A w Londynie znów się dzieje

  • Pin It
  • Pin It

Boję się, że po Nowym Jorku, Madrycie, Londynie przyjdzie czas na Warszawę. Te skurwysyny są niczym jak karaluchy. Bez wojny się nie obędzie. Inaczej będziemy ciągle musieli żyć w strachu, gdyż tych oszołomów z gównem zamiast mózgu przybywa z dnia na dzień coraz więcej.

3 Responses to “A w Londynie znów się dzieje”

  1. ramzes says:

    Moja zona twierdzi, ze jedyne wyjscie to wyciac w pien caly ten chory narod. Drastyczne, okrutne rozwiazanie, ale… popieram ja w 100%ach.

  2. opi says:

    Niemoc rodzi przemoc. IMHO rozwiązanie musi być dyrastyczne, ale raczej nie mordowanie. Raczej deportacja. Bierzemy pana Alieg Ali Lupa i pytamy:

    – Chce Pan żyć w zgodzie z kulturą europejską?
    – Pana żona może sobie odsłonić głowę i nogi, jak będzie chciała?
    – Pana dzieci się uczą i integrują, czy czytają tylko Koran?

    Oczywiście zadawanie pytań to tylko przenośnia, musi się to odbywać trochę inaczej. Koniec końców jest taki, że goście, którzy przychodzą do mnie do domu i rozbijają mi porcelanę nie są mile widziani. Trzeba ich wystawić za drzwi, a przy próbie oporu, wsadzić kopa.

    Tolerancja to nie nielimitowana miłośc do szaleńców. To zgoda na odmienność. Wysadzanie się w powietrze to nie czczenie swojej odmienności, to zbrodnia.

  3. RAFi says:

    Podobnie myślimy na ten temat, Opi.Wywalić cały ten syf z powrotem, niech sobie gniją na tej ziemi, którą uważają za świętą i zadeptywaną przez niewiernych.

    Wypierdalać tam skąd przyśliście śmierdziele.