W minioną sobotę zakończył się dwudniowy Sopot Festiwal 2005. Impreza, którą namolnie promuje TVP, a która z roku na rok traci na prestiżu, a przede wszystkim na jakości, tak i tym razem niczym mnie nie zaskoczyła. Czymże mogła? Ano niczym, gdyż nawet sprowadzenie wątpliwej popularności “gwiazd” (Bonnie Tyler – stara kobieta po solarce, z tlenionymi włosami i przepitym głosem; Blondie – kolejna weteranka bez głosu, na dodatek eksponująca swoje grube nogi – za występ dostała 200 000$), które w 2/3 były modne w latach osiemdziesiątych, a w 1/3 (Craig David – zupełnie nie był odpowiednim artystą, który wystąpił tuż po koncercie “Przeżyj to sam”, gdzie publiczność była rozgrzana do czerwoności) w latach dziewięćdziesiątych, nie uwolniło ze mnie pozytywnej energii.
Po Opolu Sopot
Moim zdaniem marnym pomysłem był koncert przebojów z lat osiemdziesiątych, gdyż podobny odbył sie podczas tegorocznego festiwalu w Opolu. I choć bardzo lubię polskiego rocka, tak w Sopocie powinno było tego zabraknąć, gdyż festiwal jak festiwal, powinien trzymać fason. W tegorocznym “Sopocie” nie mogło zabraknąć również przedstawicieli sceny … cholera no właśnie, co oni uprawiają za rodzaj muzyki? … w każdym bądź razie bliżej tej scenie do klasycznego disco-polo, aniżeli do prawdziwego hiphopu. Mam tu na myśli Mezo, który nie dość, że rapować nie potrafi, to nie wygląda niestety medialnie. Dobrze, że nie pojawił się, “wesoły romek” takie na myśl skojarzenia mam, gdy tego gościa widzę, Doniu. Sam występ tych przypadków w Opolu dał mi do myślenia i doszedłem do wniosku, że niżej “Opole” już nie upadnie. Sopot czyni to samo.
Przebój lata
Oprócz stale widywanych gęb zarówno w tiwipi 1 oraz tiwipi 2, widzieliśmy dawno zapomniane jednostki, czy też specjalnie na okazję festiwali odkurzane facjaty mało błyskotliwych wykonawców. Nie zabrakło również nowych gęb, których pojawienie się na scenie uważam za nieporozumienie. I tak wyciągnięto z szuflady kolesia z Just 5, którego śpiew wołał o pomstę do nieba i chęć obejrzenia poraz n-ty “Krzyżaków”. Były również Łzy, które od 3 czy 4 albumów grają ciągle to samo – prosta melodia wpadająca w ucho i Ania Wyszkoni z płaczliwym głosem śpiewająca chyba niezmiennie o tym samym. PIN, Button Hackers, Ptaky – zdecydowanie nie w tym miejscu, nie w tym czasie. Nie mogło zabraknąć jakże masowo promowanych i wszędzie widocznych w tiwipi Golców. Notorycznie wkładanych do wszelkich imprez, których organizatorem jest publiczna, tak jakby to chciano, by polski folklor kwitł w najlepsze. Do tego na dokładkę dorzucono kolejny wynalazek – Zakopower. Czy Polacy takiej właśnie muzyki chcą? Tego nam trzeba na polskiej scenie muzycznej? Nie sądzę. Brakuje nam internacjonałów, brakuje zespołów z charakterem, a nie kapel grających do wódki i ogóra na weselnych biesiadach. Żałuję, że nic nie zdobyła piosenka wykonywana przez Lusię i Mario Szabana. Słyszałem ją po raz pierwszy właśnie na tym festiwalu i wpadła od razu w ucho swoim brzmieniem, klimatem i wykonaniem. Tytuł przebój lata otrzymał kawałek “Niech mówią, że to nie jest miłość” w wykonaniu Olgi Szomańskiej i Przemysława Brannego z udziałem kieleckiego chóru. Muzykę skomponował Piotr Rubik. Czy ja wiem czy to na przebój lata się nadaje? Przebój trzeba mieć na ustach każdego dnia. A “Niech mówią, że to nie jest miłość” trudno jest mi nawet zanucić, a co dopiero cokolwiek podśpiewywać pod nosem. Pan Rubik z kolei wyglądał jak młody Krolop. Niebezpieczne u faceta są włosy tlenione na blond ze ściętą, opadającą grzywką.
