Lipnicka & Porter w Multikinie

  • Pin It
  • Pin It

Jako, że pierwsza płyta Anity i Johna “Nieprzyzwoite piosenki” często gości w moich głośnikach wraz z wybranymi kawałkami z ich najnowszego albumu noszącego tytuł “Inside story”, postanowiłem, że przy najbliższej okazji wybiorę się na ich koncert. Ta okazja nadarzyła się wczoraj … w Multikinie. Byłem pod wrażeniem głosu Johna oraz Anity. Artyści wykonali kawałki ze swojej nowej oraz poprzedniej płyty, a także zagrali kilka utworów na bis nie z ich repertuaru. Pomiędzy utworami publiczność mogła usłyszeć żartobliwe docinki i riposty Lipnickiej i Portera. Jestem bardzo zadowolony, zagrali i zaśpiewali cudnie. Mankamentem był fakt, że koncert odbywał się na sali kinowej przez co m.in. nie obyło się bez pacjentów z kubełkami popcornu, na co żartobliwie zresztą uwagę zwrócił John.

11 Responses to “Lipnicka & Porter w Multikinie”

  1. krzychu says:

    Byłem raz na solowym koncercie Portera – gdzieś w końcu lat 80tych ubiegłego wieku ;) bodaj w krakowskiej Rotundzie ( http://www.rotunda.pl/ ) i rzeczywiście – to mnie przekonało, że to wyśmienity artysta estradowy i zawodowy rockman. Natomiast Anita miała ogromnego fuksa, gdy po opuszczeniu Varius Manxa trafiła pod ‘opiekę’ tego starego wyjadacza. On niego przynajmniej nauczyła się śpiewać … przynajmniej duety. ;]
    A koncert w kinie… cóż … bez komentarza.

  2. J. says:

    Co do koncertu w kinie to pomijając ludzi, którzy nie wiedzą co to kultura i nie rozumieją, że pewnych rzeczy nie wypada czasem robić mimo tego, że to sobotni wieczór, to sala kinowa nie była złym rozwiązaniem. Był to wszak koncert kameralny, a kino zapewniło dobrą jakość nagłośnienia. Trzeba być i zobaczyć, by się przekonać.
    Póki co, Krzychu nic straconego bo wystąpią jeszcze w Szczecinie i w Bydgoszczy. ;)
    Co do głosu Lipnickiej to zawsze uważałam, że ma bardzo ciekawy głos, i że dobrze śpiewa. Sam fakt, że po jej odejściu z Varius Manx kapeli wiodło się coraz gorzej. Dziś jest im tak źle, że muszą na dorobek wysyłać swoją solistkę do Playboya :P
    Z Porterem świetnie sie uzupełniali, a ich barwy głosowe zapewniły wspaniały klimat.

  3. krzychu says:

    No tak, Szczecin i Bydgoszcz ;)) to na pewno piękne miejsca.
    Co do kina – to owszem: nagłośnienie z pewnością było zadowalajace. Ale wiesz – to jest pop-rock – ja nie wierzę, że można tego słuchać zatopionym w fotelu i w zadumie. Musowo trzeba popląsać! Ale w kinie to chyba nie wyjdzie ;P

    Co do wokalistyki Lipnickiej to masz rację *na dziś*. Ona przy Johnie dojrzała – warsztatowo i jako osoba.

  4. RAFi says:

    Popląsać powiadasz? Osobiście marzyła mi się sceneria rodem z dawnego, starego, dobrego MTV, gdzie to koncerty Unplugged były wyśmienite. O taki klimat mi chodziło … Fakt, siedziałem w foteliku, rozłożony i nie było to zbyt fajne zwłaszcza, że jeden pan obok nie posiada w swoim codziennym grafiku wpisanej czynności typu HIGIENA OKOLIC NARZĄDÓW ROZPŁODOWYCH.

    Mimo wszystko, było w dechę. Muza, wokale. Pięknie.

  5. J. says:

    Jak dla mnie muzyka z “Inside story” nie jest muzyka do pląsania;) Siedząc w wygodnym fotelu moglam ze spokojem wpaść w zadume i słuchac muzyki:)
    Zgadzam sie, ze miejsce na koncert moglo być bardziej szczęśliwie dobrane, ale bylo calkiem calkiem:)

  6. alienjr says:

    U mnie na wsi to nic się nie dzieje. :(
    Ale blisko mam do Warszawy i chyba w grudniu pojade na Pidżame Porno :)

  7. ramzes says:

    “No tak, Szczecin i Bydgoszcz ;)) to na pewno piękne miejsca.”
    Krzychu: nie zartuj. Nie wiem jak Bydgoszcz, ale co do Szczecina mocno sie mylisz.

  8. Lookanio says:

    @ alienjr
    Nie przesadzaj, też pomieszkuję w tej wiosce i nie jest tak źle…w ostani weekend odwiedzil nasze centrum ‘sztuki wyzwolonej’ dj Levy… a Tobie jakies Lipnickiej czy Portera się zachciewa ;-)

  9. krzychu says:

    @RAFi
    Co do ‘unplugged’ – tak, to jest dobra myśl, ale oczywiście zależy to tylko od ‘artysty’ czy on tym razem chce bez prądu … czy chce wejść w klimat klubowy, jakiś tam ‘intymny’ kontakt z widzem.
    Ja tak podszedłem do tego, ponieważ widziałem Portera częściej w wydaniu rockowym, mniej pop-rockowym. Ale z jego wachlarzem możliwości może sobie zrobić co tylko zachce :)

    @ramzes
    W Szczecinie bywałem tylko przelotem, ale spierał się nie będę, bo jeszcze jakiemuś szczeciniakowi podpadnę i polecą flejmy … ;]

  10. RAFi says:

    Krzychu, byłem jak najbardziej za Z PRĄDEM, ale te fotele kinowe to porażka na maxa. Wolałbym już jakieś fajne krzesełka, stolik. Klimatycznie i nastrojowo. :-)

  11. btd says:

    W sumie na siedzacych koncertach to bylem na muzyce Kilara w parku w Katowicach i 2 katedrach. Jak jest gitara to nie potrafie usiedziec za bardzo i szyja jakos sie zgina sama ;-) Wiem, wiem co graja Porter i Lipnicka :)