecydowanie się nie zgadzam. jeżeli umieszcam linka w polecanych stronach na swoim blogu (i to nieważne czy zawodowym czy prywatnym), to tylko i wyłącznie dlatego, że chciałbym, aby moi czytelnicy tam zaglądali. Nie oczekuję tym samym wzajemności, bo i nie zawsze jest ona możliwa. Niektóre osoby nie prowadzą po prostu blogrolla i to jest ich sprawa, dla innych mój blog nie musi być interesujący i to też rozumiem.
Przepraszam, ale zasada “umieszcze linka u siebie, jesli ty umiescisz u siebie” przypomina mi czasy licealne, gdy z kolegami mielismy strony domowe na polboksie i bardzo nas to podniecało, że ktoś do nas linkuje. :)
Widzisz r.d., Ciebie podniecało, ja nieco inne spojrzenie mam na to. Tobie radzę przeczytać linka, którego podałeś mi w swoim komentarzu, bo Blogroll jest niczym innym jak wymianą linków czyli w tłumaczeniu na polskie/moje LINKUJESZ MNIE, A JA CIEBIE. Bez podniety.
Twoje wolne tłumaczenie (to wykrzyczane) jest oczywiście błędne. Linkowanie wszystkich, którzy zlinkowali Ciebie to nie blogroll.
Po co robić coś, co załatwiają katalogi? Jeśli tylko dlatego, że robię to
ja, a nie kto inny to jakieś mizerne uzasadnienie
Co do wzajemności linków: w ten sposób witryna otrzymuje indywidualny,
prywatny sens. To jest jedno z uzasadnień prywatności i pewnej intymności
dziennika internetowego.
Myślę RaFi, że tak jak już przedmówcy zauważyli, błędnie odczytałeś to co napisał Paweł. Czytając wskazany przez Ciebie akapit, byłbyś jedną z ostanich osób, o których bym pomyślał…
Choć podobno “na złodzieju czapka gore”, więc… czyżbyśmy mogli spodziewać się “nagannego” linkowania w nowej wersji bloga? ;-)
Nie potwierdzam, nie zaprzeczam. ;)