Ach ta Nina
I gdyby tak ściągnąć do Sopotu Bonnie Tyler i Blondie na festiwal w 1989 r., to można by było powiedzieć, że TVP naprawdę jest wielka, a i przypuszczać, że gro kasy nie idzie na gaże dla artystów namolnie i do znudzenia promowanych przez Ninę Terentiew, artystów “takiego formatu” jak Leszcze, Golec uOrkiestra czy Zakopower.
Co było ładne?
Ładnie Brodka, lekko Sistars i ciekawie wymienieni już wcześniej Lusia i Mario Szaban. Bracia Cugowscy póki co jeszcze nie to, ale idzie im coraz lepiej. Żeby tylko trzymali się rockowego brzmienia, to może niedługo będziemy mieli okazję słuchać przebojów w ich wykonaniu.
Masz zdrowie, że to oglądasz. Ja osobiście mam wysypkę od muzyki tzw. popularnej. Na szczęście scena podziemna trzyma się bardzo dobrze, a i na górze czasem można trafić na coś, co powala. Ostatnio był to chyba Skaplel i Kazik z coverami Toma Waitsa.
TVP2 miała spełniać rolę kanału kulturalnego. Jest kurtularnie. I pszaśnie.
,,To ch*j, że gramy jak dwadzieścia lat temu, to ch*j że nierówno wchodzimy w refreny, to ch*j że na dupach mamy stare jeansy — my to głos ulicy, a nie elektryczne rytmy.” ;-)
Rzadko kiedy włączam TV, chyba, że ze względu na newsy albo jakieś imprezy sportowe. Akurat mało mi się chciało, to włączyłem sobie TV.
TVP Kultura – tak miał się nazywać nowy kanał TVP, ale czy już jest i jak to wygląda, to pojęcia nawet nie mam. Sądząc po tym, jak wygląda kultura w “publicznej”, to raczej niczego dobrego nie można będzie się spodziewać.
kanal ten przypomina mi ksiazke polecona przez mojego nauczyciela od prawa. trzsy tomy, kazda po 500 stron, po przeczytaniu dalej gowno wiem. a tygodnie stracone. :P
O, to jednak takie coś jak TVP Kultura istnieje, a myślałem, że to jakieś plotki.
u mnie na cyfrze jest pod 11, odtad numer ten stal sie ma nieszczesliwa liczba;p
Ten Sopot to TVP jedynki były tylko.. słowiki niebawem… tam będzie się działo.. Mandaryna yeaaaahhhh!
No właśnie, niebawem Sopot Festival 2005 robiony przez TVN.
BRACIA byli tam najlepsi…
jeżeli uwarzasz że ania wyszkoni nie śpiewa supper to chyba masz kompleksy ten zespół jest wogole super
Tak, mam. Kompleks wypoczynkowy. :)
[...] Było w zeszłym roku o muzycznych ruchach TVP w Sopocie będzie i w tym roku. Tym razem idąc za przykładem takich blogów jak BlogFM czy Supergigant. Transmisja “na żywo” wraz z moim tradycyjnym, dla niektórych kąśliwym, komentarzem. [...]
I znowu sie potwierdza fakt, ze wielu ludzi mysli, ze jak bardzo skrytykje impreze to bedzie super recenzentem. Nic bardziej mylnego. Bylem na tym Festiwalu i musz epowiedziec, ze byl ok. A Bonnie Tyler byla wprost fantastyczna. W Opoerze ludzie dopiero przy niej zaczeli sie bawic. Pozdrawiam ‘recenzenta’ i prosze o troche bardziej wyrafinowane recenzje:/ Ta to istna zenada.